Dieta przy niedoczynności tarczycy

Dieta przy niedoczynności tarczycy

Pisałam wcześniej o tym, jak wyglądały u mnie początki niedoczynności tarczycy i jakie podjęłam decyzje w temacie leczenia: za Euthyrox na razie dziękuję. Pierwsze kroki intuicyjnie skierowałam w stronę zmiany diety. W ten sposób połączyłam dwa ważne elementy układanki: faktyczne wsparcie pracy tarczycy oraz poczucie, że mogę coś zrobić, mogę działać. Poniżej podsumowanie zasad, których staram się przestrzegać.

Generalnie dieta przy niedoczynności tarczycy to zestaw niebyt rygorystycznych zaleceń, w dużej mierze pokrywających się z „normalnym” zdrowym odżywianiem, z tą różnicą, że nacisk kładzie się na zwiększenie podaży białka.

  • polecana jest dieta bogata w dobrej jakości białko, zdrowe tłuszcze oraz warzywa
  • zwiększając ilość spożywanego białka, nie należy jednak zapominać o odpowiedniej podaży węglowodanów (średnio ok. 200 g dziennie), szczególnie tych o niskim indeksie glikemicznym
  • wrogiem tarczycy są produkty wysokoprzetworzone, a także niektóre warzywa krzyżowe utrudniające przyswajanie jodu (umieściłam je w tabeli poniżej)
  • warto rozważyć suplementację, szczególnie w zakresie cynku, selenu, jodu oraz witamin A i D
  • należy wziąć pod uwagę prawdopodobną przyczynę schorzenia – w przypadku choroby Hashimoto zalecenia są inne niż w przypadku pozostałych przyczyn, np. jeżeli chodzi o suplementację jodem (przy Hashimoto nie jest to wskazane) czy eliminację niektórych składników (są badania, które wykazują korzystny wpływ diety bezglutenowej czy beznabiałowej przy Hashimoto)
  • aby podkręcić metabolizm i zredukować wagę, nie należy zbyt mocno ograniczać ilości spożywanych kalorii, wskazana jest natomiast redukcja spożywanych tłuszczy i regularna aktywność fizyczna

Dieta przy niedoczynności tarczycy - lista produktów


ZALECANE

NIEWSKAZANE

ryby i mięso zwierzęce:
ryby, szczególnie morskie: śledź, łosoś,
owoce morza: krewetki, raki, kraby, ostrygi
dobrej jakości mięso: drób, cielęcina, jagnięcina, wołowina
jaja z wolnego chowu
żywność o działaniu wolotwórczym, czyli:
surowe warzywa krzyżowe: kapusta, kalafior, brokuły, brukselka
(po ugotowaniu niemal całkowicie tracą jednak one niekorzystne właściwości)
soja
orzeszki ziemne
zdrowe tłuszcze:
nierafinowane oleje roślinne: oliwa z oliwek, olej lniany, olej kokosowy
masło naturalne
wszelka żywność przetworzona, m.in.:
fast food
słodycze takie jak batoniki, ciastka
produkty instant
warzywa i owoce, a szczególnie:
warzywa zielone
marchew
kiełki
borówki
biały cukier i produkty go zawierające
 orzechy i nasiona:
orzechy włoskie, laskowe, migdały
owoce goi
nasiona słonecznika, sezamu, pestki dyni
mąka pszenna i produkty ją zawierające
gluten – szczególnie, jeżeli w grę wchodzi Hashimoto

Niezależnie jednak od wszystkich zaleceń, dieta, która ma służyć naszemu organizmowi i wspomagać leczenie to zawsze kwestia bardzo indywidualna. Tym bardziej, że w przypadku niedoczynności tarczycy przyczyny oraz nieprawidłowości jej towarzyszące mogą być bardzo różne i złożone, związane m.in. z poziomem innych hormonów, stresem, zażywaniem tabletek antykoncepcyjnych czy intensywnym wysiłkiem. Z dostępnych badań wynika, że pozytywny wpływ na pracę tarczycy może mieć na przykład: wykluczenie z diety produktów zawierających gluten, wykluczenie nabiału, ale także: detoks organizmu, a nawet – naturalna, odpowiednio zbilansowana dieta wegetariańska. Jak zawsze najlepszym podejściem będzie zdrowy rozsądek i obserwacja własnego organizmu w zależności od stosowanej aktualnie diety.

