Książki, które coś w nas zmieniają

Książki, które coś w nas zmieniają

W swoim trzydziestoletnim życiu przeczytałam wiele wartościowych, wciągających książek, ale tylko o niektórych z nich mogę powiedzieć – nie nadużywając tych słów – że zmieniły coś we mnie. Myślę, że wiecie, co mam na myśli. To te książki, które sprawiają, że zatapiasz się w ich świecie całkowicie, przez tych kilkanaście-kilkadziesiąt godzin będąc w nim nawet bardziej niż w swojej własnej rzeczywistości. I o których nie zapominasz zaraz po przeczytaniu. A kiedy już je przetrawisz, z jakichś przyczyn stają się tak ważne, że chcesz się nimi dzielić z innymi. To właśnie o takich lekturach chcę tu pisać.

Dziś kilka książek wartych przeczytania w nurcie reportersko-podróżniczym.

 

„Powiedział mi wróżbita” Tiziano Terzani’ego

tiziano terzaniTaką silnie oddziałującą na mnie książką jest reportaż Tiziano Terzaniego „Powiedział mi wróżbita”, który właśnie skończyłam czytać. Czuję się, jakbym wróciła ze wspaniałej podróży. Zarówno na poziomie fizycznym, jak i metafizycznym. Terzani, któremu wróżbita w Hong Kongu przepowiedział, że w roku 1993 grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo i pod żadnym pozorem nie powinien latać samolotami, przesiada się na inne dostępne środki transportu. Podróżuje po świecie w rytmie slow, kontemplując oraz niesamowicie trafnie komentując zmiany ustrojowe i społeczne odwiedzanych państw Dalekiego Wschodu, Syberii czy Afryki. W każdym z odwiedzonych przez siebie miejsc poszukuje też „najlepszego wróżbity w mieście”, wkraczając w ten sposób w świat wierzeń i niezwykłych wydarzeń, które wyłamują się naukowej logice. Zadaje wiele pytań i często pozostawia je bez odpowiedzi, ale we mnie jako w czytelniku nie powoduje to niedosytu, przeciwnie: coś dodaje, każe się zastanowić nad rzeczami, nad którymi nie myślę na co dzień.

 

„Dzienniki kołymskie” i inne reportaże Jacka Hugo-Badera

hugobaderW podobny sposób działa na mnie reportaż pióra Jacka Hugo-Badera. Jego syberyjska trylogia, na którą składają się: „Dzienniki kołymskie”, „Biała gorączka” i „W rajskiej dolinie wśród zielska” sprawia, że chcę przyglądać się ludziom i ich historiom. Dobrze się słucha tych zwykłych-niezwykłych, prostych i jednocześnie zawiłych opowieści o życiu. A sceneria odległej Syberii czasem te historie ubarwia, czasem komplikuje, czasem tłumaczy, czasem szokuje. Nie wiem, co składa się na taką siłę rażenia Hugo-Badera, ale nawet reportaże Kapuścińskiego nie działały na mnie tak bardzo. Może chodzi o Syberię, z którą wiąże się przecież historia moich dziadków, może o ten rodzaj języka, który u Hugo-Badera bardzo cenię: mocny, ale jednocześnie nieautorytarny, który pozostawia miejsce na własną interpretację. A może o to, że po lekturze zostaje silne poczucie, że życie bywa i ciężkie, i piękne jednocześnie – i tak właśnie ma być?

 

„Moja Afryka” Kingi Choszcz

mojaafrykaA jeśli mowa o książkach, które prowadzą do konkretnych decyzji wspomnę o jeszcze jednej, także w nurcie podróżniczym. To książka „Moja Afryka” zmarłej w trakcie podróży Kingi Choszcz. Jednym z ostatnich opisanych przez Kingę wątków było wykupienie z niewoli afrykańskiej dziewczynki i sfinansowanie jej (z pomocą poznanego wcześniej człowieka) nauki w rodzinnej wiosce w Ghanie. Ta historia utkwiła mi w głowie i nie chciała z niej wylecieć. Prawdopodobnie nigdy nie ruszę wgłąb czarnego kontynentu (mam wiele innych podróżniczych marzeń), ale pomyślałam, jak wspaniale byłoby pozostawić na nim swój malutki ślad. W dobie internetu to prostsze niż mogłoby się wydawać.

 

Czy znajdzie się ktoś, kto podzieli się swoimi „ważnymi książkami”?

