Diet coaching – czy i kiedy warto? [+ KONKURS: wygraj 8 sesji z dietetykiem i coachem]

Diet coaching – czy i kiedy warto? [+ KONKURS: wygraj 8 sesji z dietetykiem i coachem]

[ Tekst powstał w wyniku współpracy z firmą LunchCoach ] 

Jakiś czas temu napisała do mnie pani Agata z firmy LunchCoach z propozycją przetestowania ich usługi – diet coachingu. Ciekawe propozycje współprac na blogu, które przyniosłyby korzyści i mnie, i przede wszystkim Wam, nie zdarzają się często, więc kiedy w końcu taka się pojawiła, postanowiłam w to wejść.

Diet coaching to zjawisko stosunkowo nowe w Polsce, ale cieszące się coraz większą popularnością. O co w tym chodzi? Mówiąc krótko, diet coaching to połączenie konsultacji dietetycznych z procesem coachingowym wzmacniającym motywację klienta do zmian. Według mnie takie podejście jest bardzo słuszne, bo przecież „nie samą dietą człowiek żyje” – na nasze zdrowie wpływa bardzo wiele czynników i warto szukać różnych zależności nawet tam, gdzie się ich nie spodziewamy. Diet coaching może być do tego doskonałą okazją i narzędziem.

Jak piszą na swojej stronie Agata i Michał, właściciele LunchCoach:

Z pomocą dietetyka nauczysz się prawidłowych nawyków żywieniowych, (…) dowiesz się, jak komponować własny, dostosowany do Twoich potrzeb i preferencji jadłospis, jak rozkładać proporcje składników w diecie. Poznasz, jaką rolę ma w niej aktywność fizyczna oraz odkryjesz tajniki świadomego wyboru produktów spożywczych. (…) W towarzyszącym edukacji dietetycznej procesie coachingowym wzmocnisz swoją motywację, zaplanujesz szczegółowe cele związane z dietą oraz odnajdziesz zasoby, które pozwolą Ci zamienić rygor na zdrowy nawyk, zaś słowo „Muszę…” zamienisz w „Chcę!”

Brzmi nieźle, a jak jest w rzeczywistości? Miałam okazję przekonać się o tym na własnej skórze, odbywając 6 sesji: 4 dietetyczne z Agatą i 2 ogólnorozwojowe z Michałem. Oto moje przemyślenia na temat usługi LunchCoaching i ogólnie – idei coachingu dietetycznego.

Plusy:

Mówiąc bardzo ogólnie: cieszę się, że z oferty LunchCoachingu skorzystałam. Mimo że od lat staram się zdrowo odżywiać, pani Agata po przeanalizowaniu moich jadłospisów podrzuciła mi kilka ciekawych wskazówek: sugestie, jak skorygować proporcje węglowodany/ białko/ tłuszcze, aby stracić na stałe ok. 3-4 kg, co jeść po treningach, jakie robić przerwy między posiłkami a np. piciem (najlepiej ok. 1 godziny – nie wiedziałam!). Przyznam, że nie stosuję się do tych zaleceń w 100%, ale są one zgodne z moim stanem wiedzy o diecie przy niedoczynności tarczycy - i wiem, że mam do poprawy to i owo, np. powinnam zwiększyć ilość białka w mojej diecie. Jeżeli za kilka miesięcy będę widziała konkretne, trwałe efekty, pokażę Wam moje przykładowe menu przed i po korekcie dietetyka.

A przechodząc do konkretów, na plus oceniam:

  • samą ideę połączenia sesji z dietetykiem i coachem – to dosyć innowacyjne podejście, ale bardzo zgodne z moim sposobem patrzenia na zdrowie holistycznie, zarówno na potrzeby ciała, jak i psychiki
  • elastyczne podejście do klienta – nie było żadnego problemu ze zmianą standardowej oferty LunchCoachingu i zmiksowanie korzystniejszej w moim przypadku opcji konsultacji dietetycznych i coachingu osobistego
  • praktyczny wymiar konsultacji – szczególnie od Agaty dostałam dużo konkretnych informacji, dzięki czemu zweryfikowałam/ uporządkowałam moją wiedzę na niektóre tematy
  • profesjonalne i pełne zaangażowania podejście Agaty i Michała – nawet wtedy, gdy podrzucałam mało typowe wątki, na które odpowiedzi nie mieli od razu, dostawałam rzetelną odpowiedź przy kolejnej sesji
  • fajna, luźna atmosfera spotkań