Moja dieta

Moja własna dieta przy niedoczynności tarczycy w dużej mierze pokrywa się z tym, co napisałam powyżej, chociaż nie przestawiłam się na nią od razu – zmiany wprowadzam stopniowo, w miarę możliwości czasowych (co to dużo mówić, staranne planowanie posiłków pochłania mnóstwo czasu i energii). W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zrobiłam 3 kroki, które były dla mnie najbardziej znaczące i których wcześniejsza moja dieta zdecydowanie nie obejmowała. Są to:

  • włączenie do diety większej ilości białka, w tym przede wszystkim ryb i mięsa zwierzęcego – tych produktów nigdy nie było w mojej diecie dużo, zazwyczaj ograniczałam się do 2-3 posiłków w ciągu tygodnia, a być może z punktu widzenia potrzeb mojego organizmu był to błąd.
  • zwiększenie ilości zdrowych tłuszczy, takich jak olej lniany tłoczony na zimno, olej kokosowy, naturalne masło
  • wykluczenie wszelkich słodyczy – ciastek, batonów, żelków, generalnie wszystkiego oprócz gorzkiej czekolady

TSH cały czas spada, więc widzę, że to dobry kierunek. W tej chwili „na tapecie” jest u mnie krok 4 i 5, czyli:

  • wykluczenie z diety zbóż zawierających gluten - a więc nie tylko białej mąki, której nie jem od dawna, ale także wyłączenie lub znaczne zmniejszenie ilości spożywanych innych ziaren, w tym często pojawiających się u mnie owsianki, chleba żytniego i kasz
  • suplementacja – na razie zaczynam (bardzo ostrożnie) i zdobywam wiedzę o tym, jak sobie nie zaszkodzić; za jakiś czas pewnie będzie jakiś post na ten temat

Sama jestem ciekawa, dokąd mnie to zaprowadzi – póki co strategia jest taka: wszystko, byle nie syntetyczne hormony.

 

Zdjęcie: rick lightelm, Flickr na licencji Creative Commons

 

 

 

 

  • Ania

    Proszę o pomoc.
    W skutek ataków tachykardii zrobiłam badania tarczycy
    Po wykonaniu USG tarczycy radiolog opisał że mam dwa guzki i podejrzenie haschimoto. Badania hormonów wskazują na niewielką niedoczynność tzn. Tsh 5,29 Ft3 i Ft4 w normie . Od prawie dwóch miesięcy biorę Beta bloker na zwolnienie pulsu i leki na uspokojenie ponieważ lekarz rodzinny twierdząc ze jest to nerwica natomiast endoktrynolog przepisał mi Letrox w dawce 0,25 raz na dobę. Przede mną jeszcze badanie Anty TPO i biopsja. Przyznam że mam już dosyć bo każdy lekarz ma swoją diagnozę i przepisują mi tabletki. Letroxu jeszcze nie brałam. Błagam pomóżcie Nie jestem zwolenniczka tabletek i jeżeli jest to tarczyca to chciała bym się z tym uporać w naturalny sposób tym bardziej ze od tego Beta blokeru źle się czuję

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Witaj. Nie jestem lekarzem, nie mogę więc polecić Ci niczego innego niż poszukanie dobrego endokrynologa, do którego będziesz miała zaufanie. Osoba, która bez wykonania potrzebnych badań zrzuca wszystko na ‚nerwicę’, nie powinna się wg mnie nazywać lekarzem. Skąd jesteś? Może znajdzie się tu ktoś, kto będzie mógł polecić dobrego lekarza z Twojej okolicy. Trzymam mocno kciuki!

  • Weronika

    Powinno się zwiększyć tłuszcze, a węgle tak max 120,ewentualnie przy dobrej figurze(zdarzaja sie kobiety z Hashi i dobrą sylwetką) to 150gram,ale żadna redukcja tłuszczy,broń Boże!

    Owszem redukcja tłuszczy,ale roślinnych.

