Rośliny oczyszczające powietrze w mieszkaniu

Rośliny oczyszczające powietrze w mieszkaniu

Jesienią i zimą ogromnym problemem dużych i mniejszych miast w Polsce jest silnie zanieczyszczone powietrze. Nie wiem jak Wy, ale ja spacerując wieczorem po wrocławskich ulicach czuję, że powietrze po prostu śmierdzi. Ostatnio było zresztą u nas o tym głośno, bo system monitoringu jakości powietrza zanotował rekordowe poziomy zanieczyszczeń (jeżeli jesteście zainteresowani, jak się sprawy mają aktualnie w Waszym mieście, zajrzyjcie na stronę Inspekcji Ochrony Środowiska). Zanieczyszczenie powietrza to oczywiście problem globalny, ale na tle Europy wiele polskich miast zajmuje pod tym względem niechlubne czołowe miejsca.

Podczas unoszącego się w mieście smogu zdrowiej będzie więc raczej zostać w domu i poćwiczyć niż pójść na spacer:( Ale nasze domy także nie są wolne od zanieczyszczeń - szkodliwe substancje obecne są w materiałach, z których są zbudowane, farbach, kosmetykach, środkach czystości, etc. Nie lubię siać paniki, ale przyznajcie, trochę to wszystko przygnębiające, szczególnie dla osób, które troszczą się i wkładają wiele energii w prowadzenie zdrowego stylu życia – niestety nie na wszystko jednak mamy wpływ.

Czy to oznacza, że powinniśmy ten temat po prostu zignorować? Zdecydowanie nie. Choć nie rozwiąże to problemu, możemy próbować chronić siebie i minimalizować skutki życia w środowisku, które dalekie jest od ideału. Jednym z najprostszych sposobów na oczyszczanie powietrza, jakie znam, jest hodowla roślin doniczkowych, które mają zdolność wchłaniania wielu toksycznych substancji. To zaskakujące, jak wiele takich wspaniałych roślin mamy w zasięgu!:)

Rośliny oczyszczające powietrze

Pamiętam z dzieciństwa, że niemal w każdym odwiedzanym domu i mieszkaniu było kiedyś całe mnóstwo kwiatów doniczkowych, parapety i kwietniki pełne przeróżnych roślin. Kobiety rozmawiały o kwiatach i wymieniały się szczepkami. Z moich obserwacji wynika, że my, „kolejne pokolenie”, takiego upodobania do kwiatów już nie podzielamy.

Rośliny – jeżeli już pojawią się w nowoczesnym wnętrzu – to raczej element minimalistycznego wystroju niż bujna, wymagająca prawie godzinnego podlewania domowa hodowla, jak u mojej mamy. Spotkałam się nawet z taką opinią, że paprotka jest „peerelowska” i to obciach mieć ją w nowoczesnym mieszkaniu. A szkoda, bo stara poczciwa paprotka ma wiele zalet: pochłania toksyczny formaldehyd, neutralizuje promieniowanie emitowane przez komputer i TV, nawilża powietrze.

Takich sprzyjających naszemu zdrowiu roślin jest zresztą dużo więcej: popularna dracena, palma czy figowiec, łatwy w uprawie skrzydłokwiat, szybko rozrastająca się zielistka, designerska sansewieria, aromatyczna lawenda, a nawet zapomniany już chyba bluszcz.

Długą listę roślin oczyszczających powietrze w mieszkaniu znajdziecie na przykład tutaj (jeżeli macie małe dzieci lub zwierzęta, zwracajcie tylko uwagę na toksyczność niektórych kwiatów). Warto zajrzeć też na stronę Ogrodnika Tomka, sporo się z niej można nauczyć.

 

Dla początkujących

Osobom początkującym albo tym, którzy uważają, że nie mają „ręki do kwiatów” polecam trzy rośliny, których uprawa jest bardzo łatwa i które oczyszczają powietrze ze szkodliwych substancji: skrzydłokwiat, figowiec beniamina (fikus) i zamiokulkas.

