Etykiety na słoiki DIY – łatwe, efektowne i praktyczne

Etykiety na słoiki DIY – łatwe, efektowne i praktyczne

Moja kreatywna siostra przygotowała ostatnio etykiety na słoiki do przypraw i kosmetyków (w naszej rodzinie uwielbiamy słoiki;)). Bardzo mi się spodobały, więc postanowiłam je Wam pokazać – tym bardziej, że mamy tu do czynienia z pełnym recyklingiem: zarówno słoiki, jak i etykietki pochodzą z odzysku:)

Można do tego celu wykorzystać zdjęcia ze starych gazet, katalogów reklamowych albo opakowania po nasionach ziół – w zależności od tego, co macie akurat pod ręką.

Wykonanie jest banalnie proste:

  • z papieru wycinamy okręgi dopasowane do rozmiarów wieczka słoików
  • przyklejamy je za pomocą kleju albo mąki ziemniaczanej zmieszanej z wodą (opcja jeszcze bardziej eko)

Takie słoiczki są praktyczne i efektowne. Przydadzą się nie tylko w kuchni na przyprawy, ale też w łazience, np. na własnoręcznie przygotowywane środki czystości lub kosmetyki czy do przechowywania drobnych rzeczy (spinacze, pinezki, gumki do włosów, etc.).

etykiety DIY

 

Jak Wam się podobają? Może zainspirują Was do wykonania własnych dla siebie lub w prezencie dla kogoś bliskiego?

 

 

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 2: restauracje z menu mieszanym

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 2: restauracje z menu mieszanym

Wracam z drugą częścią wpisu o miejscach we Wrocławiu, w których dobrze i zdrowo zjemy. Po liście knajp wegetariańskich i wegańskich przyszedł czas na restauracje serwujące menu mieszane. W większości z tych miejsc coś dla siebie znajdą zarówno mięsożercy, jak i wegetarianie.

Lubię takie miejsca, w których mogę zjeść coś nietypowego, poznać połączenia smakowe i składniki, których nie stosuję sama we własnej (raczej prostej) kuchni – głównie takie restauracje polecam w dzisiejszej liście.

Zdrowe jedzenie we Wrocławiu
restauracje z menu mieszanym


1. Zupa

Lokalizacja: ul. Szewska 24 oraz ul. Bujwida 25
strona internetowa

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie zupa to jedna z lepszych propozycji na szybki, regenerujący posiłek w ciągu pracowitego dnia. Wrocławska Zupa doskonale się w tę potrzebę wpisała – za 8-12 złotych dostaniemy tam miskę ciepłej, pełnej warzyw, smakowitej zupy w wersji wege, semi-wege lub mięsnej. Codziennie do wyboru mamy około dziesięciu różnych zup, bardziej i mniej klasycznych (od kremu z pomidorów z parmezanem i bazylią po takie smaczki jak flaki z boczniaków czy indyjską tikka masala z kurczakiem).

Chociaż w nieistniejącym już lokalu na ul. Igielnej byłam stałą bywalczynią Zupy, to połączenia smakowe w ich zupach potrafiły mnie nie raz zaskoczyć. Wszystkim zupożercom bardzo polecam to miejsce!

zupa wrocław

2. Szynkarnia

Lokalizacja: ul. Świętego Antoniego 15
strona internetowa

Bardzo przyjemne, przyjazne miejsce z dobrym, naturalnym jedzeniem, często pochodzącym od małych, regionalnych wytwórców. Twórcy Szynkarni tak piszą o sobie „Chcemy jeść dobrze, buntujemy się przeciwko sztucznym dodatkom do żywności, przetworzonym wysokowydajnym produktom. Nasi dostawcy to osoby, gospodarstwa lub małe firmy nagradzane znakami – Jakość Tradycja, Tradycyjny Produkt Regionalny, wpisywani są na listę produktów Dziedzictwa Kulinarnego, (…) część z nich to gospodarstwa ekologiczne.” 