Wątpliwości:

Na początku miałam trochę obaw związanych z diet coachingiem, ale w dużej mierze udało się je rozwiać podczas sesji – oto one:

  • kontakt przez Skype – ponieważ biuro LunchCoach mieści się w Bytomiu, nie było opcji na spotkania face-to-face, pozostawał więc nam kontakt przez Skype. Chociaż w innych okolicznościach wolałabym pewnie kontakt bezpośredni, tutaj okazało się to całkiem wygodne – na przykład jedną z sesji odbyłam w piżamie;)
  • dosyć młody wiek właścicieli LunchCoach - łapię się na tym, że na początku przy ocenie firmy zwracam na to uwagę, a to niekoniecznie świadczy o jakości usługi, czasem wręcz przeciwnie – młodym przedsiębiorcom chce się więcej i myślę, że potwierdza się to w przypadku Agaty i Michała
  • odpowiedni moment – nie ukrywam, że gdyby pani Agata nie zwróciła się do mnie z propozycją przetestowania ich usługi, sama raczej bym teraz takich możliwości nie poszukiwała, chociaż w coaching bardzo wierzę. Myślę, że uczestnictwo w takich sesjach wymaga „dobrego momentu” i wewnętrznego przekonania, że jest to Wam potrzebne, że jesteście gotowi na zmiany. U mnie życiowe plany ustawiają mi w głowie pewne priorytety, nie wszystko mogę osiągnąć natychmiast i podczas sesji z Michałem dodatkowo się w tym przekonaniu utwierdziłam.

Kiedy warto rozważyć diet coaching?

Znalezienie optymalnego modelu odżywiania nie jest sprawą łatwą, często nie możemy połapać się w tych wszystkich dietach i często sprzecznych zaleceniach naukowców czy lekarzy. Sądzę więc, że coaching dietetyczny nie zaszkodzi nikomu;) – jak dla mnie, takie zajęcia mogłyby się odbywać już w szkole podstawowej, a nawet w przedszkolu. Komu szczególnie polecałabym diet coaching?

  • osobom, które czują, że przyszedł czas na zmiany w stylu życia – chcą zrzucić sporo kilogramów albo były już na wielu dietach, które w dłuższej perspektywie nie przynosiły efektów
  • osobom, które poprzez dietę, ćwiczenia i inne naturalne metody chcą wesprzeć leczenie konkretnych dolegliwości/ chorób
  • osobom takim jak ja, które interesują się zdrowym stylem życia, poszukują lub chciałyby zweryfikować swoją wiedzę albo… upewnić się, że żyją zdrowo i trochę z tym wyluzować :)

KONKURS:
wygraj sesję z dietetykiem i coachem z firmy LunchCoach


LunchcoachJeżeli idea diet coachingu do Was przemawia i chcielibyście pod okiem profesjonalistów wprowadzić trochę zmian w swoim życiu i sposobie odżywiania, mam dla Was dobrą wiadomość: macie szansę zrobić to za darmo. Razem z Agatą i Michałem zapraszamy do udziału w konkursie, w którym możecie wygrać pełnowartościową usługę LunchCoaching, czyli 8 półtoragodzinnych sesji dietetyczno-coachingowych („na żywo” w Bytomiu lub online przez Skype).

Nagrodzimy 1 najciekawszą odpowiedź na pytanie konkursowe:

Dlaczego chciałbyś/ chciałabyś spróbować diet coachingu?


Odpowiedzi przesyłajcie do końca lipca na adres mailowy:
ika.health.and.the.city@gmail.com.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj.

Dodatkowo, na hasło „health and the city”, otrzymacie 10% rabat na wszystkie usługi firmy LunchCoach - do wykorzystania do końca września 2015 r.

