Jak zdrowo schudnąć kilka kilogramów? Moja strategia

Jak zdrowo schudnąć kilka kilogramów? Moja strategia

Do tematu odchudzania zawsze miałam stosunek, hmm… ambiwalentny;) Z jednej strony wierzę, że kobieta może wyglądać świetnie nie nosząc rozmiaru S, a znacznie ważniejsze od wagi jest zdrowe, sprawne ciało i samoakceptacja. Z drugiej strony, na paru etapach życia miałam potrzebę schudnąć parę kilogramów i robiłam coś w tym kierunku, z lepszym lub gorszym skutkiem. Niedoczynność tarczycy i miłość do wszystkiego co czekoladowe zdecydowanie nie pomagają w trzymaniu niskiej wagi;) Ale moje BMI było zwykle gdzieś w połowie normy i czułam się z tym ok.

Po urodzeniu dziecka tych kilogramów zostało jednak o kilka za dużo, żeby machnąć na nie ręką i powiedzieć, że taka już moja uroda i nie ma co walczyć z wiatrakami. Nie czuję się sobą i to dla mnie jeden z ważniejszych argumentów, żeby coś zmienić. Niestety w moim przypadku karmienie piersią wcale nie sprawiło, że waga sama zaczęła spadać (cóż, prawda jest taka, że przez parę miesięcy po porodzie miałam straszną, ale to STRASZNĄ ochotę na słodkości, z którą tymczasowo świadomie postanowiłam nie walczyć…)

Teraz, wraz z nadejściem wiosny i 11 miesięcy po urodzeniu Helenki, przyszedł czas na zmiany:)

Moja strategia odchudzania


Nie jestem zwolenniczką diet odchudzających, ale po kilku miesiącach obserwacji własnego organizmu uznałam, że samo zdrowe odżywianie tym razem nie wystarczy i muszę podejść do sprawy bardziej metodycznie. Nadal karmię, więc nie wchodzi w grę nic restrykcyjnego, nie chcę eliminować żadnych grup produktów, nie mam też czasu na liczenie kalorii i przygotowanie jakichś specjalnych dietetycznych potraw. Poza tym początki macierzyństwa bywają na tyle wyczerpujące, że czasem ratuje tylko czekolada;)

Podobnie jeżeli chodzi o sport – niestety różnie z tym bywa. Czasem doba jest za krótka na intensywniejsze ćwiczenia, czasem wygrywa zmęczenie i potrzeba snu. Kilka miesięcy temu zaczęłam chodzić na jogę, ale ponieważ nałożyło się na to ząbkowanie Helenki, zamiast cieszyć się z powrotu na matę, tylko się frustrowałam, że znowu nie udało mi się wyjść. Odpuściłam więc na razie zajęcia poza domem, jeszcze przyjdzie na to czas, w końcu mała nie zawsze będzie mnie potrzebować tak jak teraz.

Siłą rzeczy na moją strategię odchudzania składają się więc działania na zasadzie minimum wysiłku. Wolę tak, bez większej presji, nawet jeśli zrzucanie kilogramów miało by mi zająć długie miesiące.

Jaki mam cel? Minimum 6 kilogramów mniej, ale kto wie, może optymalną wagę uda się ustawić tym razem jeszcze ze 2 kg niżej :)

Oto co zamierzam:

1. dieta rozdzielna

Ze względu na kryteria, o których pisałam wyżej, odrzuciłam większość diet, ale jedna – którą stosowałam już w przeszłości – wydaje się optymalna: dieta rozdzielna. Ten sposób odżywiania zakłada jedną główną zasadę: w jednym posiłku nie łączymy węglowodanów z białkami. Słowem: jem wszystko, na co mam ochotę (zdrowo, ale dla czekolady miejsce też się czasem znajdzie;)), tylko z zachowaniem ok. 3h przerw między posiłkami.

Z naukowego punktu widzenia ta dieta nie ma mocnych podstaw, ale jednak w moim przypadku działa: kiedyś pozwoliła mi bez większego wysiłku schudnąć jakieś 5 kg.

