Przegląd książek kulinarnych idealnych na prezent

Przegląd książek kulinarnych idealnych na prezent

Nie przepadam za kupowaniem świątecznych prezentów, zawsze mam problem z wyborem – bo jak tu co roku wymyślić coś oryginalnego, ale jednocześnie przydatnego, co sprawi obdarowanemu autentyczną radość. Sama także coraz częściej nie potrafię określić co chciałabym dostać, nie czuję potrzeby gromadzenia nowych rzeczy, a to co faktycznie potrzebne wolę kupić sama.

Wyjątkiem są książki. Mimo niedawno zakupionego Kindla mam sentyment do tych tradycyjnych, pięknie wydanych, pachnących drukiem i obiecujących chwilę relaksu, emocji czy refleksji. Nie ma chyba osoby, dla której nie udałoby się wybrać książki dopasowanej do jej zainteresowań – nawet jeśli nie jest miłośnikiem literatury, zawsze możemy poszukać tytułu związanego z jego hobby.

Jeżeli szukacie prezentu dla miłośników zdrowego stylu życia, zapraszam na mały przegląd wartościowych i pięknie wydanych książek poświęconych zdrowemu gotowaniu.

Książki kulinarne na prezent


zdrowe odżywianie książki

1. „Smaki” Agnieszki Maciąg

W serii ukazały się do tej pory: „Smak życia”, „Smak miłości”,  „Smak szczęścia”,  „Smak świąt” i ostatnio wydany „Smak zdrowia”.  Wszystkie łączy pozytywny, motywujący przekaz, holistyczne podejście do tematu zdrowia, mnóstwo świetnych przepisów oraz piękne zdjęcia.

2. „Jadłonomia” i „Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

Książki kulinarne autorki bloga o tym samym tytule, to prawdziwa gratka dla miłośników kuchni roślinnej. Znajdziecie w niej przepisy na mniej i bardziej egzotyczne dania wegańskie.  Przypominam,  że Nową Jadłonomię można wygrać w trwającym do środy konkursie.

3. „Dieta paleo po polsku” Dawida i Alicji Białowąs

A to z kolei ciekawa pozycja dla osób,  które nie wyobrażają sobie swojej diety bez mięsa – książka poświęcona gotowaniu w stylu paleo. Dużo fajnych, mięsno-warzywnych lub tłuszczowo-warzywnych przepisów i bardzo apetyczne zdjęcia.

4. „Słodka kuchnia roślinna” Idy Kulawik

Jeżeli macie wśród bliskich miłośnika słodyczy, a chcielibyście zachęcić go do trochę zdrowsze diety, ta książka może być strzałem w dziesiątkę. Świetne,  proste przepisy na zdrowe słodkości opatrzone pięknymi zdjęciami –  zjada się je oczami!

5. „Italia do zjedzenia” Bartka Kieżuna

Wyjątkowe połączenie przewodnika z książką kucharską. Podróż po najciekawszych rejonach Italii z włoską kuchnią i szczyptą sztuki w tle. Idealny prezent dla miłośników śródziemnomorskich klimatów.

6. „Dzika kuchnia” Łukasza Łuczaja

Tu z kolei gratka dla fanów dzikiej przyrody i oryginalnych potraw. Łukasz Łuczaj udowadnia, że na łąkach i w lasach można znaleźć wiele roślin, które są pyszne i zdrowe.  Oprócz przepisów znajdziecie tam opisy,  ryciny i kalendarz zbiorów dzikich roślin.

 

To moje propozycje – zapraszam do dzielenia się innymi inspirującymi lekturami o zdrowym odżywianiu. 

 

 

Superprezenty dla niemowlaka – DIY

Superprezenty dla niemowlaka – DIY

Zbliżają się święta, a więc czas prezentowego szaleństwa. Bez Mikołaja czy Gwiazdora trudno wyobrazić sobie Boże Narodzenie,  a podarunkami najbardziej obsypywane są oczywiście dzieci.