U mnie wszystkie te gatunki żyją szczęśliwie już od kilku lat:) - mimo że nie raz zdarzało mi się je zaniedbać i przesuszyć podczas dłuższego wyjazdu. Podlewam  je raz na tydzień (zamiokulkas nawet rzadziej) w najszybszy możliwy sposób: wsadzam doniczki do wanny i polewam z prysznica obficie liście i ziemię. Zasada numer jeden, którą sprzedała mi rodzinna ekspertka od kwiatów i która rzeczywiście działa: lepiej jest roślinę przesuszyć niż przelać (bo wtedy gniją jej korzenie i trudno są odratować).

 

Hodowla świeżego powietrza:)

Jeżeli jeszcze nie jesteście przekonani, że rośliny oczyszczające powietrze to świetny pomysł na wystrój mieszkania, polecam ten film:

 

Nie wiem jak Wy, ale ja przy następnej okazji zamierzam kupić sansewierię i… tak, tak, kilka paprotek ;)

 

 

  • moblaise

    co do fikusów – gdzieś kiedyś czytałam/słyszałam, nieistotne, w każdym razie chodzi o to, że te fikusy pięknie pochłaniają szkodliwe fale elektromagnetyczne i szkodliwe związki w ciągu dnia, natomiast nocą to wszystko „oddają” i nie powinny być z tego względu umieszczane w pomieszczeniach, gdzie się śpi… Czy mogłabyś to zdementować, ewentualnie potwierdzić? ;-)

    PS: świetna stronka, dopiero zaczynam lekturę, ale na pewno wsiąknę tu na długo, pozdrawiam :-)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Przyznam, że nigdy o tym nie słyszałam, ale jeżeli masz wątpliwości i możliwość, wynieś fikusa z sypialni do pokoju, w którym stoi tv/ komputer – roślinka zrobi swoje, a Ty będziesz spać spokojnie:) U mnie w sypialni powietrze filtrują skrzydłokwiaty.
      Ps. Dziękuję za miłe słowa i witam w moich skromnych blogowych progach, pozdrawiam:)

  • AfterKorpo

    Izka, koniecznie do listy trzeba dodać geranium, zwane potocznie anginką. Wygląda tak samo jak PRL-owska paprotka, ale poza właściwościami oczyszczającymi ma mnóstwo zdrowotnych. Ja np zrobiłam z niej nalewkę, a czasem dodaję listek do herbaty i napój zyskuje cudny „cytrynowaty” aromat. Niezwykle cenna zwłaszcza zimą, na moim blogu jest o niej wpis jeśli jesteś zainteresowana :-) ps. mogę wysłać szczepkę hehe.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Racja, anginka też kiedyś gościła w moim domu rodzinnym, muszę się rozejrzeć po rodzinie, czy ktoś to hoduje, a jak nie – może faktycznie zgłoszę się do Ciebie po szczepkę, dzięki!:)

      • AfterKorpo

        jak coś wiesz jak mnie znaleźć :-)

  • http://www.dessideria-life.blogspot.com/ Dessideria

    O jakie fajne przydatne informacje :) Moja mama jak bylam mała to zawsze do pokoju stawiała nam paprotkę i mówiła, że dzięki niej w pokoju będzie zdrowiej. Już rozumiem o co chodziło :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      :) Mamy w ogóle mądre są;)

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Mam już kilka z tych, o których napisałaś :) Bardzo lubię moje zielone roślinki :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      :)

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Świetny wpis, podparty poważnymi danymi – jako to zwykle u Ciebie! Muszę wreszcie ogarnąć jakieś rośliny – lepiej jakiekolwiek, niż żadne, prawda? ;)

    P.s. Donoszę, że na linku do bloga ogrodnika wyje mi antywirus, wskazując na favikonkę.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Dzięki za miłe słowa i cynk o faviconie – sprawdzę o co chodzi.
      A co do roślin – jasne, że lepsze jakiekolwiek niż żadne, ale najfajniejsze jest to, że te najkorzysytniejsze dla naszego zdrowia kwiaty doniczkowe są jednocześnie najłatwiejsze w uprawie, więc polecam zacząć od nich właśnie:)

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Mnie kuszą kaktusy i sukulenty, jako małe i niewymagające podlewania :D