Jak medytować i komu to w ogóle potrzebne?

Jak medytować i komu to w ogóle potrzebne?

Medytacja była dla mnie od jakiegoś czasu prawidzwą idée fixe – chciałam zacząć, czułam, że tego potrzebuję, ale jednocześnie bałam się, że będzie to dla mnie zbyt trudne. Przyznam też, że miałam pewne bariery wynikające z tego, że ten temat zrobił się po prostu modny. O medytacji słyszę w radiu i od znajomych, czytam w co drugiej książce, kursy medytacji podpowiadają mi wg moich zainteresowań Facebook i Google. Nie zrozumcie mnie źle: nie potrzebuję czuć się niszowa w tym, co robię, ale miałam wątpliwości, czy moje zainteresowanie medytacją wynika z naturalnej potrzeby, czy jestem po prostu podatna na marketing tej idei.

Ale jednak, nieśmiało, małymi krokami, zaczęłam medytować. I wiecie do jakich doszłam wniosków? To, skąd płynie moja motywacja, nie ma najmniejszego znaczenia. Liczą się efekty, choćby najmniejsze.

Medytację traktuję jak narzędzie – dobre tak samo jak każde inne – służące do oczyszczenia umysłu, rozluźnienia ciała. Nie musi być nadzwyczajnym, metafizycznym przeżyciem, nie musi przenosić na nieznane dotąd poziomy duchowości (chociaż nie jest to pewnie niemożliwe).

Komu potrzebna medytacja?

W ostatnim czasie dzieje się u mnie sporo i widzę ogromną różnicę między tygodniami, w których udało mi się wygospodarować trochę czasu na wieczorną medytację a tymi, w których tego zabrakło. Dzięki tym kilku chwilom nie staję się innym, lepszym człowiekiem, ale czuję się spokojniejsza, bardziej skoncentrowana, radosna i odporna na stres czy niepowodzenia.

Myślę, że korzyści z praktyk medytacyjnych może odnieść absolutnie każdy – od pracującego pod dużą presją menadżera po młodą mamę, której brakuje czasu dla siebie. Zachęcałabym do tego zarówno osoby zestresowane, melancholijne, jak i te żyjące w szybkim tempie, pełne energii, „nakręcone” wieloma aktywnościami. Znalezienie w sobie takiej przestrzeni, do której można w każdej chwili się schować, daje duże wsparcie i pomaga budować trwałe, niezależne od okoliczności poczucie bezpieczeństwa.

To może okazać się szczególnie ważne w czasach takich jak dziś, które są tak cholernie niespokojne, pełne niezrozumiałych wojen, nienawiści na tle rasowym, strachu przed tym, co może nas spotkać w przyszłości.

Jak medytować?

W sieci można znaleźć wiele technik i instrukcji medytacji, łącznie z filmikami na YouTube. Każdy z nas jest inny, więc warto szukać drogi najlepszej dla siebie. Osoby kochające śpiewać mogą czuć się dobrze podczas medytacji z mantrą, osoby, które rozpiera energia mogą wypróbować łagodne ćwiczenia, podczas których najważniejszą rzeczą będzie koncentracja na oddechu, dla osób silnie wierzących najlepszą formą medytacji może okazać się odmawianie różańca.

Ja opiszę dwie metody, z których sama korzystam i które okazały się dla mnie najłatwiejsze. Stworzyłam je dla siebie metodą prób i błędów, łącząc najbardziej naturalne dla mnie techniki, o których wcześniej czytałam z różnych źródeł.

 

Metoda 1.
Ćwiczenie oddechowe połączone z wizualizacją oczyszczającą umysł


Podstawą jest tu właściwy oddech – a wbrew pozorom nie każdy z nas wie, jak oddychać prawidłowo. Dobry, głęboki, relaksujący oddech bazuje przede wszystkim na ruchu przepony i żeber, nie zaś klatki piersiowej. Można się tego nauczyć układając na przeponie dłoń i pozwalając jej się z każdym wdechem unosić, a następnie opadać przy powolnym wydechu. Jogini zalecają oddech tylko nosem, można też wciągać powietrze nosem, a wypuszczać ustami.

A oto jak wygląda moja medytacja oddechowa:

Gaszę światło, zapalam kominek zapachowy. Układam się wygodnie w pozycji siedzącej lub leżącej. Koncentruję całą swoją uwagę na oddechu. Jeżeli nie mogę się zrelaksować i towarzyszy mi natłok niespokojnych myśli, staram się je obserwować i odsuwać od siebie z każdym kolejnym wydechem. Wyobrażam sobie, że wydychane powietrze to problemy i stresy, pozbywam się ich powoli, ale systematycznie z każdym wydechem. Wdychane powietrze natomiast napełnia mnie spokojem, pozytywną energią, wdzięcznością.

