Zdrowe kosmetyki – co polubiłam, z czego zrezygnowałam

Zdrowe kosmetyki – co polubiłam, z czego zrezygnowałam

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, ile chemii aplikujemy codziennie swoim ciałom myśląc przy tym, że to dla nas dobre, bo tak powiedziano w reklamie?

Ja kilka tygodni temu przyjrzałam się w końcu swoim kosmetykom i część z nich raz na zawsze wyeliminowałam z łazienkowej półki. W dzisiejszym wpisie przedstawię mój aktualny (okrojony) kosmetyczny niezbędnik i opiszę, z czego bez żalu zrezygnowałam, a co świadomie zdecydowałam się zostawić. Na mojej liście są zdrowe kosmetyki ekologiczne, w tym DIY i trochę wyborów na zasadzie „mniejszego zła” – nieidealnych, ale o łagodniejszych składach. Jest też kilka chemicznych dermokosmetyków czy „zwykłych”, masowych produktów, które odpowiadają mojej skórze i moim potrzebom. Wierzę, że takie podejście to dobry kompromis między rygorem w pełni naturalnej pielęgnacji a możliwością korzystania z odkryć laboratoriów kosmetycznych i przyjemności, jakie oferuje rynek.

Tytułem przypomnienia – tutaj lista składników, których staram się unikać (m.in. tych, które mogą źle wpływać na gospodarkę hormonalną). Jestem jednak daleka od stwierdzenia, że jedyne, co można nakładać na skórę to te produkty, które możemy zjeść. Mimo że idea powrotu do natury jest mi niesamowicie bliska, to jednak moja naczynkowa cera nie reaguje na naturalną pielęgnację zbyt optymistycznie. Nie zawsze to, co pochodzi z laboratorium oznacza zło. Musiałam znaleźć w tym wszystkim złoty środek. Zrezygnowałam z tego, co zbędne i pozostawiłam to, co najbardziej przeze mnie lubiane i sprawdzone. I polecam taki przegląd łazienkowej półki absolutnie każdemu!

 Zdrow(sz)e kosmetyki – moje wybory

 

Pielęgnacja ciała


Zrezygnowałam z:

  • kupowania gotowych peelingów do ciała
  • częstego używania gotowych balsamów do ciała z parabenami, PEG-ami, itp.
  • produktów „funkcjonalnych” typu body-shape, antycellulitowych, podnoszących biust czy innych wynalazków marketingowców kreujących nowe potrzeby
  • kremu do stóp
  • codziennego stosowania kremów z filtrem (nawet, kiedy na słońcu jestem tylko w drodze do biura)

Korzystam z:

  • własnoręcznie przygotowanych peelingów
  • oleju kokosowego (na noc – jako balsamu do ciała, rąk, stóp)
  • naturalnych olejków do masażu
  • szczotki do masażu, rękawicy kessa (lepsze niż wszystkie kosmetyki do ujędrniania razem wzięte)
  • kremu do rąk o akceptowalnym składzie

Sporadycznie (kilka razy w miesiącu) używam:

  • gotowych, ale o akceptowalnym składzie i pięknym zapachu balsamów do ciała
  • kremu z wysokim filtrem przy dłuższej ekspozycji na słońce, podczas podróży

Zamierzam wypróbować:

  • olejów z naturalnymi filtrami UV zamiast „zwykłych” kremów z filtrem

 

Higiena osobista


W tej kategorii unikam:

  • koncernowych żeli pod prysznic i do kąpieli, kul kąpielowych, zawierających SLS, parabeny i dłuuugie listy innych składników
  • płynów do higieny intymnej z SLS, PEG-ami itp.
  • antyperspirantów w sprayu, z parabenami i związkami aluminium
  • płynów do płukania ust
  • zapachowych wkładek higienicznych i podpasek

Używam natomiast:

