Gdzie robić zdrowe zakupy spożywcze?

Gdzie robić zdrowe zakupy spożywcze?

Kilkakrotnie pytaliście mnie o to, gdzie – mieszkając w dużym mieście – kupuję jedzenie. Sprawa jest niby oczywista, bo powierzchni handlowych dookoła mnóstwo: od supermarketów przez sklepy ze zdrową żywnością na zakupach online kończąc. A jednak – kiedy zaczynamy podchodzić do tematu odżywiania coraz bardziej świadomie i poszukiwać jakości za cenę, która nie zwali nas z nóg – już nie jest tak oczywiście. Aby opracować optymalną „ścieżkę zakupową”, trzeba włożyć w to trochę wysiłku. Ale warto, bo dobrej jakości jedzenie to podstawa naszego zdrowia. I wcale nie musi się to wiązać z wydawaniem dużych kwot pieniędzy – pisałam już o tym tutaj. Gorzej z ilością czasu, którą trzeba na to poświęcić;) Ale pocieszę Was, że z czasem, kiedy przetrzemy już szlaki, robi się coraz łatwiej, szybciej i wygodniej.

Uważam, że w podejściu do zakupów – tak jak i we wszystkim – trzeba znaleźć jakiś złoty środek. Wybierać wartościowe, jak najmniej przetworzone produkty, ale też nie dać się zwariować, kupując tylko to, co bio/eko/organic za ogromną część naszej pensji.  To wcale nie jest konieczne, aby jeść zdrowo i smacznie.

Dziś opiszę Wam, jak sama się w tym odnajduję i gdzie kupuję różne kategorie produktów. Nie jestem radykałem, nie wszystko w mojej kuchni jest eko i z najwyższej półki, bo oprócz potrzeb żywieniowych mam także trochę innych (podróże, życie towarzyskie, książki!), a domowy budżet nie jest nieograniczony. Ale niezależnie od ilości pieniędzy gospodaruję nimi tak, aby stać mnie było na zdrową żywność – w tej grupie mieści się przecież, w zależności od budżetu, zarówno dziki łosoś, jak i kilogram buraków czy kasza gryczana.

Warzywa i owoce

Mam to szczęście, że od wiosny do jesieni dostaję mnóstwo ekologicznych warzyw i owoców prosto z domowego ogródka moich rodziców. Kiedyś nie doceniałam tego, dziś uważam, że to prawdziwy luksus. Niektóre roślinki zaczęłam uprawiać też sama na blokowym parapecie: zioła, natkę pietruszki, kiełki. Jestem pewna, że kiedyś przyjdzie czas na własny ogródek:) Ostatnio doceniam także potencjał dziko rosnących roślin - jeżeli zbieramy je na czystych terenach, mamy ekologiczną żywność całkowicie za darmo:)

Oczywiście sporo warzyw też kupuję i tu stawiam przede wszystkim na sezonowość i lokalne pochodzenie (patrz: nasza akcja „Nic Nowego”:)). Dla mnie to logiczne, że żywność, która nie musiała być transportowana setki kilometrów, będzie świeższa, zdrowsza. Unikam bazarków zlokalizowanych tuż przy ruchliwej drodze, ale już warzywniaki, niekoniecznie ekologiczne, odwiedzam chętnie i po prostu o wszystko pytam;) Zaprzyjaźniona sprzedawczyni sama już informuje mnie „taaak, to nasze polskie” albo „nie, tego proszę nie kupować, jutro będzie nowa dostawa”;)

Bardzo polubiliśmy z moim mężem Festiwal Smaków Dolnośląskich, organizowany we Wrocławiu na terenie DODR przy ul. Zwycięskiej – co niedzielę można tam kupić świeże warzywa i owoce, kiszonki, różne smakowite domowe przetwory, wędliny, sery.

Genialną opcją są także tzw. RWS-y, czyli Rolnictwo Wspierane przez Społeczność. Mówiąc z grubsza, RWS to taki model współpracy z rolnikiem, w którym grupa konsumentów zamawia regularne dostawy produktów rolnych, a rolnik hoduje je i dostarcza albo udostępnia do odbioru. W ramach wrocławskiej kooperatywy spożywczej, do której należę, działa na przykład RWS Pani Wandy – na tym przykładzie możecie się zapoznać bliżej, o co chodzi i dlaczego jest to bardzo korzystna opcja.

