Przegląd książek kulinarnych idealnych na prezent

Przegląd książek kulinarnych idealnych na prezent

Nie przepadam za kupowaniem świątecznych prezentów, zawsze mam problem z wyborem – bo jak tu co roku wymyślić coś oryginalnego, ale jednocześnie przydatnego, co sprawi obdarowanemu autentyczną radość. Sama także coraz częściej nie potrafię określić co chciałabym dostać, nie czuję potrzeby gromadzenia nowych rzeczy, a to co faktycznie potrzebne wolę kupić sama.

Wyjątkiem są książki. Mimo niedawno zakupionego Kindla mam sentyment do tych tradycyjnych, pięknie wydanych, pachnących drukiem i obiecujących chwilę relaksu, emocji czy refleksji. Nie ma chyba osoby, dla której nie udałoby się wybrać książki dopasowanej do jej zainteresowań – nawet jeśli nie jest miłośnikiem literatury, zawsze możemy poszukać tytułu związanego z jego hobby.

Jeżeli szukacie prezentu dla miłośników zdrowego stylu życia, zapraszam na mały przegląd wartościowych i pięknie wydanych książek poświęconych zdrowemu gotowaniu.

Książki kulinarne na prezent


zdrowe odżywianie książki

1. „Smaki” Agnieszki Maciąg

W serii ukazały się do tej pory: „Smak życia”, „Smak miłości”,  „Smak szczęścia”,  „Smak świąt” i ostatnio wydany „Smak zdrowia”.  Wszystkie łączy pozytywny, motywujący przekaz, holistyczne podejście do tematu zdrowia, mnóstwo świetnych przepisów oraz piękne zdjęcia.

2. „Jadłonomia” i „Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

Książki kulinarne autorki bloga o tym samym tytule, to prawdziwa gratka dla miłośników kuchni roślinnej. Znajdziecie w niej przepisy na mniej i bardziej egzotyczne dania wegańskie.  Przypominam,  że Nową Jadłonomię można wygrać w trwającym do środy konkursie.

3. „Dieta paleo po polsku” Dawida i Alicji Białowąs

A to z kolei ciekawa pozycja dla osób,  które nie wyobrażają sobie swojej diety bez mięsa – książka poświęcona gotowaniu w stylu paleo. Dużo fajnych, mięsno-warzywnych lub tłuszczowo-warzywnych przepisów i bardzo apetyczne zdjęcia.

4. „Słodka kuchnia roślinna” Idy Kulawik

Jeżeli macie wśród bliskich miłośnika słodyczy, a chcielibyście zachęcić go do trochę zdrowsze diety, ta książka może być strzałem w dziesiątkę. Świetne,  proste przepisy na zdrowe słodkości opatrzone pięknymi zdjęciami –  zjada się je oczami!

5. „Italia do zjedzenia” Bartka Kieżuna

Wyjątkowe połączenie przewodnika z książką kucharską. Podróż po najciekawszych rejonach Italii z włoską kuchnią i szczyptą sztuki w tle. Idealny prezent dla miłośników śródziemnomorskich klimatów.

6. „Dzika kuchnia” Łukasza Łuczaja

Tu z kolei gratka dla fanów dzikiej przyrody i oryginalnych potraw. Łukasz Łuczaj udowadnia, że na łąkach i w lasach można znaleźć wiele roślin, które są pyszne i zdrowe.  Oprócz przepisów znajdziecie tam opisy,  ryciny i kalendarz zbiorów dzikich roślin.

 

To moje propozycje – zapraszam do dzielenia się innymi inspirującymi lekturami o zdrowym odżywianiu. 

 

 

10 pomysłów na marchewkę

10 pomysłów na marchewkę

Zimą, kiedy wybór warzyw jest mocno ograniczony, marchew jest na wagę złota (szczególnie taka zakupiona u rolnika lub zebrana z własnego ogrodu i przechowywana w piwnicy), a możliwości jej wykorzystania – ograniczone tylko naszą fantazją kulinarną.

