4 genialne naturalne płukanki do włosów

4 genialne naturalne płukanki do włosów

Po zimie nasze włosy zazwyczaj wymagają solidnej regeneracji. Nie muszą to być wcale kosztowne zabiegi fryzjerskie – według mnie dużo lepiej (i taniej) postawić na zwykłe podcięcie suchych końcówek i naturalne płukanki do włosów.

Przygotujemy je bez problemu w domu ze składników, które kosztują grosze albo… właśnie zaczynają rosnąć na łąkach:) Zachwyca mnie to, że takie proste, pospolite rośliny czy produkty potrafią być tak skuteczne.

Moje ulubione naturalne płukanki do włosów


1. Płukanka z pokrzywy

Młoda pokrzywa już jest i ma do zaoferowania niezły zastrzyk witamin i mikroelementów. Już samo picie herbaty z pokrzywy ma bardzo dobry wpływ na włosy (i cały organizm), ale jeżeli chcecie wzmocnić to działanie, przygotujcie płukankę. Wystarczy zaparzyć szklankę pokrzywy (świeżej lub suszonej) i w przestudzonym naparze płukać włosy po umyciu. Taka kuracja stosowana przez jakieś 2-3 tygodnie wzmocni włosy, ograniczy ich wypadanie i przetłuszczanie.

2. Płukanka z rumianku

Zalewamy 2 łyżki rumianku wrzącą wodą, odstawiamy do przestygnięcia i odcedzamy. Takim naparem płuczemy włosy po umyciu. Rumianek polecany jest zwykle do jasnych włosów, ale ja do moich ciemnobrązowych też go stosuję i lubię ten efekt miękkich, jakby lekko rudawych włosów.

3. Płukanka z octu jabłkowego

Ocet jabłkowy zamyka łuski włosów i sprawia, że stają się gładkie i błyszczące. Wystarczy po umyciu głowy spłukać włosy chłodną wodą z dodatkiem łyżki octu jabłkowego, najlepiej takiego domowego lub ekologicznego.

4. Płukanka z siemienia lnianego

Siemię lniane jest genialne do przesuszonych włosów – a moje kręcone taką właśnie mają tendencję. 1-2 łyżki ziaren siemienia lnianego zalewamy szklanką wody i gotujemy przez ok. 10 minut, schładzamy i płuczemy tym włosy.

Każda z tych płukanek poprawia kondycję włosów niemal natychmiast, ale najlepsze efekty osiągniemy stosując taką kurację regularnie przez kilka tygodni, po każdym myciu włosów lub 1-2 razy tygodniu.

 

Ciekawa jestem Waszych sposobów na regenerację włosów po zimie, – zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach!

 

 

Przewodnik po świecie suplementów

przewodnik_po_swiecie_suplementowSuplementy diety wręcz zalewają nasz rynek i trzeba być naprawdę odpornym konsumentem, żeby nie ulec reklamie rozmaitych modnych, choć nie zawsze skutecznych specyfików poprawiających nasze zdrowie i samopoczucie. Jednocześnie przy wielu chorobach i dolegliwościach stosowanie suplementów ma sens albo jest wręcz nieodzowne – chociażby dlatego, że dzisiejsza żywność pozostawia wiele do życzenia.

Uważam, że w interesie każdego z nas jest zdobywanie i aktualizowanie wiedzy na temat naszego zdrowia, szczególnie gdy ktoś zmaga się z chorobą przewlekłą. Dotyczy to także suplementów.

Jak się w tym zagadnieniu połapać, skoro wszędzie pełno jest sprzecznych informacji, a lekarze wciąż niewiele potrafią doradzić?

Z pomocą przychodzi wydany nakładem wydawnictwa Galaktyka „Przewodnik po świecie suplementów”. Ta ponad 400-stronicowa książka opracowana przez dr Marka Moyada podpowiada, jak z pomocą suplementów wspierać leczenie ponad 100 chorób i dolegliwości, od zgagi, łamliwych paznokci czy PMS po choroby układu krążenia i nowotwory. Autor konkretnie i w przystępny sposób wyjaśnia, które suplementy mają potwierdzoną skuteczność, a które zgodnie z najnowszym stanem nauki można sobie odpuścić. A kiedy trzeba, wprost pisze o tym, że suplementacja nie przyniesie efektów bez zmian w stylu życia.

Dzięki tej książce zweryfikowałam albo potwierdziłam moją wiedzę na temat suplementów, z którymi mam do czynienia w najbliższym otoczeniu, uważam ją za wiarygodną i z pewnością będę po nią sięgać nie raz. Według mnie to pozycja z serii takich, które warto mieć w domowej biblioteczce.

 

 

Jak oswoić zmianę?

Jak oswoić zmianę?

W niesamowitym filmie „Samsara” jest scena, która szczególnie utkwiła mi w pamięci. Buddyjscy mnisi pracowicie usypują mandalę. W tej pracy liczy się każdy detal, idealna symetria i harmonia kształtów, gra kolorów. Powstaje coś pięknego. Potem kilkoma szybkimi ruchami niszczą ją – z tego małego dzieła sztuki nie zostaje nic oprócz kolorowego pyłu.

