Dieta przyszłej mamy, czyli co jeść w ciąży, a czego unikać

Dieta przyszłej mamy, czyli co jeść w ciąży, a czego unikać

W moim najbliższym otoczeniu coraz więcej jest ostatnio kobiet w ciąży, a w rozmowach coraz częściej pojawiają się do tej pory abstrakcyjne dla mnie tematy, typu: co kobieta powinna jeść w ciąży, czego jej nie wolno, ile kalorii potrzebuje dziecko, jak odżywiać się, żeby nie przytyć zbyt wiele, czy i jakie brać suplementy, itd. Postanowiłam wyedukować się w tym obszarze i przy okazji zrobić wszystkim przyszłym mamom mały prezent. Oto wynik mojego researchu: miniprzewodnik o tym, co warto jeść w ciąży, a jakich produktów lepiej unikać (i nie chodzi tu tylko o kawę i alkohol). Przy opracowaniu korzystałam z polskich i zagranicznych źródeł, m.in. zaleceń Instytutu Matki i Dziecka, portalu abczdrowieWebMD oraz serwisów i blogów parentingowych.

Co jeść w ciąży?


Szereg zaleceń dla kobiet ciężarnych to po prostu zasady zdrowego odżywiania, polecane wszystkim: stosowanie urozmaiconej diety, regularne posiłki, odpowiednia podaż białek, węglowodanów i tłuszczów, zwiększenie ilości zjadanych warzyw i owoców, picie 2-2,5 l wody, unikanie produktów przetworzonych. Jest jednak kilka rad typowo dla przyszłych mam i na nich mam zamiar skoncentrować się w tym wpisie. Zacznijmy od tego, że radę „jedz za dwóch” można włożyć między bajki. Zapotrzebowanie kaloryczne kobiety w ciąży rośnie o ok. 350 kcal dziennie w II trymestrze ciąży i 475 kcal w III trymestrze – to odpowiada jednemu dodatkowemu, niezbyt obfitemu posiłkowi w ciągu dnia (tyle kcal mają np.: porcja owsianki* z bakaliami i owocami, porcja domowego rosołu, duża garść orzechów, sałatka grecka, 3 paski czekolady z orzechami). Warto zwrócić uwagę na składniki, na które w ciąży rośnie zapotrzebowanie i włączyć do codziennej diety produkty, które są w nie bogate. Myślę, że dla osoby odżywiającej się zdrowo nie wymaga to wielkiego wysiłku – wystarczy skorygować nieco listę zakupów. Co do suplementacji - obowiązkowo kobietom w ciąży przepisywany jest kwas foliowy, można rozważyć też suplementację innych składników (zawsze w porozumieniu z lekarzem) – ale i tak nic nie zastąpi wartościowych posiłków z codzienną porcją witamin i minerałów. Oto składniki, których szczególnie potrzebujesz w ciąży i najlepsze ich źródła: 

Kwas foliowy

Niezbędny dla prawidłowego rozwoju płodu, zapobiega wadom układu nerwowego. Suplementowany przed ciążą i do końca I trymestru ciąży. Najlepsze źródła w pożywieniu:

  • surowe zielone warzywa (sałaty, szpinak, kapusta, brokuły, szparagi, natka pietruszki, cykoria), a także kalafior i rzepa
  • rośliny strączkowe (groch, fasola, soja, soczewica), ryż
  • żółtka jaj
  • pomarańcze i sok z pomarańczy

Witamina D3

Odpowiada za prawidłowy rozwój układu szkieletowego płodu oraz właściwą gospodarkę wapniowo-fosforanowej kobiety ciężarnej. Do jej syntetyzacji w 80% potrzebne jest światło słoneczne (15 minut dziennie), pozostałe 20% dostarczane jest z diety. Od II trymestru ciąży rozważa się suplementację wit. D. Najlepsze źródła w pożywieniu:

  • tłuste ryby (łosoś, makrela, sardynki, tuńczyk, węgorz, śledź), tran,
  • żółtka jaj
  • tłuste sery
  • grzyby