  • naturalnego mydła (np. czarne z Aleppo)
  • żeli pod prysznic o łagodnym składzie, bez SLS i parabenów
  • delikatnego płynu do higieny intymnej bez SLS, parabenów i formaldehydu
  • „zwykłego” dezodorantu w kulce albo w sztyfcie (mimo że szukałam wśród naturalnych, nie spełniły moich oczekiwań)
  • „zwykłej” pasty do zębów z fluorem (+ nić dentystyczna i raz na jakiś czas woda utleniona, a także codzienny rytuał oil pulling)
  • sporadycznie – własnoręcznie przygotowanych mieszanek do kąpieli (np. z soli i sody oczyszczonej)

 

Pielęgnacja twarzy


Tak jak wspomniałam, mam cerę naczynkową, wrażliwą i w pielęgnacji zawsze ograniczałam się raczej do minimum.

W tej chwili na co dzień używam tylko:

  • ochronnego aptecznego kremu na dzień z filtrem
  • łagodzącego kremu na noc (jw.)
  • wody termalnej lub zwykłej przegotowanej wody do przemywania twarzy

a sporadycznie, okresowo:

  • maski do cery naczynkowej
  • oleju, np. arganowego (w ramach kuracji przeciwzmarszczkowej)

Przymierzam się do tego, żeby zacząć regularnie stosować:

  • peeling enzymatyczny

Zrezygnowałam z:

  • agresywnych kremów z wysokim filtrem
  • kremów pod oczy, ujędrniających, kremów na skórę szyi i dekoltu (przynajmniej na razie:))
  • jakichkolwiek masowych żeli, mleczek i toników do twarzy (z wyjątkiem demakijażu rzecz jasna – o tym poniżej)
  • maseczek ujędrniających, rozświetlających, relaksujących, itd.

 

Makijaż i demakijaż


Tu było najtrudniej, bo jednak oferta naturalnych kosmetyków w tej kategorii nie do końca spełnia moje oczekiwania. Z kilku jednak rzeczy zrezygnowałam bez bólu ze względu na okropny skład chemiczny, tym bardziej, że w przeciwieństwie do kremów czy masek do twarzy nie służą one cerze naczynkowej.

Zrezygnowałam z:

  • kremów BB
  • szminek do ust z triclosanem
  • płynów i mleczek do demakijażu o długich listach, zawierających m.in. SLS

Aktualnie używam:

  • fluidu – mimo długiego składu pozostałam przy drogeryjnym, bo nie znalazłam naturalnego, który dobrze kryje i ma odpowiedni, jasny odcień
  • „konwencjonalnych” kredki do oczu, cieni do powiek, tuszu do rzęs
  • miodu do ust
  • pomadek ochronnych
  • płynu micelarnego do demakijażu
  • 1-2 razy na tydzień oleju arganowego – wtedy służy mi jako produkt 2w1: zamiast płynu micelarnego do demakijażu i zamiast kremu na noc

Od wielkiego dzwonu korzystam z:

  • zielonej bazy pod makijaż
  • pudru brązującego
  • kolorowej szminki

A raz na jakiś czas robię sobie kilka dni całkowicie bez makijażu, demakijażu i wszystkich tych kosmetycznych „muszę nałożyć, żeby wyjść z domu” i myślę, że moja skóra świetnie wtedy odpoczywa:)

 

Pielęgnacja i farbowanie włosów


Zrezygnowałam z:

  • szamponów i odżywek z SLS, parabenami, silikonami
  • produktów do codziennej stylizacji włosów
  • innych „polepszaczy” włosów: jedwabiu, nabłyszczaczy, itp.
  • chemicznej koloryzacji włosów

Regularnie używam:

  • szamponów i odżywek o łagodniejszym składzie (testuję różne marki kosmetyków naturalnych, ale przyznam, że jeszcze nie znalazłam ideału)
  • olejów do włosów – arganowego, kokosowego
  • henny do włosów

Zamierzam spróbować:

  • własnoręcznie przygotowywanych masek i płukanek do włosów

 

I na koniec jeszcze raz powtórzę to, o czym pisałam na początku: niezależnie od tego czy chodzi o odżywianie, pielęgnację czy jakikolwiek inny aspekt życia, najlepsze co możemy dla siebie zrobić to nie popadać w skrajności. Wielkie „tak” dla świadomych wyborów, wielkie „nie” dla straszenia rakiem i radykalizmu.

