Ekologiczne środki czystości – co sprawdza się u mnie, a co niekoniecznie

Ekologiczne środki czystości – co sprawdza się u mnie, a co niekoniecznie

Chyba każdy, kto interesuje się tzw. zdrowym stylem życia, prędzej czy później zacznie krytycznie przyglądać się konwencjonalnym środkom czystości. Półki w sklepach aż uginają się od proszków do prania, pachnących płynów do płukania, sprayów, odświeżaczy, mleczek i płynów do czyszczenia powierzchni wszelakich. Kupując je (za niemałe zresztą pieniądze), fundujemy sobie styczność z szeregiem toksyn takich jak chlor, amoniak, formaldehydy, triklosan, ftalany i wiele innych. Te substancje nie tylko działają drażniąco i alergizująco, ale – co gorsza – zakłócają równowagę gospodarki hormonalnej i mogą przyczyniać się do wielu chorób, od autoimmunologicznych po nowotwory.

Myślę, że największą przeszkodą w przerzuceniu się na ekologiczne środki czystości jest… siła starych nawyków i ugruntowane przez przemysł reklamowy przekonanie, że sklepowy produkt działa skuteczniej, „zabija zarazki na śmierć”. Marketerzy wjeżdżają nam na ambicję przekonując, że pranie powinno pachnieć egzotycznymi kwiatami, łazienka – morską bryzą, a w zadbanym domu każda powierzchnia powinna być czyszczona specjalistycznym środkiem posiadającym tyle magicznych cech, że czasem trudno w to uwierzyć.

Cóż, taka rola marketingu. Naszą, konsumentów, rolą jest nie łykać tych wszystkich marketingowych ściem:)

A alternatywa jest – przynajmniej teoretycznie – prosta, skuteczna i na dodatek tania. Stara dobra soda oczyszczona, ocet, cytryna, zwykłe płatki mydlane albo orzechy piorące, naturalne olejki eteryczne, a dla nieco bardziej wkręconych – samodzielnie stworzone mieszanki.

Jest też oczywiście rosnąca w siłę kategoria gotowych ekologicznych środków czystości, ale ich ceny potrafią powalić na kolana, dlatego osobiście najpierw wolę poszukać tańszych, domowych rozwiązań.

Zdrowe środki czystości w naszym domu

Ten tekst miałam w planach od dawna, ale przed publikacją chciałam mieć pewność, że polecane przeze mnie produkty i przepisy faktycznie są warte polecenia. No i okazało się, że nie wszystko dobrze się sprawdziło, niektóre mikstury były przekombinowane i mało praktyczne, niektóre nieskuteczne. Testerem większości przepisów jest mój mąż, który już dawno temu wziął na siebie m.in. sprzątanie łazienki, a ostatnio także kuchnię i pranie. Z tego względu podstawowym kryterium, oprócz skuteczności, musi być „niska upierdliwość” w stosowaniu.

Przedstawiam listę domowych ekologicznych środków czystości z podziałem na to, co sprawdza się świetnie, co średnio, a co nie zdało u nas egzaminu. Nie wszędzie udało się znaleźć zadowalające rozwiązanie, ale jeszcze się nie poddajemy:)

Pranie


NA TAK:

  • hipoalergiczne płatki mydlane + ocet z olejkiem eterycznym w roli płynu do płukania – taki zestaw sprawdza się bez zarzutów, daje radę nawet w przypadku ubrań mocno zabrudzonych czy przepoconych; pranie pachnie delikatnie olejkiem eterycznym; przy praniu w niskiej temperaturze płatki mydlane można rozpuścić w ciepłej wodzie
  • orzechy piorące + ocet z olejkiem eterycznym do płukania - stosuję do ciemnego prania (orzechy mogą lekko barwić jasne tkaniny) i tu również nie mam żadnych zastrzeżeń co do skuteczności

TAK, ALE:

  • własnoręcznie przygotowany proszek do prania + ocet z olejkiem do płukania - proszek składa się z 1 miarki sody kalcynowanej, 1 miarki boraksu i 2 miarek płatków mydlanych – sprawdza się dobrze, chociaż myślę, że równie skuteczne są same płatki mydlane, więc nie zawsze chce mi się go robić:)
  • gotowe, ekologiczne listki do prania ze środkiem zmiękczającym – rozwiązanie bardzo wygodne, ale produkt za ok. 10 zł starcza na ok. 20 prań, więc pod względem kosztowym szału nie ma

NA NIE:

  • gotowe proszki i płyny do płukania ekologiczne i konwencjonalne – nie widzę sensu kupowania zwykłych proszków – ani to zdrowe, ani ekonomiczne; już dawno odzwyczaiłam się od silnego, sztucznego zapachu płynów do płukania i teraz synonimem świeżości jest dla mnie pranie prawie bez zapachu. Proszki ekologiczne uważam za zbyt drogie w porównaniu do innych skutecznych i zdrowych rozwiązań, więc ich nie kupuję.

