Zielone Podlasie – wymarzony urlop dla miłośników natury, z nutką egzotyki w tle

Zielone Podlasie – wymarzony urlop dla miłośników natury, z nutką egzotyki w tle

Wróciliśmy właśnie z krótkiego urlopu na wschodzie Polski i muszę powiedzieć, że Podlasie totalnie mnie zauroczyło. Czas płynie tam wolniej, ludzie wydają się być bardziej bezpośredni i wyluzowani, a wszechobecna zieleń, rozległe przestrzenie i świeże powietrze pozwalają wspaniale się zregenerować. Podlasie to również misz-masz różnych kultur i religii, taki egzotyczny punkt na mapie Polski. Żydowskie synagogi, tatarskie meczety, prawosławne monastyry i świątynie katolickie wydają się współistnieć obok siebie całkowicie naturalnie. Jak zwykle w moich relacjach z wyjazdów, opiszę nasz plan podróży (samochód + rowery) i postaram się przekazać jak najwięcej praktycznych informacji dla tych, którzy wybierają się w te rejony.

Podlasie - co warto zobaczyć

Nasza podróż była mocno ograniczona w czasie (mieliśmy niecały tydzień), więc w planie podróży znalazły się miejsca, z których  województwo podlaskie słynie i których nie chcieliśmy przegapić. Lubimy intensywne zwiedzanie, ale mimo dość napiętego programu nie zabrakło czasu na relaks, leżenie na trawce przy lokalnym piwku (mąż) czy drzemkę w środku parku (ja):) Oto szlaki, które przetarliśmy:

[Wrocław] – [Warszawa] – Tykocin – Pentowo - Waniewo-Śliwno – Białystok – Supraśl – Kruszyniany – Białowieża – Siematycze – Grabarka – [Kazimierz Dolny] – [Wrocław]


Tykocin

Miasteczko w przewodnikach nazywane jest „wrotami Podlasia”. Brukowane, niemal puste uliczki, Synagoga, niespotykany w innych częściach kraju rynek z małymi drewnianymi domkami dookoła i mnóstwo ptaków – to wszystko tworzy spokojny, nieco senny, ale bardzo urokliwy obrazek. Warto też odwiedzić zrekonstruowany Zamek w Tykocinie, wypić tam pyszny kwas chlebowy i przespacerować się wzdłuż rzeki. No i punkt obowiązkowy – żydowska restauracja Tejsza.

tykocin

Pentowo – Europejska Wieś Bociania

Zaraz obok Tykocina znajduje się Dworek Pentowo, czyli Europejska Wieś Bociania – sielsko zagospodarowany teren z mnóstwem bocianich gniazd, stawami i stadniną koni. Ciekawe doznania słuchowe:) – wieczorem słychać klekot bocianów i kumkanie żab.

Kładka nad rzeką Narew

W rozlewisku rzeki Narew między miejscowościami Waniewo i Śliwno rozciągnięto drewnianą kładkę z czterema przeprawami na pływającej platformie przeciąganej ręcznie za pomocą lin. Warto odwiedzić to miejsce – świetna zabawa dla małych i dużych oraz piękne widoki:)

kladka sliwno waniewo

Białystok

W Białymstoku planowaliśmy zatrzymać się tylko na chwilkę, odwiedzić Pałac Branickich, planty i jechać dalej, ale uroczy, tętniący gwarem rynek zatrzymał nas na nieco dłużej na chilloutowy lunch, kawę i mrożoną herbatę. Uwaga, przy Rynku Kościuszki w lodziarni „Bella Vita” można zjeść pyszne lody w oryginalnych smakach, np. pokrzywowo-rozmarynowe albo buraczkowe.

bialystok-rynek

Supraśl

Głównym zabytkiem Supraśla jest prawosławny montaster i Muzeum Ikon. Niestety mieliśmy pecha, bo w poniedziałki obiekt jest zamknięty dla turystów, przespracerowaliśmy się więc tylko po miasteczku i pojechaliśmy dalej.

