Peeling cukrowo-miodowy i inne hity naturalnej pielęgnacji

Peeling cukrowo-miodowy i inne hity naturalnej pielęgnacji

Kiedyś pisałam już o moim podejściu do kosmetyków: pielęgnacja w 100% naturalna nie byłaby w moim przypadku ani skuteczna, ani przyjemna. Od jakiegoś czasu jednak intuicyjnie sprawdzam składy i coraz częściej sięgam po produkty ekologiczne i naturalne albo rezygnuję z zakupu na rzecz kosmetyków przygotowanych własnoręcznie. W dzisiejszym wpisie chcę przedstawić Wam kosmetyki złożone wyłącznie z naturalnych składników, których nie zamieniłabym za żadne skarby na drogeryjny odpowiednik.

Moje hity naturalnej pielęgnacji


1. peeling cukrowo-miodowy

Kiedy mam ochotę na wieczorny „seans piękności” i trochę relaksu, przyrządzam sobie aromatyczny peeling cukrowy z takich oto składników: garść cukru trzcinowego, 1 łyżka gęstego, scukrzonego miodu, 3-4 łyżki oliwy z oliwek, szczypta cynamonu lub parę kropelek naturalnego olejku eterycznego. Całość nakładam na zwilżone ciało i masuję przez kilka minut. Po takim zabiegu skóra jest świetnie odżywiona i gładka w dotyku jeszcze przez kilka dni.

2. czarne mydło

W połączeniu ze szczotką do ciała o ostrym włosiu albo rękawicą kessa stanowi ostatnio mój ulubiony zestaw do złuszczania naskórka. O skuteczności czarnego mydła można przekonać się także wykorzystując go do masażu stóp: chociaż ma kremową konsystencję, naprawdę nieźle peelinguje.

3. 100% olej arganowy

Używam go 2-3 razy w tygodniu do nawilżania skóry twarzy, głównie pod oczami i na czole (działa przeciwzmarszczkowo), a także w razie potrzeby do końcówek włosów (zapobiega przesuszaniu i natychmiastowo poprawia ich wygląd) oraz innych suchych miejsc (usta, dłonie, łokcie). Myślę, że to jeden z niewielu kosmetyków, którego szerokie właściwości zachwalane przez sprzedawców wcale tak bardzo nie odbiegają od prawdy.

4. henna do włosów

3 lata temu przestałam farbować włosy chemicznymi koloryzatorami, przerzucając się na naturalną ziołową hennę. Chociaż sam proces farbowania nie należy do moich ulubionych (farba ma intensywny zapach i brudzę nią zwykle wszystko dookoła;)), to jednak moje włosy są w znacznie lepszej kondycji niż kiedyś. Są bardziej lśniące i miłe w dotyku, a przede wszystkim – wreszcie przestały wypadać garściami! (choć to też na pewno efekty lepszej diety).

5. maseczka z siemienia lnianego

To moje najnowsze odkrycie: maska z siemienia lnianego nakładana na twarz łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, a więc dobra jest na zimowe mrozy, natomiast stosowana do włosów – dobrze nawilża i dyscyplinuje włosy (nawet moje kręcone). Przyrządza się ją bardzo łatwo: wystarczy kilka łyżek zmielonych ziaren siemienia zalać wrzątkiem, a następnie przecedzić i wykorzystać powstały w ten sposób „kisiel”. Więcej zastosowań siemienia lnianego znajdziecie na blogu „włosowej guru”, Anwen. 

 

Chociaż daleko mi do kosmetycznego ekstremizmu, myślę, że po naturalne sposoby pielęgnacji będę sięgać coraz częściej, bo przekonałam się, że bywają nie tylko skuteczne, ale też banalnie proste i przyjemne w stosowaniu. Jeżeli macie do polecenia jakieś ciekawe naturalne zabiegi, zapraszam serdecznie do dzielenia się nimi w komentarzach.

 

 

  • Dominika

    Ja stosuję 2, 3 i 4, dodałabym jeszcze jeden genialny sposób na peeling: z fusów kawy. Taki zabieg pomaga zwalczać cellulit. Do peelingu można dodac trochę cynamonu i imbiru, wtedy dodatkowo intensywnie rozgrzewa skórę.

  • http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/ Polowanie na Zdrowie

    Pomysł z pilingiem mi się podoba :-).