Dieta bez pszenicy – dlaczego warto to rozważyć?

Dieta bez pszenicy – dlaczego warto to rozważyć?

Jak wielu ludzi przez wiele lat nie zastanawiałam się za bardzo nad tym, co jem i czy jedzenie – nawet to uważane za zdrowe – w rzeczywistości służy mojemu organizmowi. 8-10 lat temu swoje wyobrażenie na temat zdrowego odżywiania budowałam na bazie powtarzanych wkoło „oczywistych oczywistości”, na przykład takich jak zalecenie: podstawą naszej diety powinny być produkty pełnoziarniste. To przekonanie nadal ma zresztą odzwierciedlenie w piramidzie zdrowego żywienia, rekomendowanej przez najważniejsze instytucje zajmujące się odżywianiem w Polsce i na świecie. Jednocześnie coraz więcej mówi się o tym, że taki model odżywiania może być przyczyną przewlekłych chorób cywilizacyjnych, z którymi medycyna sobie nie radzi. Czy alternatywą może być dieta bez pszenicy?

Dieta bez pszenicy – chwilowa moda czy racjonalny wybór?

O diecie bezglutenowej od kilku lat mówi się sporo, ale głównie w kontekście całkowitej nietolerancji glutenu. Dopiero stosunkowo niedawno „wypłynęły” nowe teorie dotyczące niekorzystnego wpływu glutenu na ludzi ogólnie, a szczególnie uprawianej w dzisiejszych czasach pszenicy.

dieta bez pszenicy ksiazkaMowa nie tylko o białej mące, białym pieczywie czy przetworzonej żywności zawierającej pszenicę, ale też o wszelkich produktach pełnoziarnistych, razowych bazujących na pszenicy, uważanych przecież za zdrowe i potrzebne. Tylko czy na pewno? Według dr. Williama Davisa, autora książki ”Dieta bez pszenicy” i jej kontynuacji – zbioru przepisów „Kuchnia bez pszenicy” – odpowiedź jest jedna.

Według niego nie ma absolutnie żadnych korzyści związanych ze spożywaniem pszenicy. Przeciwnie – wskazuje, że dieta bez pszenicy pozwala wyeliminować szereg zaburzeń takich jak:  zbyt wysoki poziom glukozy we krwi, bóle stawów i artretyzm, migreny, alergie i wysypki, przewlekłe stany zapalne, a także wspierać leczenie np. cukrzycy, chorób autoimmunologicznych oraz otyłości. Zainteresowanym szczegółami zaleceń dr. Davisa polecam przeczytanie tego artykułu

Czy dieta bez pszenicy jest dla Ciebie?

Kiedy usłyszałam pierwszy raz argumenty dr. Davisa, byłam sceptyczna. Stwierdzenie, że eliminacja pszenicy to lek na całe zło i choroby cywilizacyjne (a to zdaje się sugerować autor) uważam za nadużycie. Trudno powiedzieć, czy dieta bez pszenicy będzie miała jednakowy, korzystny wpływ na każdego - być może są organizmy, dla których pszenica będzie neutralna, a nawet z jakichś przyczyn korzystna.

Szukając jednak informacji o naturalnym leczeniu niedoczynności tarczycy bez przerwy słyszałam jedną radę: „wyeliminuj z diety zboża, szczególnie pszenicę”. Dotarłam też do paru badań na ten temat (zainteresowanym polecam np. PubMed) i… nie dało się tego zignorować. Zdecydowałam się poeksperymentować na sobie i na pytanie „czy warto” odpowiedzieć sobie sama. 

Jeżeli zastanawiacie się nad tym, polecam eksperyment, od którego sama zaczęłam: 30 dni bez pszenicy. Po tym czasie spróbujcie ponownie włączyć do diety pieczywo pszeniczne i sprawdźcie sami, czy a) nie czujecie się po nim źle, nie boli Was brzuch, nie macie energetycznego zjazdu (ja tak miałam), b) czy w ogóle Wam ono smakuje (myślę, że zamiłowanie do białego chleba to po prostu kwestia nawyku – przecież 100% chleb żytni na prawdziwym zakwasie smakuje o niebo lepiej!).