Sprzątanie łazienki


NA TAK:

  • soda oczyszczona do czyszczenia wanny i umywalki – nie potrzeba nic więcej, żeby doczyścić te powierzchnie i co ważne chyba nie ma tańszego środka
  • kwasek cytrynowy do usuwania kamienia - kolejny bardzo skuteczny i bardzo tani ekologiczny sposób, wystarczy zmieszać kwasek z ciepłą wodą i na chwilę nałożyć taką pastę na kran czy inne miejsce, w którym zbiera się kamień
  • soda kaustyczna do udrażniania rur – zamiast „kreta” i innych znacznie droższych i nieekologicznych środków, w zupełności daje radę, trzeba tylko zachować ostrożność, bo jest to silny środek żrący (uwaga, zawsze należy dodawać sodę do wody – nigdy odwrotnie)

TAK, ALE:

  • soda oczyszczona i ocet do czyszczenia WC w sprayu – to rozwiązanie dużo bezpieczniejsze niż toksyczny domestos, ale nieidealne: wymaga częstszego używania (min co 2 dni), jest też nieco trudniejsze w aplikacji (najpierw wysypujemy muszlę sodą, spryskujemy octem, a następnie po ok. 0,5h zmywamy wodą)
  • własnoręcznie przygotowana kostka toaletowa – np. wg tego przepisu - odświeża, ale dość szybko się wypłukuje i jej przygotowanie trochę zajmuje, nie zawsze mam na to czas

NA NIE:

  • własnoręcznie przygotowana pasta do czyszczenia WC z boraksu, sody, wody i olejków eterycznych – zrobiła się z tego gęsta papka, która kruszy się i trudno ją rozprowadzić

Sprzątanie kuchni


NA TAK:

  • ocet i cytryna lub olejek cytrynowy do czyszczenia wszelkich powierzchni: blatów, piekarnika, okapu, lodówki – wystarczy gąbka lub miękka ścierka nasączona octem i parę kropli olejku
  • ocet jabłkowy – działanie jak wyżej, tylko nieco delikatniejszy zapach
  • raz na jakiś czas – soda oczyszczona do szorowania płyty elektrycznej, wnętrza piekarnika, zlewozmywaka i białego blatu - soda połączona z ciepłą wodą usuwa większy brud i osad;  potem można przetrzeć jeszcze octem z olejkiem zapachowym
  • kwasek cytrynowy do usuwania kamienia, np. z czajnika – niezawodny i bezpieczny dla zdrowia sposób naszych babć

NA NIE:

  • gotowe środki czystości – w kuchni oprócz octu, cytryny i sody naprawdę nic więcej nie potrzeba, nie widzę żadnego sensu kupowania gotowych, drogich produktów, mleczek, nasączanych ściereczek, sprayów, etc.

Zmywanie naczyń


NA TAK:

  • gotowy ekologiczny płyn do mycia naczyń – dostępne na rynku ekopłyny są na tyle wydajne, niedrogie i skuteczne, że nigdy nie zawracałam sobie głowy tworzeniem własnych mikstur

NA NIE, CHOCIAŻ Z BRAKU INNEGO ROZWIĄZANIA STOSUJEMY:

  • własnoręcznie przygotowany środek do mycia naczyń w zmywarce – ze zmywarką mam największy problem, bo proszek DYI nie domywa naczyń i pozostają po nim ślady (próbowałam dwóch receptur: z sodą, kwaskiem cytrynowym i solą morską oraz z boraksem i sodą kalcynowaną).
  • konwencjonalny proszek do czyszczenia - dużo tańszy niż ten z półki eko i dobrze domywa naczynia, ale jego skład i sztuczny zapach coraz bardziej skłaniają mnie do wyeliminowania go z naszej kuchni
  • gotowe ekologiczne tabletki do zmywarki – cena tych z sensownym składem jest dla mnie zdecydowanie za wysoka, więc w tym zakresie poszukiwania nadal trwają

Zapraszam do dzielenia się sposobami, które sprawdzają się w Waszych domach! A początkującym podrzucam kilka linków z przepisami na mniej lub bardziej skomplikowane ekologiczne środki czystości DIY:

28 przepisów na domowe środki czystości
całe mnóstwo receptur na ekośrodki na blogu Zielony Zagonek
i jeszcze trochę receptur z bloga Green Sign
sporo wartościowych informacji i przepisów na blogu Drogerii Ekologicznej, w której czasem robię zakupy

 

 

Zdrowe i z Polski – najlepsze polskie produkty roku 2016

Zdrowe i z Polski – najlepsze polskie produkty roku 2016

W ubiegłym roku opublikowałam mój pierwszy ranking zdrowych polskich produktów, który do tej pory cieszy się dużą popularnością wśród wpisów na blogu. Miło mi, bo mogę w ten sposób promować dwie ważne dla mnie sprawy – zdrowy styl życia i konsumencki patriotyzm.

Czas na podsumowanie roku 2016 i przegląd moich ulubionych zdrowych produktów i marek z polskim kapitałem. Postaram się nie powielać produktów z ubiegłego roku (chyba, że coś jest dla mnie absolutnym hitem) – w ten sposób powstawać będzie coraz większa lista polskich perełek, na które warto zwrócić uwagę.

Kategoria 1. Żywność


bioplanet-kuskus-razowy1. BioPlanet kuskus razowy
odkąd w końcu znalazłam ją w wersji razowej, ta ekspresowa w przygotowaniu, pożywna kaszka często gości u mnie w kuchni


maslo-klarovane-mlekovita2. Mlekovita masło klarowane 
masło klarowane (ghee) to jeden z lepszych tłuszczów do smażenia, a to od Mlekovity jest wydajne, łatwo dostępne (znajdziecie je nawet w Biedronce) i w świetnej cenie porównując do produktów z eko sklepów


zuravital-sok-zurawinowy3. Oleofarm ŻuraVital – 100& sok żurawinowy
niezastąpiony przy naturalnym leczeniu infekcji dróg moczowych, szczególnie poza sezonem, gdy nie sposób kupić owoców żurawiny bez cukru


piatnica-jogurt-naturalny4. Piątnica jogurt naturalny
bez mleka w proszku i białek mleka, według mnie jeden z lepszych jogurtów dostępnych w szerokiej sprzedaży


marwit-swiezy-mix5. Marwit Świeży Mix
mix owoców oraz warzyw w kilku wersjach – wreszcie ktoś pomyślał o ludziach zabieganych, którzy potrzebują szybkiej, ale zdrowej przekąski