Buddyjska symbolika tworzenia i niszczenia mandali bardzo do mojej wyobraźni przemawia. Mandala symbolizująca „okrąg życia i śmierci” pozwala zwizualizować sobie przemijalność rzeczy oraz różnych aspektów życia i może nawet… zacząć taki stan akceptować.

Skąd bierze się niechęć do zmian

Z moich obserwacji wynika, że ludzie często wpadają w pułapkę złudnej stabilizacji. Wydaje nam się, że jakiś dobrze znany schemat zapewni nam poczucie bezpieczeństwa i pełnię szczęścia. A przecież w każdym, wydawałoby się idealnym modelu, jest ogromna przestrzeń na niespodziewane zwroty akcji. Bywają to zmiany trudne i bolesne, rozczarowujące, bywają też okazje i zbiegi okoliczności, które mogą prowadzić do czegoś pozytywnego.

Od jakiegoś czasu w takich okresach staram się przyjrzeć mojemu nastawieniu do zmian, moim przekonaniom. Myślę, że zbyt często bronimy się przed zmianami z zasady albo przez długi, długi czas nie chcemy zaakceptować tego, co już się wydarzyło, rozdrapujemy rany i ciągle coś rozpamiętujemy. A to ogranicza i blokuje jak cholera.

Pozytywne nastawienie do zmian

Osobiście bardzo wierzę w to, że zmiany są potrzebne i mogą wnieść do naszego życia mnóstwo pozytywnej, ożywczej energii – nawet, jeżeli rozpoczynają się od trudności czy rozczarowań.

Aby nastawić się pozytywnie do zmian, czasem wystarczy spojrzeć na życie z nieco innej perspektywy. Ja próbuję robić to kreując wokół siebie – na początku może nawet trochę na siłę – dobrą energię, pozytywne myślenie. Niby banał, ale wiem po sobie, że takie czarowanie rzeczywistości może mieć wielką moc. Oto moje sposoby, chociaż myślę, że każdy powinien szukać metod najbardziej skutecznych dla niego:

1. Regularne praktykowanie wdzięczności

Podziękowanie za to, co mam jest najszybszym znanym mi sposobem na to, aby poczuć się lepiej, nawet gdy ostatnio nie działo się za dobrze. Regularna praktyka natomiast to jeszcze większa siła – nasyca nas dobrymi myślami i siłą nawyku zaczynamy tak myśleć coraz częściej. Pisałam o tym tutaj.

2. Czytanie inspirujących treści

Słowo pisane zawsze było dla mnie ważne i wnosiło wiele w moje życie. W trudniejszych momentach pilnuję, żeby były to pozytywne treści i świadomie unikam ambitnych, ale niepokojących lektur. Ostatnio odkryłam też serwis dobrewiadomosci.net.pl, pełen pozytywnych i podbudowujących historii, w których zmiana często przedstawiana jest jako początek czegoś wspaniałego. Polecam zamiast porannej prasówki z serwisów informacyjnych;)

3. Tworzenie i otaczanie się pozytywnymi symbolami

Lubię mieć w mojej przestrzeni drobne rzeczy, które niosą dla mnie pozytywną energię i którym nieco naiwnie przypisuję różne znaczenia. Znoszę do domu kamienie, rozkwitające gałązki, drukuję i wieszam na ścianach kształty, które w danym momencie coś dla mnie znaczą. Wykonuję też kolorowe mandale, często w jakiejś konkretnej intencji – właśnie w okresach stresu lub dużych zmian produkuję ich najwięcej, bo naprawdę mi to pomaga.

 

Ta wiosna będzie dla mnie pełna zmian, dlatego pozytywne nastawienie do tego procesu zaczynam wdrażać natychmiast. Życzę sobie i Wam akceptacji tego, co jest i co będzie oraz… umiejętności spojrzenia na wszystko z nieco bardziej buddyjskiej perspektywy:)

 

 

Tarta z mąki kokosowej z domowym budyniem i owocami

Tarta z mąki kokosowej z domowym budyniem i owocami

Jak wiecie, unikam oczyszczonej mąki pszennej i cukru. W poszukiwaniu zdrowszych alternatyw w końcu postanowiłam więc wypróbować mąkę kokosową. Nie było to łatwe spotkanie;) – mąka kokosowa ma inną strukturę niż większość innych znanych mi mąk, bardzo chłonie mokre składniki, dlatego trzeba nauczyć się z nią obchodzić.

Ja zaczęłam od dwóch niezbyt udanych wypieków ciasteczek – najpierw wyszły zbyt gumowate, potem sypały się w drobny mak. Już prawie się zniechęciłam, ale na Facebooku Czytelniczki pospieszyły z pomocą i sprawdzonymi przepisami:) Jedno jest pewne: z mąką kokosową warto trochę poeksperymentować, bo ma mnóstwo zalet – jest bezglutenowa, z natury lekko słodka i treściwa w składniki odżywcze. Zawiera relatywnie mało, za to dobrej jakości węglowodanów, sporo białka i błonnika, zdrowe tłuszcze.