Zdarza mi się też kupować owoce i warzywa w marketach – i nie demonizuję ich tak bardzo, szczególnie poza sezonem. W końcu coś jeść trzeba, a produkty dopuszczone do sprzedaży muszą spełniać jakieś normy, myślę, że w niektórych przypadkach sieci mogą mieć nad tym większą kontrolę niż mali odbiorcy. Wtedy najważniejsza sprawa to dokładne mycie osobną szczoteczką (nauczyłam tego nawet mojego opornego na takie zabiegi męża;)), można też z dodatkiem octu czy sody.

Mięso, ryby, jaja, nabiał

Idealne rozwiązanie to znaleźć dostęp do zaufanego rolnika, który hoduje zwierzęta na niewielką skalę, na własne potrzeby, bez użycia antybiotyków i środków tuczących. Ceny mięsa, jajek, mleka, masła czy serów z takiego źródła są często bardzo korzystne. Mi, przy pomocy mamy, udaje się czasem zdobyć ekologiczną kurę albo kaczkę od dalszej rodziny mieszkającej na wsi za niewielkie pieniądze, ale to raczej wyjątkowe dostawy;) Zazwyczaj za certyfikowane mięso kupowane w sklepie ekologicznym płacimy dużo (40-50 zł/kg) - ale tu wolę nie chodzić na kompromisy zbyt często. Tańszą opcją, z której czasem korzystam, ale bezpieczniejszą niż mięso z marketów, jest kurczak zagrodowy, hodowany bez antybiotyków i paszy GMO.

Ryby kupuję w Auchan lub wrocławskim EPI, bo tam dostawy są częste i mają duży wybór świeżych ryb morskich – pewnie jest ryzyko toksyn, ale myślę, że jeżeli mamy urozmaiconą dietę, jemy ryby 1-2x w tyg., korzyści przewyższają ewentualną szkodliwość. Zdarza mi się też „szarpnąć” na kilkukrotnie droższego, dzikiego łososia czy dorsza. Gdy wyjeżdżamy w góry, często jadamy tamtejsze pstrągi czy karpie – niby hodowlane, więc trudno powiedzieć czy zdrowe, ale jednak lokalne, świeże, raz na jakiś czas nie zaszkodzą.

Jeśli jajka, to tylko z wolnego wybiegu. Mamy na bieżąco z dwóch super źródeł. Moi rodzice kupują je od znajomej pani, która hoduje je niemal na ich oczach, na trawce i obok górskiego strumyczka:) Rodzice mojego męża też mają sprawdzonego dostawcę jaj w pobliskiej wiosce – nawet wożą tam łupki jajek, którymi wzbogaca się karmę dla kur. Z moich obserwacji wynika, że nie tak trudno jest dotrzeć do dobrej jakości jaj od „szczęśliwych kur”.

Nabiału jem raczej mało – w „zwykłym” sklepie osiedlowym kupuję masło naturalne i masło klarowane oraz jogurt naturalny, kefiry i ser kozi, czasem skuszę się też w na ekologiczny jogurt, twaróg czy sery w pobliskim sklepie z ekologiczną żywnością „od rolnika”.

Pieczywo, kasze, orzechy i pestki

Mam 2-3 sprawdzone piekarnie, w których kupuję chleb żytni, czasem (no dobra: rzadko) piekę własny domowy chleb, np. bezglutenowy.

Kasze, ryż, makarony kupuję tam, gdzie akurat robię inne zakupy. Większe zapasy robię zazwyczaj w marketach typu Tesco czy Auchan albo online. Kiedy czegoś mi zabraknie, kupuję w sklepie osiedlowym. W tej kategorii produktów nie zwracam szczególnej uwagi na certyfikaty eko/ organic. Wydaje mi się, że „zwykła” kasza jaglana czy gryczana ma zbliżone wartości odżywcze do tej z eko-stempelkiem, a cena mówiąc krótko – robi różnicę.