Menu w Szynkarni jest krótkie, ale ciekawe: znajdziemy tu podpłomyki w różnych wersjach, swojskie sery i wędliny, własnego wypieku pieczywo i ciastka, a także spory wybór piw rzemieślniczych. Miejsce dobre zarówno na lunch, jak i wieczorne spotkanie ze znajomymi. Lokal prowadzi też minisklep z żywnością tradycyjną i regionalną – na ich sery i makarony zdecydowanie warto się skusić.

szynkarnia wrocław

3. La Maddalena

Lokalizacja: ul. Włodkowica 9
strona internetowa

To jedna z bardziej uznanych wrocławskich restauracji, zlokalizowana w Dzielnicy Czterech Świątyń z ogródkiem wychodzącym na Synagogę pod Białym Bocianem. Ceny wyższe niż przeciętne i trzeba zrobić wcześniejszą rezerwację stolika, ale warto (dodam, że w ramach corocznego Restaurant Week miejsca w La Maddalenie znikają chyba jako pierwsze:)). W menu znajdziemy wykwintne dania kuchni europejskiej w połączeniach, które docenią najwięksi smakosze. W aktualnym menu np. takie czary-mary (tak, żebyście wiedzieli, o jakim menu mówimy): gęś confit, mus z jabłek z trawą żubrową, żel z buraka z octem wiśniowym, ziemniaczany fondant, rukola, jarmuż i kiełki groszku albo dzika troć fiordowa z ziołowym pilafem z komosy ryżowej, keczupem z dyni, olejem bazyliowym i żelem z kapusty). Idealne miejsce na odświętną rocznicową kolację:)

la maddalena wrocław

4. Pinola

Lokalizacja: CH Ferio Gaj, ul. Świeradowska 51
strona internetowa

Ta restauracja położona jest z dala od centrum Wrocławia, na osiedlu Gaj, ale jeżeli lubicie dobrą kuchnię we włoskim stylu, warto tam zajrzeć. Hasło Pinoli to „kuchnia na widoku” – i faktycznie, centrum restauracji stanowi ogromna, odsłonięta dla gości kuchnia, w której kucharze na naszych oczach przygotowują pyszną pizzę, sałatki z sezonowymi dodatkami, zupy, makarony. Większy głód zaspokoją ciekawie skomponowane dania główne, z policzkami wołowymi i kaczką na czele. Część produktów, z których przygotowywane są dania w Pinoli, pochodzi z własnego ogródka i szklarni właścicieli albo od lokalnych wytwórców. Smakowicie, prosto, przyjemnie.

pinola wrocław feriogaj

5. Nigdy nie zapomnę

Lokalizacja: ul. Zwycięska 14f/1
strona internetowa

To kolejna restauracja zlokalizowana poza centrum (tym razem na osiedlu Partynice), ale ciesząca się we Wrocławiu sporą popularnością. Mnie urzeka nie tylko jej menu (krótkie, ciekawe, oparte na sezonowych składnikach), ale także uroczy, klimatyczny wystrój wnętrza. Codziennie inne menu lunchowe, w tym warte uwagi burgery w czwartki (choć nie jestem pewna, czy jest to reguła).

nigdy nie zapomnę

6. Vivian

Lokalizacja: CH Magnolia Park, ul. Legnicka 58
strona internetowa

I jeszcze jedna dobra restauracja, zlokalizowana, o dziwo, w centrum handlowym. Vivian to kuchnia autorska, nowoczesna, sezonowa – możecie spodziewać się tu ciekawych, bardzo smakowitych połączeń smakowych od śniadania przez bogate lunche w cenie 32 zł/ zestaw aż po znakomite desery (w tym mój totalny faworyt, czyli brownie na ciepło z kulką lodów – nie wiem czy cały czas jest w karcie, ale wkrótce muszę to sprawdzić;)). Na plus także bardzo ładne, klimatyczne wnętrze – śmiało można umówić się tu na spotkanie biznesowe albo kolację.

