Jednogarnkowe danie w indyjskim stylu

Jednogarnkowe danie w indyjskim stylu

Ostatnimi czasy jedną z najczęściej używanych u nas w kuchni przypraw jest mieszanka garam masala, czyli indyjska kompozycja, w której skład wchodzą goździki, gałka muszkatołowa, cynamon, kumin, kolendra, koper włoski, czarny pieprz i kozieradka. W języku hindi garam masala oznacza „gorące przyprawy”, bo działają na organizm rozgrzewająco.

Przyprawa ma bardzo charakterystyczny, słodkawo-ostry smak i niewiele trzeba, aby z jej pomocą wyczarować oryginalne danie z indyjską nutą. Według mnie najlepiej komponuje się z warzywami korzeniowymi i dynią. Przedstawiam Wam mój autorski przepis na jednogarnkowe danie z garam masala w dwóch wersjach – z wołowiną lub wegetariańską z ciecierzycą.

Przepis na jednogarnkowe danie w indyjskim stylu


Składniki na ok. 5 porcji

5 dużych marchewek
3 pietruszki
1 spory seler
ok. 300 g dyni
1 cebula
3 ząbki czosnku
1 łyżka masła klarowanego
natka pietruszki

Przyprawy:
sól
3 łyżki mieszanki garam masala
1/3 łyżeczki kurkumy
świeżo mielony pieprz

W wersji mięsnej:
500 g mielonej wołowiny
0,5 szklanki wody

W wersji wegetariańskiej:
1 szklanka suchej ciecierzycy, wcześniej zamoczonej w wodzie wg przepisu na opakowaniu
3 szklanki wody

 

Przygotowanie:

Zaczynam od przygotowania warzyw: marchew, pietruszkę, seler i dynię obieram i kroję w podłużne paski, cebulę w pióra, a czosnek przeciskam przez praskę.

Następnie – w wersji mięsnej:

w dużym rondlu lub garnku z grubym dnem podsmażam na maśle klarowanym wołowinę z 1 łyżką przyprawy garam masala i kurkumą. Dodaję cebulę i czosnek, a kiedy podsmażą się, wrzucam resztę warzyw (z wyjątkiem dyni), dolewam pół szklanki wody i duszę na wolnym ogniu. Dynię dodaję po ok. 20 min, tak, żeby za bardzo się nie rozgotowała. Na końcu dodaję kolejne 2 łyżki garam masala (w oryginalnych przepisach hinduskich poleca się dodawać ją właśnie pod koniec gotowania), doprawiam solą i pieprzem do smaku.

W wersji wegetariańskiej z kolei:

wszystko przygotowuję identycznie, z tym że najpierw podsmażam cebulę i czosnek z 1 łyżką garam masala, a potem wrzucam opłukaną cieciorkę i zalewam ok. 3 szklankami wody. Dorzucam warzywa, duszę i pod koniec gotowania doprawiam jeszcze resztą mieszanki, solą i pieprzem.

Takie danie świetnie smakuje samo, posypane tylko natką pietruszki, w towarzystwie surówki z kiszonej kapusty albo z dodatkiem węglowodanowym, np. z ryżem czy kaszą kuskus. Bardzo polecam, szczególnie teraz, zimą, kiedy ciągle jeszcze potrzebujemy rozgrzewających i sycących potraw.

 

 

Przegląd książek kulinarnych idealnych na prezent

Przegląd książek kulinarnych idealnych na prezent

Nie przepadam za kupowaniem świątecznych prezentów, zawsze mam problem z wyborem – bo jak tu co roku wymyślić coś oryginalnego, ale jednocześnie przydatnego, co sprawi obdarowanemu autentyczną radość. Sama także coraz częściej nie potrafię określić co chciałabym dostać, nie czuję potrzeby gromadzenia nowych rzeczy, a to co faktycznie potrzebne wolę kupić sama.

Wyjątkiem są książki. Mimo niedawno zakupionego Kindla mam sentyment do tych tradycyjnych, pięknie wydanych, pachnących drukiem i obiecujących chwilę relaksu, emocji czy refleksji. Nie ma chyba osoby, dla której nie udałoby się wybrać książki dopasowanej do jej zainteresowań – nawet jeśli nie jest miłośnikiem literatury, zawsze możemy poszukać tytułu związanego z jego hobby.

Jeżeli szukacie prezentu dla miłośników zdrowego stylu życia, zapraszam na mały przegląd wartościowych i pięknie wydanych książek poświęconych zdrowemu gotowaniu.

