Niedoczynność tarczycy i inne problemy ze zdrowiem a suplementacja

Niedoczynność tarczycy i inne problemy ze zdrowiem a suplementacja

Jeżeli chodzi o podejście do leczenia wśród moich znajomych wyraźne są dwie grupy. Pierwsza to ci, którzy łykają tabletki na wszystko: od zgagi po nadwagę, chętnie kupują reklamowane suplementy diety, wierzą, że tabletki mają moc przywracania skórze blasku, zazwyczaj też nie stronią od antybiotyków. Druga grupa to zagorzali przeciwnicy aptek, którzy nawet przy zwalającej z nóg migrenie albo bolesnej miesiączce bronią się przed jakimkolwiek środkiem przeciwbólowym, nie wierzą lekarzom i reklamom, z zasady nie biorą antybiotyków i wszystko starają się „przeczekać” albo wyleczyć naturalnymi metodami. Ja przez długi czas należałam do tej drugiej grupy, wrzucając wszystko, co pochodzi z apteki do jednego worka pt. „nie chcę faszerować się sztucznymi lekami”.

W ciągu ostatniego roku przyswoiłam sporo wiedzy na temat naturalnych metod leczenia i muszę przyznać, że moje podejście do suplementacji nie było do końca rozsądne. Popadanie w skrajności rzadko zresztą bywa rozsądne. Nadal uważam, że tam, gdzie jest to możliwe warto sięgać po naturalne metody i unikać antybiotyków oraz innych silnych leków, które tłumią objawy, ale nie leczą. Zamiast łykać tabletkę, kiedy tylko coś nam dolega mądrzej jest wsłuchać się w swój organizm i starać się unikać tego, co mu szkodzi. Wierzę, że kiedy organizm jest zdrowy, dobrze odżywiony, ma odpowiednią ilość ruchu, snu i odpoczynku nie potrzeba mu dopalaczy z apteki.

Ale w przypadku stwierdzonych problemów ze zdrowiem nie ma sensu unikać rozwiązań, które oferuje nam farmakologia czy naturoterapia. Nie mówię tu o bezmyślnym przyjmowaniu sterty leków (dlatego m.in. nie chcę przyjmować hormonów), ale o podejściu funkcjonalnym do diety i – w razie potrzeby – włączeniu sensownej suplementacji, której kiedyś z założenia unikałam jak ognia. Dziś myślę, że uzupełnianie niedoborów witamin i minerałów może być ważnym elementem przywracania równowagi w organizmie. Warto zdobywać wiedzę na temat tego, jakich składników potrzebujemy przy naszych problemach zdrowotnych – często bywa tak, że określone choroby powiązane są z niedoborami konkretnych składników albo zapotrzebowanie na nie rośnie w określonych sytuacjach.

Pierwszym krokiem powinien być kontakt z lekarzem i wykonanie dostępnych badań (choć nie wszystkie niedobory da się potwierdzić badaniem z krwi). Drugi krok to suplementacja (również w porozumieniu z lekarzem, szczególnie kiedy przyjmuje się regularnie jakiekolwiek leki). Moim zdaniem najlepiej podchodzić do tematu w takiej kolejności:

  • korekta diety w kierunku brakujących składników - i jeżeli to nie wystarczy na pokrycie niedoborów -
  • wybór suplementów o najlepszych, możliwie czystych składach.

Suplementacja przy niedoczynności tarczycy

Te wszystkie przemyślenia mają odzwierciedlenie w kolejnym etapie mojego leczenia niedoczynności tarczycy. Niedawno byłam na wizycie kontrolnej u endokrynologa i chociaż żadnego przełomu w dotychczasowym leczeniu nie będzie, muszę przyznać, że nowa lekarka miło mnie zaskoczyła zleceniem dodatkowych badań i wiedzą o suplementach wspierających leczenie chorób tarczycy. Co prawda zdziwiła się bardzo, że nie biorę i nie chcę brać hormonów, ale po wysłuchaniu tego, jak staram się radzić sobie z tarczycą za pomocą diety (pisałam o tym tutaj) zamiast hormonów zaproponowała suplementację. Ucieszyłam się tym bardziej, że przymierzałam się do tego już wcześniej, ale nie chciałam eksperymentować na własną rękę. Teraz mogę robić to pod kontrolą lekarza.