krem-warszawski6. Baton Warszawski Krem Warszawski
zdrowa alternatywa dla nutelli – bez cukru, za to z dużą zawartością kokosa i orzechów laskowych, pyyycha


chalwa-zurawinowa7.  GJ-Gaca chałwa lniana żurawinowa
świetna, energetyczna przekąska z dobrym naturalnym składem


surovital-czekolada8. SuroVital czekolada gorzka
doskonałej jakości surowa czekolada od polskiego producenta, dodatkowy plus za design opakowań


basia-basia-tahini

9.  Alpi Basia Basia pasta tahini
miło jest kupić taki produkt od polskiego producenta (jeszcze niedawno graniczyło to z cudem), tym bardziej, że zarówno jakość, jak i cena są bardzo dobre


wojcieszowianka-woda-w-szklanej-butelce10. Wojcieszowianka woda gazowana w szklanych butelkach
idealna na lato – nie znalazłam tego produktu w internecie, ale my w osiedlowym sklepie kupujemy tę wodę w skrzynkach, w butelkach jak dawna oranżada w cenie poniżej 1 zł

 

Kategoria 2. Kosmetyki


makre-me-bio-krem1. Make Me Bio Garden Roses krem nawilżający do cery suchej i wrażliwej
jeden z lepszych kremów na noc, jakie miałam okazję stosować - w składzie kilka cennych olejów i hydrolaty z róży damasceńskiej i geranium, które pielęgnują cerę naczynkową


ava-aktywator-mlodosci-retinol2. Ava Aktywator Młodości Hydranov
retinol z witaminami C, E, F

coś dla dojrzałej cery – tych produktów używa moja mama i bardzo sobie je chwali


nacomi-mydlo-czarnenacomi-shea3. Nacomi masło shea i mydło czarne
o zaletach naturalnego masła shea mogłabym napisać osobny artykuł, podobnie jak o savon noir, które działa jak peeling enzymatyczny – cieszę się, że można znaleźć je w ofercie polskiej firmy


celestin-sol-do-kapieli4. Celestine sól do kąpieli
wymarzony produkt do domowego SPA – relaksująca sól wzbogacona polskimi ziołami (rumianek, nagietek, siemię lniane) oraz olejem arganowym i olejem z awokado


felicea-kredka5. Felicea kredka do oczu 
ta polska marka kosmetyków do makijażu to kilka naprawdę dobrej jakości produktów w niezłych cenach – ja polubiłam szczególnie ich kredkę do oczu, kolor ciemny brąz jest dla mnie idealny


dzidzius

6. Pollena Ostrzeszów Dzidziuś ginekologiczny płyn do higieny intymnej 
kupiłam zachęcona analizą składu z bloga Sroka o, jestem zadowolona i myślę, że zostanę przy tym produkcie na dłużej (mimo że jest dedykowany dla kobiet w ciąży)


orientana-henna7. Orientana henna do włosów 
farbując włosy henną, wybierałam zwykle jedną z konkurencyjnych zagranicznych marek – gdy sprawdziłam, że Orientana to polska marka, bez wahania się na nią przerzuciłam i nie żałuję


 vianek-zel-pp8. Vianek ujędrniający żel pod prysznic
lubię tę markę za naturalny skład, piękne zapachy i opakowania


sylveco-plyn-micelarny9. Sylveco lipowy płyn micelarny
to dla mnie absolutny nr 1 wśród kosmetyków do demakijażu już od kilku lat, dlatego po raz drugi pojawia się w przeglądzie – czysty skład, który nie podrażnia idzie w parze ze skutecznym działaniem


anabelle10. Anabelle Minerals podkład mineralny matujący
i kolejny produkt, któremu jestem wierna od dłuższego czasu – za czysty skład, efekt naturalnego makijażu i niepodrażnianie cery mimo codziennego stosowania

 

Kategoria 3. Inne polskie produkty warte uwagi


W 2016 roku postawiłam sobie za cel jak najczęściej wybierać produkty polskich producentów również z innych kategorii – oczywiście wtedy, gdy na rynku istnieje sensowny wybór. Testowałam np. odzież polskich producentów, bieliznę, naturalne środki do prania czy inne produkty gospodarstwa domowego. Niestety było kilka rozczarowań (szczególnie w kontekście bielizny). W poniższym przeglądzie polecam tylko te marki, z których byłam zadowolona, zarówno jeżeli chodzi o jakość, jak i o cenę.

dzidzius-platki1. Pollena Ostrzeszów Dzidziuś hipoalergiczne platki mydlane do prania
piorę w nich naszą „dorosłą” odzież, do płukania dodaję ocet i olejki eteryczne i naprawdę taki zestaw daje radę – cieszę się, że znalazłam alternatywę dla konwencjonalnego proszku do prania i nie muszę wydawać fortuny na ten z półki eko


ecomama-orzechy-piorace2. Ecomama orzechy piorące
również satysfakcjonujące dla mnie rozwiązanie do prania – stosuję głównie do ciemnych tkanin, ścierek, etc., bo wydaje mi się, że orzechy nieco przyciemniają ubrania


etja-olejki3. Etja olejki eteryczne 
pokochałam olejki eteryczne do różnych zastosowań – od inhalacji, przez dodawanie do prania i środków czystości po zastosowania kosmetyczne


bialcon4. Bialcon sukienki
jeden z moich lepszych zakupów ubraniowych ubiegłego roku to letnia szara, wiskozowa sukienka, materiał cudowny dla skóry i komfortowy – na pewno będę częściej zaglądać do salonów Bialcon, bo ta jakość jest warta swojej ceny


diverse-woman5. Diverse Woman ubrania bawełniane
z tych zakupów też jestem zadowolona – luźne, sportowe kroje, naturalne kolory i całkiem niezła trwałość ubrań mimo „ciągania” na co dzień; no i satysfakcja, że kapitał jest polski


by-dziubeka6. by Dziubeka biżuteria
polubiłam tę markę już kilka lat temu, kiedy szukałam dla siebie niebanalnej biżuterii ślubnej, a w tym roku po raz kolejny przekonałam się, że warto tam zaglądać w poszukiwaniu oryginalnych dodatków – kupiłam piękne minimalistyczne kolczyki

 

Jeżeli macie ochotę podzielić się produktami, które pochodzą z Polski i mają dobry skład lub warte są uwagi z innych względów, zapraszam do pozostawiania komentarzy.