Książki kulinarne na prezent


zdrowe odżywianie książki

1. „Smaki” Agnieszki Maciąg

W serii ukazały się do tej pory: „Smak życia”, „Smak miłości”,  „Smak szczęścia”,  „Smak świąt” i ostatnio wydany „Smak zdrowia”.  Wszystkie łączy pozytywny, motywujący przekaz, holistyczne podejście do tematu zdrowia, mnóstwo świetnych przepisów oraz piękne zdjęcia.

2. „Jadłonomia” i „Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

Książki kulinarne autorki bloga o tym samym tytule, to prawdziwa gratka dla miłośników kuchni roślinnej. Znajdziecie w niej przepisy na mniej i bardziej egzotyczne dania wegańskie.  Przypominam,  że Nową Jadłonomię można wygrać w trwającym do środy konkursie.

3. „Dieta paleo po polsku” Dawida i Alicji Białowąs

A to z kolei ciekawa pozycja dla osób,  które nie wyobrażają sobie swojej diety bez mięsa – książka poświęcona gotowaniu w stylu paleo. Dużo fajnych, mięsno-warzywnych lub tłuszczowo-warzywnych przepisów i bardzo apetyczne zdjęcia.

4. „Słodka kuchnia roślinna” Idy Kulawik

Jeżeli macie wśród bliskich miłośnika słodyczy, a chcielibyście zachęcić go do trochę zdrowsze diety, ta książka może być strzałem w dziesiątkę. Świetne,  proste przepisy na zdrowe słodkości opatrzone pięknymi zdjęciami –  zjada się je oczami!

5. „Italia do zjedzenia” Bartka Kieżuna

Wyjątkowe połączenie przewodnika z książką kucharską. Podróż po najciekawszych rejonach Italii z włoską kuchnią i szczyptą sztuki w tle. Idealny prezent dla miłośników śródziemnomorskich klimatów.

6. „Dzika kuchnia” Łukasza Łuczaja

Tu z kolei gratka dla fanów dzikiej przyrody i oryginalnych potraw. Łukasz Łuczaj udowadnia, że na łąkach i w lasach można znaleźć wiele roślin, które są pyszne i zdrowe.  Oprócz przepisów znajdziecie tam opisy,  ryciny i kalendarz zbiorów dzikich roślin.

 

To moje propozycje – zapraszam do dzielenia się innymi inspirującymi lekturami o zdrowym odżywianiu. 

 

 

10 pomysłów na marchewkę

10 pomysłów na marchewkę

Zimą, kiedy wybór warzyw jest mocno ograniczony, marchew jest na wagę złota (szczególnie taka zakupiona u rolnika lub zebrana z własnego ogrodu i przechowywana w piwnicy), a możliwości jej wykorzystania – ograniczone tylko naszą fantazją kulinarną.

Oto 10 moich ulubionych pomysłów.

Zupa-krem z marchwi z imbirem

Najprostsza zupa pod słońcem. W garnku o grubym dnie podsmażam na oliwie lub maśle 1-2 cebule, dodaję do tego 3-4 marchewki pokrojone w plastry, potem przyprawy (sól, pieprz, słodką paprykę, curry, 2cm imbiru). Chwilkę duszę wszystko razem, a następnie zalewam bulionem warzywnym i gotuję tak długo, aż warzywa będą miękkie. Miksuję, dodaję mleko kokosowe i zagotowuję albo tylko posypuję świeżo zmielonym pieprzem – i gotowe.

Ciasto marchewkowe

Udaje się zawsze, niezależnie od przepisu i – co najważniejsze – od modyfikacji, które stosuję, a które niekoniecznie przechodzą przy innych ciastach. Korzystam np. z tego przepisu, ale upraszczam jak się da.  Zamiast ubijać jaja na masę, wbijam je po prostu do startej marchewki, nie używam proszku do pieczenia, mąkę zmieniam na gryczaną, żytnią czy owsianą, a masę z serka, cukru i masła zastępuję jogurtem wymieszanym z miodem – i zawsze smakuje dobrze:)

Świeży sok z marchwi i jabłek

Szybki i jeden z moich ulubionych świeżych soków przygotowywanych w sokowirówce. Proporcje na ok. 2 szkl. = 4-5 marchewek i 2 soczyste jabłka.

Surówka z marchwi, kalarepy i jabłka

Proste potrawy często są najpyszniejsze. Wystarczy zetrzeć warzywa na tarce i dodać łyżeczkę śmietany, jogurtu albo majonezu. Z przypraw najwyżej trochę świeżo mielonego pieprzu na wierzch, nic więcej nie jest potrzebne. Surówkę dla 2 osób przygotowuję z 2 marchewek, 1 dużego jabłka i 1 kalarepy.

