Zdrowe i z Polski – czyli najlepsze polskie produkty roku 2015

Zdrowe i z Polski – czyli najlepsze polskie produkty roku 2015

Ci z Was, którzy znają mnie trochę lepiej wiedzą, że lubię angażować się w projekty, które uważam za społecznie i ideologicznie słuszne. Taką ideą, którą z całym przekonaniem popieram jest wspieranie polskich producentów i kupowanie produktów polskiego pochodzenia.

O moich motywach pisałam już przy okazji akcji „Nic nowego – polskie superjedzenie”. Dla mnie taka postawa to – podobnie jak prowadzenie biznesu i płacenie tu podatków - kwintesencja „bycia patriotą”.

Zawsze bolało mnie to, że w sklepach ze zdrową żywnością czy na półkach „eko” w marketach królowały zagraniczne marki, a dobrych polskich kosmetyków trzeba się było porządnie naszukać. Na szczęście wraz z rozwojem naszego krajowego rynku zdrowych produktów stopniowo się to zmienia i wybór mamy coraz większy:)

Postanowiłam na Health and the City raz na rok lub półrocze publikować mój subiektywny przegląd najlepszych polskich produktów. Na początek proponuję 2 kategorie: 1. żywność i 2. kosmetyki.

Moim celem jest promowanie wartościowych marek, którym - bez wielocyfrowych budżetów marketingowych, jakimi dysponują międzynarodowe korporacje - trudno dotrzeć do nas, konsumentów. Jak się domyślacie, polskie pochodzenie nie będzie moim jedynym kryterium – liczy się też dobry, zdrowy skład.

Chociaż dosyć często kupuję produkty lokalne, od małych miejscowych dostawców, do tego przeglądu starałam się wybierać produkty dostępne w całej Polsce. Co prawda niektórych z nich trzeba się dobrze naszukać, ale na szczęście z pomocą przychodzą zakupy przez internet. Liczę też na to, że za jakiś czas te marki urosną w siłę i rozwiną jeszcze wygodniejszą dla klientów sieć dystrybucji.

Kategoria 1. Żywność


polskie-produkty-ranking1. Bio Fabijański makaron gryczany 
z ekologicznej mąki, na bazie wody źródlanej i w pięknym opakowaniu


kasza-gryczana2. BioPlanet kasza gryczana niepalona
wysoka jakość i opakowanie zbiorcze (woreczkom foliowym po 100g mówię zdecydowane nie)


cisowianka3. Cisowianka woda mineralna w szklanej butelce
chociaż piję głównie wodę z kranu, po tę w butelkach szklanych czasem sięgam z przyjemnością


dary-natury4. Dary Natury herbatki ziołowe
pochodzą z czystego Podlasia, szeroki wybór i dobre ceny


jogurt-klimeoko5. Klimeko jogurt naturalny
jedyny słuszny skład, czyli bez mleka w proszku i innych zbędnych dodatków


lewy-sierpowy6. Kosmos, Aloha i Lewy Sierpowy
„batony z energią”, 100% wartościowych roślinnych składników


lukspomada7. Luks Pomada przetwory warzywne i owocowe
coś, co lubię, czyli dobrej jakości kreatywne przetwory:)


manufaktura-czekolady8. Manufaktura Czekolady czekolady ręcznie robione 
mmm, w tym wypadku nie muszę chyba nic wyjaśniać;)


olej-kniany9. Oleofarm olej lniany
tłoczony na zimno (w przypadku lnianego tylko taki jest zdrowy, warto zwracać na to uwagę), dostępny w ofercie wielu aptek


towary-niezwykle10. Towary Niezwykłe musztarda z chilli i imbirem i pasta z bakłażanów
przepyszne i ciekawe smaki, całkowicie naturalny skład

 

Kategoria 2. Kosmetyki


anabelle1. Annabelle Minerals  mineralny podkład matujacy 
moja alternatywa dla konwencjonalnych fluidów


ava-aktywator-mlodosci2. Ava Laboratorium
Aktywator Młodości koncentrat witaminy C
do wieczornego masażu twarzy, poprawia koloryt skóry niemal natychmiast i jest bardzo wydajny