A jeśli macie wątpliwość, czy dana marka ma polski kapitał, najłatwiej sprawdzić to po kodzie kreskowym produktu (EAN): jeżeli zaczyna się od cyfr 590, możecie mieć pewność, że dany produkt został wyprodukowany lub jest dystrybuowany przez przedsiębiorstwo zarejestrowane w Polsce. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

 

 

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 2: restauracje z menu mieszanym

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 2: restauracje z menu mieszanym

Wracam z drugą częścią wpisu o miejscach we Wrocławiu, w których dobrze i zdrowo zjemy. Po liście knajp wegetariańskich i wegańskich przyszedł czas na restauracje serwujące menu mieszane. W większości z tych miejsc coś dla siebie znajdą zarówno mięsożercy, jak i wegetarianie.

Lubię takie miejsca, w których mogę zjeść coś nietypowego, poznać połączenia smakowe i składniki, których nie stosuję sama we własnej (raczej prostej) kuchni – głównie takie restauracje polecam w dzisiejszej liście.

Zdrowe jedzenie we Wrocławiu
restauracje z menu mieszanym


1. Zupa

Lokalizacja: ul. Szewska 24 oraz ul. Bujwida 25
strona internetowa

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie zupa to jedna z lepszych propozycji na szybki, regenerujący posiłek w ciągu pracowitego dnia. Wrocławska Zupa doskonale się w tę potrzebę wpisała – za 8-12 złotych dostaniemy tam miskę ciepłej, pełnej warzyw, smakowitej zupy w wersji wege, semi-wege lub mięsnej. Codziennie do wyboru mamy około dziesięciu różnych zup, bardziej i mniej klasycznych (od kremu z pomidorów z parmezanem i bazylią po takie smaczki jak flaki z boczniaków czy indyjską tikka masala z kurczakiem).

Chociaż w nieistniejącym już lokalu na ul. Igielnej byłam stałą bywalczynią Zupy, to połączenia smakowe w ich zupach potrafiły mnie nie raz zaskoczyć. Wszystkim zupożercom bardzo polecam to miejsce!

zupa wrocław

2. Szynkarnia

Lokalizacja: ul. Świętego Antoniego 15
strona internetowa

Bardzo przyjemne, przyjazne miejsce z dobrym, naturalnym jedzeniem, często pochodzącym od małych, regionalnych wytwórców. Twórcy Szynkarni tak piszą o sobie „Chcemy jeść dobrze, buntujemy się przeciwko sztucznym dodatkom do żywności, przetworzonym wysokowydajnym produktom. Nasi dostawcy to osoby, gospodarstwa lub małe firmy nagradzane znakami – Jakość Tradycja, Tradycyjny Produkt Regionalny, wpisywani są na listę produktów Dziedzictwa Kulinarnego, (…) część z nich to gospodarstwa ekologiczne.” 

Menu w Szynkarni jest krótkie, ale ciekawe: znajdziemy tu podpłomyki w różnych wersjach, swojskie sery i wędliny, własnego wypieku pieczywo i ciastka, a także spory wybór piw rzemieślniczych. Miejsce dobre zarówno na lunch, jak i wieczorne spotkanie ze znajomymi. Lokal prowadzi też minisklep z żywnością tradycyjną i regionalną – na ich sery i makarony zdecydowanie warto się skusić.

szynkarnia wrocław

3. La Maddalena

Lokalizacja: ul. Włodkowica 9
strona internetowa

To jedna z bardziej uznanych wrocławskich restauracji, zlokalizowana w Dzielnicy Czterech Świątyń z ogródkiem wychodzącym na Synagogę pod Białym Bocianem. Ceny wyższe niż przeciętne i trzeba zrobić wcześniejszą rezerwację stolika, ale warto (dodam, że w ramach corocznego Restaurant Week miejsca w La Maddalenie znikają chyba jako pierwsze:)). W menu znajdziemy wykwintne dania kuchni europejskiej w połączeniach, które docenią najwięksi smakosze. W aktualnym menu np. takie czary-mary (tak, żebyście wiedzieli, o jakim menu mówimy): gęś confit, mus z jabłek z trawą żubrową, żel z buraka z octem wiśniowym, ziemniaczany fondant, rukola, jarmuż i kiełki groszku albo dzika troć fiordowa z ziołowym pilafem z komosy ryżowej, keczupem z dyni, olejem bazyliowym i żelem z kapusty). Idealne miejsce na odświętną rocznicową kolację:)

la maddalena wrocław

4. Pinola

Lokalizacja: CH Ferio Gaj, ul. Świeradowska 51
strona internetowa

Ta restauracja położona jest z dala od centrum Wrocławia, na osiedlu Gaj, ale jeżeli lubicie dobrą kuchnię we włoskim stylu, warto tam zajrzeć. Hasło Pinoli to „kuchnia na widoku” – i faktycznie, centrum restauracji stanowi ogromna, odsłonięta dla gości kuchnia, w której kucharze na naszych oczach przygotowują pyszną pizzę, sałatki z sezonowymi dodatkami, zupy, makarony. Większy głód zaspokoją ciekawie skomponowane dania główne, z policzkami wołowymi i kaczką na czele. Część produktów, z których przygotowywane są dania w Pinoli, pochodzi z własnego ogródka i szklarni właścicieli albo od lokalnych wytwórców. Smakowicie, prosto, przyjemnie.