Niby-sajgonki z marchewką i ostrym sosem

Pomysł powstał z przypadku – zostały mi po prostu arkusze papieru ryżowego. Zawinęłam w nie marchewkę startą na długie i dość grube paski na specjalnej tarce, do tego powstał szybki sos chili (pomidor, kawałek papryczki chili, czosnek, trochę brązowego cukru, zmiksowane w blenderze). Wyszło zaskakująco ciekawe danie, które dodatkowo fajnie wygląda.

Pasztet wegetariański

Kolejne danie, które nie potrzebuje przepisu czy konkretnych proporcji. Podstawą jest gotowana marchewka (ok. 1,5 – 2 kg), do tego dodaję to, co akurat mam: gotowany seler, soczewicę albo lekko podsmażone z cebulą pieczarki, czosnek – możliwości jest wiele. Warzywa ścieram na tarce o grubych oczkach lub miksuję, dorzucam 2 jajka, kilka łyżek mąki owsianej lub żytniej, przyprawiam do smaku (pasztet powinien być mocno przyprawiony) i dodaję pestki dyni, słonecznika, orzechy. Po wymieszaniu piekę w wąskiej blaszce natłuszczonej masłem ok. 30-40 min. w temperaturze 180°C.

Surowa marchew z hummusem i innymi dipami

Idealny zamiennik chipsów i innych niezdrowych przekąsek – na imprezę, do filmu, jako przekąska na „pierwszy głód”. Moja ulubiona wersja to marchew z hummusem, ale równie dobrze smakuje z sosem jogurtowym, czosnkowym, a nawet z pikantną, czosnkową oliwą.

Marchew po marokańsku

Szybkie, ciekawe w smaku orientalne danie. Przepis znalazłam tutaj.

Marchew po koreańsku

Tę potrawę przywieźliśmy kilka lat temu z podróży na Ukrainę, gdzie serwują ją niemal w każdej restauracji. Wcześniej zupełnie jej nie znałam, a tam posmakowała mi na tyle, że wypytałam kelnerkę o sposób przyrządzania, a na targu zakupiłam zapas przypraw i specjalną tarkę, która ściera warzywa w długie, wąskie słupki – przy tym daniu to szczególnie ważne. Startą marchewkę przyprawiamy dużą ilością przyprawy* i zalewamy gorącym olejem (polecany jest ryżowy, sojowy, ale rzepakowy lub oliwa z oliwek też są ok). Marchewka przy zalewaniu olejem powinna skwierczeć. Potem dodajemy wyciśnięty czosnek, mieszamy i odstawiamy do przestygnięcia i do lodówki na kilka godzin. Spotkałam się też z przepisem, w którym na początku dodawano do marchewki ocet, a potem, po ok. 2h, dopiero potem resztę, ale jak dla mnie ocet w tym daniu zupełnie nie jest potrzebny. Danie niezbyt dietetyczne jak na surówkę, ale zdecydowanie warte spróbowania.

*przyprawę do marchewki po koreańsku można przyrządzić spokojnie samemu z następujących przypraw (skład podaję z oryginalnego opakowania ukraińskiego): papryka słodka, papryka chili, czosnek granulowany, mielony imbir, pieprz mielony, sól, cukier

Maseczka z marchewki do suchej, zmęczonej cery

I na koniec mini-przepis kosmetyczny:) Marchewka znana jest z właściwości poprawiających koloryt skóry i rzeczywiście coś w tym jest: po nałożeniu maseczki skóra jest świeższa jak po tygodniu wakacji;) Moja naczynkowa, sucha skóra bardzo dobrze ją toleruje, jako jedną z niewielu naturalnych maseczek. Składniki: 2 łyżki startej na drobno marchwi, 1 łyżka jogurtu naturalnego, 1 łyżka oliwy z oliwek. Nałożyć na twarz, zmyć po 15 minutach letnią wodą.

Jeśli znacie inne, ciekawe przepisy na marchewkę, proszę o podrzucenie – może w ramach konkursu?

 

 

W poszukiwaniu nowych smaków – KONKURS

W poszukiwaniu nowych smaków – KONKURS

Moja 7-miesięczna córka poznaje właśnie nowe smaki, inne niż mleko mamy. Rozszerzanie diety traktujemy raczej lekko, nie stosuję jakiegoś sztywnego schematu – najpierw wprowadziliśmy warzywa (marchew, dynia, ziemniak, burak, pietruszka), jabłko, trochę kaszy bez dodatków, a teraz, po kilku tygodniach po prostu daję jej spróbować rzeczy, które sami jemy i do których aż się wyrywa: trochę żółtka, awokado, batata, morele, gruszkę, gotowany szpinak, makaron, itd. Przyznam się, że dzisiaj polizała nawet trochę gorzkiej czekolady, którą zabrała mi z ręki;)

Pewnie nie jest to idealny wzorzec zgodny z zaleceniami ekspertów i „ekspertów”, nie polecam brać z nas przykładu;) Ale przynosi sporo radości i Helence, i nam.  Myślę, że fajnie jest poznawać tak świat i nowe smaki.