Kwasy Omega-3

Wspierają prawidłowy rozwój mózgu dziecka oraz przebieg całej ciąży. Zapotrzebowanie na nie rośnie szczególnie w III trymestrze ciąży. Najlepsze źródła w pożywieniu:

  • tłuste ryby (makrela, śledź, łosoś, sardynki) i wodorosty morskie
  • orzechy włoskie, pestki dyni, migdały, siemię lniane
  • nierafinowany olej rzepakowy i lniany

Żelazo i witamina C

Żelazo wspiera rozwój układu autoimmunologicznego, mózgu i tkanek płodu i zapobiega wielu zaburzeniom. W ciąży zapotrzebowanie na żelazo wzrasta dwukrotnie! Witamina C (w dawce min. 500 mg) z kolei ułatwia przyswajanie żelaza, dlatego w posiłkach warto łączyć produkty bogate w te dwa składniki. Najlepsze źródła żelaza w pożywieniu:

  • chuda wołowina, mięso indyka
  • żółtko jaj
  • sardynki
  • płatki owsiane*
  • fasola
  • suszone figi, ziarno sezamu, pestki dyni
  • świeże zielone warzywa
  • kasza gryczana
  • pieczywo żytnie*

Źródła witaminy C zwiększającej przyswajalność żelaza:

  • owoce cytrusowe, jagody, kiwi, czarne porzeczki
  • papryka
  • natka pietruszki, koperek
  • dzika róża

Jod

Zapobiega wadom wrodzonym czy zaburzeniom rozwoju psychomotorycznego dziecka, zmniejsza ryzyko poronienia i przedwczesnego porodu. Niektóre produkty zmniejszają wchłanianie jodu z żywności (surowe warzywa krzyżowe: kapusta, kalafior, brukselka). Najlepsze źródła w pożywieniu:

  • ryby morskie, owoce morza, glony
  • niektóre wody mineralne
  • jodowana sól kuchenna

Wapń

Pomaga w budowie szkieletu kostnego dziecka, reguluje ciśnienie tętnicze. Zapotrzebowanie wzrasta w II i III trymestrze ciąży. Wapń jest lepiej przyswajalny z produktów zwierzęcych niż roślinnych. Najlepsze źródła w pożywieniu:

  • mleko i przetwory mleczne (jogurt, maślanka, kefir, ser biały i żółty)
  • jaja
  • ryby o jadalnym szkielecie
  • zielone warzywa: jarmuż, brokuły
  • migdały, orzechy, figi suszone
  • soja, fasola

Magnez

Pełni ważną rolę w procesach wzrostu i rozwoju układu nerwowego. Zapotrzebowanie w ciąży znacznie wzrasta. Najlepsze źródła w pożywieniu:

  • orzechy, pestki dyni i słonecznika, migdały
  • kiełki
  • kasza gryczana, płatki owsiane* i brązowy ryż
  • biała fasola
  • banany, kiwi, suszone owoce
  • gorzkie kakao, gorzka czekolada

 

Jakiego jedzenia lepiej unikać?


Jeżeli przed ciążą kobieta odżywiała się zdrowo, regularnie, nie musi drastycznie zmieniać swojej diety na czas ciąży. Oczywiście całkowita rezygnacja z alkoholu i papierosów w czasie ciąży to jedyna słuszna decyzja. Ponadto zaleca się, żeby – głównie ze względu na ryzyko zakażenia tokspoplazmozą czy listeriozą oraz innymi groźnymi bakteriami i pasożytami – zrezygnować z:

  • niepasteryzowanego mleka i przygotowanych z niego przetworów, takich jak oscypki, sery pleśniowe
  • surowego i niedopieczonego mięsa (tatar, krwiste steki)
  • surowych ryb i owoców morza (w tym sushi)
  • surowych jaj

a także unikać wszelkiej żywności wysoko-przetworzonej, z dużą ilością cukru, soli, konserwantami i sztucznymi barwnikami, czyli:

  • napojów gazowanych i napojów energetycznych
  • koncentratów, konserw, gotowych sosów, itd.
  • fast-foodów
  • ciastek, batoników
  • wszystkiego, co zawiera benzoesan sodu i glutaminian sodu

W niektórych źródłach wskazuje się także, aby ograniczać:

