Bornholm rowerem, czyli sposób na aktywny długi weekend

Bornholm rowerem, czyli sposób na aktywny długi weekend

Majówka rozpoczyna całą serię długich weekendów, no i oczywiście urlopów - a więc sporo będzie okazji do aktywnego spędzania czasu wolnego. Ja w tym roku co prawda – ze względu na przebytą niedawno paskudną infekcję – weekend majowy zamierzam spędzić na lenistwie i regeneracji, ale jeżeli szukacie pomysłu na ciekawy, aktywny wyjazd, oto on: Bornholm rowerem!

Nasze polskie wybrzeże bałtyckie zdecydowanie wolę zimową porą, za to Bornholm idealny jest według mnie na ciepłe miesiące. Powierzchnia tej duńskiej wyspy to niecałe 600 km², a długość linii brzegowej – ok. 150 km - to doskonałe warunki na zwiedzanie piesze lub rowerowe! Parę sezonów temu spędziliśmy na Bornholmie z moim mężem jedne z lepszych wakacji w życiu, a jednym z ważniejszych elementów tych wakacji był właśnie środek transportu, czyli rower:)

5 powodów, dla których Bornholm warto
zwiedzić rowerem


1. infrastruktura rowerowa
Praktycznie cała wyspa usłana jest dobrze utrzymanymi ścieżkami rowerowymi, często położonymi przepięknie wzdłuż linii brzegowej. Przy szlakach znajdziecie sporo zadbanych miejsc na odpoczynek czy posiłek, nie mówiąc już o tak oczywistych sprawach jak bezpłatne toalety publiczne czy stojaki na rowery, których wszędzie pełno. Zwiedzanie Bornholmu rowerem jest po prostu bezpieczne i wygodne.

2. widoki i możliwość poznania wyspy 
To chyba najważniejszy atut takiego sposobu zwiedzania: przepiękny, zmienny krajobraz i możliwość zajrzenia w wiele uroczych zakątków wyspy. Autem lub autokarem w ciągu 1 dnia jesteśmy w stanie objechać Bornholm wzdłuż i wszerz, ale rowerem możemy zwiedzać spokojniej i dotrzeć do miejsc, które łatwo ominąć podróżując innym środkiem transportu. Ja lubię też po prostu zatrzymywać się tam, gdzie widoki są najbardziej urzekające, chłonąć piękno przyrody – a rower (i cierpliwy mąż;)) bardzo temu sprzyjają.bornholm-krajobrazy

3. niższy koszt
Państwa skandynawskie kojarzą się z wysokimi cenami, ale plan pt. Bornholm rowerem w opcji niskobudżetowej jest jak najbardziej możliwy do zrealizowania. Dużo tańsza niż w przypadku auta przeprawa promem, możliwość dojazdu i noclegów na licznych, darmowych lub tanich polach namiotowych, brak kosztów transportu na wyspie. Niestety nie pamiętam już, ile wyniósł nas tygodniowy pobyt na Bornholmie, ale na pewno nie więcej niż wydalibyśmy w tym czasie nad polskim wybrzeżem. A jakość wrażeń – moim zdaniem nieporównywalna!

4. ludzie
Na polach namiotowych i szlakach rowerowych poznaliśmy wielu świetnych ludzi – zarówno mieszkańców Bornholmu, jak i turystów (w tym sporo Polaków, poruszających się po wyspie właśnie rowerem). Bardzo miło wspominamy na przykład nocleg na terenie winnicy niedaleko Pedersker i degustację lokalnych gatunków win z poznaną tam parą i właścicielami:)

5. zdrowie
No i na koniec sprawa oczywista: taki aktywny, rowerowy odpoczynek to wspaniały zastrzyk zdrowia i sposób na podciągnięcie kondycji. My po tych kilkuset kilometrach przejechanych na rowerze, oddychania czystym nadmorskim powietrzem i spania pod namiotem czuliśmy się jak nowo narodzeni. Dla mnie małą traumą był tylko powrót do Polski w lekko sztormową pogodę – cóż, choroba morska;)
bornholm-hammershus