Przyznam, że trochę Małej pozazdrościłam tych pierwszych kulinarnych odkryć. A może po prostu odbijam sobie czas ciąży, kiedy albo czegoś nie można, albo nie ma się na to ochoty;) W każdym razie postanowiłam wrócić do kulinarnych eksperymentów i odkrywam na nowo, jaka to świetna sprawa!

Zaczęło się od kiszonych buraków. Pomieszanie z chrzanem smakują wg mnie lepiej niż tradycyjna ćwikła. Mam zamiar spróbować też innych,  mniej typowych kiszonek, takich jak kapusta pekińska czy kiszona marchew. Ostatnio w nowoodkrytym pobliskim gospodarstwie zakupiliśmy pasternak i skorzonerę – piekę je w piekarniku i jestem tymi smakami zachwycona. Poszukuję też nowych dodatków,  np. nigdy wcześniej nie używałam wędzonej papryki czy płatków drożdżowych –  do ich zakupu zachęciły mnie wegańskie przepisy Nowej Jadłonomii i okazało się, że to smakowy strzał w dziesiątkę. No i oczywiście to, co lubię najbardziej, czyli testowanie nowych przepisów na zdrowe słodkości takie jak kuminowe trufle, zdrowa wersja snickersa czy świąteczne ciasteczka pomarańczowe.

Aby odkryć nowe, ciekawe smaki nie trzeba kupować wyszukanych składników – czasem wystarczy zestawić ze sobą dwa zwykłe, często używane produkty,  by stworzyć niespotykane, oryginalne danie. Przykładem jest połączenie smaku jajek i cytryny albo mięty i czosnku.  Kopalnią takich inspiracji jest Leksykon smaków, o którym już pisałam ostatnio.

Jesień i zima to cudowny czas na gotowanie! Wierzę, że jeśli robimy to z miłością i odrobiną kreatywności, ta zwykła czynność wprowadza w codzienne życie trochę magii. A gotowanie przed świętami i unoszące się w kuchni zapachy korzennych przypraw i pomarańczy to najlepsza aromaterapia i psychoterapia w jednym:)

KONKURS – wygraj książkę „Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

Jeżeli Wy także lubicie takie kuchenne czarowanie, zapraszam do udziału w konkursie.

Zasady są proste:

1. prześlij własny, autorski przepis na Twoją ulubioną, zaskakującą albo „magiczną” potrawę na adres ika.health.and.the.city@gmail.com

2. autor/ka najciekawszego przepisu otrzyma książkę Nowa Jadłonomia – kontynuację kultowej już książki Marty Dymek, która pełna jest inspiracji do poszerzania kulinarnych horyzontów

Na przepisy czekam do 20 grudnia, a rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w ostatni dzień 2017 roku. Zastrzegam sobie możliwość publikacji wybranych przepisów na blogu. Powodzenia!

Edit: 31 grudnia – rozstrzygnięcie konkursu

Łatwo nie było, przesłałyście (same panie!) sporo oryginalnych przepisów, np. na omlet z gazowaną wodą albo potrawy, które mogą zjadać niemowlaki. „Nowa Jadłonomia” trafi do Małgosi, która podzieliła się sekretem na danie rodem z krainy Wikingów. W sezonie grillowym przetestuję i na pewno się tym przepisem podzielę:) Gratuluję!

A wszystkim czytelnikom życzę udanego wieczoru sylwestrowego oraz duuuużo zdrowia i szczęśliwego nowego roku!

 

 

Chrupki z ciecierzycy z „Kuchni roślinnej dla każdego”

Chrupki z ciecierzycy z „Kuchni roślinnej dla każdego”

Mój mąż w sklepie internetowym zakupił hurtowe ilości ciecierzycy bio (wiecie, „bo była w promocji”;)). Hummus to klasyk, ale zjadany codziennie jednak się nudzi, szukałam więc nowych, w miarę szybkich pomysłów na wykorzystanie cieciorki. Z pomocą oczywiście przyszli blogerzy kulinarni:)

Pierwszy przepis to genialna wegetariańska wersja fasolki po bretońsku według Jadłonomii, czyli – ciecierzyca po bretońsku. Dużo zdrowsza niż tradycyjna wersja, a jednak podobna w smaku i także bardzo sycąca.