vivian wrocław

7. Osiem Misek

Lokalizacja: ul. Borowska 116 i ul. Włodkowica 27 
strona internetowa

Na tej liście nie mogło zabraknąć przynajmniej jednej miejscówki, wywodzącej się z popularnego od paru lat nurtu food truckowego. Osiem Misek to głównie makarony w odsłonach azjatyckiej i włoskiej, a także kanapki z rybą czy owocami morza oraz sałatki. Jak piszą sami właściciele: „Chcemy aby każdy z Was mógł spróbować smacznych dań nie tracąc przy tym góry pieniędzy. Stawiamy na zdrowe jedzenie, świadomie dobierane składniki, zawsze sezonowe produkty i co bardzo ważne – nieodgrzewane potrawy.” Dobra, znacznie zdrowsza alternatywa dla typowych sieciowych fast foodów.

osiem misek

Moja lista na pewno nie wyczerpuje wszystkich wrocławskich restauracji wartych uwagi – jeżeli możecie polecić inne miejsca ze zdrowym, ciekawie skomponowanym jedzeniem, zapraszam do dzielenia się w komentarzach:)

Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z fanpage’ów na Facebooku oraz stron internetowych lokali (linki w tekście).

 

 

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 1: restauracje wegetariańskie i wegańskie

Gdzie zdrowo zjeść we Wrocławiu? – część 1: restauracje wegetariańskie i wegańskie

Nie sądzicie, że blog o nazwie Health & the City aż się prosi o taką listę?:) Niby najzdrowiej gotować w domu, bo wtedy mamy pewność, jakiej jakości i świeżości jest nasze jedzenie, ale… cóż, wiadomo jak jest. Tempo życia, szczególnie w dużym mieście, bywa zawrotne i ja przynajmniej nie zawsze mam czas na przygotowywanie zapasu posiłków na cały dzień, szczególnie w dni, w które mam dużo spotkań.

Na szczęście w dużych i mniejszych miastach coraz więcej jest miejsc, w których można zjeść zdrowy, świeży i pyszny lunch czy lekką kolację. Ja najczęściej korzytam z oferty lokali wegetariańskich, bo jedząc takie jedzenie w ciągu dnia czuję się po prostu najlepiej, ale nie stronię także od restauracji z dobrym, ciekawie przyrządzonym kawałkiem ryby czy mięsa.

Czas na konkrety – gdzie można zdrowo zjeść we Wrocławiu? Oto moja lista sprawdzonych i wartych polecenia miejsc, najpierw z menu wegetariańskim lub wegańskim.

Zdrowe jedzenie we Wrocławiu
restauracje wegetariańskie/ wegańskie


1. Bar Vega

Lokalizacja: centrum, Rynek 27a
strona internetowa

vega wrocław

Pierwszy, niemal kultowy w mieście bar wegański, który od lat trzyma dobry poziom: zjemy tu smacznie, szybko i niedrogo. Na parterze restauracja działa w formule barowej, a na 1 piętrze – w stylu slow food, z innym, ciekawszym menu
Polecam sezonowe zupy, wegetariańskie kotlety (buraczany i szpinakowy), surówki oraz naleśniki gryczane z farszem buraczanym na 1 piętrze.

 

2. Machina Organika

Lokalizacja: centrum, ul. Ruska 19
strona internetowa

machina organika wegańskie ciastoMała, klimatycznie urządzona knajpka z krótkim, ale za to ciekawie skomponowanym menu kuchni roślinnej.

Polecam przede wszystkim, gdy potrzebujemy szybkiej, lekkiej, wartościowej przekąski – tu  idealnie sprawdzi się life bowl. No i czasem na lunch dnia trafi się jakaś perełka.

3. Żyzna

Lokalizacja: centrum, ul. Nożownicza 37
strona internetowa

żyzna jedzenie wegetariańskie wrocław

Bardzo przyjemna, kameralna knajpka z krótkim, ale ciekawym roślinnym menu. Dania bazują głównie na warzywach sezonowych, zmieniają się więc dosyć często. Mi bardzo smakowała tarta z pieczonymi warzywami,na bezglutenowym spodzie z mixem sałat i wegańską śmietanką słonecznikową.