Biorokitnik – maska przeciwzmarszczkowa ava-biorokitnik
odżywcza, bogata maseczka o przyzwoitym składzie, moja cera naczynkowa toleruje ją bardzo dobrze


bielenda-serum-antiage3. Bielenda serum anti-age na dzień i na noc
sensowny skład (w tym zawartość olejku migdałowego, który dobrze mi służy) i całkiem niezłe rezultaty – widać po lekko wygładzonych zmarszczkach pod oczami


biolaven-zel-pp4. Biolaven
żel pod prysznic
dobry, krótki skład i wspaniały, relaksujący zapach (głównie winogron, lawenda mniej wyczuwalna)

biolaven-balsambalsam do ciała 
jeden z nielicznych balsamów naturalnych, jakie znam, które wchłaniają się dobrze i nie brudzą ubrania


phenome-maska5. Phenome łagodząco-kojąca maska do twarzy
moje najnowsze odkrycie – doskonała alternatywa do aptecznych dermokosmetyków dla cery naczynkowej, koi i nawilża jednocześnie


sylveco-krem-rokitnikowy6. Sylveco
lekki krem rokitnikowy
krem brzozowo-rokitnikowy
uwielbiam tę linię za bardzo dobry skład i działanie – oba kremy są delikatne, dobrze nawilżają i poprawiają kolor skóry

sylveco-plyn-micelarnypłyn micelarny 
najlepszy z naturalnych płynów micelarnych, jakich miałam okazję używać – nie ściąga i nie podrażnia skóry


topla-miniprodukty

7. Tołpa miniprodukty 
mimo paru przymiarek, Tołpa nie do końca pasuje mojej cerze – ale miniprodukty bardzo polubiłam, płynu micelarnego używam podczas podróży


ziaja-pasta-bez-fluoru

8. Ziaja pasta do zębów bez fluoru
chociaż do składów Ziaji mam wiele zastrzeżeń (i liczę, że to się zmieni i wypuszczą jakąś naturalną serię), tę pastę kupuję ze względu na brak fluoru

 

W tym przeglądzie to już chyba wszystkie polskie produkty, których używam regularnie i z czystym sumieniem mogę polecić. W 2016 roku zamierzam jednak częściej sięgać po marki polskie i mam nadzieję, że kolejny przegląd przyniesie jeszcze więcej rodzimych perełek. Oczywiście bardzo chętnie poznam produkty, które Wy lubicie i polecacie.  

Ciekawe strony promujące polskie produkty

Na koniec mam jeszcze dla Was kilka linków do stron i aplikacji wspierających kupowanie polskich produktów - jeżeli popieracie ideę patriotyzmu konsumenckiego, zdecydowanie warto je znać i śledzić:

kupujepolskieprodukty.pl - stale aktualizowane listy i opisy polskich produktów z różnych branż, m.in. spożywczej, kosmetycznej (w tym świetne zestawienie producentów kosmetyków naturalnych), odzieżowej, obuwniczej, zabawkarskiej

590powodow.pl - projekt ułatwiający identyfikację polskich produktów po kodach kreskowych

WspieramRozwoj.pl - baza danych, w której możemy sprawdzić, czy dana firma/produkt/usługa należy do polskiego właściciela i czy w danej firmie zatrudniani są Polacy (wydawca zapowiada rozwój strony o kolejne, przydatne funkcje, udostępnia także aplikację Polskie Marki ułatwiająca wybór podczas zakupów)

Pola - aplikacja ułatwiająca zakupy polskich produktów – skanując kod produktu, dowiadujemy się, czy dany producent opiera się na polskim kapitale, ma u nas swoją produkcję, tworzy wykwalifikowane miejsca pracy, jest częścią zagranicznego koncernu

Swój do Swego po Swoje – fanpage  inicjatywy społecznej promującej patriotyzm konsumencki, z ciekawymi infografikami prezentującymi polskie produkty z różnych branż i kategorii – oto dwa przykłady (źródło grafik: SdSpS):

polskie sieci handlowe:  polskie kosmetyki:
sieci polskie kosmetyki

Wybieram Polskie Produkty - jeszcze jeden fanpage o podobnym profilu, z ciekawymi i solidnymi opracowaniami dotyczącymi polskich firm i marek

 

Lista polecanych i zakazanych produktów na cukrowym detoksie

Lista polecanych i zakazanych produktów na cukrowym detoksie

Dziś oficjalnie zaczęliśmy detoks inspirowany 8-tygodniowym programem z książki „Rzucam cukier” Sary Wilson. Jeżeli też się do tego przymierzacie, pamiętajcie, żeby odpowiednio się przygotować. Ja działam według planu, który opisywałam tutaj - możecie zastosować go w takiej samej formie albo pokusić się o własny plan działania, dopasowany do Waszych wcześniejszych nawyków, potrzeb i przekonań.

