Mój zdrowy styl życia #4: niezbędnik bezglutenowca

Mój zdrowy styl życia #4: niezbędnik bezglutenowca

W cyklu „Mój zdrowy styl życia” pisałam już o tym, od czego zaczęłam zdrowsze odżywianie, co sprawia mi największą trudność i jak wygląda mój przykładowy zdrowy jadłospis na tydzień. Wspominałam też kilkakrotnie, że od jakiegoś czasu staram się odżywiać bez glutenu (zdiagnozowano u mnie początki niedoczynności tarczycy, ale nie chcę od razu poddawać się leczeniu hormonalnemu, szukam więc naturalnych sposobów na wsparcie pracy tarczycy – pisałam o tym tutaj). Określenie „staram się” jest tu nieprzypadkowe. Przyznam, że bycie na diecie bezglutenowej bywa czasochłonne i frustrujące. Dziś chcę przedstawić Wam 5 rzeczy, które przydadzą się wszystkim, którzy przerzucają się na dietę bezglutenową.

Gotowanie bez glutenu – niezbędnik


1. sokowirówka + blender

Niezależnie od tego czy dieta bezglutenowa jest dla Ciebie koniecznością, czy wyborem, w którymś momencie poczujesz (mam nadzieję!), że musisz zmienić swoje dotychczasowe nawyki żywieniowe, a nie tylko szukać zamienników gluten-free. Jeżeli chodzi o zdrowe odżywianie, nie ma lepszej inwestycji niż zakup sokowirówki. Wg mnie wygodną opcją jest taka, która ma także inne funkcje: blendera czy krajalnicy do warzyw. Z takim sprzętem zastąpienie glutenowej przekąski (np.kanapki czy batonika) staje się dużo łatwiejsze: można zamienić ją na świeżo wyciskany sok z owoców, owocowo-warzywny, sycący smoothie (przepisy podawałam tu i tu) czy ekspresową surówkę.

2. młynek do kawy

Poszukując w sklepach produktów bez glutenu bardzo szybko zauważysz, że ich ceny bywają kosmiczne. Dotyczy to na przykład bezglutenowych mąk: kukurydzianej, gryczanej, jaglanej, z amarantusa, z tapioki, z quinoa, nie mówiąc już o mąkach z orzechów i pestek. Taniej jest kupić np. niepaloną kaszę gryczaną, quinoa, migdały czy słonecznik i przygotować własną mąkę, mieląc ją w najzwyklejszym na świecie młynku do kawy. Ja używam takiego PRL-owskiego, dostałam go od mojej mamy i spisuje się świetnie. Można wykorzystać go także do mielenia siemienia lnianego czy nasion ostropestu – te zmielone na świeżo są najzdrowsze.

3. piekarnik lub robot do pieczenia chleba

Myślę, że nawet po calkowitej zmianie modelu odżywiania raz na jakiś czas warto sięgnąć po chleb. Dzięki temu nie zatęsknisz za tradycyjną dietą, w której królowały kanapki czy potrawy pszenne. A stąd już tylko krok do samodzielnego pieczenia chleba, bo ten sklepowy nie tylko sporo kosztuje, ale przede wszystkim często zawiera niezdrowe składniki: cukier, glukozę, utwardzone tłuszcze roślinne czy konserwanty. Domowy, własnoręcznie upieczony chleb nie ma sobie równych. Początkującym piekarzom polecam chleb gryczany – przepis podawałam tutaj. 

4. garnek do gotowania na parze

Sensowne odżywianie bez glutenu to przede wszystkim włączenie do diety dużej ilości warzyw, głównie surowych, ale też we wszelkich innych postaciach: pieczonych, gotowanych, smażonych, grillowanych. Kiedy masz ochotę na coś ciepłego i zdrowego, garnek do gotowania na parze sprawdza się idealnie. Przygotowanie posiłku z jego udziałem trwa bardzo krótko, a warzywa zachowują więcej wartości odżywczych niż przy tradycyjnym gotowaniu w wodzie czy smażeniu.

