Płukanie ust olejem i płukanie nosa, czyli ajurwedyjskie sposoby na zdrowie

Płukanie ust olejem i płukanie nosa, czyli ajurwedyjskie sposoby na zdrowie

Od ponad 2 tygodni trzyma mnie jakaś paskudna infekcja, druga w tym sezonie zresztą. I szlag mnie trafia, bo dbam o siebie, zdrowo się odżywiam, staram się (!) odpoczywać na tyle, na ile umożliwiają mi to obowiązki, kuruję się naturalnymi sposobami, w które bardzo wierzę i… nic. Pierwszy raz od ponad 15 lat sięgnęłam po antybiotyk, o czym, wierzcie mi lub nie, trudno mi pisać na blogu poświęconym naturalnym sposobom na zdrowie;) Ale taki prztyczek w nos jest chyba czasem potrzebny – bo nie na wszystko mamy wpływ (zaliczyć do tego muszę niestety także bakterie) i nie zawsze życie wygląda tak pięknie i zdrowo jak na blogu:)

Zamiast szukać „winnych” mojej infekcji (słaba odporność? sauna? wyjazd w góry? a może psychika?;)), postanowiłam w końcu wyluzować. Odpocząć. A w międzyczasie podzielić się z Wami dwoma metodami, które ułatwiają mi trochę to moje chorowanie, łagodząc ból gardła i katar. Będzie mowa o płukaniu ust olejem (tzw. oil pulling, gandhūsa) oraz przepłukiwaniu nosa i zatok (jala neti). To zabiegi wywodzące się z ajurwedy – tradycyjnego, holistycznego systemu medycyny indyjskiej, który rozwinął się 3-5 tys. lat temu, a obecnie praktykowany jest coraz chętniej w innych częściach świata jako forma medycyny komplementarnej.

Co ważne, zarówno płukanie ust olejem, jak i jala neti mogą być stosowane na co dzień, jako metody naturalnego oczyszczania organizmu, nie tylko podczas choroby. Z moich doświadczeń wynika, że to naprawdę działa: oil pulling stosowałam codziennie przez ponad rok i rzeczywiście w tym czasie nie chorowałam. Niestety jakiś czas temu z racji braku czasu rano zarzuciłam ten nawyk, no i cóż, efekty są jakie są (patrz: akapit 1).

Płukanie ust olejem

Zabieg płukania ust olejem, czy – jak niektórzy mówią – ssania oleju wykonuje się rano, zaraz po przebudzeniu, można też stosować go kilka razy dziennie (wg mnie w zupełności wystarczy rano). Różne źródła polecają różne rodzaje olejów: sezamowy, słonecznikowy, kokosowy. Ja najczęściej używałam oleju kokosowego, bo ma przyjemny smak, ale sprawdza się tak naprawdę każdy. Naturoterapeutka poradziła mi nawet zwykły rafinowany olej słonecznikowy i wg mnie oczyszczał tak samo jak inne, chociaż teoretycznie nie ma tylu korzystnych właściwości co olej surowy.

Jak wykonać zabieg? Łyżeczkę lub łyżkę wybranego oleju umieszczamy w ustach i energicznie przelewamy olej między zębami przód/ tył, tak, aby dostał się we wszystkie zakamarki jamy ustnej. Na początku to dziwne uczucie, wiem, że niektórzy mają odruch wymiotny – można zacząć wtedy od mniejszej ilości oleju. Płukanie wykonujemy przez 10-20 minut, po czym olej wypluwamy i myjemy zęby (z pastą lub bez).

Ten zabieg ma oczyścić jamę ustną z bakterii i toksyn, które gromadzą się w niej przez noc – to dlatego oil pulling dobrze radzi sobie z porannym bólem gardła. Badania potwierdzają korzystny wpływ płukania ust olejem na stan dziąseł i zębów (więcej możecie przeczytać tutaj), mówi się też o efekcie wybielania zębów, chociaż ja czegoś takiego nie zauważyłam. Potencjalnie dobroczynne działanie tej metody jest jednak znacznie szersze: od leczenia migren po pozytywny wpływ na układ nerwowy i hormonalny. Nie dotarłam do badań, które potwierdzałyby te wszystkie korzyści zdrowotne, ale w tym oczyszczaniu organizmu na pewno coś jest – jeżeli nie wierzycie, spróbujcie wypłukać usta olejem w przypadku bólu gardła lub… kaca.