W tym miejscu muszę zaznaczyć, że moje podejście do oczyszczania różni się nieco od popularnego ostatnio detoksu cukrowego w stylu paleo, w którym całkowicie odstawia się zboża i pseudozboża, a mięso jada się nawet kilka razy dziennie. Ja nie zamierzam włączać do codziennego menu tak ogromnych jak dla mnie ilości mięsa ani rezygnować całkowicie ze złożonych węglowodanów – chociaż postaram się je ograniczyć na rzecz większej ilości warzyw i dobrej jakości białka.

Mój plan odpowiada założeniom Sary Wilson, która w trakcie detoksu poleca wysokobiałkowe i wysokotłuszczowe dania, ale z dodatkiem kasz czy pełnoziarnistych grzanek. Nieco inną strategię sugeruje dr Mark Hyman, autor programu 10-dniowego, medycznego detoksu cukrowego, który na czas oczyszczania poleca odstawić nie tylko cukier, ale też zboża (z naciskiem na te zawierające gluten) oraz szereg innych produktów. Jego teoria oczywiście ma sens – wiele badań pokazuje zależności między spożywaniem produktów podnoszących gwałtownie poziom cukru we krwi a szeregiem chorób: od nadwagi przez cukrzycę i depresję po nowotwory.

Ja uznałam jednak, że odstawienie cukru i zmiana proporcji składników w codziennych posiłkach to i tak spore wyzwanie – i na tym się skoncentruję. Myślę zresztą, że każdy z nas powinien przemyśleć sprawę i zdecydować, na co jest gotowy i co może być dla jego organizmu najbardziej pożądaną odmianą. Taka zresztą jest idea oczyszczania: pozbywamy się tego, czego na co dzień mamy w nadmiarze. U niektórych będzie to cukier, u innych produkty mączne, u jeszcze innych – mięso i produkty odzwierzęce albo owoce.

U mnie tym „czarnym charakterem” jest zdecydowanie cukier.

Gdy decyzja już podjęta nie pozostaje nic innego jak tylko zaopatrzyć się w mnóstwo zdrowego, gęstego odżywczo i jak najbardziej naturalnego jedzenia, które sprawi, że nie będziemy dotkliwie odczuwali odstawienia słodkości i ułatwi proces oczyszczania. Przygotowałam listę, która Wam w tym pomoże.

Co jeść, a czego nie podczas detoksu cukrowego?


Poniżej przedstawiam listę produktów, które:

A) na detoksie cukrowym powinniśmy całkiem wykluczyć
B) możemy śmiało zjadać w trakcie tego kilkutygodniowego programu

A) Produkty,
których unikamy

B) Produkty,
z których komponujemy posiłki

cukier w każdej jego postaci: rafinowany i nierafinowany, biały, brązowy, trzcinowy dobrej jakości białko: jaja, różne rodzaje mięs, ryby, owoce morza
naturalne i sztuczne zamienniki cukru: miód, stewia, ksylitol, syrop klonowy, syrop z agawy, aspartam, sorbitol, etc. warzywa w dużych ilościach (z wyjątkiem ziemniaków, batatów, kukurydzy – te warto ograniczać), warzywa strączkowe, kiszona kapusta i ogórki
wszystkie owoce z wyjątkiem cytryny i limonki, suszone owoce zdrowe tłuszcze: masło naturalne, masło klarowane, smalec gęsi, olej kokosowy, olej lniany tłoczony na zimno, oliwa z oliwek
płatki śniadaniowe, batony muesli orzechy i nasiona: włoskie, migdały, pestki dyni, słonecznika, mielony len, chia
jogurty owocowe, słodzone mleka roślinne nabiał: tłuste sery, jogurt naturalny, zsiadłe mleko, kefir
czekolada i inne słodycze w każdej postaci węglowodany złożone: pieczywo żytnie, kasza jaglana, kasza gryczana, komosa ryżowa, ryż brązowy (w ograniczonych ilościach)
wszelka żywność wysoko przetworzona, szczególnie ta zawierająca cukier, występujący także pod innymi nazwami (patrz: infografika) cytryny, limonki, a w 6-7 tygodniu detoksu także grejpfruty, owoce jagodowe o niskiej zawartości cukru
przyprawy i sosy zawierające cukier, m.in. ketczupy, sos barbecue, ocet balsamiczny, majonez zioła, przyprawy takie jak cynamon czy wanilia, surowe kakao
słodzone napoje, energetyki, herbaty i soki owocowe (także te naturalne) woda, kawa, herbaty ziołowe, rooibos

