Całonocna owsianka z lodówki z chia i sezonowymi owocami

Całonocna owsianka z lodówki z chia i sezonowymi owocami

Mam wrażenie, że przepis na owsiankę całonocną był jakiś czas temu blogowym hitem – wszędzie pojawiały się zdjęcia overnight oats. Przyznam, że mi ten pomysł nie za bardzo podpasował, bo jedną z podstawowych zalet owsianki jest dla mnie – oprócz szybkości przygotowywania – fakt, że jest to śniadanie „na ciepło”.

W taki upał jak dziś jednak bez mrugnięcia od tej mojej zasady ciepłego śniadania odchodzę:) Całonocna owsianka prosto z lodówki przy takich temperaturach sprawdza się rewelacyjnie i syci na długi czas.

Całonocna owsianka z nasionami chia i owocami


Składniki (na 1 porcję):

garść płatków owsianych górskich
1 szklanka mleka (u mnie migdałowe, ale może być dowolne mleko roślinne lub zwykłe)
1 łyżeczka nasion chia
szczypta wanilii
szczypta cynamonu i kardamonu
owoce sezonowe, świetnie sprawdzą się w wersji mrożonej: borówki, jagody, maliny, czarna porzeczka, agrest, brzoskwinie
opcjonalnie (szczególnie, jeżeli używamy kwaśnych owoców): 1 łyżeczka naturalnego miodu, migdały, orzechy, etc.

Przygotowanie:

Jedyna trudność polega na tym, aby pamiętać, aby naszą całonocną owsiankę przygotować wieczorem:) Można zrobić ją w miseczce lub – jeszcze lepiej – w słoiku, wygodnie zmieści się wtedy w lodówce, a w razie potrzeby możemy zabrać ją ze sobą do pracy czy szkoły.

Zalewamy płatki owsiane mlekiem, dodajemy łyżeczkę nasion chia, wanilię, cynamon, kardamon mieszamy, a następnie wstawiamy słoik na noc do lodówki (albo przynajmniej na 1-2 godziny). Można dorzucić także migdały, orzechy, suszoną żurawinę – co kto lubi do tradycyjnej owsianki. Jeżeli nie przepadacie za mlekiem, zamiast niego można użyć też jogurtu naturalnego, kefiru lub maślanki, sprawdzają się całkiem dobrze.

Rano, po wyciągnięciu owsianki, wystarczy już tylko dodać świeże owoce (ja dodałam mrożone, w taką pogodę sprawdzają się super i rozmrażają błyskawicznie) i ewentualnie miód. Voila, śniadanie gotowe:)




Aromatyczna oliwa smakowa domowej roboty

Aromatyczna oliwa smakowa domowej roboty

Podczas ostatniej podróży do Chorwacji zajadaliśmy się z moim mężem takim oto daniem: biały, wiejski chleb maczany w zakupionej na straganie oliwie z oliwek z czosnkiem i rozmarynem, do tego pomidory, oliwki, kozi ser i pikantna lokalna kiełbasa. Smakowało tak dobrze, że mogliśmy jeść to na okrągło – i jedliśmy, mimo że na co dzień unikam białej mąki;)

Jeszcze podczas podróży postanowiliśmy zrobić taką oliwę smakową po powrocie do domu – dla siebie i dla bliskich. Od lokalnych rolników kupiłam dobrej jakości oliwę z oliwek extra virgin, a w górach nazbieraliśmy trochę rozmarynu (ten dziko rosnący jest o niebo bardziej aromatyczny niż ten hodowany w doniczkach).

Dzisiaj przepis na taką właśnie oliwę „po chorwacku” oraz trochę inspiracji na inne mieszanki smakowe.

Oliwa smakowa
z rozmarynem, czosnkiem i papryczką chili


Składniki na 3 butelki po 250 ml:
0,5 l oliwy z oliwek
1-2 główki czosnku
9 gałązek rozmarynu
2 papryczki chili

oliwa smakowa przyprawy

Przygotowanie

Przygotowuję butelki lub specjale pojemniki na oliwę (takie, jakie można często spotkać w restauracjach, z „rurką” na górze – można takie kupić np. w Ikei). Idealne będą takie z ciemnego szkła, bo oliwa najlepiej się w nich przechowuje, ale niestety mi nie udało się takich znaleźć. Dzień wcześniej butelki sparzyłam wrzątkiem.