Oto 10 moich ulubionych pomysłów.

Zupa-krem z marchwi z imbirem

Najprostsza zupa pod słońcem. W garnku o grubym dnie podsmażam na oliwie lub maśle 1-2 cebule, dodaję do tego 3-4 marchewki pokrojone w plastry, potem przyprawy (sól, pieprz, słodką paprykę, curry, 2cm imbiru). Chwilkę duszę wszystko razem, a następnie zalewam bulionem warzywnym i gotuję tak długo, aż warzywa będą miękkie. Miksuję, dodaję mleko kokosowe i zagotowuję albo tylko posypuję świeżo zmielonym pieprzem – i gotowe.

Ciasto marchewkowe

Udaje się zawsze, niezależnie od przepisu i – co najważniejsze – od modyfikacji, które stosuję, a które niekoniecznie przechodzą przy innych ciastach. Korzystam np. z tego przepisu, ale upraszczam jak się da.  Zamiast ubijać jaja na masę, wbijam je po prostu do startej marchewki, nie używam proszku do pieczenia, mąkę zmieniam na gryczaną, żytnią czy owsianą, a masę z serka, cukru i masła zastępuję jogurtem wymieszanym z miodem – i zawsze smakuje dobrze:)

Świeży sok z marchwi i jabłek

Szybki i jeden z moich ulubionych świeżych soków przygotowywanych w sokowirówce. Proporcje na ok. 2 szkl. = 4-5 marchewek i 2 soczyste jabłka.

Surówka z marchwi, kalarepy i jabłka

Proste potrawy często są najpyszniejsze. Wystarczy zetrzeć warzywa na tarce i dodać łyżeczkę śmietany, jogurtu albo majonezu. Z przypraw najwyżej trochę świeżo mielonego pieprzu na wierzch, nic więcej nie jest potrzebne. Surówkę dla 2 osób przygotowuję z 2 marchewek, 1 dużego jabłka i 1 kalarepy.

Niby-sajgonki z marchewką i ostrym sosem

Pomysł powstał z przypadku – zostały mi po prostu arkusze papieru ryżowego. Zawinęłam w nie marchewkę startą na długie i dość grube paski na specjalnej tarce, do tego powstał szybki sos chili (pomidor, kawałek papryczki chili, czosnek, trochę brązowego cukru, zmiksowane w blenderze). Wyszło zaskakująco ciekawe danie, które dodatkowo fajnie wygląda.

Pasztet wegetariański

Kolejne danie, które nie potrzebuje przepisu czy konkretnych proporcji. Podstawą jest gotowana marchewka (ok. 1,5 – 2 kg), do tego dodaję to, co akurat mam: gotowany seler, soczewicę albo lekko podsmażone z cebulą pieczarki, czosnek – możliwości jest wiele. Warzywa ścieram na tarce o grubych oczkach lub miksuję, dorzucam 2 jajka, kilka łyżek mąki owsianej lub żytniej, przyprawiam do smaku (pasztet powinien być mocno przyprawiony) i dodaję pestki dyni, słonecznika, orzechy. Po wymieszaniu piekę w wąskiej blaszce natłuszczonej masłem ok. 30-40 min. w temperaturze 180°C.

Surowa marchew z hummusem i innymi dipami

Idealny zamiennik chipsów i innych niezdrowych przekąsek – na imprezę, do filmu, jako przekąska na „pierwszy głód”. Moja ulubiona wersja to marchew z hummusem, ale równie dobrze smakuje z sosem jogurtowym, czosnkowym, a nawet z pikantną, czosnkową oliwą.

Marchew po marokańsku

Szybkie, ciekawe w smaku orientalne danie. Przepis znalazłam tutaj.