  • badaczka

    Czy Twój wpis jest poparty jakimiś sprawdzonymi wynikami badan naukowych? Jeśli tak, to czy mogłabyś napisać o nich coś więcej?

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Ten wpis to opracowanie własne informacji, które zdobywałam z różnych źródeł: tekstów, które uważam za wiarygodne, rozmów z ogarniętym endokrynologiem i naturopatką, lektury blogów osób, które same zmagają się z niedoczynnością. Jeżeli chodzi o najbardziej „kontrowersyjne” tematy, czyli wykluczenie glutenu i nabiału, szczególnie w przypadku Hashimoto, bo pewnie o te badania pytasz – owszem, można znaleźć badania z tym związane, chociażby http://thyroidbook.com/eating-gluten-increases-need-thyroid-hormones/. Jak mówi moja endokrynolog – tego typu doniesienia nie znalazły jeszcze odzwiercedlenia w ‚mainstreamowej; medycynie, ale niewykluczone, że za ileś lat będzie to podstawowa strategia leczenia. A kolejny temat-rzeka to ukryte nietolerancje pokarmowe, więc nawet tego wątku nie zaczynam w tym miejscu;)

  • Brndt Sbcz

    Dzień dobry. Bardzo dziękuję za wpis. Mam podobny problem: TSH nieco powyżej normy, lekarz rodzinna zaleciła Euthyrox 25 mg z komentarzem, że „niedoczynność tarczycy to najbardziej popularne i najłatwiejsze do okiełznania schorzenie aktualnie”. Jak dla mnie bzdura – nie chcę brać hormonów, postawiłam na dietę, stosuję „protokół autoimmunologiczny” pod kierunkiem dietetyczki (na życzenie mogę polecić: nie układa jadłospisu na określone dni, tylko przekazuje listę produktów i zaleceń i hulaj, dusza ;)). Pozdrawiam serdecznie!

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Miejmy nadzieję, że dzięki takim bardziej świadomym pacjentom z czasem zmieni się też podejście lekarzy. Pozdrawiam:)

  • Dominika Sand War

    Witaj :) Od dwoch lat biore hormony ale nigdy nie wiazalam z suplemetacja mojego ciaglego przemeczenia a czasem wrecz apatii. Choruje na autoimmunologiczne zapalenie tarczycy w wyniku terapii interferonem. Wirusa sie pozbylam lecz moja tarczyca zostala nieodwracalnie uszkoszona (cos za cos :)) Podczas kontrolnych badan po polrocznym interferonie z rybowiryna tsh miaalam na poziomie 94 (!) Bylam przekonana wrecz ze syntetyczne hormony magicznie wplyna na moje bezustanne „zamulenie”. A jednak… jestem pelna optymizmu co do naturalnego leczenia niedoczynnosci, o ktorym piszesz a o czym nigdy nie wspomnial edokrynolog. Letroxu oczywiscie nie odstawie :) ale postaram sie lepiej jesc aby moze nieco zmiejszyc dawke :) :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Niestety lekarze rzadko wychodzą poza schemat diagnoza-recepta-do widzenia, a uważam, że nawet w sytuacji, gdy przyjmowanie hormonów jest konieczne do końca życia, warto wspomagać organizm dodatkowo naturalnymi sposobami, dietą, zdrowym stylem życia. Cieszę się, że tekst Ci się przydał i trzymam kciuki:)

  • http://anamix8.blogspot.com/ ANAMI

    Jak dobrze, że trafiłam na Twój wpis. Bardzo mi pomógł, jest świetnie przygotowany i jasno uświadomił mi w czym robię błędy.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Cieszę się, że Ci się przydał, bardzo miło czytać takie komentrze:) Pozdrawiam!

  • http://olchasosnowa.pl/ Olcha Sosnowa

    und jeden orzech brazylijski dziennie dla selenu :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Racja, ja słyszałam, że 2 orzechy zapewniają dzienną dawkę:) A sama na początku suplementowałam selen dodatkowo (pisałam o tym w poście o suplementacji przy niedoczynności).

  • Bowi

    Chciałam zapytac , jak żywić się w przypadku obustronnej resekcji tarczycy. Jestem na eutyroxie 100, nie ma haschimoto.Co z suplementacją jodem?