Ciekawa jestem, jakie są Wasze wybory w zakresie pielęgnacji i po jakie zdrowe kosmetyki sięgacie najchętniej.

 

 

 

 

  • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

    Nie, takiej wersji nie próbowałam i nie jestem pewna, czy chciałabym używać dezodorantu z łojem wołowym;) Ale macerat z płatków, aloes, tapioka – te składniki są jak dla mnie zdecydowanie na plus, może kiedyś pokuszę o własną interpretację tego przepisu:)

  • Sara

    Dziewczyny polecam olej kokosowy jako : maska na włosy! płyn do płukania jamy ustnej ma on właściwości bakteriobójcze oraz wybielające! Ja rownież stosuje olej kokosowy 2-3 razy w tygodniu jako zamiennik balsamu. Na cerę najlepszy jest rownież olej kokosowy stosowany na twarz na noc oraz polecam wypić na noc gorący niesłodzony rumianek ! :) spijać aloes rownież poprawimy kondycje swojej skory :) Pozdrowienia z Wrocławia !:))

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Dzięki za polecenia, pod wszystkimi mogę się z czystym sumieniem podpisać, jedynie z piciem soku z aloesu nie eksperymentowałam, wolę aloes jako roślinkę do przemywania skóry czy przyspieszania gojenia ran. A Ty w jakiej formie go pijesz? Pozdrawiam, też z Wro!:)

  • Dita

    Na całej liście zdziwiła mnie tylko pasta z fluorem;)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      A no po prostu uczciwie się przyznałam, że w tym zakresie zostałam przy wyborze ‚popularnym’;) Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia, czy po prostu nie trafiłam na właściwą pastę bez fluoru, ale nie do końca byłam zadowolona z efektów ich używania. Teraz zresztą aktualnie używam zamiennie: „zwykłej” pasty z fluorem oraz ziołowej pasty bez fluoru, trochę w ten sposób ten fluor ograniczam, ale idealna pasta to także nie jest:)

  • agata

    Moje największe odkrycie to żel z aloesu zamiast kremu do twarzy. Mam cerę mieszana, skłonna do przetłuszczania w ciagu dnia, z paroma przebarwieniami i rankami po trądziku. Ten żel niw tylko fantastycznie nawilża moja cerę, doskonale się wchłania, ale i uspokaja moja skore. Przebarwienia stają się mniej widoczne, ranki szybko się goja. Żel z aloesu jest ekologiczny a jego skład to 99% aloesu! Polecam wam.

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Zastanowiłaś mnie filtrami – to przecież nie ma żadnego „naturalnego” zamiennika, a ja staram się również pod tym kątem dbać o skórę i nie wzmagac jej starzenia.

    Sama idea natomiast słuszna. Dopytałabym jeszcze o płyn do płukania – generalnie nie używam, ale co jakiś czas sięgam po Eludrin – jako jedyny naprawdę sobie radzi ze stanami zapalnymi i kamieniem nazębnym. Chyba jednak co jakiś czas warto sięgnąc po produkty „sztuczne”, których efektu naturalnymi nie da się zapewnić.

    I wreszcie, wiele słyszałam o aluminium w dezodorantach, ale w sumie nie wiem, na czym właściwie polega ta szkodliwość?