4. Nalanda

Lokalizacja: Plac Kościuszki 12
strona internetowa

wegetariańskie jedzenie wrocław nalanda

Klimatyczna kawiarnio-księgarnia z krótkim, wegetariańskim menu lunchowym. Na półkach kawał dobrej lektury dla miłośników zdrowego stylu życia (zdrowe odżywianie, joga, medytacja, mindfulness, psychologia, fizyka kwantowa i wiele, wiele więcej). Co mogę polecić do wypróbowania? Na pewno zupę dnia i naturalne napary, np. z lawendy.

5. The Root

Lokalizacja: niedaleko Narodowego Forum Muzyki, ul. Krupnicza 3
strona internetowa
dania na wynos

the root wegańskie na wynos

The Root to dobry wybór szczególnie, gdy chcemy zjeść coś zdrowego „w biegu”, na szybko.  Knajpka serwuje ciekawe, świeżo przyrządzane dania na wynos. Moje typy to: wegańskie sushi Zielona Moc i bezglutenowy rap „ala Tuńczyk”. Można też wybrać „Pudełko Różności” z codziennie inną zawartością typu hummus, falafel, kuskus z warzywami i innymi wegańskimi klasykami. Zdrowszego fastfooda we Wrocławiu nie znam;)

6. Najadacze

Lokalizacja: centrum, ul. Nożownicza 40
strona internetowa
dostawa na telefon

najadacze wegetariańskie jedzenie na wynos wrocław

Knajpka jest dosyć ciasna, dlatego z oferty Najadaczy korzystam głównie wtedy, gdy chcę zamówić jedzenie do biura lub mieszkania. W menu klasyczne dania kuchni wegetariańskiej, dużo indyjskich smaków. Mój faworyt to zestaw Wolna Palestyna z hummusem, falafelami, chlebkiem arabskim, oliwkami,pomidorem i ogórkiem.

7. Zdrowa Krowa

Lokalizacja: okolice Placu Grunwaldzkiego, ul. Szczytnicka 41
strona internetowa
dostawa na telefon

wegańskie sushi wrocław

I kolejna knajpka z opcją dostawy na telefon (przyznam, że na miejsce jeszcze nigdy nie dotarłam). Codziennie do wyboru kilka zup, danie główne i wegesłodkości. Na zdjęciu sushi w wersji wegańskiej.

 

Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z fanpage’ów na Facebooku lokali (linki w tekście). 

 

Moje jesienne poprawiacze humoru

Moje jesienne poprawiacze humoru

Generalnie bardzo lubię jesień – taką kolorową i słoneczną, pełną różnobarwnych liści i kwiatów, warzyw i owoców, dni, które cieszą ciepłem i promieniami słońca. W tym roku jednak póki co zamiast „złotej polskiej” bardziej daje mi się we znaki „szara zimna” jesień, taka która nie nastraja zbyt optymistycznie. Postanowiłam więc nad tym popracować, czyli wdrożyć moją małą kurację na optymizm:)

Was też do tego namawiam - zamiast czekać, aż dopadnie nas jesienna chandra, już wcześniej zadbajmy o to, czym karmimy się i otaczamy, bo w ogromnym stopniu wpływa to na nasze samopoczucie i odbiór zewnętrznego świata.

Oto moje sprawdzone poprawiacze humoru:)

1. Wieczorna pozytywna lektura

Zamiast myśleć o tym, jakie obowiązki czekają mnie następnego dnia albo przeglądać niewiele wnoszące treści z internetu, świadomie wybieram wieczorną lekturę: książki, które inspirują, chwytają za serce, podnoszą na duchu. Z klasyków, do których mogę wracać wielokrotnie, polecam na przykład „Pożegnanie z Afryką” Karen Blixen albo „Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg. Jeżeli jeszcze nie czytaliście – jesienią będą jak znalazł! Ja w tym roku mam zamiar odświeżyć sobie moją ulubioną serię z nastoletnich lat, czyli Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz, tym bardziej, że w ostatnich latach ukazało się kilka tytułów, których jeszcze nie czytałam. Czekam też na premierę książki, która na pewno będzie ciepła i motywująca – „Pełnia życia” Agnieszki Maciąg.

