Orkiszowa tarta z kozim serem

Orkiszowa tarta z kozim serem

Dziś przepis na tartę z kozim serem. Potrawa jest szybka w przygotowaniu, sycąca i pozwala pysznie połączyć składniki zapiekane ze świeżymi.

Tarta z kozim serem – składniki


ciasto:
250 g (niepełne 2 szklanki) mąki orkiszowej
150 g zimnego masła
1 żółtko
1/2 łyżeczki soli
opcjonalnie: 1 łyżeczka ulubionych suszonych ziół (np. zioła prowansalskie, bazylia, oregano)

nadzienie: 
ok. 100 g koziego sera (ja miałam taki w kostkach, w oliwie z ziołami, ale może być ser w dowolnym kształcie, bez zalewy)
2-3 łyżki startego żółtego sera
1 jajko + 1 białko pozostałe z ciasta
kilkanaście pomidorków koktajlowych
kilkanaście oliwek  (czarnych lub zielonych)
1/2 żółtej papryki
sól
świeżo mielony pieprz
zioła prowansalskie

Przygotowanie

ciasto:

Do miski przesiewam przez sitko mąkę orkiszową, dodaję masło pokrojone w plastry oraz sól, dodaję żółtko. Łączę ciasto dłońmi, ucierając je, a następnie zagniatając – szybko, przez kilka minut. Formuję kulkę, zawijam ją w folię i wkładam do lodówki (na ok.1-2 h) lub zamrażarki (opcja przyspieszona, wystarczy ok. 1/2 h). Schłodzone ciasto wykładam na blachę pokrytą papierem do pieczenia (ja używam formy okrągłej o średnicy 30 cm) i rozkładam je równomiernie, zaginając po bokach na wysokość ok. 1-2 cm. Ciasto na całej powierzchni nakłuwam widelcem, a następnie obciążam specjalnymi kamyczkami (ja nie mam i zamiast nich stosuję surowe ziarenka fasoli). W piekarniku rozgrzanym do temperatury 180°C podpiekam tartę przez ok. 15 minut. Po podpieczeniu ciasto należy trochę schłodzić – to ważne, żeby przestygło zanim wyłożymy na tartę nadzienie, w przeciwnym razie jest prawie pewne, że powstanie zakalec.

nadzienie:

Gdy tarta jest już ledwo ciepła, przygotowuję nadzienie. Do miseczki wbijam jaja i rozbijam je widelcem. Dodaję część (ok. 20g) sera owczego, starty żółty ser, sól, pieprz i zioła prowansalskie i dokładnie wszystko mieszam. Masę wylewam na przestudzoną tartę, wkładam do piekarnika (180°C) i zapiekam przez następne 15-20 minut.

kropka nad i: 

Warzywa myję i kroję: paprykę w kostkę, oliwki i pomidorki koktajlowe na pół. Pozostały ser kozi częściowo odsączam z oliwy. Wykładam wszystkie składniki na zapieczoną tartę i wstawiam do piekarnika na kolejne 5 minut, tak, aby warzywa delikatnie się podgrzały, a kozi ser leciutko się roztopił. Po wyciągnięciu tarty z piekarnika posypuję ją świeżo zmielonym pieprzem – gotowe!

 

 

Placki ziemniaczane – zdrowsza wersja

Placki ziemniaczane – zdrowsza wersja

Ktoś zapytał mnie ostatnio, czy ja naprawdę jadam tak dietetycznie. Hmmm, to zależy, co ma się na myśli mówiąc „dietetycznie”. To, że nie jem pszenicy, unikam gotowej paczkowanej żywności, konserwantów, nadmiaru cukru, złej jakości tłuszczów i mięsa – to fakt. Staram się po prostu wybierać świadomie i przygotowywać zdrowsze wersje tego, co lubię.

Ale zdecydowanie nie oznacza to, że moja dieta składa się wyłącznie z surowych albo gotowanych, niskokalorycznych posiłków. Dowodem niech będzie ten przepis na placki ziemniaczane. Ale nie takie tradycyjne, z samych ziemniaków, ale w wersji trochę zdrowszej. Żeby nie było, że naruszam prawa autorskie: autorem i wykonawcą tego przepisu jest mój mąż:)

