Niedoczynność tarczycy – moja historia (część I)

Niedoczynność tarczycy – moja historia (część I)

Moja niedoczynność tarczycy została zdiagnozowana stosunkowo niedawno, półtora roku temu. Wyniki pierwszego badania w lutym 2013 pokazały przekroczoną normę TSH: 5,01 [norma 0,27-4,2, z tym że coraz więcej mówi się o tym, że dla kobiety w wieku ok. 30 lat norma powinna oscylować wokół 1], reszta wyników panelu tarczycowego w normie, przeciwciała na poziomie 6, czyli najprawdopodobniej nie jest to podłoże autoimmunologiczne (a raczej nie kwalifikuje się na razie pod taką diagnozę).

Od tamtego czasu stale rozwijam swoją wiedzę o tarczycy: od konsultacji z endokrynologiem i homeopatą, poprzez rozmowy z ludźmi chorującymi na nad- i niedoczynność tarczycy aż po lekturę różnorodnych opracowań i blogów na ten temat. Wiem jedno: skoro coś w moim organizmie szwankuje, chcę to w możliwie racjonalny i naturalny sposób naprawić.

Pierwsze objawy

Zaczęło się od objawów, które można przypisać w zasadzie wszystkiemu:

  • regularne przybieranie na wadze mimo aktywności i stosowania diet
  • ciągłe odczuwanie zimna (szczególnie marzły mi dłonie i stopy)
  • skóra sucha jak nigdy dotąd, pogorszenie się cery
  • włosy wypadające garściami i nagle zupełnie niepodatne na kręcenie (a zawsze miałam burzę loków)

Z zamiarem wizyty u endokrynologa nosiłam się od kilku miesięcy przed diagnozą, bo problemy z tarczycą mają moja mama i siostra. Niestety jakoś ciągle się nie składało, wiadomo jak to bywa. Poza tym przecież „nie jest aż tak źle”, „może po prostu brakuje mi witamin”, myślałam. Aby na dobre zająć się kondycją swojego organizmu, potrzebowałam widocznie solidnego kopa. I nie zawiodłam się;)

Nagle pojawiły się niezrozumiałe dla mnie zmiany w moim własnym zachowaniu: niekontrolowane wybuchy złości (owszem, jestem impulsywna, ale nigdy nie aż tak!) na zmianę z płaczem bez powodu, napady nieuzasadnionego lęku, jakieś obce mi do tej pory czarnowidztwo. Zmęczenie i brak jakiejkolwiek motywacji. Myślałam, że to jesienna depresja, a jak tylko pojawi się trochę słońca wszystko wróci do normy, ale niestety, z każdym tygodniem czułam się coraz gorzej. Sięgnęłam nawet po pomoc psychologa, a mniej więcej w tym samym czasie zaczęłam czytać o tarczycy.

Niedoczynność tarczycy – poszukiwania możliwości leczenia

Nie ukrywam, że sporym szokiem było dla mnie przeczytanie tego artykułu i to dzięki niemu zaczęłam drążyć temat, mimo że nie do końca zgadzam się z postawioną przez autorkę tezą, że przyjmowanie hormonów = rozwiązanie całego problemu. Niestety wizyta u endokrynologa tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że lekarze są w stanie zaproponować mi tylko jedno: przyjmowanie syntetycznych hormonów, najprawdopodobniej do końca życia. Chociaż nie wykluczam, że leczenie konwencjonalne może być mi potrzebne, nie chciałam zaakceptować takiej drogi na skróty, bo sądzę, że decyzję o trwałym przyjmowaniu leków powinno podejmować się wtedy, gdy dobrze zna się przyczynę choroby i nie ma innego sposobu. Zaczęłam na własną rękę poszukiwać informacji o tym, jak naturalnie leczyć tarczycę.