pinola wrocław feriogaj

5. Nigdy nie zapomnę

Lokalizacja: ul. Zwycięska 14f/1
strona internetowa

To kolejna restauracja zlokalizowana poza centrum (tym razem na osiedlu Partynice), ale ciesząca się we Wrocławiu sporą popularnością. Mnie urzeka nie tylko jej menu (krótkie, ciekawe, oparte na sezonowych składnikach), ale także uroczy, klimatyczny wystrój wnętrza. Codziennie inne menu lunchowe, w tym warte uwagi burgery w czwartki (choć nie jestem pewna, czy jest to reguła).

nigdy nie zapomnę

6. Vivian

Lokalizacja: CH Magnolia Park, ul. Legnicka 58
strona internetowa

I jeszcze jedna dobra restauracja, zlokalizowana, o dziwo, w centrum handlowym. Vivian to kuchnia autorska, nowoczesna, sezonowa – możecie spodziewać się tu ciekawych, bardzo smakowitych połączeń smakowych od śniadania przez bogate lunche w cenie 32 zł/ zestaw aż po znakomite desery (w tym mój totalny faworyt, czyli brownie na ciepło z kulką lodów – nie wiem czy cały czas jest w karcie, ale wkrótce muszę to sprawdzić;)). Na plus także bardzo ładne, klimatyczne wnętrze – śmiało można umówić się tu na spotkanie biznesowe albo kolację.

vivian wrocław

7. Osiem Misek

Lokalizacja: ul. Borowska 116 i ul. Włodkowica 27 
strona internetowa

Na tej liście nie mogło zabraknąć przynajmniej jednej miejscówki, wywodzącej się z popularnego od paru lat nurtu food truckowego. Osiem Misek to głównie makarony w odsłonach azjatyckiej i włoskiej, a także kanapki z rybą czy owocami morza oraz sałatki. Jak piszą sami właściciele: „Chcemy aby każdy z Was mógł spróbować smacznych dań nie tracąc przy tym góry pieniędzy. Stawiamy na zdrowe jedzenie, świadomie dobierane składniki, zawsze sezonowe produkty i co bardzo ważne – nieodgrzewane potrawy.” Dobra, znacznie zdrowsza alternatywa dla typowych sieciowych fast foodów.

osiem misek

Moja lista na pewno nie wyczerpuje wszystkich wrocławskich restauracji wartych uwagi – jeżeli możecie polecić inne miejsca ze zdrowym, ciekawie skomponowanym jedzeniem, zapraszam do dzielenia się w komentarzach:)

Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z fanpage’ów na Facebooku oraz stron internetowych lokali (linki w tekście).

 

 

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 1: restauracje wegetariańskie i wegańskie

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 1: restauracje wegetariańskie i wegańskie

Nie sądzicie, że blog o nazwie Health & the City aż się prosi o taką listę?:) Niby najzdrowiej gotować w domu, bo wtedy mamy pewność, jakiej jakości i świeżości jest nasze jedzenie, ale… cóż, wiadomo jak jest. Tempo życia, szczególnie w dużym mieście, bywa zawrotne i ja przynajmniej nie zawsze mam czas na przygotowywanie zapasu posiłków na cały dzień, szczególnie w dni, w które mam dużo spotkań.

Na szczęście w dużych i mniejszych miastach coraz więcej jest miejsc, w których można zjeść zdrowy, świeży i pyszny lunch czy lekką kolację. Ja najczęściej korzytam z oferty lokali wegetariańskich, bo jedząc takie jedzenie w ciągu dnia czuję się po prostu najlepiej, ale nie stronię także od restauracji z dobrym, ciekawie przyrządzonym kawałkiem ryby czy mięsa.

Czas na konkrety – gdzie można zdrowo zjeść we Wrocławiu? Oto moja lista sprawdzonych i wartych polecenia miejsc, najpierw z menu wegetariańskim lub wegańskim.

Zdrowe jedzenie we Wrocławiu
restauracje wegetariańskie/ wegańskie


1. Bar Vega

Lokalizacja: centrum, Rynek 27a
strona internetowa

vega wrocław

Pierwszy, niemal kultowy w mieście bar wegański, który od lat trzyma dobry poziom: zjemy tu smacznie, szybko i niedrogo. Na parterze restauracja działa w formule barowej, a na 1 piętrze – w stylu slow food, z innym, ciekawszym menu
Polecam sezonowe zupy, wegetariańskie kotlety (buraczany i szpinakowy), surówki oraz naleśniki gryczane z farszem buraczanym na 1 piętrze.

 

2. Machina Organika

Lokalizacja: centrum, ul. Ruska 19
strona internetowa

machina organika wegańskie ciastoMała, klimatycznie urządzona knajpka z krótkim, ale za to ciekawie skomponowanym menu kuchni roślinnej.

Polecam przede wszystkim, gdy potrzebujemy szybkiej, lekkiej, wartościowej przekąski – tu  idealnie sprawdzi się life bowl. No i czasem na lunch dnia trafi się jakaś perełka.

3. Żyzna

Lokalizacja: centrum, ul. Nożownicza 37
strona internetowa

żyzna jedzenie wegetariańskie wrocław

Bardzo przyjemna, kameralna knajpka z krótkim, ale ciekawym roślinnym menu. Dania bazują głównie na warzywach sezonowych, zmieniają się więc dosyć często. Mi bardzo smakowała tarta z pieczonymi warzywami,na bezglutenowym spodzie z mixem sałat i wegańską śmietanką słonecznikową.