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Witaj. Temat chorób tarczycy jest zbyt złożony, żeby odpowiedzieć na podstawie tak małej ilości informacji – ja zresztą nie jestem lekarzem, dzielę się wiedzą zdobywaną w zwiazku z moją chorobą. Na Twoim miejscu – jeżeli lekarze nie są w stanie nic Ci podpowiedzieć – poszukałabym dobrego dietetyka klinicznego.

  • Aleksandra Allastrionna

    Witam serdecznie, jestem bardzo zaciekawiona tematem, choć na stronę trafiłam, kierowana ciekawością dotyczącą diety w czasie ciąży. Mam pytanie (sama choruję na Hashimoto, biorę euthyrox) – jak wygląda teraz stan Twojej choroby bez brania hormonu dłuższy czas? Jak wyglądają przeciwciała? Jak stan Twojego zdrowia na podstawie samej diety? Jestem bardzo ciekawa, ponieważ leczę się już od 12 lat i wszyscy przekonują mnie, że choroby autoimmuno są nieuleczalne. Zaden z endokrynologów, u których się leczyłam, nie potwierdzał skuteczności stosowania diety (a nawet w ogóle o niej nie wspominali – z tym większą ciekawością pytam)
    Pozdrawiam serdecznie! Liczę na kontakt (z chęcią prywatny).

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Witaj,

      jeżeli chodzi o mnie, cd. moich perypetii z tarczycą opisywałam jakiś czas temu tutaj: http://healthandthecity.pl/niedoczynnosc-tarczycy-moj-przypadek/ – ze względu na planowaną wkrótce ciążę za namową mojej endokrynolog włączyłam suplementację letroxem i teraz tsh mam na poziomie 1,2-2, przeciwciała zatrzymały się na bardzo niskim poziomie. Po urodzeniu dziecka zamierzam (o dziwo za zgodą mojej endo) ponownie odstawić syntetyki i szukać strategii leczenia opartej wyłącznie na naturalnych metodach. Będę o tym na pewno pisać.

      A jeżeli chodzi o podejście lekarzy do chorób autoimmunologicznych – wcale mnie nie dziwi to hasło „nieuleczalne”, bo aktualnie konwencjonalna medycyjna faktycznie nie potrafi tych chorób leczyć:( Co nie znaczy, że nic nie powinno się w tym temacie robić. Lekarzom brakuje holistycznego spojrzenia na organizm, wyciągania wniosków z adań naukowych wiedzy nt. suplementacji witamin, etc. Niestety sprawa wygląda tak w przypadku większości chorób przewlekłych – lekarz daje tabletkę/ garść tabletek i „spokój”, nie leczy przyczyn, tylko objawy. A na dłuższą metę to nie może być wg mnie skuteczne.

      O chorobach autoimmunologicznych postaram się kiedyś napisać – temat trudny, ale bardzo ważny, dotyczący mnóstwa ludzi.

      • Aleksandra Allastrionna

        Super, dzięki za odpowiedź!:)

  • Olga

    Co za głupoty! Pochwalam autorkę bloga oraz przedstawiona przez nią dietę, ale niedoczynność tarczycy jest CHOROBĄ, która nalezy leczyć. Tyroksyna w formie tabletek zapewnia lepsza, ba, niesamowita poprawę jakości życia. Jezeli czujesz otumanienie, to moze warto skonsultować sie z endokrynologiem ponownie? Prosze nie wciskać ludziom kitu.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Lewotyroksyna to lek syntetyczny i niestety nie każdemu zapewnia niesamowitą poprawę jakości życia, tak jak piszesz. Przeciwnie – niektórzy źle tolerują euthyrox, u niektórych problemy z tarczycą to tylko jeden ze skutków w całym łańcuchu np. choroby autoimmunologicznej. Jeżeli czytasz mojego bloga wiesz pewnie, że do leków podchodzę z dystansem – nie wierzę, że magiczna tabletka łykana do końca życia to wszystko, co powinniśmy zrobić z naszą chorobą, przeciwnie, wolę dążyć do tego, aby ta tabletka nie była mi potrzebna. Chociaż sama w konsultacji z endokrynologiem zdecydowałam się w końcu na czasową suplementację (o czym pisałam już w kilku dalszych postach, których najwyraźniej nie czytałaś), mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła syntetyczne hormony znowu odstawić i to na dobre. Konsultacje z endokrynologiem – zdecydowanie tak, ale już ślepemu stosowaniu się do zaleceń lekarzy, którzy po 5 min. wizycie i zbadaniu TSH wypisują receptę na syntetyki – mówię nie.