Jeżeli macie jakieś ciekawe, pozytywne lektury do polecenia, dzielcie się nimi w komentarzach.

2. Oglądanie ciepłych, optymistycznych filmów

Ostatnio wkręciliśmy się z moim mężem w „Pitbulla” – polski serial kryminalny sprzed kilkunastu lat. I widzę, że to nie jest dobry pomysł na wieczorny film – zamiast relaksować się i wyciszać przed snem, dostarczamy sobie niepotrzebnie dreszczyku emocji. Zdarza się, że śni mi się później coś w tym klimacie;) Postanowiłam więc zmienić repertuar na coś lekkiego, pozytywnego. Kiedyś publikowałam taką listę ciepłych, pozytywnych filmów na chłodne wieczory – niedługo pewnie wrócę do części z nich i uzupełnię o kolejne, np. polecane często „Love, Rosie” albo tegoroczną „Bridget Jones 3″.

3. Zdrowe „comfort food”

Gotowanie (i przede wszystkim jedzenie!:)) zawsze poprawia mi humor. Najlepiej, gdy uda się połączyć dwie najważniejsze dla mnie rzeczy: smak i zdrowe, wartościowe składniki. A jesienią o takie połączenia nietrudno: wszelkie kombinacje z dynią – wytrawne i słodkie, sycące zupy z fasoli czy soczewicy, czosnek w różnych odsłonach, pieczone warzywa korzeniowe, własnej produkcji czekolada, zapiekane z cynamonem jabłka i gruszki, które kojarzą mi się z domem rodzinnym… Jestem pewna, że też macie swoje własne typy jedzenia „kojącego duszę”:)

poprawiacze humoru

4. Spacery na świeżym powietrzu

Szarówka za oknem, wiatr i mżący deszcz nie zachęcają co prawda do wyjścia z domu, ale kiedy już pokonamy wewnętrznego lenia, okazuje się, że było warto. Nic tak dobrze nie działa na psychikę niż ruch i rześkie powietrze. A że na drzewach jeszcze pełno liści, okazuje się, że nawet taka szara jesień potrafi być piękna.

5. Zbieranie jesiennych darów natury

Nieodłączny element jesiennych spacerów. Zbieranie kasztanów czy pożółkłych liści ma dla mnie w sobie coś z magii dzieciństwa, kiedy gromadziło się te wszystkie skarby i przerabiało na ludziki, obrazki i inne artystyczne instalacje;) Dlaczego by nie kontynuować tego w dorosłym życiu?
Ale dla osób z bardziej praktycznym nastawieniem też coś się znajdzie:) Grzyby, orzechy włoskie, jarzębina, dzika róża, głóg, tarnina, dzikie jabłka i gruszki, „buczki”, czyli owoce buku - to wszystko czeka na nas jesienią i wspiera nasze zdrowie.

kasztany jesienne poprawiacze humoru

6. Spotkania z przyjaciółmi

Jesień to w naszym przypadku idealny czas, żeby nadrobić towarzyskie zaległości, bo w weekendy mniej wyjeżdżamy. No a spotkania w gronie bliskich osób to jeden z lepszych antydepresantów, jakie znam:) Wystarczy dobre towarzystwo, trochę przygotowanego własnoręcznie jedzenia, grzaniec albo rozgrzewająca herbatka, jakaś wciągająca planszówka (nasz ostatni hit to gra CV) – i superpozytywny wieczór gwarantowany!