4. Nalanda

Lokalizacja: Plac Kościuszki 12
strona internetowa

wegetariańskie jedzenie wrocław nalanda

Klimatyczna kawiarnio-księgarnia z krótkim, wegetariańskim menu lunchowym. Na półkach kawał dobrej lektury dla miłośników zdrowego stylu życia (zdrowe odżywianie, joga, medytacja, mindfulness, psychologia, fizyka kwantowa i wiele, wiele więcej). Co mogę polecić do wypróbowania? Na pewno zupę dnia i naturalne napary, np. z lawendy.

5. The Root

Lokalizacja: niedaleko Narodowego Forum Muzyki, ul. Krupnicza 3
strona internetowa
dania na wynos

the root wegańskie na wynos

The Root to dobry wybór szczególnie, gdy chcemy zjeść coś zdrowego „w biegu”, na szybko.  Knajpka serwuje ciekawe, świeżo przyrządzane dania na wynos. Moje typy to: wegańskie sushi Zielona Moc i bezglutenowy rap „ala Tuńczyk”. Można też wybrać „Pudełko Różności” z codziennie inną zawartością typu hummus, falafel, kuskus z warzywami i innymi wegańskimi klasykami. Zdrowszego fastfooda we Wrocławiu nie znam;)

6. Najadacze

Lokalizacja: centrum, ul. Nożownicza 40
strona internetowa
dostawa na telefon

najadacze wegetariańskie jedzenie na wynos wrocław

Knajpka jest dosyć ciasna, dlatego z oferty Najadaczy korzystam głównie wtedy, gdy chcę zamówić jedzenie do biura lub mieszkania. W menu klasyczne dania kuchni wegetariańskiej, dużo indyjskich smaków. Mój faworyt to zestaw Wolna Palestyna z hummusem, falafelami, chlebkiem arabskim, oliwkami,pomidorem i ogórkiem.

7. Zdrowa Krowa

Lokalizacja: okolice Placu Grunwaldzkiego, ul. Szczytnicka 41
strona internetowa
dostawa na telefon

wegańskie sushi wrocław

I kolejna knajpka z opcją dostawy na telefon (przyznam, że na miejsce jeszcze nigdy nie dotarłam). Codziennie do wyboru kilka zup, danie główne i wegesłodkości. Na zdjęciu sushi w wersji wegańskiej.

 

Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z fanpage’ów na Facebooku lokali (linki w tekście). 

 

Moje jesienne poprawiacze humoru

Moje jesienne poprawiacze humoru

Generalnie bardzo lubię jesień – taką kolorową i słoneczną, pełną różnobarwnych liści i kwiatów, warzyw i owoców, dni, które cieszą ciepłem i promieniami słońca. W tym roku jednak póki co zamiast „złotej polskiej” bardziej daje mi się we znaki „szara zimna” jesień, taka która nie nastraja zbyt optymistycznie. Postanowiłam więc nad tym popracować, czyli wdrożyć moją małą kurację na optymizm:)

Was też do tego namawiam - zamiast czekać, aż dopadnie nas jesienna chandra, już wcześniej zadbajmy o to, czym karmimy się i otaczamy, bo w ogromnym stopniu wpływa to na nasze samopoczucie i odbiór zewnętrznego świata.

Oto moje sprawdzone poprawiacze humoru:)

1. Wieczorna pozytywna lektura

Zamiast myśleć o tym, jakie obowiązki czekają mnie następnego dnia albo przeglądać niewiele wnoszące treści z internetu, świadomie wybieram wieczorną lekturę: książki, które inspirują, chwytają za serce, podnoszą na duchu. Z klasyków, do których mogę wracać wielokrotnie, polecam na przykład „Pożegnanie z Afryką” Karen Blixen albo „Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg. Jeżeli jeszcze nie czytaliście – jesienią będą jak znalazł! Ja w tym roku mam zamiar odświeżyć sobie moją ulubioną serię z nastoletnich lat, czyli Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz, tym bardziej, że w ostatnich latach ukazało się kilka tytułów, których jeszcze nie czytałam. Czekam też na premierę książki, która na pewno będzie ciepła i motywująca – „Pełnia życia” Agnieszki Maciąg.

Jeżeli macie jakieś ciekawe, pozytywne lektury do polecenia, dzielcie się nimi w komentarzach.

2. Oglądanie ciepłych, optymistycznych filmów

Ostatnio wkręciliśmy się z moim mężem w „Pitbulla” – polski serial kryminalny sprzed kilkunastu lat. I widzę, że to nie jest dobry pomysł na wieczorny film – zamiast relaksować się i wyciszać przed snem, dostarczamy sobie niepotrzebnie dreszczyku emocji. Zdarza się, że śni mi się później coś w tym klimacie;) Postanowiłam więc zmienić repertuar na coś lekkiego, pozytywnego. Kiedyś publikowałam taką listę ciepłych, pozytywnych filmów na chłodne wieczory – niedługo pewnie wrócę do części z nich i uzupełnię o kolejne, np. polecane często „Love, Rosie” albo tegoroczną „Bridget Jones 3″.

3. Zdrowe „comfort food”

Gotowanie (i przede wszystkim jedzenie!:)) zawsze poprawia mi humor. Najlepiej, gdy uda się połączyć dwie najważniejsze dla mnie rzeczy: smak i zdrowe, wartościowe składniki. A jesienią o takie połączenia nietrudno: wszelkie kombinacje z dynią – wytrawne i słodkie, sycące zupy z fasoli czy soczewicy, czosnek w różnych odsłonach, pieczone warzywa korzeniowe, własnej produkcji czekolada, zapiekane z cynamonem jabłka i gruszki, które kojarzą mi się z domem rodzinnym… Jestem pewna, że też macie swoje własne typy jedzenia „kojącego duszę”:)

poprawiacze humoru

4. Spacery na świeżym powietrzu

Szarówka za oknem, wiatr i mżący deszcz nie zachęcają co prawda do wyjścia z domu, ale kiedy już pokonamy wewnętrznego lenia, okazuje się, że było warto. Nic tak dobrze nie działa na psychikę niż ruch i rześkie powietrze. A że na drzewach jeszcze pełno liści, okazuje się, że nawet taka szara jesień potrafi być piękna.