Podczas detoksu pewnie nie raz pojawi się Wam pytanie „czy ten produkt można jeść?”. Ja postanowiłam trzymać się zasady, którą poleca autorka „Rzucam cukier” i Wam też ją polecę: staram się wybierać produkty o zawartości cukru niższej niż 3-6 g/ 100 g i kategorycznie skreślam tylko fruktozę. Idąc tym tropem, nabiał na cukrowym detoksie jest ok, bo choć zawiera cukier – laktozę, to od fruktozy jest wolny. Ziemniaki to przede wszystkim skrobia, więc nie wykluczamy ich całkowicie (choć ograniczamy). Alkohol – wytrawne wina i piwo – zawierają śladowe ilości fruktozy, więc na diecie nie trzeba całkowicie z nich rezygnować, ale dla lepszych efektów oczyszczania na pewno warto bardzo ograniczyć.

Moja lista zakupów


jaja wiejskie 30 szt.
kurczak ekologiczny 1,5 kg
wołowina
boczek 0,5 kg
ryby: dorsz, śledzie, łosoś
tuńczyk i sardynki w puszce

marchew
seler
cebula
czosnek
koper włoski
buraki
kapusta pekińska
sałata
rukola
szpinak baby
awokado
papryka
cukinia
pomidory koktajlowe
ziemniaki
cytryny
imbir
natka pietruszki
szczypiorek
kapusta kiszona

soczewica
czerwona fasola
 
jogurt naturalny
zsiadłe mleko
kefir
ser feta
ser kozi
masło naturalne
olej kokosowy
oliwa z oliwek
olej lniany tłoczony na zimno

orzechy włoskie
migdały
pestki dyni
pestki słonecznika
nasiona lnu / 
nasiona chia

kasza jaglana
komosa ryżowa
płatki owsiane
chleb żytni na naturalnym zakwasie, bez drożdży

 

Mnie takie zdrowe, 100% bezcukrowe zakupy motywują i nastrajają optymistycznie – tyle pyszności, że aż chce się gotować!

Mam nadzieję, że powyższa lista produktów przyda się osobom, które zdecydowały się podjąć wyzwanie. Będę ją uzupełniać, gdy przyjdzie mi coś jeszcze do głowy. Jeżeli chcecie polecić coś mi i innym czytelnikom – także piszcie! Wszystkim oczyszczającym się życzę wytrwałości i pozytywnych efektów, no i koniecznie dajcie znać, jak Wam idzie:) 

Zdjęcie pochodzi z Foodiesfeed.com

Czy warto robić postanowienia noworoczne?

Czy warto robić postanowienia noworoczne?

Według naukowców w dłuższej perspektywie tylko 8% osób dotrzymuje swoich noworocznych postanowień. Ogromna większość ludzi, którzy obiecali sobie zrzucić zbędne kilogramy, regularnie ćwiczyć, rzucić palenie, jeść zdrowo, oszczędzać, zakochać się, itd. pod koniec kolejnego roku musi przyznać, że i tym razem się nie udało. Czy postanowienia noworoczne mają więc jakikolwiek sens?

Według mnie tak – chociaż nie mam tu na myśli tych najpopularniejszych noworocznych planów, wymienionych dwa zdania wyżej. Ich realizacja wymaga zazwyczaj po prostu dobrego przygotowania i silnej motywacji, a to z całą pewnością nie spłynie na nas wraz z pierwszym dniem stycznia. Wdrażanie nowych nawyków warto odpowiednio zaplanować i rozłożyć w czasie, dostosować do naszego naturalnego rytmu życia, pór roku, konkretnych wydarzeń. Nie zawsze początek nowego roku będzie temu sprzyjał.

Moc postanowień noworocznych

Postanowienia noworoczne to dla mnie zupełnie coś innego. Ten kalendarzowo wyjątkowy czas traktuję raczej jako pretekst, żeby zatrzymać się i rozejrzeć, w jakim jestem miejscu oraz ocenić, czy zmierzam we właściwym kierunku. Albo czy w ogóle znam ten kierunek. Znajduję czas dla siebie, przyglądam się temu, co się wydarzyło, jak się zmieniłam, jak się czuję w swoim życiu i jakie są moje relacje z innymi, zastanawiam się, co jest aktualnie ważne i najważniejsze. Jestem wdzięczna za wszystko, co było dobre i staram się wybaczyć sobie niepowodzenia – tak, żeby rok zacząć z lekkim sercem i nadzieją, że będzie jeszcze lepszy niż ten mijający.

