Korona Gór Polskich – czyli co zrobić przed 30-tką

Korona Gór Polskich – czyli co zrobić przed 30-tką

Zawsze z ciekawością przeglądałam zestawienia typu „100 rzeczy, które muszę zrobić w swoim życiu” - to niesamowite, jak różne rzeczy inspirują różnych ludzi. Na uporządkowanie mojej prywatnej „bucket list” jeszcze przyjdzie czas, a póki co niedawno pojawił się plan na to, co by tu zrobić przed trzydziestką.

Korona Gór Polskich przed 30-tką

Na początku tego roku mój genialny Mąż wpadł na pomysł, aby nasze chodzenie po górach przenieść na wyższy level. Oznajmił mi, że jeżeli mamy więcej wolnego czasu spędzać w górach, to on potrzebuje uczynić z tego wyzwanie. Tak właśnie dowiedziałam się, że jest coś takiego jak Korona Gór Polskich – czyli lista najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich w Polsce. Oraz że nie kto inny, ale właśnie my będziemy tę koronę zdobywać. Czas: do grudnia 2014 (w tym miesiącu oboje obchodzimy trzydzieste urodziny).

Grunt to motywacja

Dla mnie góry to najlepszy sposób na oderwanie się od rzeczywistości i odpoczynek w najdoskonalszej formie, dlatego od wielu lat staram się spędzać tam jak najwięcej dni w roku. Prawda jest jednak taka, że życie w mieście, obowiązki, zmęczenie i chroniczny brak czasu nie zawsze sprzyjają realizacji tego, co dla nas dobre. Zawsze coś tam wypadnie: nieskończony projekt, impreza u znajomych/ rodziny, deszczowa pogoda, pilne wydatki. Po jakimś czasie okazało się, że plan pt. „Zdobywamy Koronę Gór Polskich przed 30-tką” działa i motywuje nie tylko mojego męża, ale też mnie. Wkręciłam się, chociaż jeszcze parę lat temu wydawało mi się, że w tym wieku będziemy zastanawiać się, czy to już czas na dziecko albo kiedy zarobimy pierwszy milion…

Korona Gór Polskich – action plan

Chyba jeszcze nie wspominałam, że jednym z moich ulubionych zajęć jest planowanie. Wszelakie, od ogółu do szczegółu i odwrotnie. Okazało się, że Korona Gór Polskich to świetny obszar do planowania, a także ciągłego udoskonalania i weryfikowania planów: co, kiedy, w jakiej kolejności i co zrobić, kiedy pogoda pokrzyżuje plany. Na początku zastanawiałam się nad zakupem wydanych na potrzeby koncepcji książeczek (koszt ok. 30 zł/szt. z wysyłką), w których spisuje się wszystkie przebyte trasy Korony, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie chodzi o ewidencję dowodów, tylko przyjemność chodzenia po górach. Chociaż… myślę, że w przypadku męskiej części naszych wypraw byłaby to bonusowa motywacja;)

Wracając do action planu, aby był realny w ciągu 1 roku założyliśmy, że nie będziemy zdobywać tych szczytów, na których byliśmy razem w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Takim sposobem na starcie mieliśmy już na koncie następujące szczyty:

Śnieżka – Karkonosze – 1602 m n.p.m. (wielokrotne wejścia, ostatnio we wrześniu 2013)
Ślęża – Masyw Ślęży – 718 m n.p.m. (wejście maj 2013)
Szczeliniec Wielki – Góry Stołowe – 919 m n.p.m. (wejście wrzesień 2013)
Tarnica – Bieszczady – 1346 m n.p.m. (wejście sierpień 2013)
Wysoka Kopa – Góry Izerskie – 1126 m n.p.m. (wejście listopad 2013)

Karkonosze

W pierwszych, zimowych miesiącach 2014 roku do listy dołączyły jednodniowe wypady na:

Skopiec – Góry Kaczawskie – 724 m n.p.m. (wejście styczeń 2014)
Skalnik – Rudawy Janowickie – 945 m n.p.m. (wejście styczeń 2014)
Wielka Sowa – Góry Sowie – 1015m n.p.m. (wejście styczeń 2014)

rudawy

Potem przyszedł czas na Beskidy, które do tej pory znałam bardzo pobieżnie. W majowy długi weekend zdobyliśmy trzy beskidzkie szczyty:

Skrzyczne  - Beskid Śląski - 1257 m n. p.m. (wejście 1 maja 2014)
Czupel – Beskid Mały – 933 m n.p.m. (wejście 2 maja 2014)
Babia Góra – Beskid Żywiecki – 1725 m n.p.m. (wejście 3 maja 2014)

a w weekend czerwcowy (niech żyją długie weekendy!) kolejne trzy, czyli:

Mogielica – Beskid Wyspowy - 1171 m n.p.m. (wejście 19 czerwca 2014)
Lubomir – Beskid Makowy – 904 m n.p.m. (wejście 20 czerwca 2014)
Lackowa – Beskid Niski - 997 m n.p.m. (wejście 21 czerwca 2014)

Beskidy

Najpiękniejsze w całej idei zdobywania Korony Gór Polskich jest to, że odwiedzamy miejsca, do których najprawdopodobniej nigdy byśmy nie dotarli. Czujemy się jak mali odkrywcy, badamy teren i już teraz mamy listę miejscowości i pasm, które na pewno jeszcze odwiedzimy w przyszłości, np. inną porą roku albo w większym gronie.

W tej chwili nasz projekt pt. Korona Gór Polskich zrealizowany jest dokładnie w 50% – czyli do zdobycia pozostało nam jeszcze 14 szczytów. Planujemy niedługo tygodniowy urlop w Tatrach z wyzwaniem w postaci najwyższego w Polsce szczytu, czyli Rysów oraz malowniczymi, lajtowymi Gorcami – już nie mogę się doczekać!

 

 

  • Marzena

    Chcę jechać w październiku na urlop, co polecasz-pamiętaj, że jestem jakby z nadbagażem i najwyższe szczyty odpadają.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Z „nadbagażem” to najlepiej nad morze, zażyć trochę jodu:) A jeżeli pytasz o góry, to piękne jesienią i dobre na krótkie spacery są Gorce, Małe Pieniny (rezerwat Biała Woda), Beskid Niski z dolinami po nieistniejących wsiach łemkowskich. Ciekawa jestem, co wybierzesz – daj znać!

      • Marzena

        hmm..ciężko zdecydować, ze względu na jod i mój mały ‚nadbagaż’ skłaniam sie ku morzu, szczególnie po wczorajszej małej wycieczce po przesiece gdzie „nadbagaż” był uciążliwy a za miesiac moze sie nieco powiększyć:) dam znac