PnZ#9 (Moja) naturalna pielęgnacja w ciąży

PnZ#9 (Moja) naturalna pielęgnacja w ciąży

Wiadomość o ciąży to dla wielu kobiet moment, w którym zaczynają weryfikować swój dotychczasowy styl życia: odstawiają wszelkie używki, wprowadzają zmiany w diecie, ograniczają toksyny. Na celownik idą też często kosmetyki. I bardzo dobrze, bo to świetna motywacja do wprowadzenie zdrowych zmian, nie tylko na czas ciąży, ale na całe życie.

Przyznam, że u mnie ze względu na ciążę wielkiej rewolucji w tym zakresie nie było, bo szkodliwe kosmetyki wyeliminowałam już wcześniej, lecząc niedoczynność tarczycy (pisałam o tym tutaj).

Tu wspomnę o składnikach kosmetyków, których w ciąży powinnyśmy unikać – raz, ze względu na szkodliwy wpływ na rozwijające się dziecko, dwa, ze względu na zamieszanie, jakie mogą spowodować w naszej gospodarce hormonalnej. To przede wszystkim retinol i inne pochodne witaminy A, filtry przenikające, pochodne formaldehydu i formaliny, wszelkie parabeny, olej sojowy, a także niektóre olejki eteryczne. Po więcej konkretów na temat składników zakazanych w ciąży odsyłam do bloga Sroka o.

Jakich kosmetyków używałam w ciąży?

Większości tych, co wcześniej – moją kosmetyczkę opisywałam tutaj. Tak naprawdę zmiany, jakie wprowadziłam sprowadzały się do:

  • sięgania po jeszcze czystsze składy, np. bez zapachów (szczególnie w I trymestrze, kiedy wszelkie zapachy drażnią), bez oleju sojowego
  • stosowania innego niż dotychczas płynu do higieny intymnej dedykowanego kobietom w ciąży
  • nieużywania perfum
  • bardziej regularnego niż dotychczas, codziennego nawilżania skóry, głównie brzucha brzucha i biustu

Na tym ostatnim punkcie się skoncentruję, bo wiele przyszłych mam zastanawia się, czym smarować brzuch w ciąży, żeby zapobiec rozstępom, ale nie zaszkodzić dziecku. Na rynku jest całe mnóstwo gotowych kremów, balsamów i olejków dla kobiet w ciąży – nie ma co się dziwić, niezły z nas target;) Ze składami niestety bywa różnie – w wielu kosmetykach dla ciężarnych znajdziemy np. formaldehydy, paraffinum liquidum, olej sojowy czy inne zbędne dodatki. Nie wiem jak Wy, ale ja nie chciałabym tym smarować codziennie ciążowego brzucha;)

Tym bardziej, że jest alternatywa dla kobiet w ciąży, która spełnia dobrze zadanie nawilżania i odżywiania skóry: naturalne oleje. Ja w ciąży używałam w zasadzie trzech – były to:

1. masło shea – do nawilżania skóry brzucha i całego ciała, do rąk, ust, jako krem pod oczy
2. olejek ze słodkich migdałów – głównie do pielęgnacji skóry brzucha i biustu
3. kremowe masło Nacomi Pregnant Care – gotowa mieszanka olejów o fajnej, lekkiej konsystencji i dość wyraźnym, słodkim zapachu; używam raz na jakiś czas dla odmiany

W ciąży polecane i bezpieczne są także: olej kokosowy, jojoba, macadamia, masło kakaowe, oliwa z oliwek.

U mnie najlepiej sprawdzało się masło shea – odpowiada mi zarówno jego działanie, jak i konsystencja ułatwiająca wykonanie delikatnego masażu. W ciąży stosowałam 1-2 razy dziennie, czasem zamiennie z olejkiem migdałowym. Masła shea używaliśmy także podczas ćwiczeń w szkole rodzenia, a w trakcie porodu mąż masował mnie bazującą na naturalnych składnikach oliwką dla niemowląt Hipp BabySanf, którą kupiłam pod koniec ciąży i używam do teraz do pielęgnacji mojego niemowlaka.

Jak zapobiegać rozstępom w ciaży?

Znajoma kosmetyczna poleciła mi tylko jedno: nawilżanie skóry i codzienny delikatny masaż. Czy to działa? Z pewnością nie w 100% przypadków.

Czy ja uniknęłam rozstępów? Nie. Pojawiły się w II trymestrze pod brzuchem, ale byłam na nie przygotowana, bo w okresie dojrzewania też miałam ich mnóstwo, nawet na… kolanach;) Szczerze mówiąc i tak jestem zaskoczona, że te moje rozstępy ciążowe są raczej delikatne, płytkie i nie pojawiły się nigdzie poza brzuchem.

Prawdę mówiąc nie wierzę za bardzo w to, że jakikolwiek krem może sprawić, że na skórze nie pojawią się rozstępy. Skóra w ciąży rozciąga się w szybkim tempie, do tego dochodzą zmiany hormonalne, więc jeżeli mamy ku temu predyspozycje, rozstępów prawdopodobnie nie unikniemy. Krem czy olejek może ewentualnie pomóc je ograniczyć i zniwelować uczucie napięcia, swędzenia skóry.

Nie mam zamiaru się tym przejmować – z czasem rozstępy pewnie zbledną tak jak te z okresu dojrzewania, tym bardziej, że mam jasną skórę. Już teraz, po pół roku widzę małe postępy (używam teraz olejku BioOil). Ale szczerze mówiąc rozstępy nie przeszkadzają mi jakoś specjalnie – akceptuję je jako część naturalnych zmian związanych z urodzeniem dziecka:)

 

 

  • http://swieczek.pl/ Świeczek

    Zapachy mi akurat w ogóle nie przeszkadzały, więc nic nie zmieniałam. Płynu do higieny intymnej nie używam. A co do ekokosmetyków, to już wcześniej się przestawiłam. Podsumowując – ciąża była dla mnie bez zmian kosmetycznych ;)