Moje aktualne założenia dotyczące odżywiania

Moje aktualne założenia dotyczące odżywiania

O odżywianiu napisano już stosy tekstów i książek, ale nie zapowiada się, żeby temat został kiedykolwiek wyczerpany;) Jako społeczeństwo coraz bardziej świadome interesujemy się naszym zdrowiem, dlatego media serwują nam artykuły poświęcone „najzdrowszym dietom świata”, odchudzającym, odmładniającym, zapobiegającym chorobom cywilizacyjnym, tym wszystkim dietom anty [tu wpisz chorobę, której się boisz] i pro [tu wpisz efekt, na jakim Ci zależy].

Przyznam, że ja po kilku latach „grzebania” w temacie, dobrych kilkudziesięciu przeczytanych książkach i paru własnych eksperymentach… trochę tracę już tymi nowinkami zainteresowanie ;)

Nie, nie zjadłam wszystkich rozumów, nadal doceniam postęp i wiedzę, jakie niosą za sobą badania naukowe. Ale od naukowców nie oczekuję już gotowych rozwiązań i jednoznacznych wniosków. Znajomość różnych teorii i systemów jest potrzebna, aby zrozumieć mechanizmy, pożegnać się ze złymi nawykami i wypracować nowe, lepsze, skrojone na miarę własnych potrzeb. Najpiękniejsze jest jednak to, że na przestrzeni tych paru lat zyskałam pewność, że sama wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre :)

Z całą pewnością będę dokształcać się dalej, poznawać nowe produkty, eksperymentować kulinarnie, bo najzwyczajniej w świecie to lubię, poza tym potrzeby każdego organizmu zmieniają się w czasie.

Ale nie czuję się już tak zdezorientowana nadmiarem informacji, kolejnych odkryć naukowych i opinii innych ludzi. O dziwo założenia różnych, często sprzecznych teorii dietetycznych, które mnie przekonują, wreszcie jestem w stanie połączyć w jedną spójną strategię do zastosowania. Nawet w przypadku tak różnych podejść jak wegetarianizm i dieta paleo wspólnym mianownikiem są podobne wartości i to je „biorę” dla siebie: duża ilość warzyw, eliminacja żywności przetworzonej, zwracanie uwagi na pochodzenie i jakość produktów (kiedyś już o tym pisałam w tekście Bezglutenowa, wegetariańska, a może paleo?)

Jak znalazłam odpowiednią dla siebie dietę?

Według mnie – tak jak w przypadku każdego dobrze zaplanowanego zadania - warto najpierw postawić cele, jakie z pomocą diety chcemy osiągnąć. W moim przypadku zależy mi na połączeniu takich oto funkcji diety:

  • wspieranie pracy tarczycy – pisałam o tym tutaj
  • delikatna redukcja wagi – głównie zwracanie większej uwagi na większą ilość dobrej jakości białka w diecie, więcej na ten temat możecie przeczytać m.in. tutaj
  • przeciwdziałanie stanom zapalnym i profilaktyka chorób przewlekłych – o tym pisałam tutaj

To właśnie na tej podstawie dobierałam i odrzucałam różne zalecenia dietetyczne, kierując się przy tym zarówno dostępnymi badaniami naukowymi i opiniami dietetyków czy naturopatów, jak również własnym samopoczuciem, smakiem, intuicją.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że wiem, które produkty mi służą, a których powinnam unikać (nawet, jeżeli uważane są za zdrowe) - i biorąc pod uwagę niełatwy proces poszukiwań, uważam to za prawdziwy sukces. Po paru latach prób i błędów (do których zaliczam np. eksperyment bezglutenowy czy przejście na dietę wegetariańską), w końcu udało mi się znaleźć sposób odżywiania, który zapewnia mi dobre samopoczucie i energię, lepsze wyniki badań, a nawet powolną, ale regularną utratę kilogramów.

Moja dieta w praktyce

Jak to się przekłada na konkrety? Moje tygodniowe menu wygląda mniej więcej tak:

> jem jak najwięcej warzyw w każdym posiłku i w każdej postaci: świeże, gotowane, duszone, smażone, pieczone, kiszonki

> owoce – zazwyczaj w 1 posiłku dziennie

> nie eliminuję żadnego wartościowego składnika z diety – jem węglowodany, zdrowe tłuszcze, białko pochodzenia zarówno zwierzęcego, jak i roślinnego

> gluten – tak, ale tylko w postaci nieoczyszczonych ziaren (głównie żyto, rzadziej orkisz)

> tłuszcze – głównie z orzechów i pestek, dodatkowo oliwa z oliwek, olej lniany, masło klarowane, olej kokosowy i masło

> mięso 2-3 porcje w tygodniu, tylko z dobrych źródeł

> ryby lub owoce morza – 2 porcje w tygodniu

> strączki 1-2 razy w tygodniu

> nabiał, jajka – tylko z dobrych źródeł, 3-5 porcji w tygodniu

> unikam łączenia białek zwierzęcych (mięso, ryby, jajo) w jednym posiłku z węglowodanami typu zboża czy warzywa skrobiowe - zauważyłam, że dużo lepiej się po takim posiłku czuję

> unikam cukru i staram się wybierać jego jak najmniej przetworzone formy – miód pszczeli, suszone owoce, ew. stewia

Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że ewoluowała nie tylko moja dieta, ale także moje podejście:) Coraz bardziej ufam sama sobie. Co nie znaczy, że odżywiam się w 100% idealnie – przeciwnie, nie jestem w swoich wyborach tak ortodoksyjna jak dawniej i raz na jakiś czas z czystym sumieniem pozwalam sobie na posiłek, który całkowicie odbiega od moich codziennych założeń.

Myślę, że dobre samopoczucie związane z jedzeniem jest tak samo ważne dla zdrowia jak sama jakość posiłków – ale to już temat na inny tekst;)

Zdjęcie: Foodies Feed

 

 

  • http://www.dessideria-life.blogspot.com/ Dessideria

    Bardzo mi się podoba takie podejście, sama je cały czas rozpracowuje u siebie. Patrząc na Twój sposób odżywiania jest bardzo podobny do mojego, a w niektórych przypadkach Twoje punkty są takimi do jakich ja chcę dążyć :) Powodzenia w Twoich postanowieniach, bo jeśli twierdzisz, że lepiej się teraz czujesz to należy kontynuować te dobre przyzwyczajenia :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Dziękuję i Tobie również życzę powodzenia w rozpracowywaniu własnej ‚strategii odżywiania’:)

  • Asia

    Jako osoba chorująca na hashimoto bardzo popieram takie podejście – trzeba jeść czysto, ale niekoniecznie tylko według ogólnodostępnych zaleceń. Lepiej sprawdzić, co działa na nas najlepiej. U mnie np. wbrew zaleceniom przy hashimoto nie sprawdza się duża ilość białka – mimo choroby całe życie jestem (za) szczupła, więc nie potrzebuję podkręcać metaboliizmu, a po białku czuję się cieżko, źle trawię. Miałam 2 czy 3 diety prozdrowotne, pod okiem dietetyka, ale nigdy nie czułam się przy nich całkiem dobrze. Teraz jem intuicyjnie: głównie warzywa, owoce, trochę nieoczyszczonych zbóż, trochę strączków, czasem rybę i czuję się lepiej, niż kiedykolwiek. Pozdrawiam!

  • http://www.kinoswinka.pl/ Ania Kalemba

    no i to jest świetne podejście! Też muszę o to zadbać bardziej!