My próbujemy podejść do tematu z rozsądkiem, nie obdarowywać Helenki toną plastikowych zabawek, które zaraz pójdą w kąt, bo ani to ekologiczne, ani wychowawcze. Postanowiliśmy edukować naszą córkę od początku, że w przypadku zabawek mniej może znaczyć więcej. Może w przyszłości będzie umiała oprzeć się presji reklam i rówieśników, aby mieć wszystkiego więcej i więcej. Wybieramy dla niej dobrej jakości zabawki edukacyjne, takie, które posłużą dłużej, najchętniej drewniane.

A ja największą miłością dażę wszystkie zabawki przygotowane własnoręcznie – są ładne, niepowtarzalne i dokładnie takie, jakich dziecko potrzebuje na danym etapie rozwoju.

Oto nasze perełki – zabawki DIY przygotowane przez najbliższych Helenki. Może posłużą Wam jako inspiracja przy wyborze świątecznych prezentów dla Waszych maluchów?

Zabawki DIY dla niemowlaka


1. Kocyk z dobrej jakości włóczki

Prezent piękny i superpraktyczny. My mamy szczęście, bo w rodzinie męża co druga osoba ma talent do robienia na drutach i szydełkowania:) Helenka dostała aż trzy kocyki – cienki letni, grubszy bawełniany na jesień i zimowy z wełny merynosa. Myślę, że posłużą nam lata.

kocyki

2. Zabawki z baloników

Jedną z pierwszych zabawek, jakie dostała Helenka od swojej cioci były baloniki w różnych kolorach. Te czarno-białe służyły już od pierwszych dni jako kontrastowe zawieszki przyciągające wzrok. Kolorowe wykorzystałyśmy jako zabawkę sensoryczną, wsypując do środka trochę mąki.

3. Zabawki zrobione na szydełku

Prawdziwą perełką wśród prezentów z włóczki są różnokolorowe zabawki sensoryczne zrobione przez babcię Helenki:

  • szeleszcząca zawieszka w kształcie gwiazdek z ukrytym w środku celofanem, pod kolor wózka
  • grzechotka-sowa wypchana watą z ziarnami fasoli schowanymi w plastikowym opakowaniu po jaju-niespodziance

zabawki-z-wloczki

4. Gryzak z materiału

Kiedy Helenka zaczęła ząbkować i w ruch poszły gryzaki, zaczęłam szukać alternatyw do plastiku i gumy, z których najczęściej wykonane są te sklepowe. Strzałem w dziesiątkę okazał się gryzak materiałowy – wystarczy upleść go z kawałka bawełnianej lub lnianej tkaniny. Na jednym zawiesiłam też drewniane koraliki. Taki gryzak ma same zalety:

  • wykonany z naturalnego materiału (resztki po mojej bawełnianej bluzce)
  • bardziej przyjazny niż twarde plasikowe, nie podrażnia dziąsełek
  • w najtrudniejszych momentach ząbkowania można go lekko zwilżyć przegotowaną wodą, co przyniesie dziecku dodatkową ulgę

5. Proste zabawki z recyklingu

Od swojej 8-letniej kuzynki Helenka dostała zabawkę, która była naszym hitem podczas pierwszych miesięcy zabaw na macie. To prosty przedmiot wykonany z opakowania po jajku-niespodziance, działający jak wańka-wstańka dzięki umieszczonej w środku plastelinie.

Innym pomysłem są szmatki uszyte z różnych skrawków materiałów, najlepiej takich o wyrazistej teksturze. Naszą ulubioną czarno-białą szmatkę zrobiła zaprzyjaźniona pani krawcowa z resztek po poduszkach.

zabawki-z-recyklingu

6. Dekoracje do dziecięcego pokoju

Jeżeli jesteście uzdolnieni plastycznie tak jak druga z babć Helenki, czyli moja mama, świetnym pomysłem jest podarowanie dziecku własnoręcznie przygotowanego obrazka z wizerunkiem malucha, aniołka czy innym dziecięcym motywem. To również wyjątkowy prezent na chrzest – piękny ażurowy aniołek Helenki, który dostała od cioci cały czas stoi obok łóżeczka małej.

A jeżeli macie mniej czasu lub talentu (jak ja;)), zawsze można wydrukować i oprawić w ramkę gotową grafikę. Darmowe grafiki dziecięce znajdziecie np. na blogu My Pink Plum.