  • ilość wypijanej kawy – do 1 filiżanki dziennie, najlepiej w konsultacji z lekarzem
  • spożywanie wątróbki – ze względu na dużą zawartość witaminy A, której nadmiar w ciąży może być problematyczny
  • orzeszki ziemne – ze względu na zawarte w nich aflatoksyny

* Coraz więcej mówi się też o korzyściach związanych z wyłączeniem z diety glutenu. W toku dyskusji pod tym postem natknęłam się na przykład na badanie przeprowadzone na myszach, z którego wynika, że bezglutenowa dieta u matki zmniejsza ryzyko cukrzycy i stanów zapalnych u potomstwa – możecie zapoznać się z nim tutaj. Temat zasadności stosowania diety bezglutenowej u osób bez zdiagnozowanej celiakii czy nietolerancji glutenu jest i pewnie jeszcze długo pozostanie kontrowersyjny, dlatego w tym miejscu tylko sygnalizuję inny niż mainstreamowy punkt widzenia i decyzję pozostawiam Wam:)

 

Więcej o odżywianiu w ciąży


Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Na przykład na sposób przygotowywania posiłków – tak, aby np. surowe mięso czy ryby przygotowywane do smażenia czy pieczenia nie miały kontaktu z warzywami, które będą spożywane na surowo. Do mięsa i ryb najlepiej zakupić i używać osobnej deski do krojenia.

Więcej na temat diety w ciąży, w tym przykładowe jadłospisy i informacje, co zmieniać w poszczególnych trymestrach ciąży w zależności od dolegliwości znajdziecie w poradniku Instytutu Matki i Dziecka.

A w kontekście tych i wszelkich innych zaleceń, na które się natkniecie: co jeść w ciąży, a czego nie, polecam przede wszystkim słuchanie własnego organizmu i konsultację z lekarzem, a także – dużo zdrowego rozsądku i… lekturę tego wpisu  :)

A może do dyskusji włączą się doświadczone mamy?

 

Zdjęcie: Flickr, David Leo Veksler na licencji Creative Commons

 

 

  • antara

    Szkoda że nie wyszlas po za schemat. Piszesz o jedzeniu soi, chleba i owsianki a wcześniej wspominalas że czytałaś Davisa więc dziwię się ze promujesz „mamę na glutenie”.
    Może trzeba było zajrzeć do badań naukowych a one nie promują jedzenia glutenu, soi itd.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Dziękuję za Twoją opinię.
      To prawda, w tym poście przedstawiłam konwencjonalny model odżywiania kobiet w ciąży, rekomendowany m.in. przez Instytut Matki i Dziecka.
      Mimo że sama eksperymentuję z dietą bezglutenową, daleka jestem od stwierdzenia, że to jedyna słuszna droga dobra dla wszystkich, a szczególnie w tak specyficznym okresie jak ciąża, gdzie zapotrzebowanie na niektóre składniki odżywcze mocno wzrasta. Wiem, że na zachodzie popularnością cieszy się model „paleo family”, łącznie z „paleo ciążą”, ale nie analizowałam szczegółowo nigdy tego tematu.
      Załóżmy, że przyszła mama cieszy się dobrym zdrowiem, nie ma chorób autoimmunologicznych czy symptomów nietolerancji glutenu – czy dieta eliminująca wartościowe zboża jak owies czy żytnie pieczywo na pewno jest wskazana? Nie mam pewności. Czy możesz polecić mi jakieś warte uwagi wyniki badań dotyczących wpływu glutenu na przebieg ciąży/ zdrowie mamy i dziecka, itp.?