Marchew po koreańsku

Tę potrawę przywieźliśmy kilka lat temu z podróży na Ukrainę, gdzie serwują ją niemal w każdej restauracji. Wcześniej zupełnie jej nie znałam, a tam posmakowała mi na tyle, że wypytałam kelnerkę o sposób przyrządzania, a na targu zakupiłam zapas przypraw i specjalną tarkę, która ściera warzywa w długie, wąskie słupki – przy tym daniu to szczególnie ważne. Startą marchewkę przyprawiamy dużą ilością przyprawy* i zalewamy gorącym olejem (polecany jest ryżowy, sojowy, ale rzepakowy lub oliwa z oliwek też są ok). Marchewka przy zalewaniu olejem powinna skwierczeć. Potem dodajemy wyciśnięty czosnek, mieszamy i odstawiamy do przestygnięcia i do lodówki na kilka godzin. Spotkałam się też z przepisem, w którym na początku dodawano do marchewki ocet, a potem, po ok. 2h, dopiero potem resztę, ale jak dla mnie ocet w tym daniu zupełnie nie jest potrzebny. Danie niezbyt dietetyczne jak na surówkę, ale zdecydowanie warte spróbowania.

*przyprawę do marchewki po koreańsku można przyrządzić spokojnie samemu z następujących przypraw (skład podaję z oryginalnego opakowania ukraińskiego): papryka słodka, papryka chili, czosnek granulowany, mielony imbir, pieprz mielony, sól, cukier

Maseczka z marchewki do suchej, zmęczonej cery

I na koniec mini-przepis kosmetyczny:) Marchewka znana jest z właściwości poprawiających koloryt skóry i rzeczywiście coś w tym jest: po nałożeniu maseczki skóra jest świeższa jak po tygodniu wakacji;) Moja naczynkowa, sucha skóra bardzo dobrze ją toleruje, jako jedną z niewielu naturalnych maseczek. Składniki: 2 łyżki startej na drobno marchwi, 1 łyżka jogurtu naturalnego, 1 łyżka oliwy z oliwek. Nałożyć na twarz, zmyć po 15 minutach letnią wodą.

Jeśli znacie inne, ciekawe przepisy na marchewkę, proszę o podrzucenie – może w ramach konkursu?

 

 

W poszukiwaniu nowych smaków – KONKURS

W poszukiwaniu nowych smaków – KONKURS

Moja 7-miesięczna córka poznaje właśnie nowe smaki, inne niż mleko mamy. Rozszerzanie diety traktujemy raczej lekko, nie stosuję jakiegoś sztywnego schematu – najpierw wprowadziliśmy warzywa (marchew, dynia, ziemniak, burak, pietruszka), jabłko, trochę kaszy bez dodatków, a teraz, po kilku tygodniach po prostu daję jej spróbować rzeczy, które sami jemy i do których aż się wyrywa: trochę żółtka, awokado, batata, morele, gruszkę, gotowany szpinak, makaron, itd. Przyznam się, że dzisiaj polizała nawet trochę gorzkiej czekolady, którą zabrała mi z ręki;)

Pewnie nie jest to idealny wzorzec zgodny z zaleceniami ekspertów i „ekspertów”, nie polecam brać z nas przykładu;) Ale przynosi sporo radości i Helence, i nam.  Myślę, że fajnie jest poznawać tak świat i nowe smaki.

Przyznam, że trochę Małej pozazdrościłam tych pierwszych kulinarnych odkryć. A może po prostu odbijam sobie czas ciąży, kiedy albo czegoś nie można, albo nie ma się na to ochoty;) W każdym razie postanowiłam wrócić do kulinarnych eksperymentów i odkrywam na nowo, jaka to świetna sprawa!

