Mój zdrowy styl życia #1: 7 kroków, od których zaczęłam

Mój zdrowy styl życia #1: 7 kroków, od których zaczęłam

Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu mój obraz tego, jak powinien wyglądać zdrowy styl życia wyglądał prawie jak w reklamie. „Zdrowe” jedzenie, czyli dużo pełnoziarnistych produktów (to nic, że batonik, ważne, że z pełnego ziarna), produkty light (bo tłuszcz to, wiadomo, samo zło), mięso i ryby sporadycznie (byle nie tłuste, fuj!), warzywa i owoce, owszem, ale raczej jako dodatek, trochę słodkości (bo przecież bez przesady, trzeba mieć coś z życia). Raz na jakiś czas zrywy w postaci intensywnego wysiłku fizycznego: bieganie, fitness typu fat burn (cel: spalić kalorie).

Dopiero stosunkowo niedawno zaczęłam podchodzić do tematu bardziej świadomie i uczyć się, jak naprawdę troszczyć się o swój organizm. Z lekkim przerażeniem odkryłam, że niektóre „zdrowe” zalecenia mogą być przyczyną chorób, z którymi medycyna XXI wieku jakoś nie może się uporać. Nie jestem fanką teorii spiskowych, ale jako marketingowiec z zawodu wiem, że tam, gdzie gra toczy się o duże pieniądze, do prawdziwych, wartościowych informacji często trudno się dokopać. Zresztą w przypadku zdrowia czy diety nie ma czegoś takiego jak jedyna słuszna teoria – to indywidualna sprawa każdego z nas i uważam, że każdy powinien przynajmniej w minimalnym stopniu poznać swój organizm i wiedzieć, co dla niego dobre, a co niekoniecznie. Odkrycie tego to połowa sukcesu.

Druga połowa to zmiana nawyków - i to bywa najtrudniejsze. W moim przypadku pomogła lista postanowień, od których rozpoczęłam mój bardziej świadomy, zdrowy styl życia. Wprowadzałam je stopniowo, krok po kroku zmieniając przyzwyczajenia i wyrabiając nowe nawyki. Cóż, muszę w tym miejscu przyznać, że z częścią z postanowień nadal jestem na bakier, ale przynajmniej wiem, w którym kierunku zmierzam.

7 zmian, od których zaczęłam


1. Codziennie rano piję szklankę ciepłej wody z sokiem z cytryny

To jeden z prostszych sposobów na regularne, łagodne oczyszczanie organizmu.

2. Przestałam jeść pszenicę, biały cukier oraz wysoko przetworzoną żywność

To wymaga trochę więcej uwagi i zacięcia, ale szybko okazuje się, że warto – samopoczucie poprawia się zdecydowanie. Ja w tej chwili robię kolejny eksperyment i wyłączam z menu wszystkie zboża glutenowe, eksperymentuję z ilością białka, słowem – uczę się, na co mój organizm reaguje najlepiej.

3. Do każdego posiłku (bez wyjątku) dodaję warzywa lub owoce

Wcześniej też się starałam, ale dzięki tej żelaznej zasadzie wbitej na dobre do głowy jem zdecydowanie więcej warzyw i odżywiam się bardziej różnorodnie.

4. Staram się ruszać regularnie, zamiast intensywnie

Czyli mniej więcej co drugi dzień wykonuję lajtowe ćwiczenia typu pilates, joga, spacery, jazda na rowerze. Nie zmuszam się już do intensywnych ćwiczeń fitness czy biegania, robię to tylko wtedy, gdy roznosi mnie energia i jestem w dobrej formie. Dzięki takiemu podejściu ogólnie ruszam się więcej i nie traktuję tego jako obowiązek.

5. Zaczęłam czytać składy produktów, które kupuję

Dotyczy to nie tylko jedzenia, ale też kosmetyków i środków czystości. To niesamowite, ile shitu człowiek przyjmuje zupełnie nieświadomie, ignorując informacje zawarte na etykietach – a czasem wystarczy porównać dwa produkty i wybrać ten o lepszym składzie.

6. Polubiłam się z naturalnymi suplementami

Kiedyś stroniłam od suplementów, bo wydawały mi się po prostu nieskuteczne i sztuczne, przekonałam się jednak, że często suplementacja to jedyna droga, żeby uzupełnić ważne niedobory, nawet przy zdrowej, zbilansowanej diecie.

7. Płuczę usta olejem

Codziennie rano, zaraz po przebudzeniu, przez 15-20 min. wykonuję tzw. oil pulling, czyli płukanie ust olejem (słonecznikowym, sezamowym, kokosowym lub oliwą z oliwek). Ta metoda wydawała mi się co najmniej dziwna, kiedy usłyszałam o niej pierwszy raz, ale poczytałam na jej temat i zaczęłam stosować – i w ten sposób dołączyłam do grona zwolenników.

A Wy od czego zaczęliście? 

Inne wpisy z tej serii:


4 rzeczy, z którymi mam największy problem

Mój zdrowy jadłospis na tydzień