Podobnie orzechy, bakalie, pestki i inne „suche” produkty, np. pomidory suszone – kupuję tam, gdzie znajdę je w dobrej cenie. Staram się wybierać produkty dobrej jakości, bez konserwantów i innych niepotrzebnych dodatków.

Ostatnio artykuły sypkie kupuję także za pośrednictwem wrocławskiej Kooperatywy Spożywczej z wygodnym odbiorem we Wrocławiu. Takie lokalne grupy i kooperatywy to w ogóle świetna sprawa, bo umożliwiają dostęp do bardzo dobrej jakości jedzenia w bardzo rozsądnych cenach. Powstaje ich coraz więcej w całej Polsce, więc warto się rozejrzeć za takową w Waszej okolicy.

Inne produkty

Lubię urozmaiconą kuchnię, sporo eksperymentuję i poszukuję nowości, dlatego powyższa lista nie wyczerpuje w 100% moich zakupowych szlaków. Ale powiedziałabym, że to 80-90% naszych domowych potrzeb. Dodatkowo czasem zaglądam do stacjonarnych czy internetowych sklepów ze zdrową żywnością po produkty, które akurat mnie zainteresowały – ostatnio np. kasztany jadalne i orkisz (tak, tak, św. Hildegarda, napiszę o tym niedługo;))

Uwielbiam też przywozić regionalne produkty z podróżygórskie sery, oleje i oliwy, różne lokalne wynalazki typu smalec z szarą renetą czy domowy ketchup (takie rarytasy można kupić w podwrocławskiej wsi Sulistrowiczki). Czasem „wpadnie” też jakieś cudo przyrządzone lub przywiezione przez kogoś z rodziny czy znajomych.

Taki sposób robienia zakupów na pewno nie jest tak wygodny jak jedne duże zakupy w hipermarkecie raz w tygodniu albo zaopatrywanie się w markecie pod blokiem – ale ja nie narzekam, nawet to polubiłam. Nagrodą jest dobrej jakości jedzenie w sensownych cenach.

Kilka adresów we Wrocławiu i okolicy, które mogę polecić:

- Sudetia na ul. Solskiego – duży wybór ekologicznych produktów, często pozyskiwanych bezpośrednio z gospodarstw rolnych, niestety ceny dosyć wysokie
- EPI na ul. Swobodnej – jeden z nielicznych sklepów, w których znajdziemy dzikiego dorsza czy łososia
- w sezonie letnim targ rolny Festiwal Smaków Dolnośląskich przy ul. Zwycięskiej (DODR) – można tam kupić dobrej jakości wędliny, boczek, smalec, a także warzywa, kiszoną kapustę i ogórki, miód, etc.
- Sulistrowiczki pod Wrocławiem – przy kościele można kupić prosto od lokalnych wytwórców rarytasy, o których już wspominałam: miody, przetwory warzywne i owocowe, a nawet syrop z pędów młodej sosny
Wrocławska Kooperatywa Spożywcza

Jest też oczywiście Wrocławski Bazar Smakoszy, jest też Bazar Ekologiczny „Krótka Droga”, ale ceny są tam wyższe niż w innych miejscach, chyba napompowane trochę eko-hipsterskim klimatem;) Od niedawna mamy we Wrocławiu także Targ Śniadaniowy, ale przyznam, że jeszcze nie miałam okazji tam zajrzeć (baaardzo żałuję, że jest w centrum miasta, a nie na trawce jak np. w Warszawie).

Jednego jestem pewna: przy odrobinie chęci każdy z nas może zbudować swoją własną„strategię robienia zdrowych zakupów” – niezależnie od tego, czy mieszkacie w dużym mieście, czy w małej miejscowości (szczęściarze!:)).

Ciekawa jestem, jak ta „ścieżka zakupowa” wygląda u Was. Zapraszam do dzielenia się doświadczeniami, wskazówkami i miejscami wartymi uwagi w Waszych miastach.