Jeżeli chcecie poznać więcej szczegółów na temat diety rozłącznej, polecam wpis na blogu Agnieszki Maciąg, która jest jej zwolenniczką. A po inspiracje kulinarne do gotowania rozdzielnego zajrzyjcie do jej książek, np. Smaku życia. No i oczywiście tu do mnie na bloga, na pewno będę testować nowe przepisy i dzielić się nimi.

2. 10 000 kroków dziennie

Obecnie chyba każdy smartfon ma funkcję liczenia kroków, więc pilnowanie tej codziennej minimalnej dawki ruchu nie przysparza żadnego wysiłku. Owe 10 000 to liczba wyciągnięta trochę z kapelusza (skąd się wzięła, przeczytacie w ciekawym artykule tutaj). Można dyskutować, czy 10 000 kroków to nie za mało, ja traktuję to raczej jak przypominajkę: ruszaj się jak najwięcej.

Codzienny spacer z Helenką zapewnia mi zwykle ok. 7000 kroków, w weekendy dużo więcej, więc nie jest źle. W mniej spacerowe dni mam zamiar dążyć do tego minimalnego celu na różne sposoby, chociażby wychodząc na szybkie zakupy do osiedlowego sklepu. Dreptania po domu z dzieckiem na rękach nie liczę – to taki macierzyński gratis;)

3. ćwiczenie mięśni brzucha „przy okazji”

Nie będę się oszukiwać, że znajdę czas i chęci na regularny trening mięśni brzucha, a po porodzie to właśnie one wymagają specjalnej uwagi. Dlatego szukam okazji, aby wzmocnić te partie ciała wykonując inne czynności, które i tak wykonuję. Mam na myśli na przykład szybkie ćwiczenia na miejskiej siłowni podczas spaceru z wózkiem (na outdoorowych siłowniach zwykle jest twister, który świetnie się do tego nadaje), ćwiczenia na macie podczas zabaw z dzieckiem albo po prostu napinanie mięśni brzucha przy zmywaniu czy wieszaniu prania.

Może nie przyniesie to spektakularnych efektów w postaci kaloryfera, ale na pewno pozwoli wzmocnić mięśnie brzucha, a to z kolei korzystne także dla kręgosłupa – mi to wystarczy.

 

Pierwsze efekty widać było już po pierwszych dniach stosowania tej strategii, waga nareszcie drgnęła. W święta trochę odpuściłam, ale teraz wracam do moich założeń i mam nadzieję, że za kilka miesięcy przyjdzie czas na sprawozdanie z wykonania planu;)

Jeżeli macie jakieś patenty jak zdrowo zrzucić zbędne kilogramy, zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach.

 

 

PnZ#9 (Moja) naturalna pielęgnacja w ciąży

PnZ#9 (Moja) naturalna pielęgnacja w ciąży

Wiadomość o ciąży to dla wielu kobiet moment, w którym zaczynają weryfikować swój dotychczasowy styl życia: odstawiają wszelkie używki, wprowadzają zmiany w diecie, ograniczają toksyny. Na celownik idą też często kosmetyki. I bardzo dobrze, bo to świetna motywacja do wprowadzenie zdrowych zmian, nie tylko na czas ciąży, ale na całe życie.

Przyznam, że u mnie ze względu na ciążę wielkiej rewolucji w tym zakresie nie było, bo szkodliwe kosmetyki wyeliminowałam już wcześniej, lecząc niedoczynność tarczycy (pisałam o tym tutaj).

Tu wspomnę o składnikach kosmetyków, których w ciąży powinnyśmy unikać – raz, ze względu na szkodliwy wpływ na rozwijające się dziecko, dwa, ze względu na zamieszanie, jakie mogą spowodować w naszej gospodarce hormonalnej. To przede wszystkim retinol i inne pochodne witaminy A, filtry przenikające, pochodne formaldehydu i formaliny, wszelkie parabeny, olej sojowy, a także niektóre olejki eteryczne. Po więcej konkretów na temat składników zakazanych w ciąży odsyłam do bloga Sroka o.

Jakich kosmetyków używałam w ciąży?