Kruszyniany

Ta wioska na granicy z Białorusią to z kolei ostoja społeczności tatarskiej. W przepięknie utrzymanym tatarskim meczecie przewodnik wprowadził nas w tajniki kultury, której zupełnie nie znaliśmy, opowiadając bardzo ciekawie o islamie, tatarskich zwyczajach i współistnieniu różnych religii na jednym terenie. Niedaleko meczetu znajduje się też cmentarz tatarski, który warto obejrzeć, a w przyszłości w Kruszynianach uruchomione będzie muzeum kultury tatarskiej – mam nadzieję, że dotrzemy tam ponownie. No i oczywiście gwóźdź programu: Tatarska Jurta - słynna w całej Polsce restauracja z tradycyjną kuchnią tatarską, punkt obowiązkowy, jedzenie zapamiętamy na długo:)

kruszyniany


Puszcza Białowieska – rowerem 

Kolejny dzień naszej wycieczki postanowiliśmy spędzić na rowerach i myślę, że była to bardzo dobra decyzja: Puszcza Białowieska jest tak rozległa, że zwiedzanie jej na piechotę znacznie by nas ograniczyło. W Białowieży funkcjonuje kilka wypożyczalni rowerów, koszt to 30 zł/rower/dzień. Uwaga, najlepiej poszukać map z trasami rowerowymi w internecie, bo te drukowane, dostępne m.in. w wypożyczalniach, są nie najlepiej opracowane i potrafią wprowadzić w błąd. Na rowerach zjeździliśmy kawał puszczy, odwiedziliśmy Miejsce Mocy – czyli miejsce o nasilonym, pozytywnie wpływającym na organizm promieniowaniu. Co prawda nie poczułam tych wyjątkowych wibracji;), ale świetnie się tam zregenerowaliśmy po paru godzinach jazdy. Odwiedziliśmy też oczywiście Pokazowy Rezerwat Żubra – chociaż na początku ucieszyłam się, że zobaczę wilka, przyznam, że za kratami, bez watahy towarzyszy, wyglądał trochę smutno:( Ostatni punkt na trasie rowerowej to park pałacowy w Białowieży i leżenie na trawce przed pięknie zdobionym drewnianym dworkiem myśliwskim.

puszcza bialowieska rowerempark zamkowy białowieża

 

… i na piechotę

Do Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego można wejść tylko z przewodnikiem prywatnym (opcja droższa – koszt ok. 150 zł/ 3-godzinne wejście) lub przewodnikiem PTTK (opcja tańsza - koszt 145 zł do podziału na ilość osób w grupie, czyli do 10-12 osób, również 3 godziny). My zdecydowaliśmy się oczywiście na PTTK i przewodniczka okazała się rewelacyjna. Biuro PTTK znajduje się przed wejściem do parku, w okolicach stawów. Warto umówić się dzień wcześniej i pamiętać o punktualności – po sformowaniu grupy kolejne osoby nie mogą dołączyć.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy o godz. 10.00.  - najpierw park zamkowy, pozostałości dawnego zamku, a potem już przejście do Rezerwatu Ścisłego. O puszczy mogłabym napisać wiele, bo ten prastary las - unikalny na skalę naszego kontynentu, w którym człowiek ingerował tylko minimalnie - zrobił na mnie duże wrażenie. Puszcza jest piękna, dzika, zielona, pełna zapachów i dźwięków. Wspaniałe miejsce, aby wyciszyć umysł, a wyostrzyć zmysły. Nie spotkaliśmy żubra, ale mieliśmy szczęście po drodze obserwować młode borsuki – podobno niespotykany widok:)

puszcza-bialowieska puszcza-bialowieska-z-przewodnikiem


Zastanawialiśmy się, czy nie zostać w Białowieży na dłużej, ale zbliżający się długi weekend trochę nas odstraszył, bo podobno robią się tam wtedy straszne tłumy. Udało nam się zachować jak najlepsze wrażenia i po małych zakupach na bazarkach (lokalne przyprawy i herbatki, ręcznie robione drewniane miseczki i podkładki) ruszyliśmy dalej, na południe.

Odwiedziliśmy Świętą Górę Grabarkę – prawosławne sanktuarium słynące z wielu uzdrowień i otaczający cerkiew „las” krzyży wotywnych przynoszonych tam przez pielgrzymów. Podobno jest ich już ponad 10 tysięcy i ten widok faktycznie robi wrażenie.

grabarkakrzyżeW okolicy warto odwiedzić też Drohiczyn (więcej informacji tutaj) i Mielnik (więcej tutaj) – nam niestety zabrakło już czasu, bo śpieszyliśmy się na nocleg w Kazimierzu Dolnym. Dalsza część urlopu, czyli Kazimierz to zresztą materiał na kolejny wpis – byliśmy pierwszy raz, ale na pewno wrócimy w jakimś spokojnym terminie.