    • oburzona Wydra

      pieprzy pani za przeproszeniem głupoty. Przez 6 lat byłam zamulonym dzieciakiem u którego otyłość była widoczna na kilometr. Kiedy otworzyłam oczy zaczęłam brać tabletki od endokrynologa raz…dwa razy w tygodniu a teraz jeśli biorę 3 razy w miesiącu to święto! moje życie po przestaniu brania tabletek stało się o niebo lepsze! ten przypływ energii! Ludzie się dziwili! zawsze byłam zamulonym biednym grubaskiem! a teraz! wszędzie mnie pełno i nie umiem usiedzieć na miejscu! ludzie się mnie pytają czy mam ADHD! zgadzam się z autorką posta! fałszywym hormonom mówię nie!! po pewnym czasie organizm przyzwyczaja się do tabletek i rezygnuje kompletnie z tworzenia hormonów bo po co? po co ma się męczyć skoro i tak dostanie w tabletce? Konsultowałam się endokrynologiem nie raz w tej sprawie i lekarz stwierdził że po prostu mam taką osobowość! Z resztą autorka powiedziała że ona nie przyjmuje tabletek! to nie znaczy że ktoś inny nie może! proszę nauczyć się czytać ze zrozumieniem i to niech pani nie wciska ludziom kitu że tabletki to coś niesamowitego i najlepszego na świecie! -.-

      • Kot

        Mam podobno tzw. subkliniczną niedoczynność tarczycy (czyli TSH minimalnie podwyższone przy prawidłowym FT4 i anty-TPO) i w związku z tym lekarka kazała mi zażywać Euthyrox 25. Zażywałam to mniej więcej przez trzy miesiące, a ostatni – częściowo zużyty blister – jeszcze gdzieś się poniewiera. Mniej więcej dwa tygodnie temu miałam przeprowadzone badanie ultrasonograficzne tarczycy i okazuje się, że jest całkowicie zdrowa. Ergo, słabo mi się robi na myśl, że przez własne zaniedbanie, IGNORANCJĘ lekarza przepisującego hormony jak cukierki i słabą dietę mogłam sobie rozwalić tarczycę. Teraz walczę z ospałością, stanami depresyjnymi i awitaminozą naturalnymi środkami.

        • Mia

          U mnie sytuacja podobna podwyższone TSH, pozostałe hormony w normie. Wynik usg wskazuje na za mały płat tarczycowy. Mam uzupełniać jod, wit. D3 i kontrolować wyniki. Dobry lekarz sprawdza jak pobudzić tarczycę do pracy.

    • Kot

      Najpierw zastanów się nad przyczynami słabej pracy tarczycy, a dopiero potem pitol głupoty, że sztuczne hormony (swoją drogą jedynie rozleniwiające jej pracę) są słuszną metodą „leczenia”. Typowa lojalistka.

  • Kinga

    Polecam lekturę „Ukryte terapie” J.Zięby oraz dodatkowo suplementację jodem, ja spróbowałam i czuję się znacznie lepiej. Euthyrox=otumanienie,zmęczenie,brak chęci do życia!!!!!!

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Czytałam „Ukryte terapie”, ale z mojej wiedzy wynika, że sprowadzenie wszystkich problemów z tarczycą do niedoborów jodu, jest zbyt dużym uproszczeniem. Szczególnie kiedy mowa o Hashimoto czy chorobie Gravesa-Basedowa, czyli chorobach autoimmunologicznych. Zdecydowanie popieram leczenie naturalnymi metodami, ale w przypadku zaawansowanej choroby – najlepiej nie robić tego na własną rękę, tylko aż do skutku szukać kompetentnego specjalisty (endokrynologa, naturopaty, dietetyka klinicznego, etc.).