 

 

  • Jus_GD

    Dobrze wiedzieć, że są takie miejsca we Wrocławiu :) Za to jeśli będziecie w okolicach Wejherowa to mogę z czystym sercem polecić delikatesy MadeinKaszebe, mają pyszne kaszubskie wędliny, sery, przetwory, ale nie zabraknie też innych produktów spożywczych :)

  • setore

    Jeśli ryby to z sieci GADUS. Sprawdzone. Zawsze świeże, duży wybór, do tego pyszny (i wyszukany) garmaż jeśli akurat nie ma się ochoty na gotowanie

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Mogę polecić kilka fajnych miejsc w Poznaniu: mięso i wędliny kupuję w delikatesach Prosiaczek (mają cięlęcinę, dziczyznę, przepiórki, także w formie wędlin), sery: są dwa fajne sklepy, KoneSer na Jeżycach i Mleczne Przetwory na Wildzie. Co sobotę jest EkoBazar na Rybku Berdardyńskim. Ekosklepów jest sporo, a w większości centrów handlowych stoiska typu Tradycyjne Jadło czy Krakowski Kredens.

    Pożyteczny wpis, a może też druga odsłona, o zakupach internetowych? Jesli takie robisz. Był kiedyś chyba podobny wpis u LifeManagerki.

    P.s. A propos tego wpisu, co go szukujesz:
    http://clothingcult.com/clothingimages/468787_546844138701540_1772185778_o-1024×1024.jpg

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Super, dzięki za polecenia i to z Poznania, do którego od czasów studiów mam wielki sentyment:)
      Pomyślę o poście o zakupach internetowych, ale szczerze mówiąc nie jestem lojalnym klientem i zmieniam e-sklepy bardzo często, nie mam więc zbyt wielu konkretnych do polecenia.

      Ps. Chyba widziałam tę samą albo podobną infografikę. Tylko jak wgryzłam się w temat tych filtrów w olejach, okazało się, że to nie jest idealne rozwiązanie (napiszę niedługo dlaczego) Testuję teraz naturalny filtr mineralny, post wkrótce, tylko muszę mieć pewność, że to się sprawdza.

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Ooo, a co studiowałaś? Tym chętniej poczytam ten post – bo krążę wokół oleju z pestek malin coraz bardziej ;) A z drugiej strony – i tak stosuję moje Vichy Capital Soleil i niezbyt widzi mi się zmienianie tego. Jest ochrona UVA, nie ma filtrów przenikających – co jeszcze powinny być? Czekam na wpis w napięciu ;)

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          UE, dawna Akademia Ekonomiczna. Ja do twarzy tez uzywam dermokosmetykow, szukam teraz alternatywy do masowych kremow do ciala z SPF. Zakupilam olejek z pestek malin, ale raczej nie do samodzielnego stosowania, testuje wlasny krem DYI. Napisze mysle w przyszlym tyg.

  • http://healthylifeconnoisseur.blogspot.com/ Healthy Life Connoisseur

    W dzisiejszych czasach nawet zwykłe zakupy spożywcze to jakaś przeprawa przez próby oszukiwania nas klientów. Musimy więc kombinować:). Najgorszy jest początek -analizowanie etykiet, próbowanie, testowanie, wyszukiwanie nowych miejsc. Później kiedy już mamy sprawdzone szlaki, nie trzeba poświęcać aż tyle czasu. Mimo to jednak trzeba być czujnym, bo ten sam sprawdzony kilka miesięcy temu serek czy jogurt bez mleka w proszku nagle okazuje się to mleko magicznie zawierać:)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Masz rację, analizowanie etykiet, szczególnie na początku, może być czasochłonne – to w zasadzie temat na odrębny tekst. Ale u mnie jest z tym coraz lepiej: po pierwsze mam, tak jak napisałaś, swoje „pewniaki”, po drugie.. stawiam głównie na żywność bez etykiet;) – warzywa, owoce, kasze, dobrej jakości mięso i nabiał, etc. Jakimś cudem okazuje się, że naprawdę mało kupuję tej paczkowanej, etykietowanej żywności. Dobrze jednak, że napisałaś o regularnym sprawdzaniu etykiet, to ważna sprawa, szczególnie dla alergików.

  • http://www.slow-your-life.blogspot.com Alexandra

    Super, jestem z Wrocławia i nie znałam tych miejsc czy tej kooperatywy. Dzięki :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      :)