      • antara

        Na pubmed znajdziesz przeszło 200 badań rejestrowanych gdzie wyszło ze zboża szkodzą wszystkim (szkodliwość zboz to nie tylko gluten). Żadne badanie nie wykazało ze są one niezbędne, i ze są wartościowe. I na pewno nie polecałabym ich kobietom w ciąży. Ziarna pszenicy zawierają kwas fitynowy, który łączy się w organizmie z żelazem, cynkiem, wapniem i magnezem i tworzy z nimi nierozpuszczalne sole. Uwięzione w nich minerały stają się bezużyteczne, a przy ich niedoborze ludzie mają krzywicę, osteoporozę i anemię. A do tego negatywnie wpływają też na mózg człowieka. Sprzyjają wielu chorobom i gdzie tutaj jest ich wartość? W książce Davisa masz kilka stron źródeł które warto sobie poczytać. Na stronach Tłustego na których bywasz masz też mnóstwo odnośników do badań, w komentarzach są też linki do różnych prac. Są też prace polskich lekarzy jeszcze chyba sprzed wojny, ze zboża u dzieci powodują krzywicę. Na krajowym rynku masz jeszcze książkę Przyjemskiej, Lutza.
        Warto przerobić te badania na pubmedzie, z badaniami zawartymi w 2 książkach u Davisa też warto się zapoznać. Davis do wielu podaje linki. Powiesz ze dotyczą one wszystkich a nie kobiet w ciąży ale przecież kobieta w ciąży ma też trzustkę czy jelita i właśnie wtedy nie powinna ich mieć uszkodzonych przez zboża.
        Książka Davisa jest o tyle cenna że podpowiada tez dlaczego należy odstawić rzeczy przetworzone, jakich olei używać (rzepakowy jest beee i na pubmedzie masz badania w tym temacie) i wiele innych ciekawych wskazówek żywieniowych.
        Można nazwać ten kierunek paleo, dla mnie to już nie istotne. Mogę tylko życzyć przyjemnej lektury choć może okazać się szokująca.

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          Sporą część badań z Pubmedu na temat glutenu znam – to m.in. na ich podstawie zdecydowałam się na własny eksperyment z eliminacją glutenu. Bardziej interesują mnie w tym konkretnym temacie badania dot. kobiet ciężarnych, w wolnej chwili poszukam, może coś się znajdzie.
          Przyznam natomiast, że mam problem z pełnym zaufaniem do badań – zawsze znajdą się takie, które potwierdzają jakąś tezę, jak takie, które ją obalają. Kwestia, którym źródłom ufać.

          Książkę Davisa znam, więc na pewno nie będzie dla mnie szokująca, ale jestem tak ogólnie raczej niedowiarkiem i jego teorii też nie uwierzyłam ślepo, po prostu testuję sama na sobie. Co do tego, że warto wyeliminować z diety pszenicę nie mam wątpliwości, bo sama widzę szereg korzyści u siebie. Z pozostałymi zbożami (glutenowymi, bezglutenowymi) – tu jestem ostrożna z wydawaniem jakichkolwiek kategorycznych opinii – myślę, że często odpowiedzią na pytanie, czy można je spożywać będzie: „to zależy”. Dzięki za info o 2 innych książkach (Przyjemskiej, Lutza) – nie znałam ich, myślę, że niebawem po nie sięgnę.

          No i jeszcze raz dziękuję za cenny głos, mam nadzieję, że nie ostatni w tym temacie. A póki co pozdrawiam i na parę dni przechodzę w offline;)

          • antara

            Przyznam się szczerze, że skoro znasz książkę Davisa to dlaczego polecasz olej rzepakowy – tłuszcze trans? Albo polecasz soję? Soja rozregulowuje hormony, a o ryzyku że może być genetycznie zmodyfikowana to nie wspominam. Nie rozumiem bo to wszystko jest do sprawdzenia a nie do przyjęcia na wiarę.
            Ale jeśli chodzi o badania naukowe to nie ma niczego na wiarę. Przyznam, że robienie testów na sobie budzi we mnie niepokój bo czy robisz je zgodnie z metodologią badawczą która obowiązuje w medycynie? I jednoosobowy przypadek badany case study to raczej jest praca o charakterze doniesienia niż badania, bardzo łatwo na podstawie tego przeprowadzić falsyfikację… chyba nie oto Ci chodzi.
            Może lepiej zapoznać się z tą metodologią badawczą? I czytając badanie będziesz wiedziała czy zostało ono poprawnie wykonane. I już Ty sama będziesz mogła zdecydować na podstawie wiedzy (nie wiary) o wiarygodności badań i dalszej ich analizie.
            Takich badań jak Ty chcesz na kobietach w ciąży to się raczej nie praktykuje (po za obserwacją) bo w badaniach obowiązuje etyka badawcza i byłoby to zbyt ryzykowne.
            Co do zbóż to polecam analizy prac lekarzy którzy wyjeżdżali na różne misje do plemion w Afryce czy Innuitów i oni bardzo ładnie opisują kiedy ludność zaczęła chorować i na co – w skrócie napiszę że wtedy gdy wprowadzono do ich menu biały cukier i białą mąkę.
            Są tez prace w przemyśle spożywczym (tak on tez prowadzi swoje badania) gdzie bada się jak żywność (dodatki czy tez już konkretne białka) na nas oddziałuje. Czytałam prace z 2005r krajową gdzie panowie zebrali jak białka zbóż wywołują celiakie, astmę i alergie. Ale do tego też można dojść właśnie od książki Davisa bo on naprawdę odwalił kawał pracy.