Obiecałam jednej z czytelniczek (i sama byłam ciekawa), że skonsultuję ten temat z moją dentystką. Niestety okazało się, że nie słyszała o tej metodzie, trudno jej powiedzieć cokolwiek na temat korzystnego wpływu płukania ust olejem na dziąsła i zęby, ale też nie widzi żadnych przeciwwskazań. Jeżeli ktoś z czytających ma na ten temat coś do dodania z punktu widzenia stomatologii, zapraszam do dzielenia się opiniami.

A jeżeli chcecie przeczytać na ten temat coś więcej, polecam dwa ciekawe artykuły o płukaniu ust olejem: (1) i (2)

Przepłukiwanie nosa i zatok (jala neti)

Zabieg jala neti, podobnie jak płukanie ust olejem, wywodzi się z ajurwedy i podobno stosowany jest na co dzień przez wielu joginów. Pomaga w usuwaniu z dróg oddechowych zanieczyszczeń, na które narażeni jesteśmy przecież cały czas, szczególnie mieszkając w dużym mieście. Zabieg polega na przepłukiwaniu nosa i zatok roztworem przegotowanej wody z solą (fizjologiczną lub zwykłą, niejodowaną w proporcji 1 łyżeczka soli na pół litra wody). Woda powinna być letnia – w temperaturze ciała.

jala neti płukanie nowaDo płukania można użyć specjalnego naczynia, ja jeszcze się takiego nie dorobiłam, ale spokojnie daję radę z plastikową butelką ze sportowym zamknięciem albo małym czajniczkiem do parzenia herbaty.

Jak wykonuje się zabieg jala neti? Jest na to kilka sposobów, o różnym stopniu zaawansowania. Ja napiszę o pierwszym, najłatwiejszym sposobie, który sama stosuję – to wersja dla początkujących. Napełniamy naczynie roztworem wody z solą i pochylamy głowę w dół nad umywalką, a następnie na boki, przelewając wodę przez nozdrza. Trochę trudno to opisać, polecam więc poszukać instrukcji na YouTube, podrzucam przykładowe linki: (1), (2).

Bardzo ważną częścią jala neti jest osuszanie nosa i zatok po wykonaniu zabiegu – nie można o tym zapominać! Jeżeli chcecie spróbować tej metody, polecam najpierw przeczytać ten artykuł.

 

Czy macie jakieś doświadczenia z płukaniem ust olejem albo zabiegiem jala neti?

 

Zdjęcie tytułowe: Flickr, Meal Makover Mums, na licencji Creative Commons

 

 

  • http://www.dessideria-life.blogspot.com/ Dessideria

    Czytałam już o tym wcześniej u Agnieszki Maciąg, a tu kolejna osoba, która to praktykuje :) Teraz przychodzi kolej na mnie. Jeżeli to na pewno działa i żadnego przeziębienia bać się nie będę musiała to ja na to idę :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Daj znać, jak wrażenia! :)

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Płukanie nosa jest przerażające, mam trochę schizę po zabiegach płukania zatok w dzieciństwie, były bardzo bolesne (nie wspominając o punkcjach).

    Ale płukanie ust – super, i poznałam je dzięki Tobie! Tym bardziej dziękuję za post podsumowujący. Naprawdę pomaga nawet na takie głupie uczucie „kapcia” w ustach. Co do bardziej długofalowych efektów, trudno mi jeszcze stwierdzić, zwłaszcza że płuczę nieregularnie, ale jakoś mam ufność do tej metody.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Co do płukania ust olejem – mam podobnie, w sumie od początku wydawała mi się po prostu logiczna: zbierasz bakterie i je wypluwasz. Fajnie, że Cię w to wkręciłam, bardzo się cieszę:)
      A co do płukania nosa – wiem, dla mnie to też było przerażające i pierwszy raz zabierałam się do tego chyba pół godziny;) Ale zobaczyłam, że to przynosi ulgę, poczytałam na ten temat i uważam, że warto, przynajmniej raz na jakiś czas.

      Btw, jak wyglądały te zabiegi płukania zatok w dzieciństwie, to było coś podobnego czy jakaś zupełnie inna metoda? Bo dziwi mnie, że były tak bolesne – przy jala neti jedyne negatywne uczucie to mały strach przed i lekki dyskomfort, gdy woda dostanie się do gardła.