Oczywiście najpierw był wujek Google i masa informacji na temat możliwych przyczyn, polecanych suplementów, metod oczyszczania tarczycy i całego organizmu, zaleceń dietetycznych, itd. W międzyczasie z polecenia znajomej spotkałam się też z naturopatką, która zaproponowała kompleksowy „program naprawczy” trwający kilka miesięcy, z zestawem ziół wspierających kolejne kroki, w koszcie ok. 1000 zł za całość. Chociaż jestem zwolenniczką różnych naturalnych sposobów leczenia, to jednak niektóre z zaleceń podważyły w moich oczach wiarygodność całej metody (np. propozycja oczyszczania organizmu za pomocą urządzenia o nazwie zapper czy konieczność przebadania mieszkania pod kątem żył wodnych przez radiestetę – nie znalazłam żadnych wiarygodnych badań potwierdzających ich skuteczność). Nie wspominam nawet o wysokim koszcie takiego „leczenia”.

Ogromną pigułką wiedzy na temat niedoczynności tarczycy był i nadal jest dla mnie blog prowadzony przez pasjonatkę naturalnych metod leczenia i diety paleo – Tłuste Życie. Nie ma tam gotowych recept, co zrobić, aby tarczyca zaczęła pracować poprawnie, bo to zawsze kwestia indywidualna. Są za to solidne podstawy, aby zacząć planować leczenie, pewnie najlepiej w konsultacji z endokrynologiem, jeżeli ktoś ma szczęście i namiary do dobrego lekarza.

Decyzja: mój mały eksperyment

Kluczem do prawidłowego leczenia jest zrozumienie, co mogło wywołać niedoczynność tarczycy w moim przypadku. Z badań wynika, że raczej nie jest to autoagresja, pozostaje więc kilka innych teorii takich jak niedobór jodu, niewłaściwa dieta, toksyny, nierównowaga hormonalna albo stres.  Niestety nie trafiłam jeszcze na sensownego lekarza, który spojrzałby na temat kompleksowo i postawił wiarygodną diagnozę. Dlatego zdecydowałam się 2-letni eksperyment, którego celem jest wsparcie pracy tarczycy naturalnymi metodami. Mój plan działania obejmuje: zmianę diety, oczyszczanie organizmu, wdrożenie zdrowszego stylu życia, ew. naturalną suplementację. O szczegółach mojego „planu naprawczego” napiszę więcej w kolejnym poście, ale już teraz mogę zdradzić wyniki kolejnych badań:

  • luty 2013 – TSH 5,01
  • lipiec 2013 (po pół roku od diagnozy i wdrożenia niektórych zaleceń) – TSH 4,02
  • styczeń 2014 (po roku) – TSH 3,89
  • lipiec 2014 – TSH 3,64

Chociaż nie jest idealnie, tendencja spadkowa się utrzymuje, a ja czuję się dużo lepiej niż na początku. Mam nadzieję, że kolejne półrocze przyniesie kolejną poprawę – najważniejsze, że moje wysiłki przynoszą efekty, to bardzo motywuje:)

 

 

  • Izka

    cześć, ja miałam bardzo dużo z tych objawów ale moje wyniki były w normie jak mówił mój lekarz, ktory w zasadzie podczas wizyt nigdy nie mial zbytnio dla mnie czasu – wiecie jak to jest z państwową służbą zdrowia. Mój facet już nie mógł patrzeć jak się męczę i zapisał mnie prywatnie do Centrum Medycyny Profilaktycznej w Krakowie, mam nadzieję że tu lekarz się mną zajmie. Najgorzej jest w zimę podczas mrozów i latem podczas upałów. Też tak macie? A i czy w waszych przypadkach ciężko było lekarzom postawić diagnozę – moje wyniki badań często były „w normach” no ale skądś się musi brać to moje samopoczucie i te lodowate i odrętwiałe stopy i dłonie…

  • martynaz

    Witam zaczęłam brać tabletki na niedoczynność tarczycy około 2 lata temu. Moje tsh w momencie zaczęcia brania tabletek wynosiło 2,40 . Na dzien dzisiejszy moje tsh wynosi około 4. Moja endokrynolog tlumaczy mi ze czasami niedoczynnosc tarczycy potrafi zamienic sie na nadczynnosc tarczycy. Moja niedoczynnosc jest połączono z chorobą hashimoto. Nie wiem czy mam wierzyć w to co mowi moj lekarz. Prosze o odpowiedz. Pozdrawiam.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Trudno mi cokolwiek doradzić, na pewno warto robić kontrolnie cały pakiet tarczycowy (domyślam się, że go robiłaś, skoro diagnoza to Hashimoto – bo samo TSH wyjściowe miałaś na dobrym poziomie). To prawda, że bywa tak, że niedoczynność przechodzi w nadczynność tarczycy, np. chorobę Gravesa-Basedowa, która podobnie jak Hashi jest chorobą autoimmunologiczną. Jeżeli jednak Twoje TSH rośnie, tarczyca idzie w kierunku niedoczynności, nie nadczynności (chociaż taki poziom wcale nie musi jej oznaczać). Jedno jest pewne: jeżeli nie masz zaufania do swojego lekarza, poszukaj innego, to wg mnie absolutna podstawa. Pozdrawiam!