5. internet

Być może od tego powinnam zacząć, bo bez blogów kulinarnych nie wyobrażam sobie gotowania bez glutenu. Jeśli myślisz, że wraz z przejściem na dietę bezglutenową skończyło się pyszne, ciekawe jedzenie, odwiedź kilka blogów, które przekonają Cię, że jest dokładnie na odwrót. Poniżej lista tych, z których często korzystam (wyszukując na nich dania bezglutenowe):

  • Jadłonomia – przepisy wegańskie, w tym masa ciekawych bezglutenowych
  • Wegan Nerd - również kuchnia roślinna i ciekawostki bezglutenowe
  • Cook It Lean – chyba najlepszy (i najładniejszy) polski blog kulinarny w stylu paleo
  • Zdrowa Kuchnia Sowy – sporo ciekawych przepisów bezglutenowych
  • Olga Smile – rewelacyjne przepisy na bezglutenowe chleby

i kilka anglojęzycznych:

  • My New Roots – czasem trafiają się przepisy-perełki, niespotykane w polskiej blogosferze
  • The Merrymaker Sisters – ciekawe przepisy w stylu paleo, z dużą dawką warzyw
  • Food Matters – dużo przepisów i jeszcze więcej dietetycznych inspiracji

 

Polecacie coś jeszcze?:)

 

Zdjęcie: Kate Hiscok, Flickr na licencji Creative Commons

 

 

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Proponuję Thermomix :D Obie mamy w mojej rodzinie mają, regularnie u nich używam i marzę o własnym – posiada wszystkie wymienione przez Ciebie funkcje, poza internetem.

    Dla mnie największym wyzwaniem było pieczenie bezglutenowe. W innym jedzeniu nie było takiego problemu – ale dobry chleb czy ciasto to nadal problem ;)

  • Kasia Poni

    swietny blog….Pozdrawam serdecznie

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Dziękuję, zapraszam i również pozdrawiam:)

  • http://katsunetka.blogspot.com/ Katsunetka

    Jak przygotowujesz migdały do mielenia na mąkę? Przyznam, że już miałam kilka podejść i nie wyszło za dobrze. Chociaż minusem tez jest młynek, te nowe się do niewielu rzeczy nadają.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Zależy na jakie potrzeby. Mąka z migdałów blanszowanych, czyli bez skórki jest mniej drażniąca dla jelit, ale jeżeli robię np. orzechowy spód do ciasta albo migdałową posypkę, to mielę migdały w całości, ze skórkami.
      A co u Ciebie poszło nie tak, to może będę mogła jakoś konkretniej pomóc?

      • http://katsunetka.blogspot.com/ Katsunetka

        Po prostu mimo wysychania dość długiego nadal to nie była mąka, nie zmieliło się wystarczająco dokładnie. Chociaż ja ich nie obierałam więc może dlatego. Maki z tego nie było, bałam się też spalić młynek.

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          Pełnowartościowa mąka migdałowa siłą rzeczy jest trochę inna niż np. mąki zbożowe – mniej sucha. Kiedyś zdarzyło mi się przez przypadek kupić mąkę migdałową odtłuszczoną i ona faktycznie jest bardziej „mączna” – jeżeli potrzebujesz np. do wypieków takiej bardziej proszkowej konsystencji, możesz spróbować tej wersji. Ja tam wolę jednak własnej produkcji, pełnotłuszczową.
          A co do dokładności mielenia – nie testowałam nigdy „nowożytnych” młynków, ale może faktycznie w tym rzecz. Młynki pamiętające jeszcze czasy PRL bywają w sprzedaży np. na allegro, a często zalegają też na półkach cioć, babć, itd., może więc uda Ci się takowy upolować i porównać:)

  • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

    Dopiero teraz trafiłam na ten post i bardzo miło było znaleźć się w wymienionych blogach:)

  • http://cookitlean.pl/ Kasia – Cook it Lean

    Dziękuję za miłe słowa! :)