Dodam, że w tej chwili TSH utrzymuje się u mnie na poziomie 3,5, czyli jest nadal za wysokie, a ja niestety należę do tych osób, które objawy niedoczynności mają nawet przy relatywnie niskim TSH. Jestem w fazie przestawiania się na dietę bezglutenową, ale jak dotąd nie udało mi się wyeliminowywać glutenu w 100%, nie mam też pewności, czy to jedyna słuszna droga. Fakt jest taki, że oprócz radykalnej diety eliminacyjnej w ciągu ostatnich kilkudzisieciu miesięcy wdrożyłam większość moich założeń leczenia, a tarczyca nadal nie pracuje idealnie. Może po pozytywnych początkowych efektach zmiany diety i oczyszczania mój organizm „osiadł na laurach” i potrzeba mu kolejnego bodźca. Mam nadzieję, że suplementacja będzie tu właściwą drogą.

Co wziąć pod uwagę przy niedoczynności tarczycy?

Poniżej przedstawiam listę składników, które wspierają pracę tarczycy. Oczywiście niedoczynność nie oznacza, że mamy niedobory wszystkich wymienionych składników, ale jest duże prawdopodobieństwo, że występują „w pakiecie”. Część niedoborów jesteśmy w stanie bez problemu pokryć z diety, w przypadku niektórych może być trudniej – np. w przypadku witaminy D. Mi endokrynolog poleciła dodatkową suplementację selenem i witaminą D.

Składnik Działanie na tarczycę Bogate źródła w pożywieniu
Kwasy
Omega 3
szczególnie istotne przy Hashimoto, zmniejszają stan zapalny wywołany przez chorobę autoimmunologiczną, suplementacja powinna skutkować obniżeniem poziomu przeciwciał antyTPO i antyTG tłuste ryby morskie, np. łosoś, śledź, sardynki
tran
grzyby
żółtko jaj
Selen jest konieczny do prawidłowej konwersji hormonów tarczycy (T4 do T3), zmniejsza stres oksydacyjny, do którego może dochodzić w chorobach tarczycy orzechy brazylijskie,
pestki dyni, nasiona słonecznika
wątroba
owoce morza i ryby
Cynk podobnie jak selen, pomaga przekształcać T4 do T3, poprawia aktywność receptorów tarczycy zlokalizowanych wewnątrz komórek ciała małże, ostrygi,
wątroba, wołowina
nasiona dyni, sezam, migdały
kakao
Witaminy
A, C, E
jako antyoksydanty mają duże znaczenie w leczeniu chorób układu odpornościowego, wspierając jego pracę A- tran, wątroba, masło, jaja, ryby; marchew, sałata, pomidory, dynia;
C- owoce i warzywa takie jak: cytrusy, czarna porzeczka, nać pietruszki, papryka, kiszona kapusta;
E- zielone warzywa liściaste, oleje tłoczone na zimno (oliwa z oliwek, słonecznikowy), pełne ziarna zbóż i orzechy
Witaminy z grupy B
(B12, B6, B3)
wspierają pracę tarczycy wielokierunkowo, np. B12 jest potrzebna do prawidłowej pracy enzymu, dzięki któremu powstaje T3 kasza gryczana
podroby, mięso
migdały, orzechy
jaja
cebula, czosnek, brukselka, brokuły, szpinak, fasola, groch
Witamina D reguluje pracę większości tkanek i układ odpornościowy, co jest niezwykle ważne w przypadku autoimmunologicznej niedoczynności tarczycy (Hashimoto) tłuste ryby, np. dorsz, łosoś, śledź, sardynki, makrela
tran
ser
grzyby
żółtko jaj
Jod niedobór jodu może być przyczyną niedoczynności tarczycy, ale nie suplementuje się go w przypadku Hashimoto ryby morskie: dorsz, mintaj, halibut, sardynki
ser gouda
kefir, maślanka
rzeżucha

W kontekście suplementacji przy niedoczynności tarczycy wspomina się także o tyrozynie, adaptogenach takich jak żeń-szeń, maca oraz algach (spirulina, kelp, morszczyn). Ja nie mam żadnych doświadczeń z tymi suplementami, przymierzałam się do spiruliny, ale póki co zrezygnowałam ze względu na zawartość jodu, która może być problematyczna przy Hashimoto (wprawdzie nie usłyszałam od żadnego lekarza diagnozy, czy mój przypadek może być początkiem choroby autoimmunologicznej, ale obecność przeciwciał może na to wskazywać).