W pokoiku dziecięcym ładnie wyglądają także ozdoby z literek – kartonowych albo uszytych z materiału.

aniolki

7. Drewniany pałąk gimnastyczny

No i nasz kolejny superprezent, tym razem wykonany przez dziadka Helenki – drewniany pałąk gimnastyczny, na którym można zawieszać zabawki, wstążeczki, itp. Według mnie dużo lepsza alternatywa dla gotowych mat edukacyjnych z pałąkami, które często przestymulowują dziecko nadmiarem bodźców. Pomysł o tyle genialny, że można ustawić go właściwie wszędzie: na podłodze, w łóżeczku, przy bujaczku, na łóżku, przy kojcu, etc. Helenka potrafi bawić się sama różnymi zabawkami zawieszonymi na pałąku dobrych kilkanaście minut, a ja mam czas na zrobienie obiadu albo odpoczynek.

Jeżeli nie macie sprzętu albo umiejętności stolarskich, podobny pałąk w rozsądnej cenie można kupić tutaj – namawiam tym bardziej, że robi je mój tato;)

 

Jeżeli denerwuje Was świąteczny konsumpcjonizm, a chcecie podarować dzieciom coś wyjątkowego, bardzo polecam te lub inne prezenty DIY – na pewno przyniosą sporo frajdy i będą niepowtarzalną pamiątką z dziecięcych lat:) Pokażmy dzieciom, że magia świąt to wspólnie spędzony czas, kreatywna zabawa, a nie tony prezentów! 

 

 

W poszukiwaniu nowych smaków – KONKURS

W poszukiwaniu nowych smaków – KONKURS

Moja 7-miesięczna córka poznaje właśnie nowe smaki, inne niż mleko mamy. Rozszerzanie diety traktujemy raczej lekko, nie stosuję jakiegoś sztywnego schematu – najpierw wprowadziliśmy warzywa (marchew, dynia, ziemniak, burak, pietruszka), jabłko, trochę kaszy bez dodatków, a teraz, po kilku tygodniach po prostu daję jej spróbować rzeczy, które sami jemy i do których aż się wyrywa: trochę żółtka, awokado, batata, morele, gruszkę, gotowany szpinak, makaron, itd. Przyznam się, że dzisiaj polizała nawet trochę gorzkiej czekolady, którą zabrała mi z ręki;)

Pewnie nie jest to idealny wzorzec zgodny z zaleceniami ekspertów i „ekspertów”, nie polecam brać z nas przykładu;) Ale przynosi sporo radości i Helence, i nam.  Myślę, że fajnie jest poznawać tak świat i nowe smaki.

Przyznam, że trochę Małej pozazdrościłam tych pierwszych kulinarnych odkryć. A może po prostu odbijam sobie czas ciąży, kiedy albo czegoś nie można, albo nie ma się na to ochoty;) W każdym razie postanowiłam wrócić do kulinarnych eksperymentów i odkrywam na nowo, jaka to świetna sprawa!

Zaczęło się od kiszonych buraków. Pomieszanie z chrzanem smakują wg mnie lepiej niż tradycyjna ćwikła. Mam zamiar spróbować też innych,  mniej typowych kiszonek, takich jak kapusta pekińska czy kiszona marchew. Ostatnio w nowoodkrytym pobliskim gospodarstwie zakupiliśmy pasternak i skorzonerę – piekę je w piekarniku i jestem tymi smakami zachwycona. Poszukuję też nowych dodatków,  np. nigdy wcześniej nie używałam wędzonej papryki czy płatków drożdżowych –  do ich zakupu zachęciły mnie wegańskie przepisy Nowej Jadłonomii i okazało się, że to smakowy strzał w dziesiątkę. No i oczywiście to, co lubię najbardziej, czyli testowanie nowych przepisów na zdrowe słodkości takie jak kuminowe trufle, zdrowa wersja snickersa czy świąteczne ciasteczka pomarańczowe.