7. Jesienne porządki

Może nie wszyscy to lubią, ale dla mnie ogarnianie życiowej przestrzeni to taki mały oczyszczający rytuał. Jesienią chowam głęboko do szafy letnie ubrania i z przyjemnością wracam do zapomnianych ciepłych swetrów, wełnianych skarpet, chust, czapek, rękawiczek i całej reszty ocieplającej garderoby. Zmieniam też na cieplejsze kołdry i pościel, a w dekoracjach odtwarzam kolory jesieni, które akurat mi się w danym sezonie podobają. W ruch włączam tez kominek zapachowy i częściej zapalam świece. W takim ocieplonym wnętrzu szarości za oknem nie są mi straszne.

Jesień potrafi być naprawdę piękna niezależnie od pogody – wiele zależy od tego, czy potrafimy ją sobie odpowiednio zaaranżować. Zdjęcia wykorzystane w tekście są autorstwa mojej siostry – taką jesień to ja lubię:)

 

 

Kolekcjonując momenty

Kolekcjonując momenty

Coś mi się wydaje, że mogłabym pisać codziennie inny tekst rozpoczynający się od słów „Lato to czas…”;) Bo sierpień, wrzesień to dla mnie niesamowicie wartościowy czas, czas, w którym gromadzę zapasy, czerpię, korzystam, doceniam, cieszę się. Różnymi rzeczami.

Ostatnio pisałam głównie o tych namacalnych aspektach gromadzenia: zbieraniu ziół, robieniu przetworów na zimę, grzybobraniach, kiszeniu ogórków, sezonowym gotowaniu. Ale to nie wszystko, co oferuje nam lato w opcji „na zapas”.

Tak samo ważne – jeśli nie nawet ważniejsze – są dla mnie zgromadzone „na potem” momenty. Mówi się, że powinniśmy żyć tu i teraz, doceniać każdą chwilę niezależnie od okoliczności. Że na tym polega szczęście. Niby tak. Sama też staram się tego właśnie nauczyć. Nie wiem jednak jak Wam, ale mi dużo łatwiej jest doceniać wpadające przez okno promienie słońca niż listopadową szarówę za oknem.

Dlatego lubię gromadzić te pozytywne letnie miniwspomnienia.

Zapach górskiego powietrza. Pachnący wrześniowy las. Kolory na łące. Ciepły wiatr podczas jazdy rowerem. Lody zjedzone w jakimś przyjemnym zaułku miasta. Zmęczenie po wielogodzinnym spacerze z psem. Pyszna kolacja i wino z mężem. Letnia impreza albo piknik z przyjaciółmi. Rodzinne prace w ogrodzie. I ogniska, grille. Leżenie w hamaku. Weekendowe wycieczki i dłuższe wyjazdy.

To wszystko składa się na to moje letnie, niewypracowane, ale jakby organiczne poczucie szczęścia.

Zatrzymuję czasem te kadry na zdjęciach i lubię przeglądać je w ramach relaksu, gdy okoliczności nie wydają się zbyt sprzyjające.

Życzę Wam jeszcze wielu takich momentów tego lata i… zmykam na urlop łapać swoje:)

 

 

9 rzeczy, które warto zrobić latem – garść inspiracji dla dbających o zdrowie

9 rzeczy, które warto zrobić latem – garść inspiracji dla dbających o zdrowie

Tego lata mam lekki wstręt do komputera – pracuję na nim tyle, ile wymagają ode mnie obowiązki służbowe, a potem wyłączam w cholerę i idę cieszyć się życiem z daleka od monitora.

To nie znaczy, że nie ma nowych wątków, inspiracji i porad dotyczących zdrowego stylu życia, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Ale wszystko ma swój czas, a ja czuję, że teraz potrzebuję solidnego ładowania akumulatorów na nadchodzące miesiące i wyzwania z nimi związane – dlatego teksty na blogu pojawiają się teraz dużo rzadziej.

