BodyArt – ćwiczenia nie tylko dla ciała

BodyArt – ćwiczenia nie tylko dla ciała

Szara, deszczowa jesienna pogoda niespecjalnie zachęca do aktywności fizycznej, przynajmniej mnie. Ale gdy już uda mi się przełamać początkową niechęć i pójść na długi spacer albo na zajęcia sportowe, wiem, że to jedna z lepszych sezonowych inwestycji w zdrowie i dobre samopoczucie.

Jesienią i zimą ruch jest nam potrzebny tak samo jak w ciepłe dni, a może nawet bardziej – bo zapewnia dużą dawkę endorfin, pomaga zapobiegać jesiennej „chandrze” i wzmacnia odporność organizmu. Dzisiaj chcę napisać o zajęciach, które dla mnie są strzałem w dziesiątkę i o tej porze roku sprawdzają się idealnie – BodyArt.

BodyArt – czym jest, jak wygląda trening?

BodyArt to trening funkcjonalny łączący jogę, pilates, taniec oraz ćwiczenia stosowane w rehabilitacji. Autor programu, Robert Steinbacher, połączył w nim swoje dosyć nietypowe doświadczenie z zakresu gimnastyki, tańca i choreografii oraz… terapii dzieci z porażeniem mózgowym. W efekcie BodyArt jest treningiem dosyć męczącym dla mięśni, wydajnym, ale jednocześnie bezpiecznym dla stawów i superodprężającym.

Zajęcia, na które chodzę wyglądają mniej więcej tak:

  • pierwsze 10-15 minut to dosyć intensywna rozgrzewka z dynamicznym układem łączącym taniec i pozycje jogi
  • kolejne pół godziny to dosyć intensywne ćwiczenia wzmacniające i stabilizujące mięśnie (baza to pozycje jogi typu wojownik I, wojownik II, pies z głową w dół + typowe ćwiczenia wzmacniające typu deska)
  • ostatnie 10-15 minut to ćwiczenia rozciągające i ćwiczenia oddechowe oraz relaks w swobodnej pozycji leżącej

Czasami zajęcia urozmaicane są ćwiczeniami z piłką (jak w pilatesie) lub ćwiczeniami „wyciągającymi” typu zdrowy kręgosłup.

Dużą rolę w treningu BodyArt odgrywa światło – boczne, przygaszone oraz muzyka – dynamiczna, ale relaksująca (zupełne przeciwieństwo do typowych zajęć fitness z „łupanką” w tle). To bardzo dobre warunki, aby zrestartować mózg, odstresować się i w 100% skoncentrować na ćwiczeniach.

Czego potrzebujesz do treningu?

Oprócz wejściówki do fitness klubu właściwie niewiele: wystarczą wygodne, luźne spodnie lub legginsy, koszulka oraz ręcznik lub własna mata do ćwiczeń (mi dobrze sprawdza się typowa, cienka mata do jogi). Podobnie jak w przypadku jogi, ćwiczymy bez obuwia, z gołymi stopami.

Korzyści z regularnego treningu

Jeżeli jeszcze nie jesteście przekonani, oto korzyści, które widzę u siebie po kilku miesiącach ćwiczeń BodyArt (łączonych oczywiście z inną aktywnością fizyczną):

  • Mocniejsze mięśnie rąk – ręce to mój słaby punkt i początkowo – mimo, że kilka lat ćwiczyłam jogę – miałam problemy z wykonaniem pełnej serii niektórych ćwiczeń. Już po 2-3 tygodniach z BodyArt widziałam postęp, a po paru miesiącach mogę stwierdzić, że jest lepiej niż kiedykolwiek.
  • Postawa - mimo wielogodzinnej pracy przy biurku czuję się bardziej „wyciągnięta”, a ostatnio przy standardowym badaniu lekarka zauważyła, że mam ładne proste plecy – przypisuję te zasługi właśnie BodyArt.
  • Rozładowanie stresów – ostatnio, w tym mocno zabieganym dla mnie okresie, po prostu nie mogę się doczekać zajęć, bo wiem, jak odprężona i naładowana pozytywną energią się po nich czuję. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że trening BodArt relaksuje mnie lepiej niż tradycyjne zajęcia z jogi.

Podsumowując – BodyArt polecam zarówno tym, którzy chcą popracować nad sylwetką i wzmocnieniem mięśni, jak i osobom, które trening traktują przede wszystkim jako sposób na rozładowanie stresów.

Z tego co widzę po szybkim wyszukiwaniu w Google, BodyArt w Polsce jest coraz bardziej popularny i wiele fitness klubów ma te zajęcia w swojej ofercie. Ostatnio w moim fitness klubie pojawiły się też nowe zajęcia – BodyArt Extreme (BAX), czyli bardziej intensywna, zaawansowana odmiana oryginalnego treningu. Jeżeli zainteresowała Was idea BodyArt, ale joga czy inne bazujące na dosyć powolnych ruchach ćwiczenia Was nudzą, to może być opcja warta rozważenia.

A jeżeli ta forma ruchu ciągle niespecjalnie Was „kręci”, jesienią poszukajcie dla siebie innych zajęć lub pozostańcie przy swoich dotychczasowych aktywnościach. Kiedy już uda się pokonać pragnienie wskoczenia pod koc z tabliczką czekolady, z pewnością będziecie z tej decyzji dumni i zadowoleni, a Wasz organizm odwdzięczy się lepszą odpornością!

 

 

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Pierwszy raz słyszę! Fajna sprawa! :)

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Jednak wolę pilates – bardziej spokojniejszy, więcej rozciągania, a co za tym idzie, relaksu. Fajny jest też sam fitball :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      A próbowałaś?:)
      Ja wcześniej wolałam z kolei klasyczną jogę, ale poszłam na BodyArt, bo akurat pasowała mi godzina i wpadłam na dobre. A za piłkami szczerze mówiąc nie przepadam, jakoś nie czuję się na nich 100% bezpiecznie;)

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Co do piłek – mam ogromne problemy z równowagą, ale mimo tego (a może właśnie dlatego?) podobają mi się te zajęcia. Trochę też przełamywanie siebie i poprawianie konkretnej sprawy.

        Do jogi po prostu nie mam zaufania, nie chcę się wdawać w dyskusję ;) Zwłaszcza że jest mnóstwo podobnie rozciągających i relaksujących ćwiczeń, spokojnie można coś sobie wybrać.