Jak robię oliwę smakową? Płuczę dokładnie wszystkie składniki (gałązki świeżych ziół, papryczki, czosnek) i zostawiam je do wyschnięcia na parę godzin, tak, żeby nie było już na nich wody. Na dnie każdej butelki układam: po 2-3 ząbki czosnku przekrojone na mniejsze części, pół lub całą papryczki chilli, 3-4 gałązki rozmarynu. Oczywiście proporcje można dowolnie zmieniać, jeżeli lubicie bardziej czosnkowe lub pikantne smaki. Całość zalewam oliwą z oliwek i odstawiam w chłodne, zacienione miejsce. Oliwa „łapie” smak i aromat dodatków po 2-3 dniach, z moich doświadczeń wynika, że najlepiej przechowywać ją nie dłużej niż 1-2 miesiące.

 

Inne warianty oliw smakowych

1. Oliwa z oliwek + świeży czosnek – niewiele jest tak nieskomplikowanych, a jednocześnie pysznych dań jak dobrej jakości oliwa ze świeżym, domowym chlebem lub bagietką

2. Oliwa z dodatkiem suszonych pomidorów, bazylii i czosnku – do dań włoskich, sałatek na bazie rukoli, makaronów

3. Oliwa z cytryną i pieprzem – idealna do ryb i lekkich sałatek, w tym takich z owocami, np. arbuzem czy pomarańczą

 

Bardzo Wam polecam przygotowanie własnych oliw smakowych – dla tych doznań smakowych naprawdę warto:)

 

 

Quinoa z jabłkiem, granatem i płatkami migdałów

Quinoa z jabłkiem, granatem i płatkami migdałów

Ostatnio pokochałam granaty i zajadam się nimi w oczekiwaniu na nasze lokalne, sezonowe owoce. Owoc granatu nie bez przyczyny nazywany jest symbolem zdrowia i płodności. Dzięki zawartości przeciwutleniaczy zmniejsza ryzyko chorób serca, opóźnia starzenie, wzmacnia odporność organizmu. W medycynie wschodniej granat stosowany był podobno jako składnik leku na potencję, redukujący zaburzenia erekcji i zwiększający libido.

No i wielka zaleta tego owocu – smak. Lekko słodki, soczysty, orzeźwiający. I jeszcze do tego ładnie wygląda:) Jedynym minusem jest trudność w obieraniu, ale jest na to sposób.

Jak obrać granat?

Jeżeli obieraliście kiedyś granat, wiecie, że to dosyć, hmm, upierdliwa czynność. Jak obrać granat, nie brudząc siebie i wszystkiego wokół sokiem? Po umyciu i osuszeniu ostrym nożem odkrawamy  ok. 1-2 centymetrowy „czubek” granatu, a następnie delikatnie nacinamy owoc wzdłuż, dzieląc go na 6 cząstek. Każdą z naciętych cząstek rozluźniamy i odrywamy palcami, a następnie usuwamy z niej biały miąższ i wyjmujemy pestki granatu.

jak obrać granat

Źródło zdjęcia: szczyptasmaq

A jeśli potrzebujecie dalszych instrukcji, jak obrać granat, zerknijcie na fajną zdjęciową instrukcję krok po kroku tutaj albo filmik z nieco innym sposobem obierania tutaj. A teraz czas na mój przepis.

Quinoa z jabłkiem, granatem i płatkami migdałów – składniki na 2 porcje


1 szklanka ugotowanej komosy ryżowej (quinoa)
1 łyżeczka masła
1 dojrzały granat
1 jabłko
trochę soku z cytryny
płatki migdałów
cynamon
opcjonalnie: 1 łyżka naturalnego miodu, suszona żurawina, po 1 łyżeczce gęstego jogurtu lub serka mascarpone

Przygotowanie

Komosę ryżową gotuję według przepisu na opakowaniu, po ugotowaniu dodaję do niej masło i cynamon, mieszam, przekładam na talerze. Jeżeli wolicie słodsze danie, możecie też dodać miód i/ lub żurawinę.