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Jeżeli chodzi o filtry uv – właśnie rzecz w tym, że oleje mogą pełnić rolę naturalnych filtrów przeciwsłonecznych i to całkiem wysokich. Z tego co pamiętam odpowiednikiem takiego wysokiego filtra uv jest np. olej z pestek malin, ale też częściej spotykane olej kokosowy czy masło shea. Przyznam, że ja tego tematu jeszcze nie zgłębiałam, jak zrobię szerszy research to na pewno się podzielę tą wiedzą (pewnie bliżej sezonu letniego;))

      Co do pozostałych Twoich pytań – tak jak pisałam, ja nie widzę nic złego w stosowaniu „sztucznych” (w sensie pochodzących z laboratorium) kosmetyków, szczególnie jeżeli rozwiązują jakiś konkretny nasz problem, np. stany zapalne jamy ustnej, o których wspominasz i które same w sobie mogą mieć przykre konsekwencje. Jestem daleka od popadania w skrajności w tym temacie i sama też stosuję np. kremy apteczne, bo po prostu nie znalazłam do mojej cery niczego lepszego. Zachęcam natomiast do rezygnacji z nadmiaru kosmetyków, szczególnie tych o dłuuugich składach. Niestety wiele osób po prostu zupełnie się nad tym nie zastanawia, a dzisiejsze standardy „dbania o siebie” za pomocą dziesiątek produktów do wszystkich części ciała to w dużej mierze marketing koncernów kosmetycznych.

      A jeśli chodzi o aluminium w dezodorantach – jest trochę publikacji na ten temat, np. http://biotechnologia.pl/kosmetologia/artykuly/aluminium-w-antyperspirantach-wzbudza-coraz-wiecej-watpliwosci,1120 – nie wiem, ile w tym prawdy, ale odkąd o tym wiem po prostu wybieram te bez aluminium, nie kosztuje mnie to w zasadzie nic oprócz paru minut przy półce sklepowej.

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Dziękuję za odpowiedź! Będę zatem wyczekiwać postu o ochronie przeciwsłonecznej, zaciekawiłaś mnie tymi olejami. Ja akurat lekkiej używam cały rok, ale wiadomo, sezon letni wzmaga aktualność sprawy.

        Masz całkowitą rację, że używamy za dużo kosmetyków, a za mało naturalności. Kremy do twarzy także używam dermo, ale jeden na raz, i to szczególnie dobrany pod jakiś problem (który faktycznie działa). Bez popadania w przesadę w żadną ze stron ;)

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Podczytuję stare wpisy – a propos szukania tematu, naturalna ochrona przeciwsłoneczna też jest dobrym pomysłem :D

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          Tak, tak, mam nawet już taki szkic posta na ten temat, ale chcę najpierw trochę na sobie potestować, zanim coś Wam polecę:) Ale dobrze, że mnie pilnujesz, w końcu obiecałam napisać na ten temat, jak się cieplej zrobi;)

  • Martha

    A co myslisz o kosmetykach PAT&RUB? Mialas okazje sprobowac? pozdrawiam

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Używałam kiedyś peelingu, był ok, skład z tego co pamiętam też bardzo przyzwoity, ale w cenie 80-90 zł imo można dostać lepszej jakości kosmetyk. Ja cały czas czekam na markę (chętnie polską, owszem!), która połączy szeroki wybór, dobre składy i rozsądne ceny. Ale być może mam za duże wymagania;)

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        A znasz markę Ava? Mnie ostatnio zachwycają.

  • mag

    a co to znaczy zwykły dezodorant w kulce lub sztyfcie?są takie bez aluminium?

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      „Zwykły”, czyli drogeryjny, a nie naturalny odpowiednik typu ałun (który u mnie się totalnie nie sprawdza) czy dezodoranty ze znacznie wyższej półki cenowej, chociażby te posiadające EcoCert. Tak, wśród drogeryjnych dezodorantów można znaleźć również takie bez aluminium, ja np. używam Nivei.

  • trisha

    Chyba zmobilizowałaś mniei do gruntownego przeglądu moich kosmetyków , bo chociaz staram sie wybierac zdrowe produkty to do skladow kosmetykow jakos do tej pory nie przywiazywalam wiekszej wagi. Dzieki :-)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Cieszę się i mam nadzieję, że dasz znać, do jakich dojdziesz wniosków!