Kiedyś na początku roku ja także lubiłam planować: przeczytam X książek, zrzucę X kilogramów, X godzin w tygodniu poświęcę na naukę języka i pisanie, zacznę biegać X razy w tygodniu, pojadę w X miejsc… Dzisiaj zaczynam naprawdę rozumieć znaczenie zdania „mniej znaczy więcej”. Również w kontekście własnego rozwoju. Największym wyzwaniem jest znaleźć obszary, które są dla nas rzeczywiście ważne (a nie postrzegane jako ważne przez nasze otoczenie) i zacząć o nie dbać prawdziwie, z uwagą. Nie musi być tego wiele.

Pytania, które warto sobie czasem zadać

  • Czy czujesz się ze sobą dobrze, czy masz całą masę wątpliwości?
  • Czy działasz zgodnie z tym, co podpowiada Ci Twoja intuicja i serce?
  • Czy relacje z najważniejszymi w Twoim życiu ludźmi są takie, jakie chcesz, żeby były?
  • Czy jesteś dobry dla innych ludzi, zwierząt, planety?
  • Czy jesteś dobry dla siebie?
  • Czy umiesz radzić sobie ze stresem, złością i innymi wyniszczającymi emocjami?
  • Czy wiesz, na czym Ci zależy albo szukasz tego?
  • Czy lubisz swoją pracę albo znajdujesz miejsce na swój rozwój poza nią?

To tylko przykładowe z pytań i na pewno nie na każde z nich można znaleźć łatwą, pozytywną odpowiedź. Ale już samo stawianie pytań może zapoczątkować w nas trwałą, dobrą zmianę. Bardzo namawiam Was do takich porządków we własnej głowie, bo zdrowie to nie tylko dobra dieta, ruch, regularne badania, ale też – w ogromnej części – emocje, uczucia, relacje z innymi. Kiedy czujesz się ze sobą dobrze, kochasz i lubisz, pomagasz, rozwijasz się na płaszczyznach, które przynoszą Ci radość i spełnienie, jesteś zdrowszy i szczęśliwszy.

I tego Wam na ten nowy 2015 rok życzę!

 

 

Najlepsze prezenty i… świąteczne życzenia

Najlepsze prezenty i… świąteczne życzenia

Ostatnio mam dosyć intensywny czas: praca, sporo zobowiązań zawodowych i prywatnych, zbliżające się święta, mnóstwo zaplanowanych rzeczy do zrobienia. A w pakiecie – wyrzuty sumienia, że jeszcze nie zrobiłam, jeszcze się nie zabrałam, jeszcze nie zdążyłam… Postanowiłam się ich pozbyć, w końcu już prawie święta!

Najlepszy prezent

Na blogu miał pojawić się wpis o najlepszych prezentach, które możemy zrobić sobie sami. Wpisu jako takiego nie będzie, ale chcę podzielić się z Wami wnioskiem, do jakiego doszłam: że najwspanialszym, prawdziwie luksusowym prezentem, jaki możemy sobie podarować jest czas na to, co dla nas ważne:

  • weekend w górach, w których już dawno spadł śnieg
  • ciągle odkładana wizyta u lekarza
  • odwiedzenie babci, dziadka, spotkanie z dawno nie widzianym przyjacielem
  • kilka godzin w tygodniu na ulubioną formę ćwiczeń
  • zmiana diety na zdrowszą
  • kilka wolnych wieczorów na przeczytanie książek, które już czekają na półce
  • wyruszenie w podróż życia
  • długi, kilkugodzinny spacer z rodziną
  • spokojny czas na przemyślenia związane z przemijającym rokiem i snucie planów na kolejny rok

Mogłabym jeszcze długo wymieniać i jestem pewna, że każdy z Was z łatwością stworzyłby taką samą listę tych wszystkich małych i dużych spraw, na które na co dzień brakuje czasu.

Wierzę, że święta są doskonałą okazją do tego, aby zatrzymać się, zastanowić, czego potrzebujemy i zadbać o siebie tak prawdziwie, całościowo: o swoje zdrowie, ciało i umysł, relacje i emocje, podejście do przeszłości i plany na przyszłość. Może trzeba odpuścić w innych, mniej istotnych kwestiach albo takich, które – choć ważne – mogą poczekać. Ale na pewno warto.

I tego właśnie Wam życzę na nadchodzące święta i nowy rok: dobrego, mądrze wykorzystanego czasu na wszystko, co dla Was ważne.

