Miejski ogródek dla początkujących, czyli jak wyhodować rzeżuchę, natkę pietruszki i kiełki

Miejski ogródek dla początkujących, czyli jak wyhodować rzeżuchę, natkę pietruszki i kiełki

Początek wiosny to czas, kiedy nasz organizm naturalnie przestawia się na nieco inny niż zimą tryb funkcjonowania, a co za tym idzie także – na inne odżywianie. Nie wiem jak u Was, ale u mnie jednym z pierwszych sygnałów tego, że zbliża się wiosna, jest wielka chęć na surowe warzywa, lekkie sałatki, warzywne soki, których zimą jest w mojej diecie znacznie mniej (na rzecz warzyw gotowanych, duszonych, pieczonych).

Dlatego nowalijki pojawiające się na sklepowych półkach tak bardzo kuszą – kolorami i perspektywą zdrowych, lekkich, wiosennych dań. Media jednak (i logika;)) podpowiadają, że pierwsze wiosenne warzywa, sztucznie doświetlane i hodowane z większą ilością nawozów, wcale nie są tak zdrowe, jak byśmy chcieli. Od paru rzodkiewek krzywda nam się nie stanie, ale… ja mimo wszystko podchodzę do nich jak pies do jeża, oglądam, wącham i często odkładam z powrotem na półkę. Zamiast tego otwieram parapetowy sezon uprawny! I bardzo chciałabym Was dzisiaj zachęcić do tego samego, nawet jeżeli uważacie, że zupełnie się na tym nie znacie!

Parapetowe uprawy dla początkujących

Nie miałam nigdy specjalnie dobrej ręki do roślin, ale po paru próbach przekonałam się, że uprawa niektórych gatunków to naprawdę nic trudnego. Wymaga tylko odrobiny chęci i (wcale nie tak dużo) czasu. No i jasnego, nasłonecznionego parapetu lub balkonu.

Na początek możecie wybrać rośliny najprostsze w uprawie, a potem – jeżeli połkniecie bakcyla – eksperymentować z kolejnymi, bardziej wymagającymi gatunkami. Ja na początek polecam – w kolejności od najłatwiejszej – hodowlę rzeżuchy, natki pietruszki i kiełków.

1. rzeżucha


Supertania i łatwo dostępna bomba witaminowa – warto pamiętać o niej nie tylko przy okazji świąt wielkanocnych. Bogata w witaminy C, A, B, PP i K, sole mineralne, żelazo, magnez i wapń, a także łatwo przyswajalny jod, kwas foliowy, chrom. Wspiera procesy przemiany materii, odtruwa, obniża poziom cukru we krwi, wzmacnia i pomaga walczyć z wiosennym przesileniem. Poprawia także wygląd włosów, paznokci i cery.

kiełki-rzodkiewkiNie ma chyba możliwości, aby jej uprawa się nie udała. Można wysiewać ją na ligninie, ale według mnie najprostszy (i najmniej zapachowy) sposób na rzeżuchę jest następujący: na głęboki talerzyk albo podstawkę od doniczki wysypcie kilka garści ziemi, wsypcie dosyć gęsto nasiona rzeżuchy i delikatnie przykryjcie je ziemią, korzystając np. z widelca. Rzeżuchę trzeba podlewać dosyć obficie 1 raz dziennie. Po 2-3 dniach nasionka zaczną kiełkować, a po 4-6 rzeżucha nadaje się już do jedzenia.

 

2. natka pietruszki


Podobnie jak rzeżucha, natka pietruszki zawiera mnóstwo witaminy C (4x więcej niż kapusta czy pomarańcze) oraz witaminy A, żelazo, magnez, wapń, potas, mangan, fosfor, miedź. Oczyszcza nerki i drogi moczowe, pomaga w leczeniu anemii, wzmacnia wzrok i poprawia odporność całego organizmu, usuwa nadmiar wody z organizmu, łagodzi bóle menstruacyjne.

Natkę możemy wyhodować z nasion albo – łatwiej – z korzenia pietruszki (najlepiej takiego, który zaczął wypuszczać już listki). Wystarczy cały lub górną część korzenia włożyć do doniczki i przysypać ziemią tak, aby górna część wystawała ponad jej powierzchnię. Natkę pietruszki ustawiamy w dobrze naświetlonym, ale nie gorącym miejscu i podlewamy codziennie.

 

3. kiełki


Kiełki mogą posiadać nawet do 40 razy więcej składników odżywczych niż „dorosłe” formy danej rośliny, są niesamowicie cennym i wydajnym źródłem witamin, minerałów i enzymów!

kielkiIch uprawa jest odrobinę bardziej angażująca, ale naprawdę nie ma w niej nic trudnego. Kiełki najpierw płuczemy i moczymy przez kilka godzin, a następnie przekładamy do naczynia z ligniną lub kiełkownicy i odstawiamy w ciepłe, ale zacienione miejsce. Potem pozostaje tylko przepłukiwać je 2-3 razy dziennie letnią wodą – to ważne, aby kiełki nie pleśniały. Ja korzystam z kiełkownicy, bo jest wygodna podczas codziennego przepłukiwania i zajmuje mało miejsca (kiełki uprawiam od razu na 2 albo 3 poziomach, w ten sposób miksuję np. mieszanki kiełków fasoli mung i lucerny oraz moje ulubione kiełki brokułów i słonecznika). Kiełki gotowe są zwykle do spożycia w ciągu 4-8 dni.