A wracając do Podlasia – trochę smutno było je żegnać, bo kojarzy mi się z wszystkim, za czym tęsknię mieszkając w mieście: zielenią, świeżym powietrzem, bliskością dzikiej natury, małymi, otwartym społecznościami. Tak jak napisałam w tytule: to wspaniałe miejsce na wypoczynek dla osób, które kochają kontakt z przyrodą, a na urlopie nie potrzebują głośnych imprezowni czy budek z goframi i piwem (choć, cóż, może tu też otwierają się takowe w sezonie;))

Ps. Jeżeli zamierzacie odwiedzić te tereny, polecam świetną stronkę, z której korzystałam praktycznie każdego dnia: www.atrakcjepodlasia.pl

 

Gdzie nocować i gdzie pysznie zjeść na Podlasiu

No i na koniec trochę konkretów, bo wiem, że niektórzy właśnie tego szukają:) Dzięki potędze internetu i poleceniom z bloga i serwisu TripAdvisor w zasadzie wszystkie miejsca, w które dotarliśmy wspominać będziemy bardzo dobrze. Z czystym sumieniem zatem mogę podzielić się z Wami linkami, tym bardziej, że ceny są zdecydowanie bardziej przyjazne niż w wielu innych rejonach Polski. Nocleg w fajnym standardzie to koszt ok. 100 zł/ pokój 2-osobowy, pełny, dobry obiad spokojnie można zjeść za 60-80 zł/2 osoby.

 

Nocleg w Białowieży i okolicach Puszczy Białowieskiej


My skorzystaliśmy z oferty Domków w Białowieży, pokój Wojtek-2 i był to bardzo dobry wybór. Dom położony jest na uboczu Białowieży, co gwarantuje zieleń i ciszę dookoła. Sam pokój dokładnie taki, jaki lubię: cały w drewnie, z wygodnym łóżkiem, minianeksem kuchennym, czystą łazienką i osobnym wejściem. Dookoła domu ładnie zaaranżowana przestrzeń: huśtawka, stół i ławy, miejsce na grilla i ognisko. Widok na wschodzący księżyc gratis;)

noclegi bialowieza

Godne polecenia są też noclegi na terenie Białowieskiego Parku Narodowego, w Parku Zamkowym – nie nocowaliśmy, ale budynek prezentuje się dobrze, no i jakby nie patrzeć śpimy wtedy w Parku Narodowym:) (znajduje się tam także Muzeum Przyrodnicze i biuro dyrekcji Parku).

Nocleg na łonie przyrody


Zatrzymaliśmy się w Dworze Pentowo – ładnie zachowanym, kameralnym budynku z paroma pokojami. Jego mieszkańców spotykaliśmy jeszcze na naszej trasie kilkakrotnie.

 

Dobre restauracje na Podlasiu


Jak się możecie domyślić, teren, na którym mieszają się wpływy różnych kultur i religii jest też przebogaty jeżeli chodzi o tradycje kulinarne. Mamy tam restauracje żydowskie, tatarskie, sporo inspiracji zza wschodniej granicy i ciekawą kuchnię regionalną z dziczyzną na czele. Dla smakoszy prawdziwy raj:) Poniżej restauracje, które zdecydowanie warto odwiedzić.

Tejsza, Tykocin - restauracja żydowska, z pysznymi daniami regionalnymi i tradycyjnymi oraz przemiłą obsługą. Przetestowane przez nas i polecane:

  • żydowski kawior, czyli przystawka z wątróbki drobiowej z cebulką, podawana na macy
  • rosół
  • kreplech, czyli pierogi z wołowiną
  • potrawa, która smakowała mi najbardziej: cymes, czyli gulasz wołowy z marchwią i bakaliami na miodzie

restauracja-tejsza-tykocin

Akcent, Białystok – przyjemna knajpka-kawiarnia, z dużym wyborem kaw i zaskakująco niskimi cenami jak na rynek dużego miasta (przynajmniej w porównaniu do Wrocławia). Dobre tarty i pyszna herbata.