 

Ja także postanowiłam podarować sobie trochę czasu dla siebie i moich bliskich, dlatego nowy wpis na blogu pojawi się dopiero w nowym roku. Do zobaczenia w 2015 roku:)

 

 

 

 

Pomysł na wyjątkowy prezent DIY: motywacyjny plakat

Pomysł na wyjątkowy prezent DIY: motywacyjny plakat

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam snuć plany, robić rozpiski, organizować się i krok po kroku realizować założone cele. Ale… No właśnie – nawet jeśli czegoś bardzo chcę - czasem brakuje mi motywacji i pozytywnego „kopa”, aby zacząć działać teraz, dziś, a nie „kiedyś”. Znalazłam jednak banalny, ale skuteczny sposób na zmotywowanie samej siebie: własnoręczne przygotowywanie plakatów z hasłami albo obrazami, które przemawiają do mnie na danym etapie.

Słowa zawsze miały dla mnie duże znaczenie. Wiele lat temu miałam fajny zwyczaj „wypisywania się” na kartce papieru z różnych, małych i dużych problemów – to naprawdę pomagało uporządkować myśli i spojrzeć na sprawę z dystansem. Do tej pory zdarza mi się notować „analogowo” własne myśli, zapisuję przypadkowe ciągi słów, które coś w danym momencie znaczą lub z czymś mi się kojarzą, często zatrzymuję się na parę chwil na wybranych fragmentach książki.

Plakat motywacyjny i jego moc

plakat motywacyjny today is that thayNiedawno na nowo odkryłam moc słów zapisywanych pięknym fontem (do typografii mam wielką słabość!) w formie plakatów i plakietek motywacyjnych. Umieszczam je w różnych miejscach w domu tak, żeby patrzeć na nie codziennie, jak najczęściej. W kuchni mam tabliczkę „Life is short, eat dessert first”, nad monitorem komputera – plakat „Yesterday you said tomorrow. Today is that day” (to prezent, który podarowałam mojemu mężowi;)) W sypialni koło łóżka i w ulubionym notesie kolejne inspirujące mnie hasła, które zmieniam dosyć często.

Lubię zarówno sam proces tworzenia takiego plakatu, jak i efekt końcowy, którym cieszę się jeszcze długo po wykonaniu. Najlepsze jest to, że nie trzeba do tego żadnego talentu, wystarczy papier i flamaster albo darmowy program graficzny, a można wyczarować oryginalny i osobisty dodatek do wystroju naszego pokoju. Ja w tym widzę jeszcze drugie dno: wierzę, że zwizualizowane w ten sposób słowa pomagają mi osiągnąć to, na czym mi zależy.

Serdecznie zapraszam Was do wypróbowania tej metody na sobie. Myślę, że to też niezły pomysł na świąteczny lub mikołajkowy prezent dla bliskich osób, którym chcielibyście podarować coś wyjątkowego, przygotowanego własnoręcznie. Taki podarunek jest też znacznie bardziej ekologiczny niż kupowane na ostatnią chwilę gadżety świąteczne, szczególnie, gdy do jego przygotowania wykorzystamy resztki kartonu, papieru, zalegające na dnie szafy ramki, etc – u mnie zawsze jest tego sporo.

Plakaty motywacyjne - szczypta inspiracji

Podrzucam Wam kilka moich ulubionych, inspirujących zdań na plakaty motywacyjne (zdjęcia w tle są w większości autorstwa mojej siostry, której niniejszym dziękuję za ich udostępnienie:)) Po więcej plakatowych inspiracji zapraszam na mój profil na Pinterest. Chociaż jestem w zasadzie pewna, że i bez tego znajdziecie w sieci, a przede wszystkim we własnej głowie słowa, które będą inspirujące, znaczące dla Was i Waszych bliskich.

plakat motywacyjny zmiana      plakat motywacyjny moment

o zmianie      plakat cienie

plakat droga      przyszłość zaczyna się dzisiaj

 

 

Na jesień i zimę – joga

Na jesień i zimę – joga

Zawsze zastanawiałam się nad tym, czy uprawianie jogi dla sportu ma sens, bo przecież w tradycyjnym ujęciu joga to nie tylko aktywność fizyczna, ale także – a może przede wszystkim – trening ducha, określona etyka postępowania, sposób na samodoskonalenie, słowem: filozofia życia. Dzisiejsza popularność jogi i jej dostępność sprawiają, że nierzadko przybiera ona formę czystego fitnessu, pewnie w dużej mierze tracąc swój duchowy, pełnowartościowy wymiar i z tego co wiem, irytując nieco miłośników jogi jako systemu filozoficznego.