            Są tez prace antropologów, biologów na temat zbóż, i generalnie wpływu odżywiania się człowieka na jego istnienie. Człowiek potrzebuje 10tys lat aby zmienił swoje odżywianie, zboża jemy krócej więc genetycznie nie jesteśmy przyzwyczajeni do jedzenia takiej ilości zbóż.
            To nie tylko współczesne badania naukowe, ale biologia, antropologia, przemysł spożywczy wskazują aby między innymi od zbóż trzymać się z daleka.
            Życzę przyjemnej podróży bo czytanie tych wszystkich materiałów to taka podróż przez naukę z której człowiek może wyjść inny. Bo dla mnie było szokiem, że tyle nauk wie że zboża wywołują ogromne szkody w naszym organizmie ale na co dzień nam się poleca jedzenie umownych bułeczek.

          • antara

            Jeśli jest jakaś wiadomość medialna typu „x nam szkodzi” to zawsze sprawdzam czy badanie było, i czytam całe badanie i często sie okazuje ze sa zupełnie inne wnioski niż głoszą to media.
            Jeśli ktos zaleca stosowanie produkt x to sprawdzam co o tym mówią badania, kto produkuje ten produkt, i na jakiej podstawie zaleca sie stosowanie czegoś.
            Bywa to czasochłonne ale warto sprawdzić zwłaszcza to co nas dotyczy:-)

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Witaj ponownie!

            Olej rzepakowy (podkreślam: tłoczony na zimno, nierafinowany, bo o takim wspomniałam w poście powyżej) to świetny przykład jak wiele sprzecznych teorii na ten sam temat może funkcjonować i jak trudno z tego wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Z jednej strony: są badania dowodzące, że tłoczony na zimno olej rzepakowy ma korzystną proporcję omega-3 do omega-6 (i w tym kontekście właśnie pojawił się u mnie w tekście), z drugiej – są badania na niekorzyść i takie głosy jak Twój (chociaż mówiąc o tłuszczach trans chyba odnosisz się do oleju rafinowanego?). Na temat tłuszczów można dyskutować długo, wnioski, które ja wyciągnęłam na ten temat opisałam tutaj: http://healthandthecity.pl/tluszcze-tak-nie-moze/

            Co do Davisa, pisałam kilkukrotnie na tym blogu, że – jak i do innych teorii – podchodzę do całego zagadnienia raczej sceptycznie. Nawet mimo badań, które mnie przekonują. Jestem na etapie poszukiwań i bardzo daleko mi do zajmowania jedynego „słusznego” stanowiska. Myślę, że w kontekście zdrowej diety nie ma czegoś takiego jak „racja” (a raczej „każdy ma swoją”;)) Badaniami można przerzucać się w nieskończoność – chociaż są ciekawe i można dzięki nim zweryfikować wiele swoich poglądów, nie zawsze doprowadzą Cię do właściwych wniosków dotyczących własnego organizmu. A właśnie to mnie interesuje i do tego namawiam wszystkich czytających tego bloga: do własnych poszukiwań. Bo bardziej niż badania plemion afrykańskich czy Innuitów przekonują mnie obserwacje mojego własnego organizmu;) I w tym sensie „testy na sobie” (ale nie w rozumieniu rzucania się na wszystko co popadnie, ale w sensie nauki rozumienia własnego ciała) uważam za wartościowe.