Drugi przepis znalazłam w książce „Kuchnia roślinna dla każdego” wydanej przez Eryka Wałkowicza z bloga ErVegan. To doskonały zamiennik chipsów czy innych niezdrowych przekąsek – chrupki z ciecierzycy. Pieczone w piekarniku, z dużą ilością przypraw, no i przede wszystkim – superszybkie w przygotowaniu.

Chrupki z ciecierzycy w różnych smakach


Składniki na 1 blachę:

3 szklanki ugotowanej ciecierzycy
3 łyżeczki oleju, np. rzepakowego
po 1/2 łyżeczki przypraw: wędzonej papryki, kuminu i curry, mogą być też inne ulubione przyprawy
sól i pieprz

Przygotowanie

Ciecierzycę dzielimy na trzy części i każdą z nich w miseczce łączymy z wybraną przyprawą, solą, pieprzem i łyżeczką oleju. Oprócz przypraw wskazanych przez Eryka, polecam spróbować z mieszankami, np. garam masala lub ziołami włoskimi.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i wysypujemy na nią ciecierzycę tak, aby nie pomieszać smaków. Pieczemy ok. 10 minut, aż cieciorka zrobi się chrupiąca. Studzimy i przekąska gotowa!

 

Ciecierzyca jak pewnie każdy wie to bardzo dobre źródło białka, trudno wyobrazić sobie bez niej dietę wegetariańską. Mniej znanym faktem jest to, że częste spożywanie cieciorki pomaga obniżać ciśnienie. Ze względu na zawartość żelaza jest też wskazana przy anemii i niedokrwistości, warto więc ją jeść podczas okresu oraz po porodzie.

Nam chrupki z ciecierzycy bardzo posmakowały i myślę, że na stałe wejdą do repertuaru zdrowych przekąsek. Polecam spróbować – będą w sam raz do domowych seansów filmowych na jesienne i zimowe wieczory!

 

 

 

Mój przepis na congee – odżywczą zupę ryżową

Mój przepis na congee – odżywczą zupę ryżową

W książce, o której ostatnio Wam wspomniałam natknęłam się na danie, którego nazwy do tej pory nie znałam – congee (czyt. kondżi). To nic innego jak długo gotowana zupa ryżowa, w dosłownym tłumaczeniu „woda ryżowa”, u nas znana jako kleik.

Przynam, że kleik ryżowy nie kojarzył mi się dotąd zbyt dobrze – głównie jako danie dla chorych na czas rekonwalescencji po operacji czy problemach żołądkowych – lekkostrawne, ale też niezbyt odżywcze. Okazuje się, że tradycyjna medycyna chińska ma inne zdanie na ten temat: congee jest uznawane za bardzo wartościową potrawę, która odżywia organizm małym nakładem energii trawiennej. Przeczytałam gdzieś, że to idealne danie dla kobiet karmiących piersią, bo wspiera produkcję mleka, nie zastanawiając się więc długo postanowiłam je wypróbować.

Podstawowy przepis na congee

Jeżeli chodzi o klasyczne congee przepis jest prosty – przez ok. 4-6h gotujemy biały ryż z wodą w proporcji 1:6. Ja jednak wolę użyć bardziej wartościowego ryżu (brązowy lub czerwony) i całość nieco urozmaicić. Poniżej przepis na moją ulubioną wersję – congee z czerwonego ryżu z młodą marchewką, morelami i orzechami.

Congee z czerwonego ryżu z marchewką i bakaliami


Składniki (na 2 porcje)

100g czerwonego ryżu (takiego „luzem” – do congee zdecydowanie nie gotujemy ryżu w torebce!)

250g młodej marchewki lub odmiany baby

bakalie: 5 daktyli, 5 suszonych moreli bez siarki, orzechy laskowe i włoskie (ja miałam takie w miodzie)

przyprawy: kurkuma, cynamon, goździk, szczypta soli, np. himalajskiej

600ml wody

Przygotowanie

Ryż płuczę na sitku, a następnie zagotowuję z wodą. Po zagotowaniu dodaję kurkumę, goździk, sól, zmniejszam gaz i gotuję pod przykryciem przez ok. 3h na bardzo wolnym ogniu.

Po tym czasie dodaję marchewkę i daktyle i gotuję kolejną godzinę. Po ugotowaniu dodaję orzechy, morele i doprawiam szczyptą cynamonu. Gotowe!

To idealne śniadanie na nadchodzące jesienne chłody – cieszy podniebienie, rozgrzewa i syci na długo. Smacznego!