  • Evolet2791

    Witam,choruję od 2007,w ciągu zaledwie 6 miesięcy utyłam 25kg,dużo prawda?Ja zawsze szczupła,wysportowana,ciągle na diecie.Zrobiło się małe prosie.Przed diagnozą płakałam i po też.Na początku odwrócił się mój mąż,bo wstydził się grubej nagle baby.Teraz mu przeszło.Jestem na hormonach ,oczywiście chemia.W moim przypadku pomaga mi dieta bezglutenowa i bez mleczna.Tylko i wyłącznie.W 2002 byłam szczepiona na wirusowe zapalenie wątroby,podobno to miało wpływ,to wyszukałam jako motyw do zachorowania.Szukajcie swego sposobu,inaczej nie wyjdzie.

  • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

    Chętnie dowiem się, co obejmuje Wasza usługa – na ile jest to indwidualne podejście do układania diety, czy współpracujecie z endokrynologiem i czy ktoś nadzoruje wyniki badań Waszych klientów? Zapraszam do kontaktu pod adresem: ika.health.and.the.city@gmail.com

    • Dietomat.pl

      Oczywiście, napiszemy e-maila na podany adres.

  • betina

    Witaj, a co myślisz o poście dr Dąbrowskiej, który polega przede wszystkim na oczyszczeniu z toksyn, a przy okazji pozbywamy sie różnych złogów, guzów i zbędnych kg. Ja właśnie zrobiłam badania i tsh podwyższone – tak czułam że cos w moim ciele nie gra i wlaśnie zastanawiam się nad tym postem

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Wierzę w sens postów/ oczyszczania, szczególnie w przypadku osób przewlekle chorujących, gdy konwencjonalna medycyna zawodzi – ale uważam, że tego typu kuracje powinno przeprowadzać się pod okiem lekarza/kompetentnego naturopaty, tak, żeby sobie nie zaszkodzić. Podwyższone TSH to wg mnie za mało, aby zdecydować się na jakąś konkretną kurację, konieczny jest cały pakiet badań, tzw. pakiet tarczycowy, żeby stwierdzić, w czym jest problem.

  • Iga Viola

    ciesze sie ze jest ktos kto przynajmniej pocieszy i da nadzieje w moim przypadku jest trudniej mialam nadczynnosc ktora przestawila sie na niedoczynnosc problem jest wiekszy gdyz jestem uczulona na wszystkie leki tarczycowe obojetnie czy na nadczynnosc czy niedoczynnosc jestem tak zalamana ze brak mi odwagi aby zyc stracilam fortune na lekarzy nie wiem juz zgubilam rachube u ilu bylam i kazdy nie jest w stanie mi pomoc a czuje sie strasznie najprostrze czynnosci domowe sprawiaja mi trudnosc mam depresje i mysli samobujcze odizolowalam sie od ludzi bo przytylam jestem w tej chwili potworem moze ktos wie czy sa jakies inne sposoby leczenia jak chemiczne leczenie endokrynologa blagam o pomoc Iga