            Niemniej jednak zawsze jestem otwarta na nową wiedzę, przekonania innych i wartościowe linki:)

          • antara

            Czy znasz metodologię badawczą jaka obowiązuje w badaniach medycznych?

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Czytałam kiedyś na ten temat, ale nie jestem medykiem/ naukowcem, więc jeżeli masz ochotę podzielić się swoją wiedzą, śmiało, zapraszam.
            Chętnie dowiedziałabym się też czegoś o Tobie – czym się zajmujesz? Jesteś związana z branżą medyczną?

          • antara

            Jeśli nie masz związku z naukami scislymi to polecam Bena Goldacre który jest lekarzem ale zajmującym się statystyka.
            Bardziej ścisłą analizą badań medycznych zajmuje się Gary Taubes która przedstawił ja w wersjach o różnym poziomie trudności.
            Jeśli się zainteresujesz to już siegniesz po statystykę, którą polecam;-)
            Rzetelna nauka to podstawa naszej wiedzy;-)
            I wbrew temu co piszesz o analizach zdrowia Innuitow i innych są one wartościowe bo oni nie chorowali na współczesne choroby, i nie jedli „cudownych zbóż” i żyli. Dziś takie plemiona które żywią się „z natury” też jeszcze są i też nie chorują na współczesne dolegliwości – nie ma cukrzycy, trądziku, zawalow serca, otyłości i wielu innych powszechnych chorób. To jest bardzo edukacyjny obszar.

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Taubes, Davies, Lutz znani są w kręgach osób promujących paleo – rozumiem, że także jesteś zwolenniczką tego modelu odżywiania?

          • antara

            Jeśli pytasz o odżywianie to jest to bardziej skomplikowany temat. Statystyka jest logiczna ale odżywianie przez działanie ludzi stało się skomplikowane, przynajmniej dla mnie. Nawet najbardziej naturalna żywność typu warzywa, owoce czy zwierzęta się zmieniają pod wpływem działania człowieka. Dla przykładu masło kiedyś było masłem a dziś bardzo trudno kupić masło bez dodatków typu tłuszcz roślinny, fitosterole (jest już wiele potwierdzonych badań przez różne ośrodki ze przyczyniają się do zwapnienia zastawek serca). Albo kupujesz jabłko i nie wiesz, że właściciel użył nafty lotniczej do jej konserwacji żeby się nie psuło. Kupujesz brzoskwinie która została zerwana niedojrzała, potraktowano ją jakimś gazem żeby dojrzewała wolniej. Nikt nie sprawdzał jak gaz przez brzoskwinię wpływa na człowieka. A brzoskwinia psuje się od środka. Kupujesz kiełbasę a tam masz śladowe ilości mięsa a większość to masa z bambusa – czy my umiemy trawić bambus? 30 lat temu przewód pokarmowy człowieka był czysty, dziś do ścian jelita masz przyczepione niestrawione resztki.
            Osobny temat to jakich obróbek używać do przyrządzania warzyw aby nam nie szkodziły. Niektóre warzywa wytwarzają liczne substancje ochronne, które spożywane na surowo mogą nam szkodzić.
            Mój model odżywiania to taki który nie szkodzi, jedzenie jest naszym lekarstwem:-) To co dziś jest dla nas bezpieczne jutro może trafić zmodyfikowane na nasze talerze. To jest ciągła nauka, i to nie tylko statystyki:-)

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Cieszy mnie Twoja odpowiedź, bo powracamy do bardziej praktycznego, realistycznego spojrzenia na dietę. „Mój model odżywiania to taki, który nie szkodzi, jedzenie jest naszym lekarstwem” i „To ciągła nauka” – pod tymi zdaniami z pełnym przekonaniem się podpisuję i o tym m.in. będę pisać na tym blogu. A Tobie raz jeszcze dziękuję za głos i mam nadzieję, że nie raz jeszcze zabierzesz głos w innych wątkach (tym bardziej, że kontrowersji wokół tematów zw. ze zdrowiem pojawi się tu pewnie jeszcze sporo).
            Pozdrawiam!