Większości tych, co wcześniej – moją kosmetyczkę opisywałam tutaj. Tak naprawdę zmiany, jakie wprowadziłam sprowadzały się do:

  • sięgania po jeszcze czystsze składy, np. bez zapachów (szczególnie w I trymestrze, kiedy wszelkie zapachy drażnią), bez oleju sojowego
  • stosowania innego niż dotychczas płynu do higieny intymnej dedykowanego kobietom w ciąży
  • nieużywania perfum
  • bardziej regularnego niż dotychczas, codziennego nawilżania skóry, głównie brzucha brzucha i biustu

Na tym ostatnim punkcie się skoncentruję, bo wiele przyszłych mam zastanawia się, czym smarować brzuch w ciąży, żeby zapobiec rozstępom, ale nie zaszkodzić dziecku. Na rynku jest całe mnóstwo gotowych kremów, balsamów i olejków dla kobiet w ciąży – nie ma co się dziwić, niezły z nas target;) Ze składami niestety bywa różnie – w wielu kosmetykach dla ciężarnych znajdziemy np. formaldehydy, paraffinum liquidum, olej sojowy czy inne zbędne dodatki. Nie wiem jak Wy, ale ja nie chciałabym tym smarować codziennie ciążowego brzucha;)

Tym bardziej, że jest alternatywa dla kobiet w ciąży, która spełnia dobrze zadanie nawilżania i odżywiania skóry: naturalne oleje. Ja w ciąży używałam w zasadzie trzech – były to:

1. masło shea – do nawilżania skóry brzucha i całego ciała, do rąk, ust, jako krem pod oczy
2. olejek ze słodkich migdałów – głównie do pielęgnacji skóry brzucha i biustu
3. kremowe masło Nacomi Pregnant Care – gotowa mieszanka olejów o fajnej, lekkiej konsystencji i dość wyraźnym, słodkim zapachu; używam raz na jakiś czas dla odmiany

W ciąży polecane i bezpieczne są także: olej kokosowy, jojoba, macadamia, masło kakaowe, oliwa z oliwek.

U mnie najlepiej sprawdzało się masło shea – odpowiada mi zarówno jego działanie, jak i konsystencja ułatwiająca wykonanie delikatnego masażu. W ciąży stosowałam 1-2 razy dziennie, czasem zamiennie z olejkiem migdałowym. Masła shea używaliśmy także podczas ćwiczeń w szkole rodzenia, a w trakcie porodu mąż masował mnie bazującą na naturalnych składnikach oliwką dla niemowląt Hipp BabySanf, którą kupiłam pod koniec ciąży i używam do teraz do pielęgnacji mojego niemowlaka.

Jak zapobiegać rozstępom w ciaży?

Znajoma kosmetyczna poleciła mi tylko jedno: nawilżanie skóry i codzienny delikatny masaż. Czy to działa? Z pewnością nie w 100% przypadków.

Czy ja uniknęłam rozstępów? Nie. Pojawiły się w II trymestrze pod brzuchem, ale byłam na nie przygotowana, bo w okresie dojrzewania też miałam ich mnóstwo, nawet na… kolanach;) Szczerze mówiąc i tak jestem zaskoczona, że te moje rozstępy ciążowe są raczej delikatne, płytkie i nie pojawiły się nigdzie poza brzuchem.

Prawdę mówiąc nie wierzę za bardzo w to, że jakikolwiek krem może sprawić, że na skórze nie pojawią się rozstępy. Skóra w ciąży rozciąga się w szybkim tempie, do tego dochodzą zmiany hormonalne, więc jeżeli mamy ku temu predyspozycje, rozstępów prawdopodobnie nie unikniemy. Krem czy olejek może ewentualnie pomóc je ograniczyć i zniwelować uczucie napięcia, swędzenia skóry.