5. Zbieranie jesiennych darów natury

Nieodłączny element jesiennych spacerów. Zbieranie kasztanów czy pożółkłych liści ma dla mnie w sobie coś z magii dzieciństwa, kiedy gromadziło się te wszystkie skarby i przerabiało na ludziki, obrazki i inne artystyczne instalacje;) Dlaczego by nie kontynuować tego w dorosłym życiu?
Ale dla osób z bardziej praktycznym nastawieniem też coś się znajdzie:) Grzyby, orzechy włoskie, jarzębina, dzika róża, głóg, tarnina, dzikie jabłka i gruszki, „buczki”, czyli owoce buku - to wszystko czeka na nas jesienią i wspiera nasze zdrowie.

kasztany jesienne poprawiacze humoru

6. Spotkania z przyjaciółmi

Jesień to w naszym przypadku idealny czas, żeby nadrobić towarzyskie zaległości, bo w weekendy mniej wyjeżdżamy. No a spotkania w gronie bliskich osób to jeden z lepszych antydepresantów, jakie znam:) Wystarczy dobre towarzystwo, trochę przygotowanego własnoręcznie jedzenia, grzaniec albo rozgrzewająca herbatka, jakaś wciągająca planszówka (nasz ostatni hit to gra CV) – i superpozytywny wieczór gwarantowany!

7. Jesienne porządki

Może nie wszyscy to lubią, ale dla mnie ogarnianie życiowej przestrzeni to taki mały oczyszczający rytuał. Jesienią chowam głęboko do szafy letnie ubrania i z przyjemnością wracam do zapomnianych ciepłych swetrów, wełnianych skarpet, chust, czapek, rękawiczek i całej reszty ocieplającej garderoby. Zmieniam też na cieplejsze kołdry i pościel, a w dekoracjach odtwarzam kolory jesieni, które akurat mi się w danym sezonie podobają. W ruch włączam tez kominek zapachowy i częściej zapalam świece. W takim ocieplonym wnętrzu szarości za oknem nie są mi straszne.

Jesień potrafi być naprawdę piękna niezależnie od pogody – wiele zależy od tego, czy potrafimy ją sobie odpowiednio zaaranżować. Zdjęcia wykorzystane w tekście są autorstwa mojej siostry – taką jesień to ja lubię:)

 

 

9 rzeczy, które warto zrobić latem – garść inspiracji dla dbających o zdrowie

9 rzeczy, które warto zrobić latem – garść inspiracji dla dbających o zdrowie

Tego lata mam lekki wstręt do komputera – pracuję na nim tyle, ile wymagają ode mnie obowiązki służbowe, a potem wyłączam w cholerę i idę cieszyć się życiem z daleka od monitora.

To nie znaczy, że nie ma nowych wątków, inspiracji i porad dotyczących zdrowego stylu życia, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Ale wszystko ma swój czas, a ja czuję, że teraz potrzebuję solidnego ładowania akumulatorów na nadchodzące miesiące i wyzwania z nimi związane – dlatego teksty na blogu pojawiają się teraz dużo rzadziej.

Mam nadzieję, że Wy także korzystacie z lata i wszystkich dobroci, jakie oferuje. Poniżej mała i oczywiście bardzo subiektywna ściąga, jak wykorzystać letni czas z korzyścią dla zdrowia (fizycznego i psychicznego:)). Dla mnie to właśnie takie drobne, pozornie mało znaczące i mało spektakularne rzeczy składają się na pełnię: lata, wypoczynku, szczęścia.

Co warto zrobić latem?


1. Przetwory owocowe i warzywne

ogórki kiszone

Soki, powidła, weki warzywne, kiszonki, mrożenie warzyw – odkąd pamiętam, lato w moim rodzinnym domu upływało pod znakiem przygotowywania przetworów. Jeżeli macie własny ogródek (albo – tak jak ja – rodziców z ogrodem), na pewno dobrze to znacie. Kiedyś buntowałam się, że porzeczki, maliny czy ogórki dojrzewają akurat wtedy, kiedy mam coś w planie;) Teraz ten rytm i prace w to wpisane najzwyczajniej mnie cieszą i staram się przyjeżdżać gdy tylko mogę, aby załapać się na rodzinne przetwarzanie.

Nasze „must have” jeżeli chodzi o przetwory to:

  • soki z porzeczek, malin i czarnego bzu (leczymy się nimi w razie przeziębień)
  • powidła śliwkowe, truskawkowe i malinowo-jeżynowe (najnowsze odkrycie: można je robić z odrobiną soli zamiast cukru)
  • kiszone ogórki i kapusta (bez porównania do tych sklepowych!)
  • passata pomidorowa
  • suszone śliwki i jabłka
  • warzywne leczo (mój ulubiony sposób na pyszny i szybki obiad zimą)

Oprócz tego dużo warzyw i owoców mrożę (np. fasolkę szparagowa, bób, dynię, marchew, buraki, szpinak, jarmuż, jagody, maliny i wiele innych) – to najszybszy sposób na przechowywanie. Lubię też eksperymenty – w tym roku przygotowałam np. pikantne ogórki w miodzie i musztardzie, na pewno zrobię też dynię z imbirem i jabłkami do słoików. Pole do popisu jest ogromne:)

Zobacz także moje ubiegłoroczne teksty o przetworach:

Przygotowanie spiżarni na zimę – część I: mrożonki z warzyw i owoców
Przygotowanie spiżarni na zimę – część II: dwa najprostsze sosy warzywne
Przygotowanie spiżarni na zimę – część III: przetwory kreatywne:)

 

2. Zbieranie i suszenie ziół

suszenie ziół

W tym sezonie moja siostra założyła profesjonalny ogródek ziołowy – rozmaryn, macierzanka, tymianek, bazylia, oregano, szałwia, lubczyk i inne zioła rosną w nim jak oszalałe:) W związku z tym strych w domu rodziców zamienił się w suszarnię – zioła rozkładamy na płasko w suchym pomieszczeniu (nie w bezpośrednim słońcu) i suszymy. Można też krótko dosuszyć je w piekarniku, np. po pieczeniu ciasta.