Kilka praktycznych wskazówek

  • Statki na Bornholm wypływają z Kołobrzegu, Darłowa i Ustki (do portu Nexo). Promem natomiast (a więc w opcji z własnym autem) można dostać się do Ronne tylko ze Świnoujścia. My z rowerami płynęliśmy Janterem z Kołobrzegu. Przeprawa trwa ok. 4 h - jeżeli macie chorobę morską, zaopatrzcie się w aviomarin lub jakiś jego naturalny odpowiednik, np. preparat na bazie imbiru.
  • Klimat na Bornholmie jest łagodny, wyspa nazywana jest nawet „Majorką Północy” – ale to jednak Skandynawia! Trzeba liczyć się ze zmienną pogodą i wiatrem, dlatego warto zabrać ze sobą cieplejszą odzież, dobrą kurtkę, czapkę. Teraz jest tam tylko ok. 10°C, a nawet w ścisłym sezonie, w lipcu-sierpniu nie ma wielkich upałów. My zwiedzaliśmy Bornholm wczesną jesienią, czyli już po sezonie i myślę, że właśnie wiosna i jesień to optymalne terminy dla „nieplażowiczów”.
  • Planując wyprawę rowerem, wyposażcie się w odpowiedni sprzęt: sakwy rowerowe, zapasową dętkę, pompkę do roweru, oświetlenie z dodatkowymi bateriami, kask, rękawiczki rowerowe. Polecam też specjalne spodenki rowerowe z miękką wkładką na „siedzeniu”- po kilku dniach jazdy bardzo je doceniłam:)
  • Na miejscu nie ma problemu z wyżywieniem, chociaż sklepy zamykane są wcześnie, ok. godziny 18.00. Wybierając się na Bornholm rowerem, warto zabrać ze sobą podstawowy, kaloryczny suchy prowiant (np. płatki owsiane, suszone owoce, orzechy, batony, czekoladę) i napoje izotoniczne (aby bagaż ważył jak najmniej, można kupić takie w musujących tabletkach). Na polach namiotowych przyda się także minibutla z gazem oraz garnuszek, w którym ugotujemy herbatę lub ciepły posiłek.
  • Koniecznie skosztujcie lokalnych specjałów, np. ryb, w tym wędzonego śledzia w Allinge lub Gudhjem! W wielu miejscach można zaopatrzyć się też w lokalne warzywa i owoce – rolnicy zostawiają je na ministraganach, wystarczy zostawić w zamian drobną opłatę.
  • Co warto zobaczyć? Całą wyspę!:) Miejscowości portowe: Nexo, Allinge, biały wiatrak  w Gudhjem, 15-tysięczną, kameralną stolicę Bornholmu – Ronne, plażę w Dueodde, winnicę niedaleko Pedersker, zamek Hammershus na północy wyspy.
    Ale w mojej głowie i tak utkwiły przede wszystkim obrazy przepięknego pustego wybrzeża, nawet nie wiem gdzie:)bornholm-wybrzeze
  • Walutą na Bornholmie jest korona duńska, ale nie mieliśmy żadnych problemów z płatnością w euro. Warto jednak wcześniej w Polsce kupić trochę koron (i to najlepiej nie w Kołobrzegu czy innych nadmorskich miejscowościach, gdzie kurs jest mniej korzystny).
  • Któregoś dnia postanowiliśmy odpocząć od rowerów i mieliśmy okazję zaobserwować, że autostop na Bornholmie jest raczej mało popularny – nie wiem, czy coś się do tej pory zmieniło, ale wybierając się na wyspę ponownie na stopa raczej bym nie stawiała:)
  • Sporo innych przydatnych informacji znajdziecie np. tutaj.