Ja postawiłam na tartę kokosową z budyniem i owocami inspirowaną przepisem z bloga Cook It Lean. Jak się okazało, do trzech razy sztuka i w końcu ciasto okazało się udane, a na dodatek bardzo łatwe do przygotowania:) Jak zwykle trochę zmodyfikowałam przepis wyjściowy, więc dzielę się nim z Wami.

Tarta z mąki kokosowej z budyniem i owocami


Składniki na ciasto:

4 jajka + 1 białko pozostałe z budyniu
1 łyżka oleju kokosowego
2 łyżki ksylitolu
6 łyżek mąki kokosowej
1 łyżka wiórków kokosowych

Składniki na budyń:

1 szklanka mleka (u mnie kokosowe, ale może tez być inne roślinne lub zwykłe krowie)
1 łyżka naturalnego miodu
1 żółtko
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 laska wanilii

Na wierzch:

świeże lub mrożone owoce, u mnie mus malinowo-porzeczkowy i odrobina mango
wiórki kokosowe
ew. migdały, orzechy, świeże listki mięty, etc.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki ciasta wrzucamy do wysokiego pojemnika i miksujemy na gładką masę. Masa wyszła mi dosyć luźna – na pewno nie tak zwarta jak ciastolina, co sugeruje Kasia z Cook It Lean, ale po upieczeniu ciasto było zwarte, więc myślę, ze podane przeze mnie proporcje są w sam raz.

Ciasto wykładamy na blaszkę, np. okrągłą o średnicy 25 cm, posmarowaną odrobiną oleju kokosowego. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 15 minut, a następnie studzimy.

Budyń przygotowałam nieco inaczej niż w wyjściowym przepisie, tj. następująco: pół szklanki mleka kokosowego podgrzałam w małym garnku, drugie pół zmieszałam z żółtkiem, miodem, wanilią i mąką ziemniaczaną. Masę wlałam do gotującego się mleka i zagotowałam to wszystko razem, cały czas mieszając i pilnując, żeby nie zrobiły się grudki. Budyń zgęstnieje natychmiast po zagotowaniu, potem wystarczy go przestudzić i wyłożyć na upieczone ciasto.

Na wierzch ulubione owoce – teraz poza sezonem mogą to być owoce mrożone, cytrusy lub wszelkie domowe musy i dżemy. W sezonie letnim pyszne będą truskawski, maliny, porzeczki i inne polskie owoce. Do dekoracji można użyć trochę wiórków kokosowych lub orzechów. Pychota, polecam!

 

 

Miasto 2077 – inspirujący portal o życiu w mieście

Kiedy rozmawiam z moimi znajomymi z Wrocławia, Krakowa, Poznania czy Warszawy, coraz wyraźniejszy wydaje mi się pewien trend: czujemy potrzebę zmian w naszym otoczeniu, jakiejś nowej jakości życia w mieście. Co ciekawe, ten trend jest wspólny dla wszystkich, zarówno typowych mieszczuchów kochających uroki miasta, jak i tych będących tu z konieczności, na chwilę, marzących o przeprowadzce na wieś.

Zanieczyszczenie powietrza, hałas, codzienny pośpiech i poczucie bycia anonimowym, których doświadczamy mieszkając w dużych miastach sprawiają, że tęsknimy za czymś przeciwnym: zielenią, kontaktem z przyrodą, naturalnym jedzeniem, życiem w nurcie slow, tworzeniem społeczności.

Na szczęście wiele inicjatyw dowodzi, że w miejskich realiach jest to możliwe i coraz popularniejsze. Świadczą o tym chociażby takie trendy jak miejskie ogrodnictwo, ciekawe rozwiązania recyklingowe, istnienie lokalnych kooperatyw czy wiele innych świetnych projektów. Mam wrażenie, że aktywiści i idealiści zaangażowani w ważne społeczne tematy w końcu powoli dochodzą do głosu i mogą mieć realny wpływ na to, w jakim świecie żyjemy. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że te inicjatywy będą coraz bardziej skuteczne i że politycy w końcu (!) zaczną te społeczne potrzeby rozumieć i wspierać.

Dzisiaj chcę polecić Wam inspirujące, pozytywne miejsce w sieci, w którym możecie poczytać o różnych inicjatywach z Polski i ze świata, mających na celu poprawę jakości życia w mieście.

Miasto 2077 - bo o tym portalu mowa – promuje ideę nowoczesnego, świadomego stylu życia z poszanowaniem środowiska oraz w trosce o zdrowie nasze i przyszłych pokoleń. Autorzy opisują trendy, które zmieniają miasta i sposób życia ich mieszkańców oraz innowacyjne, czasem wręcz futurystyczne projekty ulepszające i uzdrawiające miejską przestrzeń. Dużo inspiracji i pozytywnej energii!