Co dalej? Myję i obieram owoce, sokiem z granatu polewam quinoę, a pestki granatu i cząstki jabłka układam na wierzchu, polewam sokiem z cytryny, posypuję cynamonem i płatkami migdałów (mogą być uprażone na suchej patelni, ale nie muszą). Do tego można podać jeszcze po łyżeczce jogurtu greckiego lub serka mascarpone. Smakuje tak jak wygląda – pysznie:)

 

 

Wzmacniający koktajl pomarańczowo-owsiany

Wzmacniający koktajl pomarańczowo-owsiany

Skończyłam długą, pierwszą od wielu lat kurację antybiotykową i cały czas czuję jeszcze duże osłabienie organizmu. Jak zawsze ratunku postanowiłam szukać w odżywczym, zdrowym jedzeniu:) Dziś przepis na koktajl pomarańczowo-owsiany, który łączy trzy składniki wskazane po leczeniu antybiotykiem:

  • naturalny probiotyk – ekologiczny jogurt z żywymi kulturami bakterii - pomaga odbudować prawidłową florę bakteryjną jelit
  • witamina C – zawarta w cytrusach - odtruwa i wspomaga układ odpornościowy
  • błonnik – którego źródłem są w tym przypadku płatki owsiane, migdały i biały miąższ z pomarańczy - pomaga w usuwaniu toksyn z organizmu

Koktajl pomarańczowo-owsiany – składniki


200 ml jogurtu naturalnego (u mnie ekologiczny jogurt probiotyczny)
1 cała dojrzała pomarańcza
sok z 1/2 cytryny
2-3 łyżki płatków owsianych
5-8 zmielonych migdałów
1 łyżeczka zmielonego siemienia lnianego
opcjonalnie: łyżeczka naturalnego miodu, cynamon

Przygotowanie

Płatki owsiane łączę z jogurtem naturalnym i zostawiam na parę minut, aby zmiękły. Pomarańczę myję i obieram, zostawiając jak najwięcej białych błonek (zawierają sporo błonnika). Wyciskam sok z cytryny. W młynku do kawy mielę ziarna siemienia lnianego i migdały (można je wcześniej namoczyć w wodzie i obrać ze skórki). Wszystkie składniki wrzucam do blendera i miksuję, a na końcu doprawiam cynamonem. Jeżeli chcecie, do koktajlu można dodać też łyżeczkę miodu lub odrobinę stewii. Koktajl gotowy, na zdrowie!

 

 

Wegańskie burgery: kotlety z buraków i kaszy jaglanej

Wegańskie burgery: kotlety z buraków i kaszy jaglanej

Wspaniałym skutkiem ubocznym mody na zdrowe odżywianie jest fakt, że w miastach coraz więcej jest miejsc ze zdrowym i pysznym jedzeniem. We Wrocławiu też jest pod tym kątem coraz lepiej, ale muszę przyznać, że do moich faworytów i tak należy klasyk wśród klasyków – restauracja Vega. Dziś przepis na kotlety wegańskie inspirowane ich menu – niedawno w końcu zrobiłam je sama i muszę przyznać, że było warto:)

Kotlety wegańskie – składniki na ok. 10-12 szt.


buraczane:

2 szklanki surowych, startych buraków
1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
1/2 szklanki słonecznika
1/3 szklanki sezamu
1 duża cebula
2 łyżki mąki jaglanej lub owsianej
2-3 ząbki czosnku
2-3 łyżki oliwy z oliwek
sól, pieprz, ulubione przyprawy – ja dałam majeranek, chili, słodką paprykę

jaglane:

1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
20 dag pieczarek
2 duże cebule
kawałek pora
1/2 szklanki pestek dyni
2 łyżki oliwy z oliwek
sól, pieprz, przyprawy do smaku – ja dałam kurkumę i zioła prowansalskie

 

Sposób przygotowania:

Obie wersje burgerów – buraczane i jaglane – przygotowuję równocześnie, wtedy jest najsprawniej. Kaszę jaglaną płuczę i gotuję na sypko, lekko studzę i rozkładam do dwóch misek. Buraki obieram i ścieram na tarce o grubych oczkach, dorzucam do pierwszej miski. Podsmażam wszystkie pokrojone drobno cebule, część przekładam do pierwszej miski z kaszą i burakami, do reszty dorzucam pieczarki i por, jeszcze chwilę smażę, a potem przekładam do drugiej miski.

Do obu wersji dodaję resztę składników i mieszam je dokładnie oraz przyprawiam do smaku. Przygotowując burgery pierwszy raz nie podprażyłam ziaren sezamu, słonecznika ani dyni, licząc na to, że zrobią się chrupiące w piekarniku – ale nie bardzo tak się stało, zdecydowanie lepiej jest je więc lekko podprażyć na suchej patelni. Większą część ziaren dodaję do środka burgerów, ok. 1/4 zostawiam, aby zrobić z nich panierkę.