Mnie ten mały eksperyment przekonał: pszenicy nie jem już od ponad roku. Myślę, że w końcu przyszedł czas na podsumowanie efektów.

Co dała mi dieta bez pszenicy?

  • najważniejsze wsparcie w samoleczeniu niedoczynności tarczycy (więcej pisałam o tym tutaj) - TSH, którego normę miałam przekroczoną do poziomu 5,01 regularnie spada (sumiennie co max pół roku wykonuję badania i jest coraz lepiej, teraz na poziomie 3,64)
  • czuję się nieporównywalnie lepiej (fizycznie i psychicznie) niż rok temu o tej porze – nie mam spadków energii, lepiej śpię i łatwiej budzę się rano, znowu więcej we mnie optymizmu, więcej mi się chce
  • zniknęły szorstkie krostki, które „od zawsze” miałam na ramionach – nie wiem, czy to ma jakikolwiek związek z pszenicą, ale nic innego nie zmieniłam
  • nie mam nagłych napadów na słodkie - owszem, czasem mam ochotę na czekoladę, ale zupełnie inaczej niż kiedyś, kiedy po prostu musiałam natychmiast zjeść coś słodkiego (to pewnie ma związek z rezygnacją nie tylko z pszenicy, ale też białego cukru)
  • baaardzo powoli, ale regularnie tracę na wadze (do tej pory, czyli w ciągu roku ok. 5 kg – ale zaznaczam, że nie wymaga to ode mnie żadnych wyrzeczeń i w zasadzie to tylko efekt uboczny zmiany diety)

Dla pełnego obrazu sytuacji napiszę jeszcze o dwóch rzeczach, z którymi moja dieta bez pszenicy nie do końca się uporała. Nie udało mi się wyeliminować migren i bólu stawów, który pojawia się u mnie raz na jakiś czas, wcale niekoniecznie po intensywnym wysiłku. Między innymi dlatego – obok głównej motywacji związanej z tarczycą – postanowiłam zrobić kolejny krok, czyli zrezygnować z innych zbóż glutenowych (żyto, jęczmień, zanieczyszczony glutenem owies). Na kolejne podsumowanie efektów pewnie przyjdzie czas za parę miesięcy.

 

Ps. Zdjęcie tytułowe pochodzi z bloga Zdrowa Kuchnia Sowy – dzięki uprzejmości jego autorki:)

 

 

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    O, znalazłam wpis o bezglutenowości :) Dodam jeszcze, że mnie moja bezglutenowo-wegańska dieta (acz z małymi dodatkami czerwonego mięsa i ryb) również dobrze zrobiła na różne drobne dolegliwości, acz nie umiem stwierdzić, czy to tylko jej wpływ, bo „wzięłam się za siebie” na różnych płaszczyznach.

    Np. poprawa stanu cery to prawdopodobnie jest wypadkowa diety, dobrze dobranych kosmetyków (naturalne + niewielka ilość precyzyjnych dermo) i regularnie branego oleju z wiesiołka.

    Aktualnie sądzę, że dla zdrowej, dobrze czującej się mnie optymalne jest zjedzenie glutenu dwa-trzy razy w tygodniu, najlepiej w różnej formie. Takie tam eksperymenty na sobie ;)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      I to jest podejście, w które ja też bardzo wierzę:)

  • http://alpacasquare.blogspot.com Anita

    fajnie, że jest nas więcej ;) ja jestem na paleo i polecam wszystkim…

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Witam Cię i zapraszam do dzielenia się doświadczeniami – jestem zawsze chętna do wymiany opinii z osobami, które tak jak Ty znalazły lub poszukują idealnego dla siebie modelu odżywiania :)