          • antara

            Mam tylko nadzieję że nie będziesz już pisać o „przerzucaniu się badaniami” tylko po przestudiowaniu statystyki sama zdecydujesz które badanie jest wartościowe, i można się nad nim pochylić i wyciągnąć wnioski. Nawet nie wiedziałam, że dani autorzy są popularni na jakiś forach, przeczytałam ich z racji zawodowych spraw, tak samo jak przeczytałam Djocovica i pozytywnie zaskoczyła mnie jego wnikliwosc i praca wlozona w edukację w zdrowie. I ta książkę też mogę polecić bo to co poleca i w sposób w jaki to robi jest przemyślane, zglebione i nawet jeśli ktoś zastosuje się 1 do 1 to krzywydy tym nikomu nie zrobi. Jego rady mogą być cenne dla osób sportowo aktywnych. Polecam;-)

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Myślę, że do „przerzucania się badaniami” jeszcze nawiążę – planuję dyskusję angażującą większą liczbę osób z różnych kręgów, ale na przygotowanie tego potrzebuję więcej czasu, więc temat pojawi się w bliżej nieokreślonej przyszłości.

          • antara

            Doskonale wiem że wnikliwe przygotowanie się do badań to nie jest 5minut. Ale właśnie przez brak wiedzy weszło do naszego życia wiele mitów żywieniowych. Nie będę ich przytaczac bo wychodzę z założenia ze bzdur się nie powiela żeby się nie utrwalily;-)

          • Kinga Piątkowska

            http://www.pepsieliot.com/odstaw-olej-rzepakowy-i-najnowsza-bridget-jones/ Mimo specyficznego stylu pisania polecam przeczytać. Kobieta polega na dobrych źródłach. My rzepakowy odstawilismy.

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Przyznam, że nie przebrnęłam przez cały artykuł, przeszłam od razu do końcówki nt. oleju rzepakowego. I powtórzę to, co pisałam powyżej: olej rzepakowy to świetny przykład jak wiele sprzecznych teorii na ten sam temat może funkcjonować, nawet w oparciu o mniej lub bardziej wiarygodne źródła. Moja złota zasada: wszystkiego używać z umiarem, oleju rzepakowego również (i w odpowiedniej formie – tu w postaci oleju nierafinowanego).
            A jeżeli mowa o źródłach, dla mnie bardziej wiarygodny jest PubMed: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23731447, popularna jest też linia argumentacji jak tu: http://www.webmd.com/food-recipes/canola-oil

          • Kinga Piątkowska

            Tak końcówka najważniejsza i dała mi do myślenia :) a co do umiaru to Akademia Witalności napisała kiedyś fajny artykuł. Jak na razie blog bardzo mi się podoba tylko ten rzepakowy bym tak nie promowała… nie chciałabym brać odpowiedzialności za zdrowie innych.

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            Cieszę się, że podoba Ci się to miejsce:) A co do odpowiedzialności – na tym blogu staram się podkreślać jak najczęściej, że największą odpowiedzialność za własne zdrowie ponosimy my sami. To, co chcę promować to przede wszystkim troska o własne zdrowie, niepopadanie w skrajności i poszukiwanie tego, co przynosi każdemu z nas korzyści. Pozdrawiam!

          • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

            W uzupełnieniu do naszego wątku o badaniach: jedyne badanie, jakie udało mi się znaleźć w tym nurcie, ale dość ciekawe. Doświadczenie przeprowadzone na myszach, z którego wynika, że bezglutenowa dieta u matki zmniejsza ryzyko cukrzycy i stanów zapalnych u potomstwa: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24696449

            Ps. Pod wpływem tej dyskusji zdecydowałam się oznaczyć w poście pokarmy glutenowe z odniesieniem do tego badania i kontrowersji wokół glutenu.

      • VYS

        Najwiekszym zagrozeniem w czasie ciazy jest spozywanie martwego jedzenia takiego jak mieso i nabialu.

  • http://mumandthecity.pl/ Ilona Kostecka

    Ciekawy post :). Dzięki, że o mnie wspomniałaś.
    Pozdrawiam!

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      I wzajemnie – lubię taki głos rozsądku:) Pozdrawiam!