Nie mam zamiaru się tym przejmować – z czasem rozstępy pewnie zbledną tak jak te z okresu dojrzewania, tym bardziej, że mam jasną skórę. Już teraz, po pół roku widzę małe postępy (używam teraz olejku BioOil). Ale szczerze mówiąc rozstępy nie przeszkadzają mi jakoś specjalnie – akceptuję je jako część naturalnych zmian związanych z urodzeniem dziecka:)

 

 

Lawenda – właściwości lecznicze i 3 świetne przepisy

Lawenda – właściwości lecznicze i 3 świetne przepisy

Po wyprowadzce z Wrocławia zamieszkaliśmy tymczasowo na Pojezierzu Drawskim, gdzie piaszczysta, dobrze przepuszczalna gleba sprzyja uprawie lawendy. Rośnie tu w co drugim ogródku i mam wrażenie, że kwitnie dłużej niż na południu, bo mamy już październik, a wszędzie nadal pachną fioletowe kwiaty.

A że codzienne spacery z wózkiem ciągle mi o lawendzie przypominają, postanowiłam poszukać ciekawych przepisów na jej wykorzystanie.

Warto wiedzieć, że lawenda nie tylko pięknie pachnie i wygląda, ale jest też źródłem cennych składników takich jak olejek lotny, kwasy fenolowe, garbniki, flawonoidy, antocyjany i fitosterole. Dzięki ich zawartości lawenda koi stres, ułatwia zasypianie, przynosi ulgę w nerwobólach i bólach głowy. Według najnowszych badań klinicznych wykazuje działanie przeciwdepresyjne. Podobno była jednym z ulubionych roślin leczniczych Św. Hildegardy.

Oczywiście lawenda świetnie sprawdza się w aromaterapii – można korzystać w tym celu ze świeżych lub suszonych kwiatów albo gotowych olejków eterycznych. Mniej popularne, ale równie wartościowe zastosowanie znajduje także w kuchni i w domowej apteczce. Poznajcie trzy proste sposoby na wykorzystanie suszonej lawendy.

Coś dla zdrowia – wieczorny napar z lawendy

Składniki:

1 łyżka kwiatów lawendy
1 łyżka kwiatów rumianku
1 łyżka listków melisy

Kwiaty lawendy i rumianku oraz melisę zalewamy wrzącą wodą i parzymy pod przykryciem ok. 15 minut, a nastepnie odcedzamy przez małe sitko. Napar najlepiej pić, gdy jest jeszcze gorący. Pozwala miło zrelaksować się przed snem.

 

Coś dla zmysłów – kawa lawendowa

Składniki:

1 filiżanka ulubionej kawy
1 łyżeczka suszonych kwiatów lawendy
1 łyżeczka dobrego miodu
mleko migdałowe

Kawę parzymy w zaparzaczu razem z kwiatami lawendy przez ok. 5 minut. Napar (już bez kwiatów) przelewamy do filiżanki, a następnie dodajemy mleko i miód. Świetnie smakuje z kostką czekolady – taki deser idealny;)

 

Coś dla ciała – przeciwbólowy balsam lawendowy

Składniki:

1 szklanka kwiatów lawendy
0,5 szklanki rozdrobnionej suszonej kory wierzby
1,5 szklanki oliwy z oliwek lub oleju z pestek winogron

Kwiaty lawendy i korę wierzby wrzucamy do słoika i zalewamy oliwą. Słoik wstawiamy do garnka z umieszczoną na dnie ściereczką i podgrzewamy na wolnym ogniu aż do wrzenia. Gotujemy ok. 15 minut, ciągle mieszając składniki w słoiku. Odstawiamy na klika godzin, a następnie odcedzamy, np. przez gazę i zlewamy oliwę do słoika. Przechowujemy w lodówce. Taki balsam wcieramy kilka razy dziennie w bolace mięśnie, stawy, kręgosłup.

 

Ps. Postanowiłam posadzić kilka krzaczków lawendy. Pani z centrum ogrodniczego powiedziała, że to już ostatni gwizdek tej jesieni, więc spieszcie się, jeśli marzą Wam się lawendowe specjały z własnego ogródka w przyszłym roku.

 

 

Inspiracje urodowe z książki „Twarzą na wschód”

Inspiracje urodowe z książki „Twarzą na wschód”

Chociaż jestem zwolenniczką diety opartej o nasze rodzime produkty, myślę, że tradycyjna medycyna chińska nie bez przyczyny zdobywa tak wielu zwolenników z zachodniego świata. To dlatego, że patrzy na człowieka kompleksowo, szukając zależności między stanem zdrowia a dietą, aktywnością fizyczną czy higieną psychiczną. Wygląd naszej skóry, włosów, paznokci czy zębów, a jakże, również zależy od tych wszystkich czynników i nie zadbamy o nie prawdziwie bez zwrócenia uwagi na nie wszystkie.