Na zakończenie podaję jeszcze linki do dwóch wartościowych tekstów o suplementacji przy chorobach tarczycy: (1) i (2)

Jeżeli ten wpis czytają osoby, które chorują lub mają jakikolwiek kontakt z chorobami tarczycy, serdecznie zapraszam do dyskusji na temat pokrywania niedoborów z diety oraz zasadności stosowania suplementów.

 

 

  • karo

    class a collagen noble health bardzo mi pomogol na skore przy hashimoto, dziewczyny probowalam roznych rzeczy, ale tragedia, najczesciej choroba sie zaostrzala, a skora jeszcze gorsza. a tu naprawde zupelna zmiana na lepsze

  • jotpe2

    Ja miałam duży problem z tarczycą – raz niskie 0,004, a zaraz wysokie 8,0 TSH. Jak sie wtedy czułam chyba nie muszę mówić. Mam koleżankę dietetyczkę i naturoterapeutkę, która poleciła mi suplementację naturalną (nie kwasem askorbinowym dostępnym w aptekach) wit. C – wyciąg z gorzkiej pomarańczy i kiełków gryki w połączeniu z Colvitą – naturalnymi aminokwasami kolagenowymi z wit. E i algami. Po ok. 3 miesiącach widziałam już poprawę i korzystam z tego dobrodziejstwa do dziś. Wyniki się unormowały, a ja czuję się znacznie lepiej niż wtedy kiedy występowały te wahania. Środek ten jest naprawdę godny polecenia tym bardziej, że wypróbowałam go na własnej skórze. Owszem zmieniłam tez trochę dietę, chociaż nie umiem poradzić sobie ze słodyczami, cały czas nad tym pracuję.

  • ela majka

    moja mama ma problemy z tarczycą,Skierowali ją na usg, bad. ft3, ft4 ,cholesterolu i witaminy D. Z tą witaminą D wyszedł jej spory deficyt – do tej pory bierze codziennie d-vitum forte 4000 i twierdzi że lepiej się teraz czuje.Zgadzam się, ze badania to podstawa.

  • czakasia

    Dzisiaj odebrałam wyniki, pielęgniarka mocno mnie nastraszyła, kazała w trybie natychmiastowym udać się prywatnie do endokrynologa, że jest to silne zapalenie tarczycy. Nie wiem czy moje wyniki są aż tak straszne!? TSH 9,140
    Anty-TPO 548,90
    Anty TG 448,30

    Bardzo proszę o interpretacje, bo coraz bardziej jestem wystraszona i poddenerwowana :-(

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Nie ma sensu panikować, niestety choroby tarczycy to dziś powszechny problem, a diagnoza często stawiana jest dopiero wtedy, gdy pojawiają się poważne oznaki niedoczynności. Nierzadko przy wyższym poziomie tsh czy przeciwciał niż Twoje.
      Ale nie masz też co zwlekać z wizytą u endokrynologa, bo wysokie przeciwciała rzeczywiście wskazują na Hashimoto – z tym że pełna diagnostyka chorób tarczycy powinna obejmować jeszcze ft3, ft4 i usg tarczycy. Sensowny lekarz zbada też inne zależności, np. poziom cholesterolu, przeprowadzi z Tobą wywiad na temat objawów i w razie potrzeby włączy leczenie hormonalne.
      Jednym słowem: bez stresu umów się do lekarza i zrób komplet badań, to podstawa i nie ma co tego odwlekać. Trzymam kciuki, jeżeli będziesz miała pytania na dalszym etapie, postaram się w miarę możliwości i własnego doświadczenia pomóc.