Mam nadzieję, że Wy także korzystacie z lata i wszystkich dobroci, jakie oferuje. Poniżej mała i oczywiście bardzo subiektywna ściąga, jak wykorzystać letni czas z korzyścią dla zdrowia (fizycznego i psychicznego:)). Dla mnie to właśnie takie drobne, pozornie mało znaczące i mało spektakularne rzeczy składają się na pełnię: lata, wypoczynku, szczęścia.

Co warto zrobić latem?


1. Przetwory owocowe i warzywne

ogórki kiszone

Soki, powidła, weki warzywne, kiszonki, mrożenie warzyw – odkąd pamiętam, lato w moim rodzinnym domu upływało pod znakiem przygotowywania przetworów. Jeżeli macie własny ogródek (albo – tak jak ja – rodziców z ogrodem), na pewno dobrze to znacie. Kiedyś buntowałam się, że porzeczki, maliny czy ogórki dojrzewają akurat wtedy, kiedy mam coś w planie;) Teraz ten rytm i prace w to wpisane najzwyczajniej mnie cieszą i staram się przyjeżdżać gdy tylko mogę, aby załapać się na rodzinne przetwarzanie.

Nasze „must have” jeżeli chodzi o przetwory to:

  • soki z porzeczek, malin i czarnego bzu (leczymy się nimi w razie przeziębień)
  • powidła śliwkowe, truskawkowe i malinowo-jeżynowe (najnowsze odkrycie: można je robić z odrobiną soli zamiast cukru)
  • kiszone ogórki i kapusta (bez porównania do tych sklepowych!)
  • passata pomidorowa
  • suszone śliwki i jabłka
  • warzywne leczo (mój ulubiony sposób na pyszny i szybki obiad zimą)

Oprócz tego dużo warzyw i owoców mrożę (np. fasolkę szparagowa, bób, dynię, marchew, buraki, szpinak, jarmuż, jagody, maliny i wiele innych) – to najszybszy sposób na przechowywanie. Lubię też eksperymenty – w tym roku przygotowałam np. pikantne ogórki w miodzie i musztardzie, na pewno zrobię też dynię z imbirem i jabłkami do słoików. Pole do popisu jest ogromne:)

Zobacz także moje ubiegłoroczne teksty o przetworach:

Przygotowanie spiżarni na zimę – część I: mrożonki z warzyw i owoców
Przygotowanie spiżarni na zimę – część II: dwa najprostsze sosy warzywne
Przygotowanie spiżarni na zimę – część III: przetwory kreatywne:)

 

2. Zbieranie i suszenie ziół

suszenie ziół

W tym sezonie moja siostra założyła profesjonalny ogródek ziołowy – rozmaryn, macierzanka, tymianek, bazylia, oregano, szałwia, lubczyk i inne zioła rosną w nim jak oszalałe:) W związku z tym strych w domu rodziców zamienił się w suszarnię – zioła rozkładamy na płasko w suchym pomieszczeniu (nie w bezpośrednim słońcu) i suszymy. Można też krótko dosuszyć je w piekarniku, np. po pieczeniu ciasta.

Oprócz ziół z domowego ogródka oczywiście mamy do dyspozycji niezliczoną ilość dzikich roślin – wystarczy poszukać ich w czystych lasach i na łąkach. Część z nich najlepiej spożywać na świeżo, w sezonie, ale część spokojnie można zasuszyć.

U nas póki co suszy się: pokrzywa (herbatka działa wzmacniająco), dziurawiec (będzie w sam raz na jesienny spadek nastroju), kwiaty i liście lipy (rozgrzewająca herbatka na przeziębienie), rumianek (świetna płukanka do włosów). Ciąg dalszy nastąpi, już niedługo np. czas na czarny bez:)

Jeżeli planujesz własne zbiory, sprawdź: Kalendarz zbiorów dzikich roślin

3. Domowe nalewki

Tu produkcją zajmują się moja mama i mój mąż. U nas w tym roku w toku nalewka z pędów sosny, porzeczkowa i lipowa, ale myślę, że to jeszcze nie koniec;) Ja eksperymentalnie zrobiłam też butelkę szampana z kwiatów czarnego bzu według przepisu z Zielonego Zagonka – jest przepyszny, więc w przyszłym roku na pewno przygotuję więcej.