Aby odkryć nowe, ciekawe smaki nie trzeba kupować wyszukanych składników – czasem wystarczy zestawić ze sobą dwa zwykłe, często używane produkty,  by stworzyć niespotykane, oryginalne danie. Przykładem jest połączenie smaku jajek i cytryny albo mięty i czosnku.  Kopalnią takich inspiracji jest Leksykon smaków, o którym już pisałam ostatnio.

Jesień i zima to cudowny czas na gotowanie! Wierzę, że jeśli robimy to z miłością i odrobiną kreatywności, ta zwykła czynność wprowadza w codzienne życie trochę magii. A gotowanie przed świętami i unoszące się w kuchni zapachy korzennych przypraw i pomarańczy to najlepsza aromaterapia i psychoterapia w jednym:)

KONKURS – wygraj książkę „Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

Jeżeli Wy także lubicie takie kuchenne czarowanie, zapraszam do udziału w konkursie.

Zasady są proste:

1. prześlij własny, autorski przepis na Twoją ulubioną, zaskakującą albo „magiczną” potrawę na adres ika.health.and.the.city@gmail.com

2. autor/ka najciekawszego przepisu otrzyma książkę Nowa Jadłonomia – kontynuację kultowej już książki Marty Dymek, która pełna jest inspiracji do poszerzania kulinarnych horyzontów

Na przepisy czekam do 20 grudnia, a rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w ostatni dzień 2017 roku. Zastrzegam sobie możliwość publikacji wybranych przepisów na blogu. Powodzenia!

Edit: 31 grudnia – rozstrzygnięcie konkursu

Łatwo nie było, przesłałyście (same panie!) sporo oryginalnych przepisów, np. na omlet z gazowaną wodą albo potrawy, które mogą zjadać niemowlaki. „Nowa Jadłonomia” trafi do Małgosi, która podzieliła się sekretem na danie rodem z krainy Wikingów. W sezonie grillowym przetestuję i na pewno się tym przepisem podzielę:) Gratuluję!

A wszystkim czytelnikom życzę udanego wieczoru sylwestrowego oraz duuuużo zdrowia i szczęśliwego nowego roku!

 

 

Etykiety na słoiki DIY – łatwe, efektowne i praktyczne

Etykiety na słoiki DIY – łatwe, efektowne i praktyczne

Moja kreatywna siostra przygotowała ostatnio etykiety na słoiki do przypraw i kosmetyków (w naszej rodzinie uwielbiamy słoiki;)). Bardzo mi się spodobały, więc postanowiłam je Wam pokazać – tym bardziej, że mamy tu do czynienia z pełnym recyklingiem: zarówno słoiki, jak i etykietki pochodzą z odzysku:)

Można do tego celu wykorzystać zdjęcia ze starych gazet, katalogów reklamowych albo opakowania po nasionach ziół – w zależności od tego, co macie akurat pod ręką.

Wykonanie jest banalnie proste:

  • z papieru wycinamy okręgi dopasowane do rozmiarów wieczka słoików
  • przyklejamy je za pomocą kleju albo mąki ziemniaczanej zmieszanej z wodą (opcja jeszcze bardziej eko)

Takie słoiczki są praktyczne i efektowne. Przydadzą się nie tylko w kuchni na przyprawy, ale też w łazience, np. na własnoręcznie przygotowywane środki czystości lub kosmetyki czy do przechowywania drobnych rzeczy (spinacze, pinezki, gumki do włosów, etc.).

etykiety DIY

 

Jak Wam się podobają? Może zainspirują Was do wykonania własnych dla siebie lub w prezencie dla kogoś bliskiego?

 

 

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 2: restauracje z menu mieszanym

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 2: restauracje z menu mieszanym

Wracam z drugą częścią wpisu o miejscach we Wrocławiu, w których dobrze i zdrowo zjemy. Po liście knajp wegetariańskich i wegańskich przyszedł czas na restauracje serwujące menu mieszane. W większości z tych miejsc coś dla siebie znajdą zarówno mięsożercy, jak i wegetarianie.

Lubię takie miejsca, w których mogę zjeść coś nietypowego, poznać połączenia smakowe i składniki, których nie stosuję sama we własnej (raczej prostej) kuchni – głównie takie restauracje polecam w dzisiejszej liście.