Praktykuję to zazwyczaj tuż przed snem, przez 10-15 minut.

 

Metoda 2.
Praktyka uważności całego ciała połączona z pozytywną afirmacją


Uważność ciała jako całości to jedno z ćwiczeń polecanych przez Jona Kabat-Zinna w „Praktyce uważności dla początkujących”. To medytacja oparta na oddechu rozszerzona o świadome odczuwanie całego ciała. Oto jak pisze o tym Kabat-Zinn: „Bez względu na to, czy doznania w różnych częściach ciała są przyjemne, czy przykre, (…) czy też tak neutralne, że z trudem je zauważasz, postaraj się obejmować je wszystkie świadomością, chwila po chwili, nie robiąc nic (…). Nie staraj się zrelaksować, nie staraj się do niczego dojść i na pewno nie staraj się wyeliminować myśli. Po prostu spoczywaj w świadomości, a  wszystko niech będzie właśnie takie, jakie jest”.

Przyznam, że trudno mi było koncentrować się na całym ciele, dlatego do tej metody dodałam jeszcze własną afirmację – zdanie, które mogę powtarzać i odczuwać całą sobą, np. „Wypełnia mnie spokój”. Przy tej prostej afirmacji wyobrażam sobie, jak ów spokój (lub inne uczucie, którego potrzebuję w danej chwili) napełnia całe moje ciało, centrymentr po centymetrze, od palców u stóp po mózg. Praktykuję przez 10-15 minut wieczorem, chociaż coraz częściej zdarza mi się korzystać z tej metody w różnych sytuacjach, np. w tramwaju stojącym w korku albo w poczekalni do lekarza;)

 

To wszystko może brzmieć dziwnie, a nawet „sekciarsko”, ale przynosi wyraźnie odczuwalne efekty. Korzyści z medytacji potwierdzają naukowcy, ale polecam po prostu bez większych oczekiwań spróbować i zobaczyć, co z tego wyniknie dla Ciebie.

A jeżeli nadal nie wiesz jak medytować, możesz po prostu pójść na spacer. Ale zamiast rozmyślać o tym, co się wydarzyło i co czeka Cię następnego dnia, skoncentruj się na tym, jak oddychasz, stawiasz kroki, co widzisz. Jesienne krajobrazy bardzo temu sprzyjają…

jak zacząć medytować w domu

wleń dolina bobru

wleń

jak zacząć medytować

Ps. Jesienne zdjęcia są autorstwa mojej siostry i pochodzą z miasteczka Wleń

 

 

  • http://witajslonce.pl/ Dotee

    Ja bardzo lubię medytować właśnie podczas samotnego spaceru, a poza tym podczas jogi, a szczególnie relaksu który następuje po niej:) Medytacja jest super – daje mi wspaniałe uczucie, które trudno opisać żeby nie zabrzmiało właśnie „sekciarsko”. A i tak jestem dopiero na początku drogi :)

  • http://www.agataberry.pl/ Agata Puk

    Do medytowania zabieram się już od długiego czasu, może w końcu po przeczytaniu Twojego tekstu mi się uda, dzięki :-)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Też tak miałam, ale teraz mogę już powiedzieć – warto zacząć:) Trzymam za Ciebie kciuki!

  • http://www.wrytmieslow.pl Alexandra

    Druga opcja przypomina mi trening autogenny. Fajne propozycje, dobrze zachęciłaś. Może się skuszę :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Cieszę się:) Przyznam, że nawet nie słyszałam o czymś takim jak trening autogenny, ale wątek wydaje się ciekawy – masz z tym jakieś doświadczenia?

      • http://www.wrytmieslow.pl Alexandra

        Używałam tego jako relaksacji po intensywnym dniu treningowym. Prowadził z nami to trener :) Później, nieregularnie sama też po niego sięgałam. Wygoogluj lub znajdź na youtubie trening autogenny Schultza. Jest jeszcze jeden podobny, pewnie łatwo do niego dotrzesz :)

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          Rzeczywiście, jest trochę tego na YT – kluczem jest tu chyba łagodny, nieirytujący głos lektora;) Pozdrawiam!

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    ciekawa sprawa :) Muszę spróbować :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Spróbuj i daj znać, jak wrażenia:)