Sprawdzone przepisy na domowe nalewki:

z dzikiej róży
z kwiatów czarnego bzu
z pędów sosny

 

4. Zbiory leśne

jagody leśne

Grzybobrania to u nas rodzinna tradycja. Suszone lub obgotowane i zamrożone grzyby są później pysznym, sycącym dodatkiem do obiadów, nie może ich zabraknąć także w daniach wigilijnych – czerwonym barszczu, pierogach czy kapuście z grzybami.

Ja przyznam, że owszem, do lasu jeżdżę bardzo chętnie, ale grzyby znajduję raczej rzadko. Nadrabiam za to zbieraniem jagód :)

 

5. Kulinarne eksperymenty

zupa krem z cukinii

Nie wiem jak u Was, ale u mnie lato to czas wymyślania nowych przepisów. Kreatywność uruchamia mi się szczególnie wtedy, gdy mam nadmiar jakiegoś składnika do wykorzystania, a o to dzięki ogrodowi rodziców latem nie trudno:) W taki sposób powstały przepisy na sos pomidorowo-szałwiowy i zieloną zupę-krem z cukinii, szpinaku i świeżych ziół. Myślę, że niedługo się tymi przepisami podzielę.

 

6. Spędzanie mnóstwa czasu na świeżym powietrzu

Za to uwielbiam porę letnią: można spacerować do woli, siedzieć na trawie/ ławce/ leżaku i czytać godzinami, na świeżym powietrzu uprawiać sport, spotykać się ze znajomymi, grillować w parku. Nawet mieszkając w mieście jesteśmy wtedy trochę bliżej natury, odpoczywamy i… suplementujemy witaminę D :)

 

7. Czytanie grubych książek, na które nigdy nie ma czasu

książki na lato

Bardzo lubię czytać na świeżym powietrzu, a lato i wczesna jesień stwarzają ku temu mnóstwo okazji. W końcu jest czas na nadrobienie zaległości – u mnie „wjeżdżają” wtedy lektury, które w warunkach domowych wydają mi się zbyt „grube” i zajmujące dużo czasu, jak doskonała Nic nie zdarza się przypadkiem Tiziano Terzani’ego, którą właśnie czytam.

 

8. Korzystanie z bogatej oferty kulturalnej miast

To jeden z nielicznych (przynajmniej dla mnie) plusów mieszkania w dużym mieście: latem można korzystać z wielu atrakcji kulturalnych – od różnego typu imprez plenerowych, animacji i instalacji artystycznych po znane w całym kraju festiwale muzyczne i filmowe, na których można usłyszeć kawał dobrzej muzyki czy obejrzeć kawał dobrego kina.

Ciekawych wydarzeń można szukać w praktycznie każdym większym mieście, ale Wrocław – Europejska Stolica Kultury 2016 – szczególnie nas w tym roku pod tym względem rozpieszcza. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie (nie tylko latem).

 

9. Małe i duże podróżowanie

karkonosze latem

I na koniec nieodłączny element lata – wyjazdy. Niekoniecznie mam tu na myśli wielkie, zagraniczne podróże (my za granicę wolimy jeździć po sezonie – jest chłodniej, mniej tłoczno i taniej). Czasem wystarczy wyjechać za miasto, do rodziny na wieś albo jeszcze lepiej w polskie góry, aby poczuć tę niesamowitą więź z przyrodą, odetchnąć świeżym powietrzem i naprawdę wypocząć. Polska latem jest taka piękna, kolorowa, różnorodna, aż szkoda z tego nie korzystać! Dla mnie już same zmieniające się za oknem samochodu czy pociągu krajobrazy to wspaniały odpoczynek i sposób na odstresowanie się:)

 

Życzę Wam wspaniałej końcówki lata!