Jeżeli skorzystacie, będzie mi bardzo miło, gdy wrócicie tu podzielić się swoimi doświadczeniami:)


[edit 7.08.2015]

Po naradzie z Agatą i Michałem zdecydowaliśmy się zaprosić na bezpłatną sesję diet coachingu w firmie LunchCoach panią Magdę, która w uroczy sposób przekonała nas, że przyszedł w jej życiu czas na zmiany:) Ze zwyciężczynią skontaktuję się w dniu dzisiejszym mailowo.

 

 

  • Kasia

    Wysłałam odpowiedź do konkursu na podanego maila, czy mogę liczyć na potwierdzenie czy wiadomość dotarła? Kasia B.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Potwierdzam, dotarła:)

  • http://lunchcoach.pl/ LunchCoach

    Jeżeli będziecie mieli/miały jakiekolwiek pytania, zapraszamy do kontaktu z nami! :)

    Pozdrawiamy,
    Agata i Michał

    LunchCoach

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Zaczęłam czytać post ze sceptycznym nastawieniem, bo jakoś niezbyt wierzę w takie uciekanie od problemów i zrzucanie tego na inne osoby (nie mówię tu o konkretnych, poważnych problemach psychologicznych, wymagających specjalisty). Ale w trakcie lektury ciekawość wzięła górę. To może być ciekawe doświadczenie dla małych leniuszków i osób nieprzekonanych do zmian. Będę ciekawa Twoich wrażeń za jakiś czas!

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Hmm, ciekawy punkt widzenia – dlaczego myślisz, że pójście na coaching to uciekanie od problemów? Ja widzę to dokładnie na odwrót i myślę, że jeżeli ktoś nie chce wziąć odpowiedzialności za własne życie (czy tu może bardziej adekwatnie: zdrowie, wagę), jest nieprzekonany do zmian, to żaden, nawet najlepszy dietetyk czy coach tego nie zmieni. I na pewno nie „odwali roboty” za nas.

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Mam wrażenie, że powiedzą nam rzeczy, które i tak wiemy – zadziała mechanizm psychologiczny, że to ktoś inny mówi, ktoś obcy, że zapłacone. Może grunt, żeby zadziałało ;) Ale może się mylę i marudzę, może czasami potrzeba takiej pomocy z zewnątrz . W sumie chętnie bym się przekonała, zobaczymy, co z konkursu wyniknie ;)

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          Chyba Cię rozumiem – też nie jestem skłonna płacić za coś, co teoretycznie wiem/ mogę zrobić sama;) Ale czasem problemy z dietą mogą mieć dużo szerszy kontekst niż tylko brak motywacji. Mogą wynikać chociażby z błędów żywieniowych, których sami nie jesteśmy w stanie wychwycić i skorygować albo mechanizmów psychologicznych, których nawet nie jesteśmy świadomi, a nad którymi można by popracować (może z coachem, a może z psychoterapeutą – to już inna kwestia).
          A nawet jeżeli problemem jest tylko brak motywacji, nie sądzę, żeby coaching sam w sobie mógł zdziałać jakieś cuda. Ale to może być dobry początek zmian, pomoc w ich zaplanowaniu i taki „kop w tyłek”, żeby zacząć wcielać w życie to, co często już wiemy od dawna;)

          • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

            To już prędzej wybrałabym dietetyka – wszak zna się na żywieniu i błędach najlepiej :) Ale moża taka opisywana przez Ciebie hybryda ma szansę też :D Tak czy tak – brzmi ciekawie.

  • http://www.slow-your-life.blogspot.com Alexandra

    Chciałabym spróbować diet coachingu, ponieważ jako sportowiec mam problem z dopasowaniem się do zapotrzebowania energetycznego. Często czuję się przemęczona czy nie do końca wypoczęta. Monitorowałam przyjmowane kalorie przez jakiś tydzień i okazało się, że przyjmuję ich zbyt mało. Słodycze jadałam sporadycznie, a teraz zdarza mi się częściej (ze względu na ten deficyt). Wciąż jednak w granicach zdrowego rozsądku. Nie potrafię zjeść kopy ryżu czy makarony do obiadu. Czuję jednak, że potrzebuję w tej kwestii pomocy. Tym bardziej, że moja dyscyplina sportowa wymaga kontrolowania wagi.