Przyznam, że sama nigdy zbyt mocno się w ten styl życia nie wkręciłam, chociaż praktykowałam jogę ok. 3 lat. Wiem jednak jedno: niezależnie od podejścia regularne ćwiczenie jogi to jedna z lepszych rzeczy, które możemy dla siebie zrobić z korzyścią dla ciała i – w wersji dla wtajemniczonych – dla ducha. Tym bardziej jesienią i zimą, kiedy aura niekoniecznie zachęca do sportów na świeżym powietrzu, a nasz organizm poszukuje wyciszenia i relaksu.

Po kilku przymiarkach, tej jesieni w końcu postanowiłam wrócić do zaniechanej praktyki jogi, tym razem nie na grupowych zajęciach, ale w domu. Przy okazji chcę rozszerzyć swoją powierzchowną do tej pory wiedzę na temat stylów hatha-jogi, najbardziej znanej na Zachodzie. Mam nadzieję, że skorzystacie z tego opracowania i znajdziecie coś dla siebie.

Uwaga: w tym miejscu chcę zaznaczyć, że według mnie przygodę z jogą warto rozpocząć pod okiem nauczyciela, szczególnie, jeżeli myślicie o bardziej wymagających asanach. Nawet jeżeli docelowo wolicie ćwiczyć w domu, warto wybrać się do szkoły jogi na kilka pierwszych lekcji i porozmawiać na ten temat z instruktorem, poprosić go o wskazówki czy skorygowanie błędów postawy przy pierwszych ćwiczeniach. Pomimo tego, że joga to dosyć łagodna, relaksacyjna forma ruchu, niewłaściwe wykonywanie ćwiczeń może być niekorzystne dla zdrowia, szczególnie dla naszego kręgosłupa czy kolan.

Hatha-joga – popularne style


Tytułem wprowadzenia: bazą wszystkich stylów hatha-jogi są dwa filary: asany, tj. pozycje, które przybieramy podczas ćwiczeń (siedzące, stojące oraz leżące) oraz pranajama - czyli nauka kontrolowania oddechu.

Ashtanga Yoga

Z punktu widzenia wysiłku fizycznego ashtanga to najbardziej dynamiczny i energiczny styl jogi, dla osób sprawnych fizycznie i wytrzymałych. Asany wykonywane są płynnie w sekwencjach o rosnącej trudności.

W dosłownym tłumaczeniu ashtanga yoga to znaczy joga ośmioczłonowa. Bazuje na 8 stopniach:

  • Yama – zasady moralne takie jak niestosowanie przemocy czy prawdomówność
  • Niyama – zasady postępowania względem siebie: czystość, zadowolenie, zaangażowanie
  • Asana – praktyka pozycji
  • Pranajama – kontrola oddechu
  • Pratyahara – skierowanie zmysłów do wewnątrz
  • Dharana – koncentracja
  • Dhyana – medytacja
  • Samadhi – stan wyższej świadomości, poczucie jedności z obiektem medytacji

Przykładowe klasy ashtangi, od których można zacząć: program 30 min

 

Joga Iyengara

Nazwa pochodzi od nazwiska B.K.S Iyengara, jednego z najbardziej znanych nauczycieli jogi na świecie. Ten styl jogi jest raczej statyczny, wyróżnia go powolny ruch, długie stanie w pozycjach i – przede wszystkim – koncentracja na precyzyjnym ułożeniu ciała w asanach. Z tego względu joga Iyengara polecana jest osobom początkującym oraz mającym problemy zdrowotne (w tym z kręgosłupem). Dla zwiększenia precyzji i uniknięcia kontuzji podczas ćwiczeń korzysta się z pomocy takich jak paski, klocki, koce, krzesła.

W miarę praktyki asany stają się nie tylko bardziej skomplikowane, ale powinny być też wykonywane coraz precyzyjniej, z coraz większą świadomością ciała. Wraz z łatwiejszym wykonywaniem pozycji, wprowadza się także pracę z oddechem.

Przykładowe klasy: program 1h 

 

Kundalini Yoga

To propozycja dla osób zainteresowanych medytacją, duchową stroną praktyki jogi (kundalini nazywa się czasem „jogą świadomości”). Głównym przesłaniem jest uwolnienie energii, która według twórców tego stylu uśpiona jest u podstaw kręgosłupa. Praktyka skupia się przede wszystkim na mantrach (medytacji przez dźwięk, intonację, śpiew) i oddechu, w mniejszym stopniu na samych asanach.