Niezależnie od tego, jaki sposób na spędzenie długiego weekendu wybierzecie: Bornholm rowerem, jakiś zupełnie inny kierunek wyjazdu czy – tak jak ja w tym roku – leniuchowanie, życzę Wam dużo, dużo odpoczynku!

 

 

  • pantrip

    W tym roku wybieram się po raz kolejny na Bornholm. Ten tekst miło nastroił mnie do lipcowej podróży :) Jest to jedno z niewielu miejsc gdzie naprawdę czuję, że odpoczywam. Zawsze z rodziną zabieramy rowery i robimy sobie całodzienne wycieczki. Cenowo nie wychodzi aż tak źle, dużo jedzenia zabieramy ze sobą z Polski, bo pływamy Unity Line i ładujemy auto na pokład.I ten wędzony śledź, niebo w gębie!

  • Podroznik

    Wypozyczalam rowery na Bornholmie, raczej ok jesli chodzi o stan, nie rozsypywaly sie, chociaz jeden chyba troche zgrzytal:) Co ciekawe, nie chcieli od nas zadnych danych, po prostu dali rowery i juz, a zaplata przy zwrocie, nie to co w Polsce;) My obeszlismy prawie cala wyspe pieszo w ok. tydzien – zabraklo nam 2 dni na dokonczenie petli. Z tego na 2 dni pozyczylismy rowery, zeby szybciej przejechac asfaltowy odcinek i zobaczyc troche w glebi ladu. I jednak polecam zdecydowanie opcje z rowerem przynajmniej na kilka dni, a najlepiej wlasnym, bo o wiele wiecej mozna zobaczyc w krotszym czasie, wiecej pokluczyc po sciezkach i miasteczkach. Z drugiej strony do niektorych miejsc rowerem bysmy nie dotarli, np. uroczego kempingu z miejscem na jeden namiot przy samej plazy (strasznie wialo…), wiec warto tez pochodzic. Miejsc wystarczyloby jeszcze na drugi tydzien odkrywania… I jeszcze jedna wskazowka dla ekologicznych: warto nie wyrzucac kupionych na miejscu butelek PET, szkla, puszek, a nawet oszyscic i tak dosc czyste sciezki i zebrac kilka po drodze – oddanie ich do tzw. Flaskera (automat przy wiekszosci marketow) pozwoli zarobic niekiedy na polowe kolejnych zakupow. Porzadny wpis i przypomnial mi studenckie czasy :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Super, że napisałaś, szczególnie o tym recyklingu z wymianą na gotówkę! – wiedziałam o tym, ale kompletnie zapomniałam, a to faktycznie świetne wsparcie low-costowych wakacji:) Marzy mi się, żeby w Polsce też tak to wyglądało – może śmieci zniknęłyby wtedy z naszych ulic.

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Mam dwa pytania: jak jest z wersją pieszą, sa wytyczone szlaki? I czy można na miejscu wypożyczać rowery?

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Tak, jak najbardziej są szlaki piesze, często biegną tak jak szlaki rowerowe wzdłuż linii brzegowej. Szczególnie fajnie pospacerować na północy wyspy, tam jest dosyć górzysty teren, więc można dojechać rowerem, a potem przesiąść się „na nogi”:)
      Z wypożyczalnią rowerów też nie ma problemu, jak to w Skandynawii, jest ich sporo – ale nie korzystałam, nie wiem więc jaki jest np. stan rowerów. Tu orientacyjne ceny, ta strona w ogóle jest warta uwagi: http://www.bornholm.modos.pl/wypozyczalnie-rowerow.html
      Ps. Wybierasz się?:)

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Na razie mnie zaintrygowałaś, więc się orientuję ;) Nie przepadam za rowerowaniem innym niż wycieczkowe, więc wolałabym raczej zaufać własnym nogom, ewentualnie z addendami rowerowymi ;)

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          @Swieczek:disqus, zerknij na komentarz Podróżnika powyżej – to super uzupełnienie mojego tekstu o Bornholmie dla tych, którzy wolą zwiedzać pieszo i tanio:)