Bella Vita, Białystok - wspominana przeze mnie już wcześniej kawiarnia z pysznymi lodami, duży wybór smaków, od najbardziej popularnych po takie ciekawostki jak lody pokrzywowo-rozmarynowe czy buraczkowe

lody-bialystok

Tatarska Jurta, Kruszyniany – tu z kolei spróbujecie kuchni tatarskiej, niesamowicie aromatycznej i treściwej. Dotarliśmy późno, w ostatniej chwili, nie udało się nam więc spróbować słynnego pierekaczewnika, ale zamówione przez nas potrawy były re-we-la-cyj-ne:

  • chłodnik
  • jagnięcina z kaszą gryczaną, sosem tatarskim i surówką
  • kryszonka, czyli jednogarnkowa potrawa z wołowiną, warzywami i ziemniakami, podawana z surówką i sosem
  • lemoniada z rokitnika

tatarska jurta kruszyniany

Polecam też ciasteczka Czok-czoki, przypominające minifaworki, oblane miodem i obsypane makiem i rodzynkami. Zjadłam, zanim pomyślałam o sfotografowaniu;)

Pokusa, Białowieża - ładne, eleganckie wnętrze, ciekawe dania z dziczyzny i regionalne piwo – po całym dniu na rowerach nie mogliśmy marzyć o niczym więcej. Wypróbowaliśmy:

  • biały chłodnik z opiekanymi ziemniaczkami i żurek (pyszne)
  • gulasz z jelenia z zieloną fasolką szparagową i babką ziemniaczaną
  • pieczeń z dzika z buraczkami i kopytkami

restauracja-pokusa-bialowieza

Stoczek, Białowieża - wysokie ceny, ale podobno najlepszy kucharz w Białowieży, więc na zupę można się szarpnąć;) My nie zdążyliśmy tam dotrzeć, bo plan zwiedzania był dosyć napięty, ale następnym razem wstąpimy na pewno.

Leśny Dworek, Hajnówka - restauracja bardzo niepozorna, słabo zlokalizowana i urządzona w stylu PRL (i nie, nie jest to stylizacja;)), ale potrawy bronią się same, a w szczególności:

  • czerwony barszcz z krokietem (pyszny, aromatyczny, domowy)
  • hit restauracji: mięsne kartacze – pycha!

Nie polecam tylko pierogów z mięsem smażonych w głębokim tłuszczu (nie pamiętam nazwy, ale były w „Daniach specjalnych”, więc się skusiliśmy). Według mnie niespecjalne w smaku i zdecydowanie zbyt ciężkostrawne.

Z innych lokalnych specjałów polecamy też:

  • ser koryciński, szczególnie z czarnuszką
  • kwas chlebowy – według mnie dużo lepszy u nas niż na Ukrainie, ale trzeba czytać etykiety, bo znacząco różnią się składem i zawartością cukru
  • lokalne piwa – mój mąż poleca browar Gloger, szczególnie pils Bykowe

Podsumowując – wschodnia część Polski ma do zaoferowania bardzo wiele i myślę, że na letnie wakacje to dużo ciekawsza opcja niż zatłoczone wybrzeże Bałtyku czy Mazury. Zawsze to powtarzam: w Polsce można spędzić świetny urlop, a nasz pobyt na Podlasiu tylko tę tezę potwierdza:) 

 

 

Korona Gór Polskich – czyli co zrobić przed 30-tką

Korona Gór Polskich – czyli co zrobić przed 30-tką

Zawsze z ciekawością przeglądałam zestawienia typu „100 rzeczy, które muszę zrobić w swoim życiu” - to niesamowite, jak różne rzeczy inspirują różnych ludzi. Na uporządkowanie mojej prywatnej „bucket list” jeszcze przyjdzie czas, a póki co niedawno pojawił się plan na to, co by tu zrobić przed trzydziestką.

Korona Gór Polskich przed 30-tką

Na początku tego roku mój genialny Mąż wpadł na pomysł, aby nasze chodzenie po górach przenieść na wyższy level. Oznajmił mi, że jeżeli mamy więcej wolnego czasu spędzać w górach, to on potrzebuje uczynić z tego wyzwanie. Tak właśnie dowiedziałam się, że jest coś takiego jak Korona Gór Polskich – czyli lista najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich w Polsce. Oraz że nie kto inny, ale właśnie my będziemy tę koronę zdobywać. Czas: do grudnia 2014 (w tym miesiącu oboje obchodzimy trzydzieste urodziny).