Oprócz ziół z domowego ogródka oczywiście mamy do dyspozycji niezliczoną ilość dzikich roślin – wystarczy poszukać ich w czystych lasach i na łąkach. Część z nich najlepiej spożywać na świeżo, w sezonie, ale część spokojnie można zasuszyć.

U nas póki co suszy się: pokrzywa (herbatka działa wzmacniająco), dziurawiec (będzie w sam raz na jesienny spadek nastroju), kwiaty i liście lipy (rozgrzewająca herbatka na przeziębienie), rumianek (świetna płukanka do włosów). Ciąg dalszy nastąpi, już niedługo np. czas na czarny bez:)

Jeżeli planujesz własne zbiory, sprawdź: Kalendarz zbiorów dzikich roślin

3. Domowe nalewki

Tu produkcją zajmują się moja mama i mój mąż. U nas w tym roku w toku nalewka z pędów sosny, porzeczkowa i lipowa, ale myślę, że to jeszcze nie koniec;) Ja eksperymentalnie zrobiłam też butelkę szampana z kwiatów czarnego bzu według przepisu z Zielonego Zagonka – jest przepyszny, więc w przyszłym roku na pewno przygotuję więcej.

Sprawdzone przepisy na domowe nalewki:

z dzikiej róży
z kwiatów czarnego bzu
z pędów sosny

 

4. Zbiory leśne

jagody leśne

Grzybobrania to u nas rodzinna tradycja. Suszone lub obgotowane i zamrożone grzyby są później pysznym, sycącym dodatkiem do obiadów, nie może ich zabraknąć także w daniach wigilijnych – czerwonym barszczu, pierogach czy kapuście z grzybami.

Ja przyznam, że owszem, do lasu jeżdżę bardzo chętnie, ale grzyby znajduję raczej rzadko. Nadrabiam za to zbieraniem jagód :)

 

5. Kulinarne eksperymenty

zupa krem z cukinii

Nie wiem jak u Was, ale u mnie lato to czas wymyślania nowych przepisów. Kreatywność uruchamia mi się szczególnie wtedy, gdy mam nadmiar jakiegoś składnika do wykorzystania, a o to dzięki ogrodowi rodziców latem nie trudno:) W taki sposób powstały przepisy na sos pomidorowo-szałwiowy i zieloną zupę-krem z cukinii, szpinaku i świeżych ziół. Myślę, że niedługo się tymi przepisami podzielę.

 

6. Spędzanie mnóstwa czasu na świeżym powietrzu

Za to uwielbiam porę letnią: można spacerować do woli, siedzieć na trawie/ ławce/ leżaku i czytać godzinami, na świeżym powietrzu uprawiać sport, spotykać się ze znajomymi, grillować w parku. Nawet mieszkając w mieście jesteśmy wtedy trochę bliżej natury, odpoczywamy i… suplementujemy witaminę D :)

 

7. Czytanie grubych książek, na które nigdy nie ma czasu

książki na lato

Bardzo lubię czytać na świeżym powietrzu, a lato i wczesna jesień stwarzają ku temu mnóstwo okazji. W końcu jest czas na nadrobienie zaległości – u mnie „wjeżdżają” wtedy lektury, które w warunkach domowych wydają mi się zbyt „grube” i zajmujące dużo czasu, jak doskonała Nic nie zdarza się przypadkiem Tiziano Terzani’ego, którą właśnie czytam.

 

8. Korzystanie z bogatej oferty kulturalnej miast

To jeden z nielicznych (przynajmniej dla mnie) plusów mieszkania w dużym mieście: latem można korzystać z wielu atrakcji kulturalnych – od różnego typu imprez plenerowych, animacji i instalacji artystycznych po znane w całym kraju festiwale muzyczne i filmowe, na których można usłyszeć kawał dobrzej muzyki czy obejrzeć kawał dobrego kina.

Ciekawych wydarzeń można szukać w praktycznie każdym większym mieście, ale Wrocław – Europejska Stolica Kultury 2016 – szczególnie nas w tym roku pod tym względem rozpieszcza. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie (nie tylko latem).

 

9. Małe i duże podróżowanie

karkonosze latem

I na koniec nieodłączny element lata – wyjazdy. Niekoniecznie mam tu na myśli wielkie, zagraniczne podróże (my za granicę wolimy jeździć po sezonie – jest chłodniej, mniej tłoczno i taniej). Czasem wystarczy wyjechać za miasto, do rodziny na wieś albo jeszcze lepiej w polskie góry, aby poczuć tę niesamowitą więź z przyrodą, odetchnąć świeżym powietrzem i naprawdę wypocząć. Polska latem jest taka piękna, kolorowa, różnorodna, aż szkoda z tego nie korzystać! Dla mnie już same zmieniające się za oknem samochodu czy pociągu krajobrazy to wspaniały odpoczynek i sposób na odstresowanie się:)

 

Życzę Wam wspaniałej końcówki lata!