Zdrowe jedzenie we Wrocławiu
restauracje z menu mieszanym


1. Zupa

Lokalizacja: ul. Szewska 24 oraz ul. Bujwida 25
strona internetowa

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie zupa to jedna z lepszych propozycji na szybki, regenerujący posiłek w ciągu pracowitego dnia. Wrocławska Zupa doskonale się w tę potrzebę wpisała – za 8-12 złotych dostaniemy tam miskę ciepłej, pełnej warzyw, smakowitej zupy w wersji wege, semi-wege lub mięsnej. Codziennie do wyboru mamy około dziesięciu różnych zup, bardziej i mniej klasycznych (od kremu z pomidorów z parmezanem i bazylią po takie smaczki jak flaki z boczniaków czy indyjską tikka masala z kurczakiem).

Chociaż w nieistniejącym już lokalu na ul. Igielnej byłam stałą bywalczynią Zupy, to połączenia smakowe w ich zupach potrafiły mnie nie raz zaskoczyć. Wszystkim zupożercom bardzo polecam to miejsce!

zupa wrocław

2. Szynkarnia

Lokalizacja: ul. Świętego Antoniego 15
strona internetowa

Bardzo przyjemne, przyjazne miejsce z dobrym, naturalnym jedzeniem, często pochodzącym od małych, regionalnych wytwórców. Twórcy Szynkarni tak piszą o sobie „Chcemy jeść dobrze, buntujemy się przeciwko sztucznym dodatkom do żywności, przetworzonym wysokowydajnym produktom. Nasi dostawcy to osoby, gospodarstwa lub małe firmy nagradzane znakami – Jakość Tradycja, Tradycyjny Produkt Regionalny, wpisywani są na listę produktów Dziedzictwa Kulinarnego, (…) część z nich to gospodarstwa ekologiczne.” 

Menu w Szynkarni jest krótkie, ale ciekawe: znajdziemy tu podpłomyki w różnych wersjach, swojskie sery i wędliny, własnego wypieku pieczywo i ciastka, a także spory wybór piw rzemieślniczych. Miejsce dobre zarówno na lunch, jak i wieczorne spotkanie ze znajomymi. Lokal prowadzi też minisklep z żywnością tradycyjną i regionalną – na ich sery i makarony zdecydowanie warto się skusić.

szynkarnia wrocław

3. La Maddalena

Lokalizacja: ul. Włodkowica 9
strona internetowa

To jedna z bardziej uznanych wrocławskich restauracji, zlokalizowana w Dzielnicy Czterech Świątyń z ogródkiem wychodzącym na Synagogę pod Białym Bocianem. Ceny wyższe niż przeciętne i trzeba zrobić wcześniejszą rezerwację stolika, ale warto (dodam, że w ramach corocznego Restaurant Week miejsca w La Maddalenie znikają chyba jako pierwsze:)). W menu znajdziemy wykwintne dania kuchni europejskiej w połączeniach, które docenią najwięksi smakosze. W aktualnym menu np. takie czary-mary (tak, żebyście wiedzieli, o jakim menu mówimy): gęś confit, mus z jabłek z trawą żubrową, żel z buraka z octem wiśniowym, ziemniaczany fondant, rukola, jarmuż i kiełki groszku albo dzika troć fiordowa z ziołowym pilafem z komosy ryżowej, keczupem z dyni, olejem bazyliowym i żelem z kapusty). Idealne miejsce na odświętną rocznicową kolację:)

la maddalena wrocław

4. Pinola

Lokalizacja: CH Ferio Gaj, ul. Świeradowska 51
strona internetowa

Ta restauracja położona jest z dala od centrum Wrocławia, na osiedlu Gaj, ale jeżeli lubicie dobrą kuchnię we włoskim stylu, warto tam zajrzeć. Hasło Pinoli to „kuchnia na widoku” – i faktycznie, centrum restauracji stanowi ogromna, odsłonięta dla gości kuchnia, w której kucharze na naszych oczach przygotowują pyszną pizzę, sałatki z sezonowymi dodatkami, zupy, makarony. Większy głód zaspokoją ciekawie skomponowane dania główne, z policzkami wołowymi i kaczką na czele. Część produktów, z których przygotowywane są dania w Pinoli, pochodzi z własnego ogródka i szklarni właścicieli albo od lokalnych wytwórców. Smakowicie, prosto, przyjemnie.