 

 

  • Podróżnik

    Zdecydowanie „Atlas zbuntowany” Ayn Rand – nieodwracalnie zmienia myślenie i podejście do życia, samego siebie i relacji z ludźmi, pracy, wartościowania naszych poczynań na tym świecie. I do kilku innych rzeczy też, każdy znajdzie coś dla siebie. Gruba cegła, ale polecam !

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Racja, przypomniałaś mi o tej książce, a nadal jej nie przeczytałam, muszę nadrobić!

  • Ateora

    A czytałaś „Nic nie zdarza się przypadkiem” Tiziano Terzani’ego? Daje do myślenia i chce się do niej wracać:-)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Nie, „Powiedział mi wróżbita” to pierwsza książka Terzaniego, którą przeczytałam – ale na pewno nie ostatnia i chyba przekonałaś mnie, że teraz czas na „Nic nie zdarza się przypadkiem”. A Ty czytałaś tę polecaną przeze mnie?
      Ps. Jeżeli masz jeszcze jakieś warte polecenia książki w tym lub innym nurcie, to z przyjemnością posłucham, bo wydaje mi się, że trafia do nas podobna literatura:)

      • Ateora

        Książkę przez Ciebie polecana czytałam od razu po „nic nie zdarza się przypadkiem” i pewnie to był błąd. Bo po tej lekturze ta pozycja nie zrobiła takiego wrażenia jak „nic nie zdarza się przypadkiem”.
        Zartujac sobie to może podobają nam się podobne książki bo osoby z chora tarczyca mają podobne gusta?;-)
        A nad taką lista polecanych książek nigdy się nie zastanawiałam;-) Pomysle nad taka listą:-)

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          Nie wiedziałam, że też masz problemy z tarczycą – jak będziesz kiedyś miała ochotę, to zapraszam do podzielenia się Twoją historią i sposobami leczenia (sądząc po Twoich postach, pewnie masz sporo informacji na ten temat). Nie wiem jak Ty, ale ja z rozmów z dziewczynami chorymi na tarczycę wynoszę zwykle bardzo dużo.
          A co do książek – bardzo chętnie poznam Twoją listę. W mnie te powyższe to dopiero początek, planuję napisać też kiedyś o ważnych dla mnie książkach z dziedziny odżywiania, biznesu czy samorozwoju. Pozdrawiam!

          • Ateora

            U mnie tarczyca jest ściśle związana z jelitami, a całość z układem odpornościowym:-( Mam nadzieje, że kiedyś będę mogła o tym spokojnie pisać bo na dzień dzisiejszy wychodzi ze mnie złość. Złość bo zażywałam leki na tarczycę a szkodziły mi na jelita – dostępne leki w PL zawierają skrobię i mogą zawierać gluten (nie ma na rynku leków na niedoczynność zagwarantowanych, że są bezglutenowe). I organizm reagował aż dochodziłam do ściany z objawami i nie mogłam ich więcej zażywać. Bez leku jest mi lepiej niż z lekiem. A wyniki nie są optymistyczne. Dlatego mogę się tylko „reperować” dbając o odżywianie:-) A że reaguje na minimalne dawki cukrów złożonych i glutenu to mam co robić:-( Nawet po plastrze mam reakcję i to nie tylko skórną:-(
            W sumie zwykle w otoczeniu spotykam osoby, które godzą się z chorobą i nie szukają innych sposobów na likwidację zaistniałej sytuacji. Przyjmują leki na stałe i nie widzą w tym nic złego.

            A czytałaś „Prowadził nas los” Kingi Choszcz? Też fajna pozycja:-) Pozdrawiam

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Dzięki za odpowiedź! Współczuję i częściowo łączę się w bólu, ja do tej pory też nie trafiłam na lekarza, który chciałby leczyć moją chorobę, a nie objawy. No i tym bardziej zapraszam Cię do dzielenia się Twoimi doświadczeniami przy okazji kolejnych wątków o tarczycy – na pewno wiesz na ten temat wiele, a może komuś ta wiedza pomoże zanim wpakuje się w nie zawsze rozsądną terapię hormonalną.
            A co do „Prowadził nas los” – śledziłam ich (Kingi i Chopina) blog, ale książki też jeszcze nie przeczytałam. I coś tak czuję, że niedługo się zdołuję tymi komentarzami, bo tyle jest książek do przeczytania, a czasu ciągle za mało;)