Zaczęło się od kiszonych buraków. Pomieszanie z chrzanem smakują wg mnie lepiej niż tradycyjna ćwikła. Mam zamiar spróbować też innych,  mniej typowych kiszonek, takich jak kapusta pekińska czy kiszona marchew. Ostatnio w nowoodkrytym pobliskim gospodarstwie zakupiliśmy pasternak i skorzonerę – piekę je w piekarniku i jestem tymi smakami zachwycona. Poszukuję też nowych dodatków,  np. nigdy wcześniej nie używałam wędzonej papryki czy płatków drożdżowych –  do ich zakupu zachęciły mnie wegańskie przepisy Nowej Jadłonomii i okazało się, że to smakowy strzał w dziesiątkę. No i oczywiście to, co lubię najbardziej, czyli testowanie nowych przepisów na zdrowe słodkości takie jak kuminowe trufle, zdrowa wersja snickersa czy świąteczne ciasteczka pomarańczowe.

Aby odkryć nowe, ciekawe smaki nie trzeba kupować wyszukanych składników – czasem wystarczy zestawić ze sobą dwa zwykłe, często używane produkty,  by stworzyć niespotykane, oryginalne danie. Przykładem jest połączenie smaku jajek i cytryny albo mięty i czosnku.  Kopalnią takich inspiracji jest Leksykon smaków, o którym już pisałam ostatnio.

Jesień i zima to cudowny czas na gotowanie! Wierzę, że jeśli robimy to z miłością i odrobiną kreatywności, ta zwykła czynność wprowadza w codzienne życie trochę magii. A gotowanie przed świętami i unoszące się w kuchni zapachy korzennych przypraw i pomarańczy to najlepsza aromaterapia i psychoterapia w jednym:)

KONKURS – wygraj książkę „Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

Jeżeli Wy także lubicie takie kuchenne czarowanie, zapraszam do udziału w konkursie.

Zasady są proste:

1. prześlij własny, autorski przepis na Twoją ulubioną, zaskakującą albo „magiczną” potrawę na adres ika.health.and.the.city@gmail.com

2. autor/ka najciekawszego przepisu otrzyma książkę Nowa Jadłonomia – kontynuację kultowej już książki Marty Dymek, która pełna jest inspiracji do poszerzania kulinarnych horyzontów

Na przepisy czekam do 20 grudnia, a rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w ostatni dzień 2017 roku. Zastrzegam sobie możliwość publikacji wybranych przepisów na blogu. Powodzenia!

Edit: 31 grudnia – rozstrzygnięcie konkursu

Łatwo nie było, przesłałyście (same panie!) sporo oryginalnych przepisów, np. na omlet z gazowaną wodą albo potrawy, które mogą zjadać niemowlaki. „Nowa Jadłonomia” trafi do Małgosi, która podzieliła się sekretem na danie rodem z krainy Wikingów. W sezonie grillowym przetestuję i na pewno się tym przepisem podzielę:) Gratuluję!

A wszystkim czytelnikom życzę udanego wieczoru sylwestrowego oraz duuuużo zdrowia i szczęśliwego nowego roku!

 

 

Chrupki z ciecierzycy z „Kuchni roślinnej dla każdego”

Chrupki z ciecierzycy z „Kuchni roślinnej dla każdego”

Mój mąż w sklepie internetowym zakupił hurtowe ilości ciecierzycy bio (wiecie, „bo była w promocji”;)). Hummus to klasyk, ale zjadany codziennie jednak się nudzi, szukałam więc nowych, w miarę szybkich pomysłów na wykorzystanie cieciorki. Z pomocą oczywiście przyszli blogerzy kulinarni:)

Pierwszy przepis to genialna wegetariańska wersja fasolki po bretońsku według Jadłonomii, czyli – ciecierzyca po bretońsku. Dużo zdrowsza niż tradycyjna wersja, a jednak podobna w smaku i także bardzo sycąca.

Drugi przepis znalazłam w książce „Kuchnia roślinna dla każdego” wydanej przez Eryka Wałkowicza z bloga ErVegan. To doskonały zamiennik chipsów czy innych niezdrowych przekąsek – chrupki z ciecierzycy. Pieczone w piekarniku, z dużą ilością przypraw, no i przede wszystkim – superszybkie w przygotowaniu.