  • Anna Grotowska

    Mam zdiagnozowana niedoczynnosc od 2011 ale bardziej z uwagi ze i mama i siostra sie lecza. Bralam euthyrox 25, podczas ciazzy 50. Ostatnio zmienilam lekarke ktora zaproponowala odstawienie lekow na ok miesiac i po tym czasie badania. Wydaje mi sie ze od tego momentu jestem bardzo zmeczona, senna bez zycia. Moje ostatnie wyniki z czerwca (bralam leki) TSH 1,3; FT3 4,7 FT4 12,3. Z USG wynika ze tarczyca jest bardzo mala i widoczny jest stan zapalny. Tak naprawde nigdy sie tym nie interesowalam bardziej. Slepo bralam leki teraz wydaje mi sie ze musze porozmawiac z lekarzem o suplementacji

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Myślę, że warto pomyśleć o suplementacji, niezależnie od tego, czy przyjmuje się hormony, czy nie – szczególnie, jeżeli masz sensowną lekarkę, a na to wygląda, skoro sama zaproponowała zmianę kierunku leczenia. Gorsze samopoczucie może też wynikać z pory roku i faktu, że często tarczyca ogólnie słabiej pracuje w miesiącach zimowych i jesiennych. A to z kolei jest związane np. z małą ilością słońca, czyli niedoborem wit. D. Zdecydowanie zapytaj o to lekarza:) Pozdrowienia!

  • Daria

    Hej:) Tu Daria z aktywniezniedoczynnoscia.wordpress.com Czy robiłaś USG tarczycy? USG będzie w stanie wyłapać ogniska zapalane i doprecyzować czy możesz mieć początki Hashimoto. U zdrowego człowieka poziom TSH waha się w granicach 1-1,5 (chociaż za normę uznaje się nawet wynik 4,2). Twoje podejście przy TSH 3,5 jest ok, próbuj naturalnie, z suplementacją, póki jeszcze nie jesteś „niedoczynna” na amen, pamiętaj żeby przy tym sprawdzać min. raz na 3 miesiące czy Twoje wyniki rzeczywiście się poprawiają. U osób przy TSH >5 nie polecam eksperymentowania na własną rękę — im wcześniej zaczniecie brać hormony, tym szybciej Wasz metabolizm wróci na właściwy tor i walka z kilogramami (a często już i depresją) będzie skuteczniejsza. Pozdrawiam!

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Witaj, dzięki za Twój głos. Owszem, pierwsze USG tarczycy ok. 2 lat temu nie wykazało nic niepokojącego, za miesiąc robię kolejne i zobaczymy. Przyznam, że nie spotkałam się z takim zaleceniem tsh>5 = przyjmowanie hormonów. Z tego, co mówiła mi lekarka i z doświadczeń innych wynika raczej, że to zależy od organizmu i tego, czy i w jakim stopniu występują objawy niedoczynności, a u każdego będzie to przy innym poziomie tsh.
      Czy Ty miałaś jakiekolwiek doświadczenia w walce z niedoczynnością naturalnymi sposobami? Na blogu nie dokopałam się do postu na ten temat, a chętnie poznam Twoje doświadczenia.

  • Caroline

    Zgodzę się jeżeli chodzi o suplementy – przy problemach z tarczycą mogą być potrzebne, mi lekarz polecił selen, cynk, wit. B, kiedyś piłam też tran. Ale wg mnie lepiej po prostu zacząć stosować hormony i przestać męczyć się z objawami. Nie rozumiem, dlaczego to takie zło .. Ja biorę Euthyrox już od 3,5 lat, czuję się nieporównywalnie lepiej niż wcześniej (mam 32 lata) i dzięki uregulowaniu Tsh w końcu udało mi się zajść w ciążę, z czym miałam wcześniej kłopoty.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Rozumiem sytuacje, w których priorytetem staje się szybkie przywrócenie odpowiedniego poziomu hormonów, np. gdy tarczyca jest już uszkodzona albo kiedy chcesz zajść w ciążę – gratuluję, że Ci się udało:)

      Pytanie tylko, czy to oznacza wyeliminowanie wszystkich problemów w pracy tarczycy – oczywiście życzę Ci, żeby tak było, ale w wielu przypadkach euthyrox to tylko leczenie objawów, a dolegliwości (szczególnie na tle autoimmunologicznym) wracają w tej czy innej postaci. Pozdrawiam!

