Placki ziemniaczane – zdrowsza wersja

Placki ziemniaczane – zdrowsza wersja

Ktoś zapytał mnie ostatnio, czy ja naprawdę jadam tak dietetycznie. Hmmm, to zależy, co ma się na myśli mówiąc „dietetycznie”. To, że nie jem pszenicy, unikam gotowej paczkowanej żywności, konserwantów, nadmiaru cukru, złej jakości tłuszczów i mięsa – to fakt. Staram się po prostu wybierać świadomie i przygotowywać zdrowsze wersje tego, co lubię.

Ale zdecydowanie nie oznacza to, że moja dieta składa się wyłącznie z surowych albo gotowanych, niskokalorycznych posiłków. Dowodem niech będzie ten przepis na placki ziemniaczane. Ale nie takie tradycyjne, z samych ziemniaków, ale w wersji trochę zdrowszej. Żeby nie było, że naruszam prawa autorskie: autorem i wykonawcą tego przepisu jest mój mąż:)

Placki ziemniaczane z jesiennymi warzywami – składniki


ok. 1 kg ziemniaków w skorupkach

po kawałku innych ulubionych warzyw:
marchewki
selera
cukinii
papryki

1 cebula
1 ząbek czosnku
2-3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 duże jajko
sól, pieprz
oliwa z oliwek do smażenia

do zapieczenia na wierzchu:
zielony pomidor
cebula
kawałek startego żółtego sera

Przygotowanie

Ziemniaki trzeba dokładnie umyć i wyszorować, ale my zostawiamy je w skórce (tak jest szybciej, zdrowiej i pyszniej:))  Na drobnej tarce ścieramy wszystkie warzywa: ziemniaki, marchewkę, seler, cukinię, paprykę, cebulę. Warzywa (szczególnie ziemniaki i cukinia) puszczą sok – warto go trochę odlać, wtedy wystarczy mniej mąki. Dodajemy rozgnieciony ząbek czosnku, mąkę ziemniaczaną, jajko, ok. 1 łyżeczki soli, pieprz – i to wszystko dokładnie mieszamy. Smażymy na oliwie z oliwek.

Propozycja podania

Pierwsza tura smakuje świetnie ze śmietaną albo pomidorowym sosem. Ale hitem okazała się wersja odgrzewana następnego dnia. Placki zapiekłam w piekarniku z pokrojonym w plastry zielonym pomidorem, cebulą i startym żółtym serem. Czy to było dietetyczne? Hmm, nie powiedziałabym – ale było pyszne:)

 

 

  • http://katsunetka.blogspot.com/ Katsunetka

    Aż mi ślinka poleciała. Przyznam, że dawno już nie jadłam placków ziemniaczanych a tym bardziej z dodatkami. Kiedyś chyba z jakimiś dodatkami w stylu kuchni azjatyckiej. Po za tym nigdy nie wpadłam na pomysł aby je odgrzać w piekarniku, zawsze tylko klasyk. :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Klasyka zawsze w cenie! Witam na Health and the City i z przyjemnością zaglądam do Ciebie:)

  • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

    I u mnie dzisiaj placki ziemniaczane, nie jedliśmy bardzo dawno.
    Zastanawiam się tylko, czy smażenie placków na oliwie jest dobrą opcją…? Oliwa jest dobra do krótkiego smażenia w niewysokiej temperaturze, a przy plackach tak nie jest. Ja mam ochotę już od dawna (ale do tej pory nie robiłam) zrobić od początku w piekarniku, na pewno zdrowsze, a i ciekawa jestem smaku niesmażonych placków. Boję się tylko czy nie zrobi się ciapaja piekarnikowa;)

    • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

      Nie wyszły. Ciapaja sie nie zrobiła, ale jakieś gumiaste były i dosmażałam je na patelni.

      • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

        No właśnie miałam zapytać o rezultaty i napisać, że jeżeli uda Ci się zrobić placki w piekarniku będziesz moim kulinarnym guru:) Ale i tak podziwiam, że spróbowałaś!:)

        A co do oliwy z oliwek do smażenia, różne źródła podają różny punkt dymienia (nawet ok. 200°C), ale generalnie myślę, że to i tak jedna z lepszych opcji. Kiedyś próbowałam smażyć na oleju kokosowym, ale szybko wsiąkał, więc musiałam dać go dużo więcej – wolę więc zostać przy oliwie. A o tłuszczach do różnych zastosowań pisałam tu: http://healthandthecity.pl/tluszcze-tak-nie-moze/ – chętnie skonfrontuję swoją wiedzę z Twoją, także zapraszam do pozostawienia komentarza, jeżeli masz coś do dodania.

        Pozdrawiam!

        • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

          Pytanie o placki z piekarnika wrzuciłam na FB i wywiązała się bardzo owocna dyskusja, tak, że nie wszystko stracone w tej kwestii, będę jeszcze eksperymentować:)

          Ja kiedyś używałam do smażenia olejów rafinowanych, teraz mam problem i te placki usmażyłam na smalcu, do którego z pewną taką nieśmiałością wracam.
          Co do oliwy to tak jest, są różne zdania, ja się trzymam tego, że nadaje się do krótkiego smażenia w niezbyt wysokiej temperaturze. Smażę generalnie na maśle klarowanym i oleju kokosowym, ale do placków nijak mi żaden z tych tłuszczy nie pasuje (zresztą oliwa też by mi nie pasowała, gdybym nawet miała do smażenia na niej przekonanie). Stąd smalec:)

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Ja trzymam się podobnych wytycznych: do smażenia głównie masło klarowane, olej kokosowy, do podsmażania jw. albo oliwa z oliwek. Z tym że placki moim zdaniem „łapią się” na krótkie smażenie: przecież jedną partię smaży się zaledwie parę minut. Co do smalcu, chętnie bym spróbowała do smażenia, ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia, skąd wziąć smalec dobrej jakości, a najlepiej gęsi – czy możesz mi coś polecić?

          • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

            Najlepiej to chyba smalec samemu zrobić, ze słoniny albo z gęsi, tylko gęś trzeba najpierw upiec i zjeść, a smalec odlać, trochę za dużo zachodu i za gęsią nie przepadam. Kupiłam w kostce póki co, ale smażę raz na dwa miesiące, jakbym częściej potrzebowała, to pewnie bym słoninę przerobiła.

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Oj, do własnoręcznie robionego smalcu to u mnie droga daleka, pozostaje mi poszukać takiego o w miarę czystym składzie. Polecasz jakiś konkretny?

          • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

            Napisałam komentarz i się nie opublikował, więc piszę po raz drugi.
            Co do smalcu, to nawet nie wiem, czy się różnią między sobą, ja wzięłam pierwszy lepszy z półki.
            A przetopienie słoniny to prosta sprawa, na końcu tylko trzeba skwarki odcedzić. W czasach mojego dzieciństwa babcia piekła zawsze kruche ciasteczka na skwarkach właśnie – ale to pyszne było:)

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Mi smalec przez większość życia kojarzył się ze złem totalnym (antytłuszczowa propaganda zrobiła swoje), ale muszę faktycznie się tym tematem zainteresować i zobaczyć, co jest na rynku, czy warto robić smalec samemu, itd.
            A co do ciasteczek na skwarkach – nie wątpię, że musiało być pyszne:)