Chrupki z ciecierzycy w różnych smakach


Składniki na 1 blachę:

3 szklanki ugotowanej ciecierzycy
3 łyżeczki oleju, np. rzepakowego
po 1/2 łyżeczki przypraw: wędzonej papryki, kuminu i curry, mogą być też inne ulubione przyprawy
sól i pieprz

Przygotowanie

Ciecierzycę dzielimy na trzy części i każdą z nich w miseczce łączymy z wybraną przyprawą, solą, pieprzem i łyżeczką oleju. Oprócz przypraw wskazanych przez Eryka, polecam spróbować z mieszankami, np. garam masala lub ziołami włoskimi.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy na nią ciecierzycę tak, aby nie pomieszać smaków. Pieczemy ok. 10 minut, aż cieciorka zrobi się chrupiąca. Studzimy i przekąska gotowa!

 

Ciecierzyca jak pewnie każdy wie to bardzo dobre źródło białka, trudno wyobrazić sobie bez niej dietę wegetariańską. Mniej znanym faktem jest to, że częste spożywanie cieciorki pomaga obniżać ciśnienie. Ze względu na zawartość żelaza jest też wskazana przy anemii i niedokrwistości, warto więc ją jeść podczas okresu oraz po porodzie.

Nam chrupki z ciecierzycy bardzo posmakowały i myślę, że na stałe wejdą do repertuaru zdrowych przekąsek. Polecam spróbować – będą w sam raz do domowych seansów filmowych na jesienne i zimowe wieczory!

 

 

 

Mój przepis na congee – odżywczą zupę ryżową

Mój przepis na congee – odżywczą zupę ryżową

W książce, o której ostatnio Wam wspomniałam natknęłam się na danie, którego nazwy do tej pory nie znałam – congee (czyt. kondżi). To nic innego jak długo gotowana zupa ryżowa, w dosłownym tłumaczeniu „woda ryżowa”, u nas znana jako kleik.

Przynam, że kleik ryżowy nie kojarzył mi się dotąd zbyt dobrze – głównie jako danie dla chorych na czas rekonwalescencji po operacji czy problemach żołądkowych – lekkostrawne, ale też niezbyt odżywcze. Okazuje się, że tradycyjna medycyna chińska ma inne zdanie na ten temat: congee jest uznawane za bardzo wartościową potrawę, która odżywia organizm małym nakładem energii trawiennej. Przeczytałam gdzieś, że to idealne danie dla kobiet karmiących piersią, bo wspiera produkcję mleka, nie zastanawiając się więc długo postanowiłam je wypróbować.

Podstawowy przepis na congee

Jeżeli chodzi o klasyczne congee przepis jest prosty – przez ok. 4-6h gotujemy biały ryż z wodą w proporcji 1:6. Ja jednak wolę użyć bardziej wartościowego ryżu (brązowy lub czerwony) i całość nieco urozmaicić. Poniżej przepis na moją ulubioną wersję – congee z czerwonego ryżu z młodą marchewką, morelami i orzechami.

Congee z czerwonego ryżu z marchewką i bakaliami


Składniki (na 2 porcje)

100g czerwonego ryżu (takiego „luzem” – do congee zdecydowanie nie gotujemy ryżu w torebce!)

250g młodej marchewki lub odmiany baby

bakalie: 5 daktyli, 5 suszonych moreli bez siarki, orzechy laskowe i włoskie (ja miałam takie w miodzie)

przyprawy: kurkuma, cynamon, goździk, szczypta soli, np. himalajskiej

600ml wody

Przygotowanie

Ryż płuczę na sitku, a następnie zagotowuję z wodą. Po zagotowaniu dodaję kurkumę, goździk, sól, zmniejszam gaz i gotuję pod przykryciem przez ok. 3h na bardzo wolnym ogniu.

Po tym czasie dodaję marchewkę i daktyle i gotuję kolejną godzinę. Po ugotowaniu dodaję orzechy, morele i doprawiam szczyptą cynamonu. Gotowe!