  • http://www.katsunetka.nl/ Katsunetka

    Akurat mogę poda Ci rękę, sama od jakiegoś czasu mecze się ze zdiagnozowaną niedoczynnością tarczycy. Po przeczytaniu wszystkiego w koło już sama nie wiem jaki mieć stosunek do suplementacji, ewentualnie z uwagi na włosy witaminę B przyjmuję. Dieta nie wiem czy coś daje, osobiście już dość dawno odstawiłam gluten i przyznam, że czuje się o wiele lepiej choć nie wiem jaki ma związek z tarczycą, podobno ma. Nagminne są podobno nietolerancje pokarmowe i to chyba (tak po sobie widzę) to tez jeden z kluczy do wyregulowania TSH. Chociaż z drugiej strony już tak w 100% pewna nie jestem bo mi skacze dziwnie, ale jeszcze walczę kontrolując u lekarza.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Czyli jak rozumiem też nie zdecydowałaś się jeszcze na syntetyczne hormony? Czy mogę zapytać, na jakim poziomie masz TSH i czy badałaś przeciwciała?

      Ja miałam (i nadal mam) podobne wątpliwości do Twoich, przypuszczam, że przerabiałyśmy podobne wątki dotyczące niedoczynności:) Dieta na pewno wpływa na samopoczucie i ogólnie kondycję organizmu/ układu odpornościowego, ale może nie wystarczyć, chociażby ze względów, o których pisała Małgosia (kuchniasowy) w komentarzu poniżej. Są różnie opinie jeżeli chodzi o sens suplementacji, ale ja stwierdziłam, że nie dowiem się czy u mnie to ma sens, jeżeli nie spróbuję, tym bardziej jeśli mogę robić to pod kontrolą lekarza.

      Oprócz diety i teraz suplementów staram się pracować także nad innymi obszarami, które wpływają na tarczycę (np. wyeliminować część toksyn z kosmetyków – pisałam o tym niedawno; wykonywać ćwiczenia dobre dla systemu hormonalnego – pewnie jeszcze o tym napiszę). Nawet jeżeli będę ostatecznie musiała włączyć euthyrox, będę wiedziała, że wcześniej spróbowałam innych, bardziej naturalnych metod.

      • http://www.katsunetka.nl/ Katsunetka

        Osobiście nie mam się czym chwalić, ale ja wylądowałam już na hormonach aby organizmowi pomóc. Niestety, ale żadna dieta jak i suplementy nie dały efektów. Fakt, że TSH było na poziomie 3 nic nie znaczy bo samopoczucie i tak było do kitu. A co mają pokazać przeciwciała? Hasimoto to taki mit i tu się z moim lekarzem zgodzę. Nie powiem, że nic w tym nie ma, ale jeżeli jest takie podejrzenie (u mnie jest) to początku problemu trzeba szukać gdzie indziej, ale nie zmienia to fakt, że hormony nie zostaną włączone. Nie wiem jak to u Ciebie na USG wygląda, u mnie tarczyca jest już uszkodzona bo żaden lekarz przez 10 lat nie chciał się tym zainteresować mimo jawnych objawowo.

        Widzę, też już że stosowałaś dietę eliminacyjną więc pewnie wizyta u gastrologa nie pomoże jeżeli nie widzisz zmian. Tam może się kryć problem pierwotny. Z tego co czytałam też może system immunologiczny źle działać, ale nie wiem czy i jakie są na to badania.

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          W jakim sensie piszesz, że Hashimoto to mit? To choroba autoimmunologiczna, czyli sygnał, że system odpornościowy szwankuje – i wymaga to innego podejścia niż w przypadku innych przyczyn niedoczynności. Lekarze rzadko zadają sobie trud, aby sprawdzić, z czego wynika niedoczynność, receptę na Euthyrox wypisując chętnie na wszystkie problemy z tarczycą, niezależnie od przyczyny. A chociażby do tego, żeby mieć pełny obraz choroby przydaje się komplet badań, nie tylko TSH, ale też ft3, ft4, przeciwciała i USG tarczycy.