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Nie pamiętam aż tak dobrze, pamiętam strach i ból. Była jakaś rurka wprowadzana do nosa, byl bulgoczący płyn i było uczucie przelewania się wody w mózgu. I chyba leżałam na plecach, z głową odchyloną, ale nie w dół. I to był← zabiegi w gabinecie lekarskim, na pewno! Brrr.

        Więc pewnie dlatego przeraża mnie Twoja wizja. Boję się nawet zalania nosa wodą przy pływaniu, i nawet przy głupim skoku zatykam nos palcem. No muszę, taki lęk.

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          To w takim razie jakiś zupełnie inny zabieg i z Twojego opisu wynika, że faktycznie można mieć lekką traumę… A co do jala neti – na pewno nie każdemu będzie to odpowiadać, dlatego nic na siłę:)

  • Podróżnik

    Ja z kolei płukania ust olejem nie trawię, chociaż chciałabym… ale dzięki za pomysł z olejem kokosowym, może ten smak zniosę, bo kilka innych powodowało u mnie właśnie ten odruch, o którym pisałaś. Za to płukanie nosa (a właściwie zatok, czyli level wyżej z wciąganiem…) chociaż z pozoru bardziej niesmaczne – polecam, do przyjemnych nie należy, ale jest do przejścia i uważam go za absolutny hit dla wszystkich, którzy nie lubią faszerować się farmaceutykami. Pozbyłam się dzięki niemu potwornego zatokowego bólu głowy, który mnie zaatakował pewnego dnia po niedawnym wyleczeniu się z kataru. Nie działały inhalacje, leków przeciwbólowych unikam, a po jednym zabiegu jala neti ból NAPRAWDĘ minął jak ręką odjął ! Musiało się wypłukać to, co ten ból powodowało, ale błyskawiczna reakcja organizmu była wręcz zadziwiająca. Może codziennie nie chciałabym tego robić, ale od czasu do czasu warto, zwłaszcza po chorobie.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Ja też potrzebowałam trochę czasu (i regularności), żeby to polubić – po jakimś czasie weszło mi po prostu w nawyk (i zamierzam znowu do tego zwyczaju powrócić)
      U mnie po płukaniu nosa nie było takich spektakularnych efektów, ale cóż, prawda jest taka, że robię to asekuracyjnie, bo zwyczajnie trochę się boję:) Ale mam zamiar ćwiczyć!

  • AfterKorpo

    W przypadku płukania ust olejem mam doświadczenie. Osobiście zauważyłam, że zęby nieco zbielały. Co do detoksykacyjnych właściwości ciężko mi powiedzieć, w tym czasie eksperymentowałam z innymi rzeczami. Mogę się jednak podzielić radą,żeby koniecznie wypluwać to do toalety nie do umywalki. Po jakimś czasie zapchało mi ją doszczętnie. Na płukanie nosa jakoś nigdy nie mogłam się zdecydować, ale muszę w końcu spróbować.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      No fakt, u mnie też ten czas, kiedy codziennie stosowałam oil pulling pokrył się z innymi rzeczami, np. częstym piciem świeżo wyciskanych soków warzywnych, przestrzeganiem czystej diety, wyeliminowaniem pszenicy. Ale w skuteczność płukania też wierzę, bo efekty, tak jak pisałam, widziałam często od razu, np. przy bólu gardła.
      Ja też czytałam o tym zapychaniu umywalki, ale przez ponad rok nic takiego mi się nie przydarzyło – ale cenna uwaga, dzięki.
      Co do płukania nosa – ja też zamierzam stosować ten zabieg częściej, może niekoniecznie codziennie, ale też nie tylko podczas choroby, zawsze to jakaś mała ulga dla układu oddechowego;)

  • http://www.karolinaw.pl Karolina W

    Płukanie ust na pewno wypróbuję. Może pomoże na migreny, a jeśli nie to chociaż zęby i dziąsła skorzystają. Płukanie nosa trochę mnie przeraża ;)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Ja też często miewam bóle głowy i wydaje mi się, że w okresach, kiedy regularnie stosowałam oil pulling było ich znacznie mniej – ale wiadomo, to zależy też od innych czynników, chociażby od poziomu stresu. Tak czy inaczej, metoda jest na tyle nieinwazyjna, że na pewno warto próbować.
      Co do płukania nosa – ja miałam takie same odczucia, ale przy katarze to naprawdę przynosi ulgę (przynajmniej chwilową – ale przy uciążliwym zatkaniu nosa to już coś).