W dzisiejszym wpisie podrzucam Wam garść inspiracji urodowych z niedawno wydanej przez Galaktykę książki „Twarzą na wschód” autorstwa chińskiego lekarza oraz amerykańskiej propagatorki wellness. Ta współpraca przyniosła całkiem ciekawy, łatwostrawny dla zachodniego czytelnika efekt.

Podtytuł książki brzmi: „Poczuj się lepiej, wyglądaj młodziej i ciesz się zdrowiem”. I rzeczywiście znajdziemy w niej szereg konkretnych, chociaż być może nieco zaskakujących, porad, jak zadbać o nasze ciało.

Wschodnie sposoby na piękne włosy i cerę

Zacznijmy od tego, że wg medycyny chińskiej na każdy aspekt naszego życia mają wpływ poszczególne organy wewnętrzne. Serce na przykład odpowiada za cerę, nerki za włosy,  wątroba – za oczy, itd. Organizm człowieka funkcjonuje więc (i wygląda) dobrze, jeżeli dbamy o siebie kompleksowo – to chyba najważniejsze przesłanie ajurwedy.

Dużo zależy też od aktualnej pory roku – inne czynności, pożywienie i rodzaj aktywności polecane są latem, a inne podczas chłodnych czy wilgotnych dni.

Poniżej znajdziecie wybrane, co ciekawsze zalecenia dotyczące pielęgnacji włosów i cery.

Włosy


Pożywienie, które pozwala wzmocnić włosy:

  • zboża
  • gotowane ciemnozielone warzywa lisciaste
  • grzyby (lesne, shitake)
  • czarna soja
  • czarny sezam
  • orzechy wloskie, kasztany
  • ciemne owoce

Zimą powinniśmy jeść potrawy słone, np. sos sojowy, ryby, krewetki i glony morskie, sól morską.

Polecane zioła to żen-szeń i korzeń remanii.

Wskazane przez ajurwedę czynności, które poprawią wygląd włosów:

  • masaż nerek rano i wieczorem po 15 min, rozgrzanymi dłoniami
  • codzienne szczotkowanie włosów od cebulek aż po końce, 100 razy
  • jeżeli włosy wypadają, można masować skórę głowy cienkimi plastrami świeżego imbiru, codziennie przez 10-15 minut
  • kolor wspierający nerki to czarny, włosy po umyciu należy więc owijać czarnym ręcznikiem
  • celowe połykanie śliny, która działa dobroczynnie na nerki dzięki zawartości substancji o działaniu przeciwbakteryjnym, enzymów i przeciwciał

Cera


Pożywienie korzystne dla wyglądu cery:

  • boćwina, cykoria, rzeżucha
  • karczochy, szparagi
  • grejpfruty, rabarbar
  • buraki, pomidory, rzodkiewka i czerwona papryka
  • gorzkie smaki: ocet, szafran i kurkuma, seler
  • ziemnozielone warzywa, tj. rukola, jarmuż, szpinak

Zalecane jest ograniczenie ostrych i pikantnych pokarmów latem, a używanie ich zimą.

Różne wskazane czynności dla promiennej cery:

  • przemywanie twarzy zieloną herbatą
  • noszenie ubrań z oddychających materiałów, dla wzmocnienia energii serca latem – w kolorach delikatnego różu i pąsu, w pozostałych porach roku – w kolorach rubinu i szkarłatu
  • twórczość artystyczna, np. rękodzieło, granie na instrumentach, śpiew

Zapachy, którymi dobrze się otaczać:

  • rumianek
  • lawenda
  • drzewo sandałowe
  • ylang-ylang

Ciekawa jestwm co sądzicie o tych metodach:) Dla niektórych z Was przynajmniej część z nich brzmi co najmniej dziwnie, ale myślę, że czasem warto zainspirować się czymś zupełnie innym, egzotycznym. Medycyna chińska ma takich wskazówek całe mnóstwo i bez problemu można znaleźć literaturę na ten temat. Zainteresowanym obok książki „Twarzą na wschód” polecam też Odżywianie dla zdrowia, o którym już kiedyś wspominałam.