Przykładowy, pozytywny i dość „łatwostrawny” filmik w zachodnim stylu: program 1h 

 

Sivananda Yoga

Ten styl koncentruje się zarówno na fizycznej, jak i na duchowej praktyce jogi i według specjalistów nadaje się dla osób początkujących, ale – moim zdaniem – sprawnych fizycznie (dla mnie stanie na głowie nie było osiągalne nawet po kilku latach praktyki). Asany mogą być poprzedzone śpiewaniem mantr i ćwiczeniami oddechowymi, a program kończy się relaksacją (śavasana). Za każdym razem wykonuje się 12 podstawowych pozycji, które wzmacniają i uelastyczniają ciało:

  • Sirsasana (stanie na głowie)
  • Salamba-sarvangasana (świeca)
  • Halasana (płóg)
  • Matsyasana (ryba)
  • Paschimothanasana (skłon do przodu z postymi nogami)
  • Bhujangasana (kobra)
  • Shalabhasana (świerszcz)
  • Dhanurasana (mostek/łuk)
  • Ardha Matsyendrasana (skręt tułowia)
  • Bakasana (pozycja żurawia)
  • Pada Hasthasana (skłon do przodu w stojącej pozycji)
  • Trikonasana (pozycja trójkąta)

Filozofia tej odmiany jogi bazuje na nauce Swami Sivanandy, którą można w bardzo skrótowy sposób skrócić do kilku zaleceń: służ, kochaj, medytuj, zrozum. Ważna jest nie tylko sama praktyka jogi, odpowiednie asany, oddech i relaksacja, ale również dieta i pozytywne myślenie.

Dla początkujących: do nauki – 6,5 minuty 

Inne filmiki z 12 pozycjami i przyjemną, relaksacyjną muzyką: program 5,5 minuty  oraz program 3,5 minuty 

 

Bikram joga

Bikram joga bazuje na klasycznych pozycjach hatha-jogi, ale praktykowana jest w pomieszczeniu podgrzewanym do temperatury 36-42˚C, dzięki czemu pomaga pozbyć się z ciała toksyn i intensywniej rozciągnąć ciało. To intensywny, dynamiczny styl dla osób o dobrej kondycji i zdrowych. Mówi się na nią „gorąca joga”, a działanie porównuje do korzystania z sauny (uwaga, z podobnych powodów co korzystanie z sauny nie jest ona polecana wszystkim, na niektórych może działać osłabiająco).

Zwykle praktyka Bikram jogi bazuje na sekwencji 26 asan, którą rozpoczynają pozycje stojące, potem następują wygięcia w tył, skłony w przód i skręty. Każdą asanę wykonuje się zazwyczaj dwukrotnie, w określonym czasie.

Może to wyglądać tak jak na tym filmiku demonstracyjnym .

 

Moja joga w domu

Każdego dnia rano staram się wykonywać 5 rytuałów tybetańskich, które bazują na pozycjach jogi i są idealne dla początkujących (więcej na ten temat przeczytacie tutaj). Kiedy mam więcej czasu wykonuję któryś z polecanych wyżej programów, przekonałam się także do ćwiczeń z Basią Lipską i z Wiktorem Morgulcem (ich programy znajdziecie na YouTube). Osobom całkowicie początkującym polecam zwłaszcza tego drugiego instruktora, bo ćwiczenia wykonuje powoli i dokładnie omawia każdą pozycję.

Ostatnio zainteresowałam się też jogą hormonalną jako metodą na naturalne wsparcie pracy tarczycy i ćwiczę z tym programem.

Zaznaczam jednak, że nie każda odmiana jogi będzie pasowała każdemu – warto poszukać drogi dla siebie, nie zniechęcać się po pierwszej próbie. Jeżeli nie spodobały Wam się zajęcia Iyengara, to nie znaczy, że nie polubicie ashtangi.

 

Dlaczego warto uprawiać jogę

I na koniec (dla anglojęzycznych) infografika, która mnie przynajmniej bardzo motywuje do ćwiczeń – zapisałam ją sobie na pulpicie komputera i zerkam, gdy na dworze ciemno, zimno i nic mi się nie chce;)

 

A Wy jakie macie doświadczenia z jogą? 

 

Infografika: Jan Diehm, The Huffington Post

Zdjęcie tytułowe: adifansnet, Flickr (na licencji Creative Commons)