Woda z kranu kontra woda butelkowana

Jednym z pierwszych zaleceń, z jakimi spotkałam się podczas szukania naturalnych sposobów na leczenie niedoczynności tarczycy, było wyeliminowanie picia wody z plastikowych butelek. Głównym problemem z punktu widzenia zdrowia jest tworzywo PET, z którego produkowane są butelki, a które posądza się o szkodliwy wpływ m.in. na naszą gospodarkę hormonalną. Ale problem plastikowych butelek nie ogranicza się tylko do szkodliwego oddziaływania na zdrowie. Obejmuje także kwestie ekologiczne (kupując wodę w butelkach ogromnie zaśmiecamy naszą planetę) oraz kwestie, nazwijmy to, etyczne czy ideologiczne (bo przecież każdy człowiek na Ziemi powinien mieć do wody dostęp swobodny i bezpłatny).

Co skłania nas zatem do kupowania wody w butelkach – plastikowych czy też korzystniejszych dla zdrowia, ale drogich, szklanych? W dużej mierze strach przed jakością wody w naszych kranach. Strach, który częściowo wykreowany został przez… marketingowców – właśnie po to, aby za relatywnie grubą kasę sprzedać nam coś, co płynie przecież w naszych kranach.

Temat ciekawie i z szerokiej perspektywy omówiony jest w tym kilkuminutowym filmiku - co prawda amerykańskim, ale myślę, że w dobie korporacji o globalnym zasięgu nie ma to większego znaczenia:

 

Oczywiście kwestią niezwykle ważną w całym tym problemie jest rzeczywista jakość wody kranowej. Według informacji podawanych przez miejskie przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne, w największych miastach w Polsce woda jest uzdatniana przy zastosowaniu nowoczesnych technologii i bezpieczna do bezpośredniego spożywania. We Wrocławiu, w którym mieszkam, można jednak spotkać się z opinią o fluoryzacji wody (a jak twierdzą specjaliści, nadmiar fluoru potrafi nieźle namieszać w naszym zdrowiu). Ale nawet jeżeli – chyba nadal nie jest z nią tak źle (tu parametry wody we Wrocławiu - takie informacje możecie uzyskać w odniesieniu do każdego miasta – choć w mniejszych miejscowościach pewnie jest z tym większy problem).

Pozostaje też jeszcze kwestia jakości instalacji w naszych domach (za co miejskie wodociągi już nie odpowiadają) - to już wymaga sprawdzenia na własną rękę lub u zarządcy nieruchomości i ew. rozważenie stosowania filtrów oczyszczających.

Inną sprawą jest jeszcze zawartość minerałów w wodzie. Zauważcie, że zwolennicy wody kranowej porównują ją zwykle z butelkowanymi wodami źródlanymi, a nie z wodą mineralną, co według mnie jest pewnego rodzaju manipulacją.

Sprzecznych informacji nie brakuje – wystarczy zestawić ze sobą parę wyglądających na wiarygodne artykułów: za piciem wody z kranu i przeciw. Można się pogubić i niełatwo zająć w tym temacie jednoznaczne stanowisko. Ale można też sprawę przemyśleć i dokonywać wyborów z większą świadomością różnych jej aspektów.

Według mnie, jak zawsze – najbardziej wskazana jest różnorodność. Piję wodę z kranu, w miejscach publicznych także, choć rzadziej (btw, tu lista miejsc, w których wodę z kranu dostaniecie bezpłatnie). Kupuję też wodę mineralną w butelkach. Staram się wybierać te szklane, ale cóż, nie zawsze mam taką możliwość, wtedy sięgam po plastik. W wyborze konkretnych wód także stawiam na różnorodność, kierując się przede wszystkim zawartością poszczególnych minerałów i takimi opracowaniami jak np. test Fundacji Pro-Test. Czy to najlepsze z możliwych wybory? Nie wiem, ale przynajmniej dywersyfikuję ryzyko;)

 

 

  • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

    Zgadzam się, o tej darmowej wodzie warto mówić, żeby stało się to normą w polskich knajpach.
    A co do wyboru wody – u Ciebie też różnorodnie jak widzę:)

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    U mnie na siłowni jest taka filtrowana i bardzo mi smakuje. A poza siłownią piję zwykłą mineralną :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Z plastikowej butelki?;)

      • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

        taaaaak… :)