To idealne śniadanie na nadchodzące jesienne chłody – cieszy podniebienie, rozgrzewa i syci na długo. Smacznego!

 

 

Tarta z mąki kokosowej z domowym budyniem i owocami

Tarta z mąki kokosowej z domowym budyniem i owocami

Jak wiecie, unikam oczyszczonej mąki pszennej i cukru. W poszukiwaniu zdrowszych alternatyw w końcu postanowiłam więc wypróbować mąkę kokosową. Nie było to łatwe spotkanie;) – mąka kokosowa ma inną strukturę niż większość innych znanych mi mąk, bardzo chłonie mokre składniki, dlatego trzeba nauczyć się z nią obchodzić.

Ja zaczęłam od dwóch niezbyt udanych wypieków ciasteczek – najpierw wyszły zbyt gumowate, potem sypały się w drobny mak. Już prawie się zniechęciłam, ale na Facebooku Czytelniczki pospieszyły z pomocą i sprawdzonymi przepisami:) Jedno jest pewne: z mąką kokosową warto trochę poeksperymentować, bo ma mnóstwo zalet – jest bezglutenowa, z natury lekko słodka i treściwa w składniki odżywcze. Zawiera relatywnie mało, za to dobrej jakości węglowodanów, sporo białka i błonnika, zdrowe tłuszcze.

Ja postawiłam na tartę kokosową z budyniem i owocami inspirowaną przepisem z bloga Cook It Lean. Jak się okazało, do trzech razy sztuka i w końcu ciasto okazało się udane, a na dodatek bardzo łatwe do przygotowania:) Jak zwykle trochę zmodyfikowałam przepis wyjściowy, więc dzielę się nim z Wami.

Tarta z mąki kokosowej z budyniem i owocami


Składniki na ciasto:

4 jajka + 1 białko pozostałe z budyniu
1 łyżka oleju kokosowego
2 łyżki ksylitolu
6 łyżek mąki kokosowej
1 łyżka wiórków kokosowych

Składniki na budyń:

1 szklanka mleka (u mnie kokosowe, ale może tez być inne roślinne lub zwykłe krowie)
1 łyżka naturalnego miodu
1 żółtko
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 laska wanilii

Na wierzch:

świeże lub mrożone owoce, u mnie mus malinowo-porzeczkowy i odrobina mango
wiórki kokosowe
ew. migdały, orzechy, świeże listki mięty, etc.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki ciasta wrzucamy do wysokiego pojemnika i miksujemy na gładką masę. Masa wyszła mi dosyć luźna – na pewno nie tak zwarta jak ciastolina, co sugeruje Kasia z Cook It Lean, ale po upieczeniu ciasto było zwarte, więc myślę, ze podane przeze mnie proporcje są w sam raz.

Ciasto wykładamy na blaszkę, np. okrągłą o średnicy 25 cm, posmarowaną odrobiną oleju kokosowego. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 15 minut, a następnie studzimy.

Budyń przygotowałam nieco inaczej niż w wyjściowym przepisie, tj. następująco: pół szklanki mleka kokosowego podgrzałam w małym garnku, drugie pół zmieszałam z żółtkiem, miodem, wanilią i mąką ziemniaczaną. Masę wlałam do gotującego się mleka i zagotowałam to wszystko razem, cały czas mieszając i pilnując, żeby nie zrobiły się grudki. Budyń zgęstnieje natychmiast po zagotowaniu, potem wystarczy go przestudzić i wyłożyć na upieczone ciasto.

Na wierzch ulubione owoce – teraz poza sezonem mogą to być owoce mrożone, cytrusy lub wszelkie domowe musy i dżemy. W sezonie letnim pyszne będą truskawski, maliny, porzeczki i inne polskie owoce. Do dekoracji można użyć trochę wiórków kokosowych lub orzechów. Pychota, polecam!