Idzie jesień, czas na nowe, dobre nawyki

Idzie jesień, czas na nowe, dobre nawyki

Chociaż kalendarzowe lato jeszcze trwa, jesień czuć w powietrzu. Lubię tę porę roku, ale wystarczy kilka pochmurnych dni i robi mi się smutno, a motywacja gdzieś ucieka. Czy jest ktoś, kto też tak ma? W tym roku postanowiłam temu zapobiec, zmieniając kilka rzeczy w moim codziennym rozkładzie dnia. Chcę sprawdzić czy parę dobrych nawyków wystarczy, aby przetrwać bezboleśnie szare jesienne dni.

W jakim czasie można wyrobić w sobie dobre nawyki?

Słyszałam kiedyś, że wystarczy przez 21 dni wykonywać jakąś czynność, aby stała się ona naszym nawykiem. Okazuje się, że ta nieco naciągana teoria wynika z „delikatnego” uproszczenia wniosku, do jakiego doszedł pewien chirurg plastyczny. Dr Maltz zaobserwował, że pacjenci po operacji plastycznej potrzebują minimum 21 dni na to, aby przyzwyczaić się do swojego nowego wyglądu. Magiczne słowo „minimum” znalazło odzwierciedlenie w badaniu przeprowadzonym na University College London, z którego wynika, że wyrobienie w sobie nowego nawyku zajmuje średnio 66 dni, tj. od 18 do 254 dni. 

Zobaczymy, ile zajmie to mi:) Dotychczas udało mi się wykształcić w sobie kilka zdrowych nawyków (np. tych, o których pisałam tutaj) - ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak dużo czasu minęło, zanim weszły mi w krew, sama jestem ciekawa. A teraz do sedna: przedstawiam trzy postanowienia, które zaczęłam wdrażać w życie już dziś (no, może z wyjątkiem pierwszego..).

Moje jesienne postanowienia


1. Wstawanie o 1,5 h wcześniej i wykonywanie ćwiczeń rano

Nigdy nie byłam rannym ptaszkiem, dobrze mi się pracuje nocą. Niestety, z coraz większymi skutkami ubocznymi: im jestem starsza, tym dłużej dochodzę do siebie nawet po jednej zarwanej nocy. Chcę dla odmiany przetestować model znacznie wcześniejszego wstawania i porannych ćwiczeń na rozbudzenie. Plan obejmuje codzienną pobudkę o godz. 6.30 i około 30-40 minut ruchu, np. jogi, joggingu albo innych ćwiczeń aerobowych i rozciągających.

2. Dwugodzinna przerwa w pracy

Niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że nie wykorzystuję nawet w 10% możliwości, jakie daje mi mój aktualny tryb pracy (prowadzę własną działalność; większość pracy wykonuję z domu + kilka godzin spotkań w tygodniu). W porównaniu do pracy etatowej mogę sobie pozwolić na znacznie więcej, ale… zwykle kończy się tylko na „mogę”. Postanowiłam zacząć korzystać z zalet freelancingu i codziennie około godz. 13.00 robić sobie dłuższą, 2-godzinną przerwę w pracy. W sam raz na spacer albo nordic walking, małe zakupy w warzywniaku, dobry obiad, szybkie sprzątanie mieszkania i kilka chwil relaksu przy herbacie i książce. Gdy zdarza mi się tak robić, moja praca jest efektywniejsza, a po przerwie wracam do niej z nowym entuzjazmem i pomysłami.

3. Szczotkowanie ciała na sucho

Takie dobre nawyki lubię najbardziej: zajmują kilka minut dziennie, a regularnie stosowane dają świetne efekty. Szczotkowanie ciała na sucho wspiera codzienny detoks organizmu i pozwala rozluźnić mięśnie – dlatego sięgnęłam po tę metodę. Brakuje mi systematyczności, ale zamierzam to zmienić i używać mojej szczotki codziennie. Tym bardziej, że blogerki kosmetyczne wskazują masę innych korzyści: masaż pobudza krążenie i ujędrnia skórę, poprawia jej koloryt, peelinguje, odblokowuje pory, pomaga w walce z cellulitem i zapobiega wrastaniu włosków po depilacji.

To tyle, jeżeli chodzi o moje postanowienia. A czy Was też zbliżająca jesień zainspirowała do jakichś zmian? Kto przyłącza się do testu, ile zajmie wyrobienie w sobie nowych zdrowych nawyków?

 

Autor zdjęcia: KM

 

 

  • Ursi

    Cześć, bardzo zainteresowało mnie szczotkowanie ciała na sucho! Jakiego rossmanowskiego ”sprzętu” używasz? Czy nie jest to coś w rodzaju rękawicy Kessa? Też muszę spróbować! Jeśli chodzi o poranny jogging/gimnastykę to polecam bardzo! Chociaż ostatnio coś u mnie z tym kiepsko – idzie jesień ale się nie dam! ;) Dzięki za Twój wpis, zmotywowałaś mnie do dalszej pracy! :) Pozdro! :) Ps. Fajny ten blog :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Halo Ursi;) Dzięki za miłe słowa! Niezupełnie, Kessa jest z tkaniny i używa się jej raczej na nawilżone ciało (efekty też są podobno świetne, szczególnie taką ‚gruboziarnistą’). A ta szczotka, o której wspomniałam jest z twardego włosia (przez to lepiej nadaje się do masażu na sucho) i ma parę niby masujących wypustek. Ja używam tej: http://www.rossnet.pl/Produkt/For-Your-Beauty-szczotka-do-kapieli-i-masazu-mala-1-szt,98943,3374,5369, ale przypuszczam, że w każdej innej drogerii czy markecie można znaleźć coś podobnego.

    • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

      Ja kessę polecam bardzo, z czarnym mydłem tworzy duet nie do pobicia:)