  • Margaret

    Wybacz, że piszę pod tak starym postem, ale to jego znalazłam podczas swoich poszukiwań i on mnie zainteresował. Piszesz, że nie brałaś (lub nie bierzesz nadal) tabletek, jeśli mogę spytać, jaki ma to wpływ na twój organizm i przy jakim poziomie tsh podjęłaś taką decyzję. Ja 6 lat temu przeszłam na wegetarianizm i wtedy poczułam się jakbym zaczęła życie na nowo. Zaczęłam wracać do odpowiedniej wagi (wtedy ważyłam 80kg, chociaż jadłam dokładnie te same posiłki co reszta rodziny, która nie miała nadwagi), byłam mniej zmęczona, bardziej „trzeźwa” – zakładam, że doskonale rozumiesz o co chodzi. Rok później zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy, zaczęłam brać tabletki i poczułam się jakby mi ktoś zmienił baterie – jeszcze lepiej niż przy wegetarianizmie. Od tych 5 lat moja dieta się raczej nie zmienia. Nienawidzę gotować, więc nie szaleję w tych kwestiach. Zupki, warzywka, od czasu do czasu jakaś ryba zjedzona z zamkniętymi oczyma. Tylko, że moje tsh jest co raz gorsze, wpadam w depresje, idę się badać i okazuje się, że to tarczyca i muszę zwiększyć dawkę leku. Boję się go odstawić, bo chciałabym kiedyś mieć dzieci, a przy niedoczynności i z tabletkami są problemy, żeby wszystko poszło tak jak należy, bez żadnych upośledzeń i niepełnosprawności. W każdym razie dlatego piszę. Jak sprawdziło się u ciebie nie przyjmowanie leków? Czy po dłuższym czasie zaczęłaś je brać? Czy można funkcjonować bez tabletek?

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Jeżeli interesują Cię szczegóły mojego leczenia i decyzji, które podjęłam, odsyłam tutaj: http://healthandthecity.pl/posty-niedoczynnosci-tarczycy/ Pół roku temu zdecydowałam się włączyć letrox, w ostatnim podlinkowanym poście wyjaśniam dlaczego – ale generalnie są to przyczyny podobne do Twoich (m.in. planowana za jakiś czas ciąża).

      Przyznam, że trudno mi ocenić jednoznacznie różnicę między funkcjonowaniem bez i z tabletkami – moje samopoczucie po włączeniu letroxu nie poprawiło się jakoś spektakularnie, nadal bywam bez energii, nadal łatwo przybieram na wadzę, gdy pozwolę sobie na trochę więcej dietetycznych odstępstw. Ale wyniki mam dobre (TSH w kolejnych badaniach 1,5 / 1,65, pozostałe parametry też w normie), no i nie mam już tych paskudnych objawów niedoczynności jak wypadanie włosów garściami, brak sił i jakiejkolwiek motywacji, napady paniki. Myślę jednak, że to nie tylko kwestia leczenia hormonami, ale też ogólnie zdrowej diety i zdrowego stylu życia, suplementacji witaminą D i wielu innych rzeczy, bo w miarę dobrze było już ze mną jeszcze przed włączeniem letroxu.

      Odpowiadając na Twoje pytanie, czy można funkcjonować bez tabletek – ja wierzę, że tak (oczywiście jeżeli tarczyca nie została zniszczona). Ale myślę, że nie ma co odstawiać hormonów za wszelką cenę i zbyt pochopnie, bo proces leczenia niekonwencjonalnymi metodami wymaga przede wszystkim dobrej diagnozy przyczyn niedoczynności i stopniowego zaadresowania wszystkich problemów (np. dietą, uzupełnieniem niedoborów, etc.). Nie polecę Ci nic innego niż robić to pod okiem lekarza.

      A ogólnie, jeżeli chodzi o Twój przypadek – czy robiłaś pakiet wszystkich badań tarczycowych, w tym przeciwciała, czy tylko TSH? Bo ustalenie, na jakim tle masz niedoczynność to połowa sukcesu. Jeżeli to choroba autoimmunologiczna (Hashimoto), podejście do leczenia jest inne, a dieta może mieć tu duże znaczenie. Niestety wegetarianizm z dużą ilością zbóż glutenowych może zaostrzać problem.