Ps. W książce znalazłam też nową inspirację kulinarną – congee, czyli ryżową zupę, która polecana jest dla zdrowia i urody. Polecane przepisy zawierają egzotyczne, trudno dostępne składniki, np. nasiona lotosu albo owoce głożyny, ale testuję inne wariacje na temat tej potrawy i myślę, że wkrótce będę mogła podzielić się przepisem:)

 

 

 

 

 

4 genialne naturalne płukanki do włosów

4 genialne naturalne płukanki do włosów

Po zimie nasze włosy zazwyczaj wymagają solidnej regeneracji. Nie muszą to być wcale kosztowne zabiegi fryzjerskie – według mnie dużo lepiej (i taniej) postawić na zwykłe podcięcie suchych końcówek i naturalne płukanki do włosów.

Przygotujemy je bez problemu w domu ze składników, które kosztują grosze albo… właśnie zaczynają rosnąć na łąkach:) Zachwyca mnie to, że takie proste, pospolite rośliny czy produkty potrafią być tak skuteczne.

Moje ulubione naturalne płukanki do włosów


1. Płukanka z pokrzywy

Młoda pokrzywa już jest i ma do zaoferowania niezły zastrzyk witamin i mikroelementów. Już samo picie herbaty z pokrzywy ma bardzo dobry wpływ na włosy (i cały organizm), ale jeżeli chcecie wzmocnić to działanie, przygotujcie płukankę. Wystarczy zaparzyć szklankę pokrzywy (świeżej lub suszonej) i w przestudzonym naparze płukać włosy po umyciu. Taka kuracja stosowana przez jakieś 2-3 tygodnie wzmocni włosy, ograniczy ich wypadanie i przetłuszczanie.

2. Płukanka z rumianku

Zalewamy 2 łyżki rumianku wrzącą wodą, odstawiamy do przestygnięcia i odcedzamy. Takim naparem płuczemy włosy po umyciu. Rumianek polecany jest zwykle do jasnych włosów, ale ja do moich ciemnobrązowych też go stosuję i lubię ten efekt miękkich, jakby lekko rudawych włosów.

3. Płukanka z octu jabłkowego

Ocet jabłkowy zamyka łuski włosów i sprawia, że stają się gładkie i błyszczące. Wystarczy po umyciu głowy spłukać włosy chłodną wodą z dodatkiem łyżki octu jabłkowego, najlepiej takiego domowego lub ekologicznego.

4. Płukanka z siemienia lnianego

Siemię lniane jest genialne do przesuszonych włosów – a moje kręcone taką właśnie mają tendencję. 1-2 łyżki ziaren siemienia lnianego zalewamy szklanką wody i gotujemy przez ok. 10 minut, schładzamy i płuczemy tym włosy.

Każda z tych płukanek poprawia kondycję włosów niemal natychmiast, ale najlepsze efekty osiągniemy stosując taką kurację regularnie przez kilka tygodni, po każdym myciu włosów lub 1-2 razy tygodniu.

 

Ciekawa jestem Waszych sposobów na regenerację włosów po zimie, – zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach!

 

 

Zdrowe i z Polski – najlepsze polskie produkty roku 2016

Zdrowe i z Polski – najlepsze polskie produkty roku 2016

W ubiegłym roku opublikowałam mój pierwszy ranking zdrowych polskich produktów, który do tej pory cieszy się dużą popularnością wśród wpisów na blogu. Miło mi, bo mogę w ten sposób promować dwie ważne dla mnie sprawy – zdrowy styl życia i konsumencki patriotyzm.

Czas na podsumowanie roku 2016 i przegląd moich ulubionych zdrowych produktów i marek z polskim kapitałem. Postaram się nie powielać produktów z ubiegłego roku (chyba, że coś jest dla mnie absolutnym hitem) – w ten sposób powstawać będzie coraz większa lista polskich perełek, na które warto zwrócić uwagę.

