Dlaczego mnie nie ma, czyli luksus bycia offline

Dlaczego mnie nie ma, czyli luksus bycia offline

Oj, dawno mnie tu nie było, a ponieważ raz na jakiś czas ktoś pyta, co się u mnie dzieje, w końcu parę słów wyjaśnień.

Lubię pisać, kiedy mam do tego wewnętrzną motywację i poczucie, że to się komuś przyda. Kiedy zaczynałam kilka lat temu, tematyka zdrowego stylu życia to był rozwijający się dopiero trend i czułam, że Health & the City był takim blogiem, jakiego mi samej w sieci brakowało i który rzeczywiście mógł komuś pomóc w stawianiu pierwszych kroków w zmianie nawyków na zdrowsze, wymianie doświadczeń, etc.

Dzisiaj mamy prawdziwy wysyp blogów o zdrowym stylu życia, gotowaniu, sporcie, spopularyzowały się też nowe konta na YouTube czy Instagramie. Niektóre są świetnej jakości, merytoryczne, inne bardziej „popkulturowe”, sporo też sztucznego moim zdaniem lifestyle’u, który nijak się ma do rzeczywistości i chyba bardziej mnie irytuje niż inspiruje;) W każdym razie wydaje mi się, że coraz mniej jest w temacie zdrowego stylu życia do dodania.

Nie ukrywam też, że kiedy pewne zdrowe nawyki weszły mi w krew, parę tematów zgłębiłam i uporządkowałam, pisanie o tym… po prostu stało się nudne. Coraz częściej miałam wrażenie, że PISANIE o rzeczach dla mnie ważnych zabiera mi czas na ROBIENIE tych rzeczy;)

Poza tym, jak każdy człowiek rozwijam się i to, jakimi torami biegną teraz moje aktualne poszukiwania, wykracza nieco poza tematykę bloga z kategorii Health.

I jeszcze jedno – być może najważniejsze. Od kiedy urodziłam córkę (a Helenka ma już ponad 1,5 roku) widzę, jak szybko ucieka czas. I coraz bardziej jest mi go szkoda na ciągłe bycie online (a z prowadzeniem bloga siłą rzeczy wiążą się długie godziny, nie tylko przeznaczone na pisanie, ale też odpowiadanie na komentarze i maile, SEO, administrację, itd.).

Nagle częstsze bycie offline stało się dla mnie wewnętrzną potrzebą, luksusem, który chciałam sobie podarować. Internet (a raczej ludzie tworzący wartościowe treści) otwiera mnóstwo horyzontów, ale to co prawdziwe i najważniejsze toczy się poza nim.

A może po prostu się starzeję;)

Nie mówię „pas”, lubię pisać, lubię to miejsce i Was, Czytelników, którzy zaglądają tu w poszukiwaniu zdrowszego życia. Ale formuła często aktualizowanego bloga po prostu się dla mnie wyczerpała i nie mogę obiecać żadnej regularności.

Dziękuję wszystkim Wam za to, że tu zaglądacie i pamiętacie, mam nadzieję, że w 2019 roku nadal będziemy spotykać się tu czasem:) A póki co – dla przypomnienia i dla nowych Czytelników, którzy o dziwo też mnie znajdują – oto kilka najpopularniejszych tekstów na blogu. Ale uprzedzam, że trochę się u mnie od tamtego czasu zmieniło ;)

Wysokoproteinowe zdrowe przekąski

Superzdrowe domowe czekoladki z nadzieniem

20 sposobów na codzienne, lagodne oczyszczanie organizmu

Naturalne, domowe sposoby na chore zatoki

Niedoczynność tarczycy i inne problemy ze zdrowiem a suplementacja

Rytuały tybetańskie

Pozytywne filmy na jesienno-zimowe wieczory