      Jeżeli miałabym cokolwiek Ci poradzić – przede wszystkim zrób komplet badań i poszukaj mądrego endokrynologa. Powodzenia!

      • Margaret

        Miałam robione TSH i USG tarczycy. TSH przy pierwszym badaniu wyszło mi ok 7 (nie mam aktualnie dostępu do tych badań, żeby powiedzieć dokładnie), następne po pierwszej kuracji hormonalnej oscylowało w granicach 1-2, tak więc było absolutnie idealne. Później brałam grzecznie tabletki (dietę konsultowałam z lekarzem i pozostała niezmieniona przez cały czas), a moje TSH szalało. W ciągu 5 lat miałam 2 razy podwojoną dawkę, bo 2 razy moje wyniki TSH cofnęły się do punktu wyjścia. Przy drugim razie zrobiono mi USG i wykryto guza o średnicy 1 cm. Skierowano mnie na biopsję i wyniki nie wykazały niczego niepokojącego. Od tego czasu minął rok, a ja zaczynam zauważać nasilające się objawy niedoczynności, wypadanie włosów, paznokcie połamane na sto tysięcy sposobów, przesuszoną skórę, senność, obrzęki na twarzy, problemy ze skupieniem, stany lękowe, napady paniki i płaczu. Nie chcę znowu zwiększać dawki. Moja mama również choruje na niedoczynność, ale w jej przypadku dawka leku pozostaje od dawna niezmieniona. Wszystkie wyniki ma dobre. Bardzo chciałabym się udać teraz do lekarza, ale aktualnie mieszkam za granicą i tu leczenie pochłania wiele środków finansowych, na co zwyczajnie mnie nie stać. Nie mam również możliwości przylotu do kraju w najbliższym czasie. Próbuję szukać rozwiązania na własną rękę, ale nie wiem czy na tym poziomie zaawansowania mogę na coś liczyć.

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          Minimum badań przy problemach z tarczycą to tsh, ft3 i ft4 oraz przeciwciała anty-tg i anty-tpo (które pomogą ustalić, czy niedoczynność jest na tle autoagresji – a jak rozumiem, u Ciebie to nie zostało sprawdzone). Lekarze niestety w problemach z tarczycą rzadko kiedy zalecają zmianę diety, a przy chorobach autoimmunologicznych to może mieć duże znaczenie. Rozumiem niesprzyjające okoliczności, ale jeżeli czujesz się źle (a stany lękowe, napady paniki – to brzmi poważnie, sama wiem jaki to stan) – naprawdę nie odwlekaj wizyty u lekarza. Zdrowie mamy tylko jedno!
          Mogę jeszcze polecić Ci bloga i konsultacje u autorki bloga Tłuste Życie, która w zakresie chorób tarczycy i chorób autoimmunologicznych ma sporą wiedzę – ale od razu wspomnę, że ona jest zwolenniczką diety paleo http://www.tlustezycie.pl/p/blog-page_10.html

          • Margaret

            Bardzo dziękuję za wskazówki, zajrzę na podanego bloga i postaram się jak najszybciej udać do lekarza – sama wiem, że to byłoby najlepsze – chociaż ciężko mi powiedzieć, czy w tym przypadku „jak najszybciej” nie wypadnie za pół roku. Pozdrawiam ;)

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Trzymam kciuki i również pozdrawiam:)

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Mam lekką niedoczynność, moja lekarka, której kompleksowego podejścia odmówić nie mogę, zaczęła od zabronienia mi cukru zaraz przy wywiadzie, zapisała Eutyroks, ale połączyła to z zaleceniami dietetycznymi (miałam nawet specjalne badania na alergie IgG). Sądzę, że takie połączenie też ma prawo działać (a brak cukru i białej mąki chyba nikomu nie zaszkodzi!).

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      To myślę, że trafiłaś na wyjątkową lekarkę:) Czy mogę zapytać w jakim mieście?
      I zdecydowanie się zgadzam, że ograniczenie cukru i pszenicy nikomu krzywdy nie zrobi, a może przynieść wiele korzyści – począwszy od poprawy samopoczucia i wyglądu, a kończąc na wsparciu leczenia wielu chorób.