Mindfulness, czyli jak nauczyć się żyć tu i teraz

Mindfulness, czyli jak nauczyć się żyć tu i teraz

Tematy związane z rozwojem wewnętrznym zawsze były dla mnie ważne, ale jednocześnie w jakimś sensie odległe. A może raczej ciągle odkładałam je na później albo warunkowałam? Kiedyś myślałam, że prawdziwa przemiana wewnętrzna i poczucie głębokiego, prawdziwego szczęścia są możliwe wtedy, gdy w naszym życiu wydarza się coś dramatycznego: choroba, wypadek, strata kogoś bliskiego. Pewnie też słyszeliście historie ludzi, którzy po prawdziwych traumach podnieśli się do życia z większą siłą, zaczęli doceniać każdy dzień i nareszcie poczuli, że żyją. Może nawet trochę im zazdrościłam tej perspektywy patrzenia na świat.

Nowy wspaniały świat?*

Dzisiaj coraz bardziej jestem przekonana, że taki „lepszy świat” – życie pełne uważności, spokoju i akceptacji tego, co się w nim dzieje – jest dostępny dla każdego z nas, a zmiana optyki nie musi się wiązać z traumatycznym przeżyciem czy chorobą. Możemy się tego nauczyć tak samo, jak uczymy się wiązać sznurowadła – poprzez praktykę. Tu właśnie z pomocą przychodzi idea mindfulness, czyli uważnej obecności – zbiór nawyków czy raczej może należałoby powiedzieć: styl życia, który polega na świadomej koncentracji na teraźniejszości, pełnym przeżywaniu chwili bez osądzania, czy jest to chwila dobra, czy zła.

Chociaż hasła typu „żyj tu i teraz”, „zaakceptuj to, co było i to, co jest” są wyświechtane i skomercjalizowane przez różnego typu poradniki, media i szkoły specjalizujące się w technikach mindfulness, czuję intuicyjnie, że to droga, w którą warto się wybrać. Niekoniecznie poprzez udział w szkoleniu – chociaż dla niektórych może to być dobry wstęp do dalszej, wewnętrznej pracy sam na sam ze sobą. Niezależnie od metody i narzędzi, poszukiwanie wewnętrznego spokoju, praktykowanie uważności i szerzej: rozwój duchowy to według mnie ważne filary zdrowego i szczęśliwego życia.

Jak nauczyć się uważności?

Chciałabym w kilku prostych punktach napisać Wam, jak ten stan osiągać/ osiągnąć. Temat jednak nie jest prosty, a ja jestem początkującym uczniem. Myślę też, że w tym wypadku każdy ma do przejścia własną drogę.

Za jakiś czas przybliżę Wam, w jaki sposób ja staram się praktykować uważność. Dziś – tytułem wstępu – postanowiłam oddać głos trzem osobom, które na różnych etapach bardzo mnie zainspirowały. Mam nadzieję, że ich słowa także dla Was będą dobrym nauczycielem. Poniżej znajdziecie zebrane przeze mnie, pozaznaczane w książkach i zachowane w schowkach cytaty, które pomogły mi zrozumieć ideę mindfulness oraz rozpocząć pracę w tym zakresie. Jeżeli chcecie wybrać się w tę podróż, zapraszam do lektury i własnych poszukiwań. Moja rada na początek: przede wszystkim dajcie sobie na to czas.

 

Jon Kabat Zinn


Kilka słów o autorze możecie znaleźć tutaj, ja sięgnęłam po jego „Praktykę uważności dla początkujących”.

Zwykle przebiegamy obok chwili, by dotrzeć do innych chwil, przechodzimy przez tydzień, wypatrując weekendu, prześlizgujemy się przez rok, myśląc o wakacjach.  A przecież obecna chwila jest jedyną, w jakiej żyjemy, zawiera w sobie przeszłość i przyszłość. Przewidywanie, zamartwianie się to bieg w przyszłość, rozpamiętywanie minionych zdarzeń to cofanie się do przeszłości.

 

Uważność to jest to, co się pojawia, kiedy poświęcasz czemuś uwagę celowo, w chwili bieżącej, bez osądzania i tak, jakby od tego zależało twoje życie. A tym, co się pojawia, jest przytomna świadomość.

 

Wielkim krokiem naprzód w drodze do odzyskania własnego życia jest uświadomienie sobie, że nasze myśli, bez względu na ich treść – na to, czy są dobre, czy złe, ładne czy brzydkie – nie są nami.

 

O uważności często się mówi, że stanowi istotę buddyjskiej medytacji. Mimo to pogłębianie tego stanu umysłu nie jest zajęciem tylko dla buddystów. Uważność jest praktyką uniwersalną, ponieważ jej istotę stanowią uwaga i przytomność – a ze zdolnościami bycia uważnymi i bycia przytomnym przychodzi na świat każdy z nas.