          Zgodzę się natomiast z tym, że szczególnie w przypadku choroby autoimmunologicznej przyczyny trzeba szukać gdzie indziej niż w tarczycy – np. w problemach z jelitami, stanach zapalnych, nagromadzeniu toksyn. Temat jest złożony i uważam, że niezależnie od tego, czy przyjmuje się hormony, czy nie warto szukać przyczyny (nawet jeżeli lekarz zdaje się całkowicie olewać ten temat). Pisałam o tym na blogu, zapraszam Cię do dalszej dyskusji na temat Twoich doświadczeń: http://healthandthecity.pl/leczenie-niedoczynnosci-tarczycy/

          • http://www.katsunetka.nl/ Katsunetka

            Tak na prawdę na moje ciężko znaleźć złoty środek w tym wszystkim. Przyjmijmy, że dowiadujesz się, że masz Hashimoto i co dalej? Nic, nikt Cie nie wyśle na badania, a większość endokrynologów da hormony i odeśle z kwitkiem. Tym razem lekarz ku mojemu zaskoczeniu tego nie olał i zasugerował pewien trop, a nawet był bardziej ogarnięty niż rodzinny (o zgrozo). Teraz znowu wizyta u rodzinnego i co? Ostatnio prawie wyszła ze skierowaniem na leczenie psychiki bo uważa, że sobie uroiłam problem z układem pokarmowym (endokrynolog go zauważył) więc ani badań ani skierowań pewnie się nie doczekam. Jak znajdziesz dobrego lekarza pierwszego kontaktu to można się bawić w szukanie przyczyny choroby autoimmunologicznej, jak nie znajdziesz bierzesz hormony i wmawiasz sobie, że one pomagają. Pomijam fakt pieniędzy, prywatnie można wszystko przebadać.

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Zgadzam się, że ciężko o złoty środek, a przede wszystkim o dobrego lekarza. Też nie raz wyszłam z lekarskiego gabinetu sfrustrowana, ale mam zamiar nadal szukać rozwiązania i nie chcę, żeby to była droga na skróty:)
            Pozdrawiam!

          • http://www.katsunetka.nl/ Katsunetka

            Rozumiem, że u Ciebie USG tarczycy ujawniło jej dobry stan. Czuje się tak jak bym wybrała drogę na skróty bo biorę leki. Cóż tarczycy mi nikt nie odbuduje, ale who cares.

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Tak, wg pierwszego USG moja tarczyca nie jest uszkodzona, za miesiąc robię kolejne badanie i zobaczymy jak jest teraz. Myślę, że u mnie to początki niedoczynności, chociaż pierwsze badanie TSH zrobiłam dopiero 2 lata temu i nie wiem, co działo się wcześniej, a patrząc po objawach już wcześniej coś mogło szwankować.

            Pisząc o drodze na skróty nie miałam na myśli Twojego przypadku, tylko swój własny – gdybym posłuchała od razu lekarza, już od 2 lat brałabym hormony i pewnie nie zainteresowałabym się dietą czy innymi sposobami na wsparcie pracy tarczycy. Natomiast w przypadku uszkodzonej tarczycy nawet naturopaci potwierdzają, że włączenie hormonów jest konieczne (vide: blog Tłuste Życie, np. http://www.tlustezycie.pl/2014/01/euthyrox-eltroxin-czego-nie-wiesz-o.html). Inną sprawą jest to, czy będą to syntetyczne hormony czy naturalne (z tego co wiem niedostępne w Polsce). Jest masa ludzi, którzy na Euthyroxie funkcjonują nieźle lub bardzo dobrze – mam przykład swojej siostry, tutaj powyżej też pojawił się taki komentarz.

            Twoje doświadczenia potwierdzają tylko to, o czym pisałam na tym blogu wielokrotnie i co bardzo mnie niepokoi: w leczeniu tarczycy lekarze nie mają innej propozycji tylko hormony, a początkowe objawy, czyli moment, kiedy można próbować leczenia naturalnego, są często lekceważone.

  • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

    Miałam zawsze podobne zdanie do Twojego w kwestii leków i witamin, zwłaszcza witamin.
    Przecież skoro w miarę zdrowo się odżywiam, to znaczy, że dostarczam organizmowi wszystkich niezbędnych mu składników. Otóż niestety nie. Tak było może kiedyś, ale nie teraz, gdy nasza żywność (nawet ta ekologiczna i starannie dobierana) jest tak mało odżywcza.
    Trafiłaś na wyjątkowego lekarza, bo mało który ten temat podejmuje. Lekarze z reguły nawet się nie zająkną w żadnej innej kwestii poza ordynacją leków. Dieta, suplementy czy zmiana stylu życia pacjenta, to nie jest ich ulubiony temat;)
    Z suplementacją jest problem jeszcze w dawkach, bo np. w przypadku wit. D (która jest u nas na receptę generalnie, nie wiedzieć dlaczego) zalecane przez lekarzy (i to nawet jak się przyniesie wynik badania, na ogół daleki poniżej normy) są tak niskie, że nijak nimi się wyniku nie poprawi, albo będzie to trwało miesiącami/latami. Trzeba samemu sobie dawki dobrać, bo lekarze boją się tych wyższych i wydaje im się, że dawka 2000 IU jest olbrzymią dawką.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Z doświadczenia z lekarzami wiem, że warto czasem samemu im coś zasugerować’ – chociaż bywają i tacy, którzy nie chcą słyszeć i rozmawiać o czymkolwiek, czego pacjent ‚naczytał się w internecie’. Co do dawek – masz rację. Są badania, według których nawet leczenie nowotworów może być wspierane witaminą C w dużych dawkach, a jednak jakoś nie jest to mile widziane przez medycynę konwencjonalną.
      Ps. Czy masz jakiekolwiek doświadczenia z dawkami witaminy D przy niedoczynności tarczycy?

      • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

        Ja bym nie wiązała dawki z tym, czy ma się niedoczynność, czy nie, ani z czymkolwiek innym poza wynikiem badania. Ja się sugerowałam zaleceniami Sarfraza Zaidi zawartymi w jego książce „Witamina D kluczem do zdrowia”. Zrobiłam badania, miałam poziom 23 ng/ml i zaczęłam od dawki 5000 j.m. (zaleca 3000-4000).
        Za tydzień zrobię badanie po 2 miesiącach suplementacji, zobaczę jaki efekt i ew. skoryguję dawkę w dół lub w górę.
        Dodam, że poziom ten miałam przy suplementacji (od lutego) 1000 j.m i sporej ilości słońca. Każda osoba, która za moją namową zrobiła badania poziom miała tragiczny (poniżej 20 ng/ml), mój z tych wszystkich jeszcze był najwyższy, choć sam w sobie bardzo niski.

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          Moja endokrynolog przepisała mi wit. D (w małej dawce 500 iu dziennie) bez jakiegokolwiek badania, ale to o czym piszesz jest zastanawiające i z ciekawości sprawdzę, jak to wygląda u mnie – ciekawe, czy uda mi się wymusić na lekarzu skierowanie na badanie..
          A czy po tych 2 miesiącach suplementacji wit. D widzisz u siebie jakiekolwiek zmiany, lepsze samopoczucie, etc? Btw, jeżeli mogę zapytać – czy u Ciebie też pojawiły się jakieś problemy z tarczycą?

          • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

            O takiej dawce to nie słyszałam, żeby lekarz zapisał! To są, za przeproszeniem, jaja jakieś. Koniecznie zrób badania, nie dostaniesz skierowania na bezpłatne, one nie są refundowane. Nie są tanie, z reguły kosztują ponad 100 zł, ja znalazłam w Krakowie dwa miejsca, gdzie można zrobić za 50 zł, więc u Ciebie też na pewno tak się uda.
            Nie czuję żadnej różnicy w samopoczuciu, ale ja generalnie czuję się dobrze, więc musiałabym poczuć się rewelacyjnie, a na to to raczej nie liczę;)
            Całe życie, czyli od ok. 20 r. ż miałam tzw. problem z tarczycą, najpierw przez lata wole proste (bo żaden lekarz mi nie powiedział, że trzeba jod brać, tylko zbywał) i zawsze bardzo niskie ft3 i ft4 (choć w normie), więc tarczyca nie działa jak należy.
            Teraz bardziej się też interesuję tematem tarczycy, bo u męża zdiagnozowano dopiero co Hashimoto, więc studiuję wszystko, co mi wpadnie w ręce i wprowadzam powoli suplementację.