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Witaj Iga! Bardzo chciałabym Ci pomóc, tym bardziej, że znam ten stan załamania – niestety problemy z tarczycą i depresja bardzo często idą w parze. Wiem, że to marne pocieszenie, ale fakt, że wiesz, na jakim tle masz problemy zdrowotne, to już coś. Słyszałam wiele historii osób, które latami czują się źle, szukają diagnozy, odsyłani są od jednego gabinetu lekarskiego do drugiego, posądzani o hipochondrię i nerwicę – i nikt nie potrafi nawet stwierdzić, w czym rzecz. W Twojej sytuacji – gdy wchodzi w grę uczulenie na leki – rozważyłabym konsultacje z dobrym naturopatą albo dietetykiem klinicznym. Na blogu kilkakrotnie polecałam już 2 kontakty: do Moniki, autorki bloga Tłuste Życie http://www.tlustezycie.pl/p/zadaj-pytanie.html i Iwony, dietetyczki specjalizującej się m.in. w chorobach autoimmunologicznych http://www.ajwen.pl/o-mnie/ Jeżeli poszukasz, pewnie znajdziesz takich osób więcej – na szczęście, powoli, bo powoli, ale coś się u nas zmienia pod tym kątem.
      Trzymam za Ciebie kciuki i życzę powrotu do zdrowia! – i mam nadzieję, że za jakiś czas będziesz wspominać ten czas jako przeszkodę, którą udało Ci się pokonać i jesteś dzieki temu silniejsza. I choć wiem, że to „łatwo powiedzieć”, bo dla nas, kobiet, wygląd jest ważny – jeżeli chodzi o schudnięcie/ poprawę wyglądu, daj sobie na to czas, to nie jest priorytet, bądź dla siebie wyrozumiała. Priorytetem jest Twoje zdrowie i powrót do równowagi psychicznej, reszta pozytywnych zmian jeszcze do Ciebie przyjdzie. Pozdrawiam!

    • WiktorK

      Polecam książkę Jerzego Zięby „Ukryte terapie”. Znajduje się w niej dział poświęcony jodowi, a tym samym chorobom tarczycy. Zięba opisuje tam sposoby leczenia jodem nieorganicznym (np. płyn Lugola). Nie ma tam podanych dokładnych dawek, lecz są wskazówki na leczenie jodem zarówno niedoczynności jak i nadczynności tarczycy, wraz z dowodami działania. Pan Jerzy pisze jednak aby nie podejmować tej terapii na własną rękę, lecz najlepiej we wspołpracy z dobrym endokrynologiem. Mam nadzieję, że pomoże ona w jakiś sposób.

  • gocha555

    Świetny blog !!!ktory podniósł mnie na duchu …gdyż u mojej 17 letniej córki TSH wyszło 5,2 i teraz cała procedura diagnostyczna .I dla osoby która preferuje od lat tylko naturalne metody leczenia jak ja nie wyobrażam sobie zeby ona byla skazana na leczenie farmakologiczne do końca zycia …I gdyby chodziło to o mnie nie Wahałabym się ani sekundy eksperymentować naturalnymi środkami .Czytalam dużo w necie negatywnych przestrzegających opinie o leczeniu na własna rękę tarczycy .Ale dzięki TOBIE wiem ze warto spróbować

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Dziękuję za miłe słowa. Na pewno warto próbować, szukać prawdziwej przyczyny niedoczynności i nie ograniczać się tylko do medycyny konwencjonalnej, bo dietą i innymi naturalnymi metodami można dużo zdziałać albo wesprzeć leczenie hormonalne. Jestem na to chodzącym przykładem.
      Ale przestrzegam przed radykalnymi eksperymentami na własną rękę i myślę, że nawet przy leczeniu naturalnymi metodami konsultacje z endokrynologiem są potrzebne, chociażby po to, aby w odpowiednim momencie włączyć leczenie farmakologiczne, jeżeli zajdzie taka potrzeba (choćby tymczasowo – dużo zależy od stadium choroby i objawów). Życzę Twojej córce zdrowia i lekarza, który będzie otwarty na współpracę!

  • Martha

    Szczerze przyznam, ze po przeczytaniu tego wpisu czuje sie jakbys pisala o mnie :D Ten sam czas, ten sam wiek, podobne metody walki z tarczyca…swietny blog! Ciesze sie, ze „natrafilam” na Ciebie :D

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Dziękuję za miłe słowa, ja też się cieszę, że tu trafiłaś:) Jestem bardzo ciekawa, jak Ci idzie leczenie tarczycy naturalnymi sposobami, co możesz polecić, etc. – jeżeli będziesz miała ochotę podzielić się swoim doświadczeniem, zapraszam do pisania pod tym lub innymi moimi postami na temat niedoczynności: http://healthandthecity.pl/posty-niedoczynnosci-tarczycy/
      Pozdrawiam!