 

Ekhart Tolle


Tutaj kilka słów o samym Tolle, poniższe cytaty pochodzą z jego „Potęgi teraźniejszości”.

Co głównie przeszkadza nam w bezpośrednim odczuwaniu rzeczywistości? Utożsamianie się z własnym umysłem, które sprawia, że myślenie staje się rodzajem przymusu. Nie móc przestać myśleć to straszliwa przypadłość, nie zdajemy jednak z niej sobie sprawy, bo prawie wszyscy na nią cierpią, więc uchodzi ona za stan normalny. Ten nieustanny zgiełk umysłu uniemożliwia nam dotarcie do sfery wewnętrznego bezruchu i ciszy.

 

Możesz się uwolnić od swojego umysłu. (…) Pierwszy krok możesz zrobić choćby teraz. Postaraj się jak najcześciej wsłuchiwać w głos przemawiający z wnętrza głowy. Zwracaj szczególną uwagę na wszelkie powtarzające się schematy, myślowe refreny (…). To właśnie nazywam „obserwowaniem myśliciela”. Innymi słowy – słuchaj głosu, rozbrzmiewającego w twojej głowie, bądź w niej jako przytomny świadek. Kiedy słuchasz tego głosu, nie potępiaj niczego, co słyszysz. (…) Wkrótce zobaczysz, jak sprawy się mają: tam jest głos, a tu jestem ja – słucham go i obserwuję.

 

Jan Paweł II


Nie wiem, czy papież łączony jest przez kogokolwiek z ideą mindfulness, ale dla mnie niektóre jego słowa to kwintesencja uważności:

Wczo­raj do ciebie nie na­leży. Jut­ro niepew­ne. Tyl­ko dziś jest twoje.

 

Za to, co się we mnie dzieje, najczęściej nie jestem odpowiedzialny, ale ponoszę odpowiedzialność za to, co z tym zrobię.

 

Nauczcie się kochać to, co prawdziwe, dobre i piękne.

 

Celowo nie komentuję w żaden sposób tych wszystkich pełnych znaczenia słów. Zostawiam Was z nimi na tak długo, jak macie ochotę. Życzę wszystkim dobrego weekendu z czasem na odrobinię uważności. Sama też zamierzam poszukać tego stanu gdzieś w Tatrach:)

 

* Jeżeli nie czytaliście jeszcze powieści Nowy wspaniały świat Huxley’a, to bardzo Wam ją w tym miejscu polecam. I tylko pozornie ta antyutopia nie pasuje do postu o mindfulness;)

 

 

 

 

  • http://www.slow-your-life.blogspot.com Alexandra

    To zdecydowanie wpisuje się w ideę slow life. Jestem hak najbardziej za pracą nad uważnym i świadomym życiem. Dzięki za garść inspiracji :)

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Rewelacyjny wpis! Mam nadzieję, że rozwiniesz ten temat nie raz ;)

    Nie wiedziałam, że tak to się nazywa – ale doświadczam ostatnio czegoś podobnego. Przez wiele lat moje życie było czekaniem – czekaniem na coś, co ma nadejść, ale jakoś nie nadchodzi. To były różne rzeczy, acz dwie z nich jawią się jako szczególnie ważne. Zaprzątały moje myśli. Całą byłam czekaniem. Planowałam życie „po” – „kiedy to się stanie, zrobię to i to, i będzie tak wspaniale”. Trzeba tylko przeczekać…

    Nie prowadziło to do niczego dobrego. Aż nastąpił przełom (mniejsza o szczegóły). Nauczyłam się cieszyć tym, co mam, co jest tu i teraz. A jest mnóstwo dobra i piękna. Nauczyłam się cieszyć drobnymi przyjemnościami, celebrować życie, pić herbatę w ulubionym kubku, nosić ulubioną sukienkę na co dzień. Każdy dzień jest świętem.

    Zostawię Ci mój ulubiony cytat: „Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl” (Tove Jansson, Tatuś Muminka i morze). Znajduje się na stronie tytułowej mojego organizera (nb. organizowanie życie też bardzo pomaga w cieszeniu się nim – jakby mniej stresu).

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Rozwinę, rozwinę na pewno:)
      Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółką na temat definicji/ etykietek i „modnych” ostatnio haseł, takich jak medytacja czy mindfulness właśnie. Doszłyśmy do wniosku, że każdy to samo pojęcie może rozumieć i czuć w trochę inny lub zupełnie inny sposób niż inni. Dlatego mniejsza o definicje, chodzi po prostu o jakąś wspólną przestrzeń porozumienia i wzajemne inspirowanie się do zmian, które mogą mieć realny pozytywny wpływ na nasze życie, na każdy nasz dzień i godzinę. To co piszesz brzmi właśnie jak taka inspiracja. A cytat jest świetny, zapamiętam!:)