Placki ziemniaczane z jesiennymi warzywami – składniki


ok. 1 kg ziemniaków w skorupkach

po kawałku innych ulubionych warzyw:
marchewki
selera
cukinii
papryki

1 cebula
1 ząbek czosnku
2-3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 duże jajko
sól, pieprz
oliwa z oliwek do smażenia

do zapieczenia na wierzchu:
zielony pomidor
cebula
kawałek startego żółtego sera

Przygotowanie

Ziemniaki trzeba dokładnie umyć i wyszorować, ale my zostawiamy je w skórce (tak jest szybciej, zdrowiej i pyszniej:))  Na drobnej tarce ścieramy wszystkie warzywa: ziemniaki, marchewkę, seler, cukinię, paprykę, cebulę. Warzywa (szczególnie ziemniaki i cukinia) puszczą sok – warto go trochę odlać, wtedy wystarczy mniej mąki. Dodajemy rozgnieciony ząbek czosnku, mąkę ziemniaczaną, jajko, ok. 1 łyżeczki soli, pieprz – i to wszystko dokładnie mieszamy. Smażymy na oliwie z oliwek.

Propozycja podania

Pierwsza tura smakuje świetnie ze śmietaną albo pomidorowym sosem. Ale hitem okazała się wersja odgrzewana następnego dnia. Placki zapiekłam w piekarniku z pokrojonym w plastry zielonym pomidorem, cebulą i startym żółtym serem. Czy to było dietetyczne? Hmm, nie powiedziałabym – ale było pyszne:)

 

 

Tarta po góralsku, czyli bundz w roli głównej

Tarta po góralsku, czyli bundz w roli głównej

Wróciliśmy z pienińsko-gorczańskich szlaków z kolejnymi szczytami Korony Gór Polskich na koncie, masą wspaniałych widoków w pamięci oraz… kilogramem bundzu i oscypków:) I to nie byle jakich, kupowanych z niewiadomego źródła przy zakopiance. [ Przyznam, że do tej pory naiwnie wierzyłam, że sprzedawane przy szklakach i szosach małe oscypki to tradycyjny regionalny wyrób z owczego mleka. Dopiero podczas tego wyjazdu miła pani prowadząca kuchnię we wspaniałej góralskiej karczmie w Jaworkach uświadomiła nam, że niekoniecznie i że często spotyka się mieszanki z mlekiem krowim...]

Bundz i oscypki prosto z podhalańskich stoków

Z bólem serca musiałam przyjąć do wiadomości, że podróbki są wszędzie, nawet na Podhalu. Ale nie ma tego złego: zostaliśmy dokładnie poinstruowani, gdzie kupić prawdziwy owczy bundz i niepodrabiane oscypki. A że jedna z poleconych bacówek leżała na naszym szlaku, postanowiliśmy właśnie tam zaopatrzyć się w podhalańskie sery. Najwyżej na szlaku! Z przepięknymi widokami na Pieniny i Beskidy oraz imponującym stadem owiec kilkaset metrów wyżej.

bacówka bundz oscypki owce
Byliśmy tego dnia jednymi z nielicznych turystów, którzy dotarli do bacówki i chyba w nagrodę dostaliśmy od bacy garść informacji o produkcji serów i jeszcze ciepły, „leżakujący” bundz prosto z beczki do spróbowania – był pyszny, zakupiliśmy więc z kilo:) Oscypki też faktycznie zupełnie inne, wędzone w większych formach i delikatniejsze w smaku. Zajadamy się tymi przysmakami od 2 dni. Dziś przepis na tartę po góralsku.

Tarta po góralsku (bezglutenowa;))

No dobra, z nazwą tego dania trochę popłynęłam: nie sądzę, żeby było coś takiego, jak tarta po góralsku, a już na pewno nie w wersji gluten-free. Ale jeżeli kiedykolwiek będziecie szukali pomysłu na to, jak wykorzystać bundz, bardzo polecam to danie – wszystkie składniki pasują do siebie idealnie!

Składniki (na 4 porcje)


ciasto:
3/4 kostki masła (zimnego z lodówki)
1 i 1/2 szklanki mąki kukurydzianej
sól
zioła prowansalskie

nadzienie: 
20-30 dag bundzu (albo mieszanki różnych serów)
podsuszana kiełbasa cielęca/ szynka wiejska
1 jajko
5 łyżek kwaśnej śmietany
4-5 suszonych pomidorów
pomidorki koktajlowe
sól, pieprz
ulubione przyprawy (u mnie: zioła prowansalskie, papryka ostra i słodka)

do podania: 
liście świeżego szpinaku

Przygotowanie

Rozpoczynam od przygotowania ciasta: do miski wsypuję mąkę, dodaję pokrojone w plastry masło, pół łyżeczki soli, zioła prowansalskie i wszystko to zagniatam w jednolitą bryłę. Ciasto wstawiam do lodówki na około pół godziny (można też do zamrażarki – wtedy wystarczy ok. 10 minut).