pinola wrocław feriogaj

5. Nigdy nie zapomnę

Lokalizacja: ul. Zwycięska 14f/1
strona internetowa

To kolejna restauracja zlokalizowana poza centrum (tym razem na osiedlu Partynice), ale ciesząca się we Wrocławiu sporą popularnością. Mnie urzeka nie tylko jej menu (krótkie, ciekawe, oparte na sezonowych składnikach), ale także uroczy, klimatyczny wystrój wnętrza. Codziennie inne menu lunchowe, w tym warte uwagi burgery w czwartki (choć nie jestem pewna, czy jest to reguła).

nigdy nie zapomnę

6. Vivian

Lokalizacja: CH Magnolia Park, ul. Legnicka 58
strona internetowa

I jeszcze jedna dobra restauracja, zlokalizowana, o dziwo, w centrum handlowym. Vivian to kuchnia autorska, nowoczesna, sezonowa – możecie spodziewać się tu ciekawych, bardzo smakowitych połączeń smakowych od śniadania przez bogate lunche w cenie 32 zł/ zestaw aż po znakomite desery (w tym mój totalny faworyt, czyli brownie na ciepło z kulką lodów – nie wiem czy cały czas jest w karcie, ale wkrótce muszę to sprawdzić;)). Na plus także bardzo ładne, klimatyczne wnętrze – śmiało można umówić się tu na spotkanie biznesowe albo kolację.

vivian wrocław

7. Osiem Misek

Lokalizacja: ul. Borowska 116 i ul. Włodkowica 27 
strona internetowa

Na tej liście nie mogło zabraknąć przynajmniej jednej miejscówki, wywodzącej się z popularnego od paru lat nurtu food truckowego. Osiem Misek to głównie makarony w odsłonach azjatyckiej i włoskiej, a także kanapki z rybą czy owocami morza oraz sałatki. Jak piszą sami właściciele: „Chcemy aby każdy z Was mógł spróbować smacznych dań nie tracąc przy tym góry pieniędzy. Stawiamy na zdrowe jedzenie, świadomie dobierane składniki, zawsze sezonowe produkty i co bardzo ważne – nieodgrzewane potrawy.” Dobra, znacznie zdrowsza alternatywa dla typowych sieciowych fast foodów.

osiem misek

Moja lista na pewno nie wyczerpuje wszystkich wrocławskich restauracji wartych uwagi – jeżeli możecie polecić inne miejsca ze zdrowym, ciekawie skomponowanym jedzeniem, zapraszam do dzielenia się w komentarzach:)

Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z fanpage’ów na Facebooku oraz stron internetowych lokali (linki w tekście).

 

 

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 1: restauracje wegetariańskie i wegańskie

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 1: restauracje wegetariańskie i wegańskie

Nie sądzicie, że blog o nazwie Health & the City aż się prosi o taką listę?:) Niby najzdrowiej gotować w domu, bo wtedy mamy pewność, jakiej jakości i świeżości jest nasze jedzenie, ale… cóż, wiadomo jak jest. Tempo życia, szczególnie w dużym mieście, bywa zawrotne i ja przynajmniej nie zawsze mam czas na przygotowywanie zapasu posiłków na cały dzień, szczególnie w dni, w które mam dużo spotkań.

Na szczęście w dużych i mniejszych miastach coraz więcej jest miejsc, w których można zjeść zdrowy, świeży i pyszny lunch czy lekką kolację. Ja najczęściej korzytam z oferty lokali wegetariańskich, bo jedząc takie jedzenie w ciągu dnia czuję się po prostu najlepiej, ale nie stronię także od restauracji z dobrym, ciekawie przyrządzonym kawałkiem ryby czy mięsa.

Czas na konkrety – gdzie można zdrowo zjeść we Wrocławiu? Oto moja lista sprawdzonych i wartych polecenia miejsc, najpierw z menu wegetariańskim lub wegańskim.