Grunt to motywacja

Dla mnie góry to najlepszy sposób na oderwanie się od rzeczywistości i odpoczynek w najdoskonalszej formie, dlatego od wielu lat staram się spędzać tam jak najwięcej dni w roku. Prawda jest jednak taka, że życie w mieście, obowiązki, zmęczenie i chroniczny brak czasu nie zawsze sprzyjają realizacji tego, co dla nas dobre. Zawsze coś tam wypadnie: nieskończony projekt, impreza u znajomych/ rodziny, deszczowa pogoda, pilne wydatki. Po jakimś czasie okazało się, że plan pt. „Zdobywamy Koronę Gór Polskich przed 30-tką” działa i motywuje nie tylko mojego męża, ale też mnie. Wkręciłam się, chociaż jeszcze parę lat temu wydawało mi się, że w tym wieku będziemy zastanawiać się, czy to już czas na dziecko albo kiedy zarobimy pierwszy milion…

Korona Gór Polskich – action plan

Chyba jeszcze nie wspominałam, że jednym z moich ulubionych zajęć jest planowanie. Wszelakie, od ogółu do szczegółu i odwrotnie. Okazało się, że Korona Gór Polskich to świetny obszar do planowania, a także ciągłego udoskonalania i weryfikowania planów: co, kiedy, w jakiej kolejności i co zrobić, kiedy pogoda pokrzyżuje plany. Na początku zastanawiałam się nad zakupem wydanych na potrzeby koncepcji książeczek (koszt ok. 30 zł/szt. z wysyłką), w których spisuje się wszystkie przebyte trasy Korony, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie chodzi o ewidencję dowodów, tylko przyjemność chodzenia po górach. Chociaż… myślę, że w przypadku męskiej części naszych wypraw byłaby to bonusowa motywacja;)

Wracając do action planu, aby był realny w ciągu 1 roku założyliśmy, że nie będziemy zdobywać tych szczytów, na których byliśmy razem w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Takim sposobem na starcie mieliśmy już na koncie następujące szczyty:

Śnieżka – Karkonosze – 1602 m n.p.m. (wielokrotne wejścia, ostatnio we wrześniu 2013)
Ślęża – Masyw Ślęży – 718 m n.p.m. (wejście maj 2013)
Szczeliniec Wielki – Góry Stołowe – 919 m n.p.m. (wejście wrzesień 2013)
Tarnica – Bieszczady – 1346 m n.p.m. (wejście sierpień 2013)
Wysoka Kopa – Góry Izerskie – 1126 m n.p.m. (wejście listopad 2013)

Karkonosze

W pierwszych, zimowych miesiącach 2014 roku do listy dołączyły jednodniowe wypady na:

Skopiec – Góry Kaczawskie – 724 m n.p.m. (wejście styczeń 2014)
Skalnik – Rudawy Janowickie – 945 m n.p.m. (wejście styczeń 2014)
Wielka Sowa – Góry Sowie – 1015m n.p.m. (wejście styczeń 2014)

rudawy

Potem przyszedł czas na Beskidy, które do tej pory znałam bardzo pobieżnie. W majowy długi weekend zdobyliśmy trzy beskidzkie szczyty:

Skrzyczne  - Beskid Śląski - 1257 m n. p.m. (wejście 1 maja 2014)
Czupel – Beskid Mały – 933 m n.p.m. (wejście 2 maja 2014)
Babia Góra – Beskid Żywiecki – 1725 m n.p.m. (wejście 3 maja 2014)

a w weekend czerwcowy (niech żyją długie weekendy!) kolejne trzy, czyli:

Mogielica – Beskid Wyspowy - 1171 m n.p.m. (wejście 19 czerwca 2014)
Lubomir – Beskid Makowy – 904 m n.p.m. (wejście 20 czerwca 2014)
Lackowa – Beskid Niski - 997 m n.p.m. (wejście 21 czerwca 2014)

Beskidy

Najpiękniejsze w całej idei zdobywania Korony Gór Polskich jest to, że odwiedzamy miejsca, do których najprawdopodobniej nigdy byśmy nie dotarli. Czujemy się jak mali odkrywcy, badamy teren i już teraz mamy listę miejscowości i pasm, które na pewno jeszcze odwiedzimy w przyszłości, np. inną porą roku albo w większym gronie.

W tej chwili nasz projekt pt. Korona Gór Polskich zrealizowany jest dokładnie w 50% – czyli do zdobycia pozostało nam jeszcze 14 szczytów. Planujemy niedługo tygodniowy urlop w Tatrach z wyzwaniem w postaci najwyższego w Polsce szczytu, czyli Rysów oraz malowniczymi, lajtowymi Gorcami – już nie mogę się doczekać!