Burgery formuję dłonią w duże, płaskie placki i otaczam w ziarnach: buraczane w sezamie, jaglane – w mieszance słonecznika, sezamu i pestek dyni. Rozkładam na blaszce lekko natłuszczonej oliwą z oliwek i piekę ok. 45 min. w temperaturze 180°C. W trakcie pieczenia burgery można przewrócić delikatnie na drugą stronę.

Wegetariańskie burgery smakują świetnie na zimno i na ciepło, np. w towarzystwie surówek, z porcją ryżu (tak podają zestawy obiadowe w Vedze). Można serwować je też oczywiście „klasycznie”: z bułką z dobrej mąki, świeżymi warzywami, ketchupem czy domowym majonezem.

 

 

Superzdrowe domowe czekoladki z nadzieniem

Superzdrowe domowe czekoladki z nadzieniem

Przypominam, że do środy trwa jeszcze konkurs na zdrowy deser bez cukru, w którym możecie wygrać książki „Rzucam cukier” S.Wilson i „Słodki sposób na alergię” M.Kalemby-Drożdż. Szczegóły znajdziecie w poprzednim wpisie i na Facebooku.

Ja tymczasem przedstawiam Wam mój przepis na superzdrową, bardzo łatwą do zrobienia i pyszną domową czekoladę. Można przygotować ją w formie tabliczki – wylewając po prostu na talerz lub do foremki i mrożąc w zamrażarce – albo w formie czekoladek z dowolnym nadzieniem, tak jak w poniższym przepisie. Muszę powiedzieć, że kiedyś do takiej czekolady dawałam dużo więcej słodyczy (miodu albo syropu z agawy), teraz z zachwytem stwierdzam, że po detoksie cukrowym naprawdę zmienił mi się smak i czekoladę słodzę dużo mniej, a nadal jest baaardzo satysfakcjonująca smakowo:)

Domowe czekoladki – składniki na ok. 15 sztuk


2 czubate łyżki nierafinowanego oleju kokosowego
3-4 łyżki dobrej jakości kakao i/lub karobu
1 łyżeczka naturalnego miodu do smaku
ulubione dodatki: chilli, cynamon, prawdziwa wanilia
nadzienie: u mnie – 2 łyżki namoczonych migdałów i 2 łyżki mrożonych malin

Przygotowanie

Olej kokosowy rozpuszczam w małym rondelku. Dodaję do niego kakao oraz karob i dobrze mieszam. Lekko studzę i dodaję miód (pilując, aby nie podgrzewać go za bardzo, bo powyżej 40°C traci część swych prozdrowotnych właściwości). Czekoladę przyprawiam cynamonem i odrobiną wanilii. Połowę powstałej masy czekoladowej przelewam na dno silikonowych foremek do czekolady (zdjęcie 1) i wkładam do zamrażarki na 30 minut.

jak zrobić czekoladę

W czasie, kiedy spody czekoladek się chłodzą, przygotowuję dwa rodzaje nadzienia. Pierwsze – migdałowe – to po prostu zmielone w młynku migdały albo pokruszone płatki migdałowe. Drugie – nadzienie malinowe – to zamrożone, rozdrobione na jak najdrobniejsze części maliny przyprawione odrobiną chilli. Oczywiście możliwości jest wiele: czekoladki możemy nadziewać orzechami, wiórkami kokosowymi, owocami, galaretką, a nawet likierem – co kto lubi:)

Po wyjęciu spodów czekoladek z zamrażarki, układam na nich wybrane nadzienie (zdjęcie 2), a następnie ponownie zalewam pozostałą masą czekoladową tak, aby przykryła migdały i maliny. Jeżeli w międzyczasie masa zacznie gęstnieć, można ją lekko podgrzać – wtedy tafla czekoladek będzie gładka. Po wypełnieniu foremek czekoladki ponownie schładzam w lodówce lub zamrażarce i… gotowe!

domowe czekoladki

Domową czekoladę i czekoladki przechowujemy oczywiście cały czas w lodówce, bo olej kokosowy w temperaturze pokojowej szybko się topi. Smakują obłędnie, są delikatnie słodkie, ale to taki szlachetny, głęboko czekoladowy, lekko kokosowy smak. Zupełnie inna liga niż pełna cukru czekolada kupowana w sklepie.