Zdrowe jedzenie we Wrocławiu
restauracje wegetariańskie/ wegańskie


1. Bar Vega

Lokalizacja: centrum, Rynek 27a
strona internetowa

vega wrocław

Pierwszy, niemal kultowy w mieście bar wegański, który od lat trzyma dobry poziom: zjemy tu smacznie, szybko i niedrogo. Na parterze restauracja działa w formule barowej, a na 1 piętrze – w stylu slow food, z innym, ciekawszym menu
Polecam sezonowe zupy, wegetariańskie kotlety (buraczany i szpinakowy), surówki oraz naleśniki gryczane z farszem buraczanym na 1 piętrze.

 

2. Machina Organika

Lokalizacja: centrum, ul. Ruska 19
strona internetowa

machina organika wegańskie ciastoMała, klimatycznie urządzona knajpka z krótkim, ale za to ciekawie skomponowanym menu kuchni roślinnej.

Polecam przede wszystkim, gdy potrzebujemy szybkiej, lekkiej, wartościowej przekąski – tu  idealnie sprawdzi się life bowl. No i czasem na lunch dnia trafi się jakaś perełka.

3. Żyzna

Lokalizacja: centrum, ul. Nożownicza 37
strona internetowa

żyzna jedzenie wegetariańskie wrocław

Bardzo przyjemna, kameralna knajpka z krótkim, ale ciekawym roślinnym menu. Dania bazują głównie na warzywach sezonowych, zmieniają się więc dosyć często. Mi bardzo smakowała tarta z pieczonymi warzywami,na bezglutenowym spodzie z mixem sałat i wegańską śmietanką słonecznikową.

4. Nalanda

Lokalizacja: Plac Kościuszki 12
strona internetowa

wegetariańskie jedzenie wrocław nalanda

Klimatyczna kawiarnio-księgarnia z krótkim, wegetariańskim menu lunchowym. Na półkach kawał dobrej lektury dla miłośników zdrowego stylu życia (zdrowe odżywianie, joga, medytacja, mindfulness, psychologia, fizyka kwantowa i wiele, wiele więcej). Co mogę polecić do wypróbowania? Na pewno zupę dnia i naturalne napary, np. z lawendy.

5. The Root

Lokalizacja: niedaleko Narodowego Forum Muzyki, ul. Krupnicza 3
strona internetowa
dania na wynos

the root wegańskie na wynos

The Root to dobry wybór szczególnie, gdy chcemy zjeść coś zdrowego „w biegu”, na szybko.  Knajpka serwuje ciekawe, świeżo przyrządzane dania na wynos. Moje typy to: wegańskie sushi Zielona Moc i bezglutenowy rap „ala Tuńczyk”. Można też wybrać „Pudełko Różności” z codziennie inną zawartością typu hummus, falafel, kuskus z warzywami i innymi wegańskimi klasykami. Zdrowszego fastfooda we Wrocławiu nie znam;)

6. Najadacze

Lokalizacja: centrum, ul. Nożownicza 40
strona internetowa
dostawa na telefon

najadacze wegetariańskie jedzenie na wynos wrocław

Knajpka jest dosyć ciasna, dlatego z oferty Najadaczy korzystam głównie wtedy, gdy chcę zamówić jedzenie do biura lub mieszkania. W menu klasyczne dania kuchni wegetariańskiej, dużo indyjskich smaków. Mój faworyt to zestaw Wolna Palestyna z hummusem, falafelami, chlebkiem arabskim, oliwkami,pomidorem i ogórkiem.

7. Zdrowa Krowa

Lokalizacja: okolice Placu Grunwaldzkiego, ul. Szczytnicka 41
strona internetowa
dostawa na telefon

wegańskie sushi wrocław

I kolejna knajpka z opcją dostawy na telefon (przyznam, że na miejsce jeszcze nigdy nie dotarłam). Codziennie do wyboru kilka zup, danie główne i wegesłodkości. Na zdjęciu sushi w wersji wegańskiej.

 

Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z fanpage’ów na Facebooku lokali (linki w tekście).