Kategoria 1. Żywność


bioplanet-kuskus-razowy1. BioPlanet kuskus razowy
odkąd w końcu znalazłam ją w wersji razowej, ta ekspresowa w przygotowaniu, pożywna kaszka często gości u mnie w kuchni


maslo-klarovane-mlekovita2. Mlekovita masło klarowane 
masło klarowane (ghee) to jeden z lepszych tłuszczów do smażenia, a to od Mlekovity jest wydajne, łatwo dostępne (znajdziecie je nawet w Biedronce) i w świetnej cenie porównując do produktów z eko sklepów


zuravital-sok-zurawinowy3. Oleofarm ŻuraVital – 100& sok żurawinowy
niezastąpiony przy naturalnym leczeniu infekcji dróg moczowych, szczególnie poza sezonem, gdy nie sposób kupić owoców żurawiny bez cukru


piatnica-jogurt-naturalny4. Piątnica jogurt naturalny
bez mleka w proszku i białek mleka, według mnie jeden z lepszych jogurtów dostępnych w szerokiej sprzedaży


marwit-swiezy-mix5. Marwit Świeży Mix
mix owoców oraz warzyw w kilku wersjach – wreszcie ktoś pomyślał o ludziach zabieganych, którzy potrzebują szybkiej, ale zdrowej przekąski


krem-warszawski6. Baton Warszawski Krem Warszawski
zdrowa alternatywa dla nutelli – bez cukru, za to z dużą zawartością kokosa i orzechów laskowych, pyyycha


chalwa-zurawinowa7.  GJ-Gaca chałwa lniana żurawinowa
świetna, energetyczna przekąska z dobrym naturalnym składem


surovital-czekolada8. SuroVital czekolada gorzka
doskonałej jakości surowa czekolada od polskiego producenta, dodatkowy plus za design opakowań


basia-basia-tahini

9.  Alpi Basia Basia pasta tahini
miło jest kupić taki produkt od polskiego producenta (jeszcze niedawno graniczyło to z cudem), tym bardziej, że zarówno jakość, jak i cena są bardzo dobre


wojcieszowianka-woda-w-szklanej-butelce10. Wojcieszowianka woda gazowana w szklanych butelkach
idealna na lato – nie znalazłam tego produktu w internecie, ale my w osiedlowym sklepie kupujemy tę wodę w skrzynkach, w butelkach jak dawna oranżada w cenie poniżej 1 zł

 

Kategoria 2. Kosmetyki


makre-me-bio-krem1. Make Me Bio Garden Roses krem nawilżający do cery suchej i wrażliwej
jeden z lepszych kremów na noc, jakie miałam okazję stosować - w składzie kilka cennych olejów i hydrolaty z róży damasceńskiej i geranium, które pielęgnują cerę naczynkową


ava-aktywator-mlodosci-retinol2. Ava Aktywator Młodości Hydranov
retinol z witaminami C, E, F

coś dla dojrzałej cery – tych produktów używa moja mama i bardzo sobie je chwali


nacomi-mydlo-czarnenacomi-shea3. Nacomi masło shea i mydło czarne
o zaletach naturalnego masła shea mogłabym napisać osobny artykuł, podobnie jak o savon noir, które działa jak peeling enzymatyczny – cieszę się, że można znaleźć je w ofercie polskiej firmy


celestin-sol-do-kapieli4. Celestine sól do kąpieli
wymarzony produkt do domowego SPA – relaksująca sól wzbogacona polskimi ziołami (rumianek, nagietek, siemię lniane) oraz olejem arganowym i olejem z awokado


felicea-kredka5. Felicea kredka do oczu 
ta polska marka kosmetyków do makijażu to kilka naprawdę dobrej jakości produktów w niezłych cenach – ja polubiłam szczególnie ich kredkę do oczu, kolor ciemny brąz jest dla mnie idealny


dzidzius

6. Pollena Ostrzeszów Dzidziuś ginekologiczny płyn do higieny intymnej 
kupiłam zachęcona analizą składu z bloga Sroka o, jestem zadowolona i myślę, że zostanę przy tym produkcie na dłużej (mimo że jest dedykowany dla kobiet w ciąży)