Gdy ciasto się chłodzi przygotowuję farsz: kroję wszystkie składniki, w miseczce mieszam jajko, śmietanę i przyprawy. Po wyjęciu z lodówki ciasto rozkładam na okrągłej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, a następnie rozrzucam na nim składniki. Po kolei: kiełbasa/ wędlina, bundz, suszone pomidory. Na to wylewam masę z jajka i śmietany, a na wierzchu układam pomidorki koktajlowe. Moje małe odkrycie: pomidory warto rozkroić i ułożyć miąższem do góry, bo skórka jest delikatniejsza i lubi się przypalać.

Zapiekam w temperaturze 180°C z termoobiegiem ok. 30-40 minut. Tartę podałam z listkami świeżego szpinaku – smakowała wybornie. Chociaż przyznam, że to nie to samo co świeży bundz na szlaku po całym dniu wędrówki;)

 

 

Alternatywny pomysł na sos kurkowy

Alternatywny pomysł na sos kurkowy

Sezon na kurki ciągle trwa, a muszę powiedzieć, że sos kurkowy to jedno z moich ulubionych dań z grzybami. Zawsze pozostawałam wierna podstawowemu przepisowi: podsmażona cebulka, kurki, śmietana, sól, pieprz. Tak dobrych i prostych połączeń nie trzeba zmieniać.

Tym razem jednak, gdy zabrałam się za przygotowywanie sosu kurkowego okazało się, że nie mam w lodówce śmietany ani nawet tłustego jogurtu czy mascarpone. Nie miałam czasu na wyjście do sklepu, więc postanowiłam użyć tego, co mam: oscypka, większej ilości masła, cebuli i… kawałka cukinii. Wyszło nadspodziewanie smacznie.

Sos kurkowy z oscypkiem i cukinią – składniki na 2 porcje


sos_kurkowy2500 g kurek
1 duży lub 3-4 małe oscypki z koziego sera
pół małej cukinii obranej ze skórki, bez miąższu i pestek
1 duża cebula
1 mały ząbek czosnku
2 łyżki masła
sól, świeżo mielony pieprz

Przygotowanie

Warzywa myję, obieram, kroję (dowolnie). Kurki myję, oczyszczam, kroję na 2-3 części. Na patelni podsmażam na maśle cebulę i czosnek, po chwili dodaję kurki i cukinię, doprawiam niewielką ilością soli. Gdy warzywa i grzyby gdy są już prawie miękkie, dorzucam kawałki oscypka i smażę jeszcze chwilę tak, żeby oscypek rozpuścił się, ale nie przywarł do patelni. Na koniec doprawiam świeżo mielonym pieprzem.

Sos kurkowy smakuje dobrze chyba z wszystkim: makaronem, różnymi rodzajami kasz, ryżem, ziemniakami, a nawet z pieczywem. U mnie – ponieważ jadam ostatnio bezglutenowo – była kasza jaglana i sałatka z pomidorów i bazylii. Pycha!

 

 

Zdrowe zamienniki: makaron z cukinii (+ 3 sosy)

Zdrowe zamienniki: makaron z cukinii (+ 3 sosy)

Jak już wiecie eksperymentuję ostatnio z dietą bezglutenową. Po pierwszym załamaniu pt. „Co ja teraz będę jeść”, testowanie przepisów na dania gluten-free zaczyna sprawiać mi coraz większą frajdę. W sieci i we własnej głowie można znaleźć mnóstwo pomysłów na potrawy, na które „normalnie” pewnie w ogóle byśmy nie wpadli. Jednym z nich jest makaron z cukinii, który z makaronem ma wspólnego w zasadzie tylko tyle, że może służyć do podobnych zastosowań. W sam raz, gdy na diecie zatęsknicie za spaghetti;)

Jak przygotować makaron z cukinii


Jeżeli macie w domu obieraczkę do warzyw albo tarkę z cienkimi kwadratowymi oczkami, chyba nie ma nic prostszego. Cukinię w skórce bardzo dokładnie szorujemy, kroimy wzdłuż na 4 części. Kroimy w „paski” za pomocą obieraczki do warzyw (wtedy „makaron” będzie przypominał tagliatelle) lub tarki (wtedy będzie miał kształt spaghetti). W dużym garnku gotujemy wodę, solimy, a gdy zagotuje się, wrzucamy nasz wcześniej przygotowany makaron z cukinii. Gotujemy krótko, max 1 minutę – w zasadzie cukinia ma być tylko sparzona. Odcedzamy, ja na tym etapie dodaję jeszcze trochę oliwy z oliwek, a na talerzu, jeszcze przed nałożeniem sosu, posypuję cukinię świeżo zmielonym pieprzem.