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            No właśnie pamiętam, że wspominałaś o Hashimoto u Twojego męża.
            Ja też uważam, że dawka, którą przepisała mi lekarka jest niska, ale stwierdziłam, że do następnej wizyty (na początku grudnia) będę się dokładnie stosować do jej wytycznych, przed wizytą zrobię komplet badań i zobaczymy co dalej mi zaleci.
            Coraz bardziej wkurza mnie jednak to, jak wyglądają kontakty z lekarzami – równie dobrze mogłoby ich nie być. Niby nie poleca się eksperymentowania na własną rękę z dużymi dawkami suplementów, ale to często oznacza całkowitą rezygnację z jakichkolwiek w miarę naturalnych metod. Podejście naturopatów też w 100% mnie nie przekonuje (nie miałam dobrych doświadczeń w tym obszarze), więc co pozostaje? Progres choroby chyba. Masakra.

          • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

            Polecam książkę Jerzego Zięby „Ukryte terapie” i filmy na youtube z nim, przestaniesz mieć zahamowania co do witamin:)
            http://www.youtube.com/results?search_query=ukryte+terapie

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Dzięki za to polecenie, w końcu znalazłam chwilę, żeby obejrzeć część filmów na YT i mam zamiar sięgnąć po książkę. J. Zięba odwołuje się do źródeł, które znam (chociażby „Cholesterol myths”), to samo, ale z innego źródła czytałam o witaminie C – ale chętnie te tematy podrążę dalej.
            Przy okazji: sprawdziłam i chyba obie popełniłyśmy błąd w kwestii dawki wit. D, a raczej jednostki. Dawka, którą przepisała mi endokrynolog to 50 mikrogramów dziennie (nie 500 iu, jak napisałam – w błąd wprowadziły mnie inna jednostka na opakowaniu, a inna na recepcie). To odpowiada 2000 j.m., czyli teoretycznie sensownej dawce, szczególnie biorąc pod uwagę to, że została przepisana bez badania. Stwierdziłam, że po 2 miesiącach suplementacji sprawdzę poziom wit. D i w razie potrzeby pogadam z moją endokrynolog o zwielokrotnieniu tej dawki.

          • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

            2000 j.m to już coś, choć przy brakach może się okazać dużo za mało, okaże się jak zrobisz badanie. Ja robię jutro po 2 miesiącach suplementacji 5-6 tys. j.m i bardzo jestem ciekawa jaki wynik będzie.

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Koniecznie daj znać:)

          • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

            Jestem bardzo zaskoczona, bo mam wynik o 100% wyższy, czyli ponad 45 ng/ml!!! To już fajna norma, choć chcę jeszcze podciągnąć, więc dawki nie zmniejszam. Nie spodziewałam się, że tak dużo mi podskoczy:)

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            To świetna wiadomość, wygląda na to, że wit. D dobrze się u Ciebie wchłania. Z tego co kojarzę przyjmujesz ją w kroplach (ja również) – a czy stosujesz jakieś dodatkowe suplementy? Czytałam, że często w parze z wit. D poleca się suplementację magnezem, bo bez niego organizm może nie wykorzystywać wit. D – co o tym sądzisz?

          • http://zdrowa-kuchnia-sowy.blogspot.com/ kuchniasowy .

            Tematu magnezu jeszcze nie rozgryzłam na tyle, żeby sięgnąć po suplement, natomiast biorę wit. k2 i selen (w postaci orzechów brazylijskich).

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Być może magnezu dostarczasz wystarczająco dużo z diety, skoro wit. D dobrze się u Ciebie przyswaja. Temat witamin to zresztą temat rzeka, ale myślę, że warto go trochę podrążyć:) Ja pewnie zbiorę za jakiś czas swoje wnioski i coś na ten temat opublikuję.

          • Anna

            Witajcie. U mnie pomogła ewidentnie suplementacja wit. D3 (przez kilka dni brałam nawet po 10 tabletek po 2000) i selen (po 4 tabletki). Normalnie biorę euthyrox 75, ale w tym zimowo wiosennym okresie źle się poczułam