orientana-henna7. Orientana henna do włosów 
farbując włosy henną, wybierałam zwykle jedną z konkurencyjnych zagranicznych marek – gdy sprawdziłam, że Orientana to polska marka, bez wahania się na nią przerzuciłam i nie żałuję


 vianek-zel-pp8. Vianek ujędrniający żel pod prysznic
lubię tę markę za naturalny skład, piękne zapachy i opakowania


sylveco-plyn-micelarny9. Sylveco lipowy płyn micelarny
to dla mnie absolutny nr 1 wśród kosmetyków do demakijażu już od kilku lat, dlatego po raz drugi pojawia się w przeglądzie – czysty skład, który nie podrażnia idzie w parze ze skutecznym działaniem


anabelle10. Anabelle Minerals podkład mineralny matujący
i kolejny produkt, któremu jestem wierna od dłuższego czasu – za czysty skład, efekt naturalnego makijażu i niepodrażnianie cery mimo codziennego stosowania

 

Kategoria 3. Inne polskie produkty warte uwagi


W 2016 roku postawiłam sobie za cel jak najczęściej wybierać produkty polskich producentów również z innych kategorii – oczywiście wtedy, gdy na rynku istnieje sensowny wybór. Testowałam np. odzież polskich producentów, bieliznę, naturalne środki do prania czy inne produkty gospodarstwa domowego. Niestety było kilka rozczarowań (szczególnie w kontekście bielizny). W poniższym przeglądzie polecam tylko te marki, z których byłam zadowolona, zarówno jeżeli chodzi o jakość, jak i o cenę.

dzidzius-platki1. Pollena Ostrzeszów Dzidziuś hipoalergiczne platki mydlane do prania
piorę w nich naszą „dorosłą” odzież, do płukania dodaję ocet i olejki eteryczne i naprawdę taki zestaw daje radę – cieszę się, że znalazłam alternatywę dla konwencjonalnego proszku do prania i nie muszę wydawać fortuny na ten z półki eko


ecomama-orzechy-piorace2. Ecomama orzechy piorące
również satysfakcjonujące dla mnie rozwiązanie do prania – stosuję głównie do ciemnych tkanin, ścierek, etc., bo wydaje mi się, że orzechy nieco przyciemniają ubrania


etja-olejki3. Etja olejki eteryczne 
pokochałam olejki eteryczne do różnych zastosowań – od inhalacji, przez dodawanie do prania i środków czystości po zastosowania kosmetyczne


bialcon4. Bialcon sukienki
jeden z moich lepszych zakupów ubraniowych ubiegłego roku to letnia szara, wiskozowa sukienka, materiał cudowny dla skóry i komfortowy – na pewno będę częściej zaglądać do salonów Bialcon, bo ta jakość jest warta swojej ceny


diverse-woman5. Diverse Woman ubrania bawełniane
z tych zakupów też jestem zadowolona – luźne, sportowe kroje, naturalne kolory i całkiem niezła trwałość ubrań mimo „ciągania” na co dzień; no i satysfakcja, że kapitał jest polski


by-dziubeka6. by Dziubeka biżuteria
polubiłam tę markę już kilka lat temu, kiedy szukałam dla siebie niebanalnej biżuterii ślubnej, a w tym roku po raz kolejny przekonałam się, że warto tam zaglądać w poszukiwaniu oryginalnych dodatków – kupiłam piękne minimalistyczne kolczyki

 

Jeżeli macie ochotę podzielić się produktami, które pochodzą z Polski i mają dobry skład lub warte są uwagi z innych względów, zapraszam do pozostawiania komentarzy.

A jeśli macie wątpliwość, czy dana marka ma polski kapitał, najłatwiej sprawdzić to po kodzie kreskowym produktu (EAN): jeżeli zaczyna się od cyfr 590, możecie mieć pewność, że dany produkt został wyprodukowany lub jest dystrybuowany przez przedsiębiorstwo zarejestrowane w Polsce. Więcej informacji znajdziecie tutaj.