Dla 2 raczej głodnych osób używam 1 dużej lub 2 małych cukinii.

Najlepsze sosy


Makaron z cukinii traktuję jako zamiennik doskonały do zbożowego makaronu i w zasadzie pasują do niego wszystkie sosy, których używaliście do tej pory np. do spaghetti. Moje 3 przetestowane i ulubione sosy to:

Sos kurkowo-śmietanowy

0,5 kg kurek podsmażam na maśle klarowanym i cebuli. Kiedy grzyby puszczą wodę i trochę odparują, dodaję 1 ząbek czosnku, a potem śmietanę 18%, szczyptę gałki muszkatołowej, sól, świeżo zmielony pieprz. Posypuję pokrojonym koperkiem i natką pietruszki.

Sos mięsno-warzywny

makaron z cukinii z sosemNa patelni podsmażam cebulkę i czosnek, dodaję mielone mięso wołowe, przyprawy: pieprz, paprykę słodką i ostrą, sól (podobno wołowiny nie powinno się solić przed smażeniem, ale nie wszyscy kulinarni eksperci to potwierdzają;)). Po jakimś czasie dodaję marchewkę pokrojoną w talarki, a pod koniec smażenia pozostałe warzywa: świeże pomidory, paprykę. Doprawiam do smaku. Do tego oczywiście makaron z cukinii (np. ten w kształcie tagliatelle) i trochę startego żółtego sera.

Sos boloński

Najlepszy robi mój mąż – ze świeżych pomidorów, które dosyć długo dusi w ziołach i czosnku na wolnym ogniu tak, żeby nadmiar wody odparował. Niezawodny przepis znajdziecie także tutaj.

 

Gulasz cielęcy z cukinią, pomidorami i papryką – czyli w końcu coś konkretnego

Gulasz cielęcy z cukinią, pomidorami i papryką – czyli w końcu coś konkretnego

Ponieważ ostatnio nie jem prawie w ogóle zbóż, eksperymentuję z daniami warzywno-mięsnymi. Inspiracji na dania w stylu paleo w sieci nie brakuje, ale nie lubię gotować z przepisem, wolę wrzucić do garnka to co akurat mam  pod ręką i co mi pasuje. Tym razem przepis na gulasz cielęcy z warzywami (u mnie głównie warzywa sezonowe, ale tak naprawdę sprawdzi się dowolna mieszanka warzyw, łącznie z ziemniakami). Przygotowuję go od razu w większej ilości i mamy obiad lub kolację na 2-3 dni.

Składniki (na 5-6 porcji)


0,8 kg cielęciny
1 duża cukinia
1 bakłażan
2 papryki (u mnie czerwona i biała)
1 kg pomidorów
3-4 marchewki
8-10 pieczarek
1 duża cebula
2 duże ząbki czosnku
0,5 papryczki chilli
2 łyżki masła klarowanego do smażenia
sól, pieprz
papryka słodka w proszku
natka pietruszki, koperek, szczypiorek do posypania

Przygotowanie

W dużym garnku podsmażam na 1 łyżce klarowanego masła pokrojoną w pióra cebulę i plasterki czosnku, po chwili dodaję pokrojoną w 3 centymetrowe kostki cielęcinę. Przyprawiam solą i pieprzem, smażę ok. 15 minut na dużym ogniu, często mieszając. Gdy mięso jest już lekko podsmażone i zaczyna łapać złocisty kolor, dodaję marchewkę pokrojoną na talarki, a po kolejnych 10-15 minutach dowolnie pokrojone warzywa: paprykę, cukinię i bakłażana, papryczkę chilli.

Na osobnej małej patelni na odrobinie masła podsmażam pieczarki (tak, żeby puściły wodę). Pomidory parzę i obieram ze skórki, kroję w duże części. Gdy warzywa w gulaszu są już „prawie gotowe”, dodaję do nich podsmażone pieczarki, pomidory, doprawiam do smaku solą, pieprzem i słodką papryką. Duszę jeszcze 5-10 minut.

Gulasz cielęcy dobrze smakuje z czymś zielonym na wierzchu: natką pietruszki, koperkiem i/lub szczypiorkiem.

Gulasz cielęcy - inna wersja

Przygotowując ten post natknęłam się na przepis, który koniecznie muszę wypróbować: gulasz cielęcy z grzybami (oczywiście mam już pomysł na parę modyfikacji tego przepisu). Połączenie cielęciny z grzybami, np. z kurkami lub pieczarkami jak dla mnie zapowiada się rewelacyjnie – challenge accepted, będzie następnym razem:)