Dlaczego warto?

Domowa uprawa warzyw i ziół wymaga zaledwie kilku minut dziennie, kosztuje grosze, a korzyści są ogromne: otrzymujemy superzdrowy, ekologiczny, pełen cennych składników odżywczych dodatek do posiłków. Można używać ich niemal do wszystkiego: past kanapkowych, potraw z jaj, sałatek, posypywać nimi zupy, dodawać do koktajli.

Dla mnie dodatkowy bonus to satysfakcja i radość, że nawet w mieście, w bloku, na skrawku ziemi mogę zasiać coś i cieszyć się potem „plonami” będącymi efektem mojej własnej pracy. Myślę, że wielu z Was, tęskniących za życiem bliżej natury, dobrze to uczucie rozumie:) Życzę więc Wam… udanych upraw tej wiosny!

 

 

  • http://www.kusterkowa.blogspot.com Kusterkowa

    Wo, zmotywowałaś mnie do tego, by w końcu otworzyć ogródek parapetowy. Mam nawet wielki parapet, na którym jest masa miejsca. Tylko, że mam łączoną kuchnię z salonem – nie będą „pachnieć” całą dobę? :>

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Cieszę się i trzymam kciuki:) Jeżeli chodzi o zapach, rzeżucha i natka czy inne zioła wysiewane do ziemi mają raczej delikatny, więc to nie problem. Inaczej jest trochę z kiełkami, trochę rzeczywiście je czuć, ale ja tam lubię ten zapach:) No i jeszcze jedna sprawa: taki domowy ogródek na parapecie to super ozdoba wnętrza!

  • http://www.pixelpr.net/ Monika Loryńska

    Możesz polecić jakąś konkretną kiełkownicę ? Bo trochę ich w sklepach widziałam i nie bardzo wiem, na co zwracać uwagę

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Ja używam kiełkownicy piętrowej z syfonami firmy Vilmorin (widać ją na zdjęciach) i jest ok, chociaż wiem, że wiele osób narzeka na to, że kiełki w niej pleśnieją. Mi nie pleśnieją – ale po każdym przepłukiwaniu trzeba faktycznie dobrze odsączyć wodę z każdego poziomu osobno, trochę zabawy z tym jest.
      Gdybym miała kupować kiełkownicę teraz, chyba zdecydowałabym się jednak na ceramiczną lub szklaną (słoikową), chociaż to już trochę większy wydatek.

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Rzeżucha zawsze na święta! Ale w sumie może wysieję już teraz i zjem. Pasta/pesto z rzeżuchy może być fajne!

    Trochę mnie przerasta ta cała zabawa z kiełkowaniem i kończy się na kiełkach z Biedronki (choć ostatnio mama odkryła w Almie słonecznikowe, mega w smaku, takie lekko olejowe!). Jak sądzisz, dobra kiełkownica to ułatwi? Musiałabym przeliczyć, jak szybko zamortyzują się koszty ;) Kiełkuje się kupione nasiona, prawda?

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Ja rzeżuchą zajadam się już od lutego i na bieżąco wysiewam, jest zdecydowanie najłatwiejsza w uprawie:) Jeżeli chodzi o kiełkownicę, zdania są podzielone – mnie jej zakup po prostu motywuje do częstszej hodowli kiełków, a jej używanie jest wygodne, po prostu dolewasz wody i przepłukujesz. Czasem też kupuję kiełki, ale to jednak nie to samo co własnoręcznie wyhodowane:)
      Tak, kiełkuje się nasiona, ale nie takie do wysiewu do ziemi – lepiej kupować takie specjalnie przeznaczone na kiełki – podobno są czystsze, nie zawierają konserwantów i innych środków chemicznych. Ja kupuję w sklepie ze zdrową żywnością, ale w zasadzie takie same nasiona przeznaczone do kiełkowania bywają w zwykłych sklepach ogrodniczych.
      Daj znać, jak Ci idzie, gdy się skusisz na hodowlę:)

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Prawdopodobnie zdobęde kiełkownicę od mamy przyjaciółki, ale to po Świętach :D Tak oto blogi zmieniają moje życie! <3

  • AfterKorpo

    Też uwielbiam hodować kiełki, choć nie jestem w 100% zadowolona z kiełkownicy. Ponoć dobrym sposobem hodowli jest wysypanie kiełków na sitko i przelewanie wodą. No i trzeba pamiętać, by nie marnować wody z kiełków tylko wykorzystać ją np. do podlewania kwiatków. Ja tez robię już zakusy na balkonową uprawę ziół.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      U mnie kiełkownica sprawdza się dobrze, wcześniej zabawa ze słoikiem i ligniną po prostu mnie zniechęcała, teraz robię kiełki częściej. Z sitkiem nigdy nie próbowałam, ale wydaje mi się, że to działa podobnie jak hodowla na ligninie.
      I dzięki za przypomnienie o tej wodzie do kwiatków, niby o tym wiem, ale nie stosuję, a moim kwiatom po zimie przyda się taka naturalna odżywka:)

  • http://www.dessideria-life.blogspot.com/ Dessideria

    Oj tak, tej wiosny będzie uprawa :) O kiełkach muszę pomyśleć, bo nigdy nie miałam okazji ich uprawiać…