3 lekcje radości i… mój słoik wdzięczności

3 lekcje radości i… mój słoik wdzięczności

Początek tego roku okazał się dla mnie i bliskich mi osób niespodziewanie trudny. Aż chce się powiedzieć, że „nieszczęścia chodzą parami”. Ale dzięki tym doświadczeniom uświadomiłam sobie też, jak wiele mam i ilu pozornie oczywistych rzeczy na co dzień najzwyczajniej w świecie nie doceniam, nie cieszę się nimi.

Praktyka wdzięczności

O praktyce wdzięczności napisano już wiele. Do mnie najbardziej trafia to, jak o wdzięczności mówi Brene Brown w jednej ze wspanialszych książek, jakie ostatnio miałam okazję przeczytać - „Z wielką odwagą. Jak odwaga bycia wrażliwym zmienia to, jak żyjemy i kochamy, jakimi jesteśmy rodzicami i jak przewodzimy”.

W oparciu o wieloletnie badania jakościowe, czyli wywiady z setkami kobiet i mężczyzn, Brene rozprawia się ze stereotypami na temat wrażliwości i zachęca do zdobycia się na odwagę bycia wrażliwym. W swojej książce definiuje też 3 lekcje radości, której nieodłączną częścią jest właśnie wdzięczność.

3 lekcje radości według Brene Brown

1. Radość przychodzi do nas w postaci chwil – codziennych chwil. Ryzykujemy utratę radości, gdy jesteśmy zbyt zajęci pogonią za czymś nadzwyczajnym. Kultura niedostatku może napawa nas lękiem przed skromnym, zwykłym życiem, lecz gdy rozmawiasz z osobami, które doświadczyły największej straty, staje się jasne, że radość nie trwa wiecznie. Wszyscy uczestnicy bez wyjątku, którzy opowiadali mi o tym, co utracili i za czym najbardziej tęsknią, mówili o zwykłych, codziennych chwilach. (…)

 

2. Bądź wdzięczny za to, co masz. (…)  Nie traktuj tego, co masz jako coś oczywistego – ciesz się tym. Nie przepraszaj za to, co masz. Bądź wdzięczny za to i dziel się swoją wdzięcznością z innymi.

 

3. Nie trwoń radości. Nie możemy przygotować się na tragedię i stratę. (…) Jednak za każdym razem, gdy pozwalamy sobie zanurzyć się w radości i ulegamy tym momentom, budujemy odporność i pielęgnujemy nadzieję. Radość staje się częścią tego, kim jesteśmy, a gdy dzieje się coś złego – a czasem się dzieje – wtedy stajemy się silniejsi.

Jak pielęgnować w sobie tę radość i wdzięczność?

Sposobów jest wiele. Może to być codzienna modlitwa lub medytacja, pisanie dziennika wdzięczności. Ba, są nawet aplikacje, które mają nam w tym pomóc.

Mi jednak najbardziej spodobał się sposób, o którym przeczytałam pierwszy raz właśnie w książce Brene – słoik wdzięczności. To doskonały symbol całej idei: wdzięczność – regularnie praktykowana – staje się prawdziwym, namacalnym kapitałem, po który możemy sięgnąć zawsze wtedy, gdy tego potrzebujemy.

Słoik wdzięczności – zrób to sam

Wystarczy prosty lub dekoracyjny słoik, który dowolnie przyozdobimy oraz malutkie kartki papieru, na których codziennie będziemy zapisywać nasze małe i duże radości. Jak się okazało, w sieci można znaleźć sporo inspiracji  - wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „gratitude jar”. Poniżej mała próbka - źródła i więcej pomysłów znajdziecie na mojej tablicy na Pinterest.

słoik wdzięczności inspiracje

 

Mój słoik wdzięczności na razie jest obwiązany zwykłym sznurkiem, z jego ozdabianiem poczekam na artystyczną wenę;) Ale jego wnętrze zapełniam już karteczkami i cieszę się z tego jak dziecko, któremu właśnie udało się dorzucić parę groszy do skarbonki:)

 

 

 

  • AfterKorpo

    Pamiętam jak katechetka kiedyś na religii zadała nam zadanie domowe „moja osobista rozmowa z Panem Bogiem”. A ja napisałam, że moja osobista rozmowa z Panem Bogiem pozostanie między mną a Nim i nie zapiszę jej w zeszycie do którego dostęp ma każdy. Chyba zdała sobie sprawę z absurdu swojego pomysłu, bo po sprawdzeniu zeszytów nic nie napisała pod moją wypowiedzią :-) Przed założeniem takiego słoika miałabym opory. Jakoś tak wolę puścić to „dziękuję” w powietrze, niech płynie. A książka wydaje się być bardzo ciekawa, szczególnie urzekło mnie zdanie: Nie traktuj tego, co masz jako coś oczywistego – ciesz się tym. To jest w sumie śmieszne, że zapominamy o takich oczywistych sprawach i książki muszą nam o tym przypominać.

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Ciekawa jestem, czy obawiasz się, że ktoś niepożądany przeczyta to co napisałaś czy raczej tego, że taka myśl/ uczucie wdzięczności straci ten swój metafizyczny wymiar? Wg mnie słoiki, dzienniki, etc. to po prostu narzędzia – służące regularnej praktyce. Dużo łatwiej (przynajmniej mi) wyrobić sobie nawyk uzupełniania słoika niż nawyk „puszczania ‚dziękuję’ w powietrze;) – chociaż myślę, że rozumiem też Twoje podejście, po prostu nie każdy ma potrzebę materializowania idei, ja chyba mam:)

      • AfterKorpo

        zdecydowanie chodzi tu o to, że przeczyta to ktoś niepożądany . Może to trauma z dzieciństwa kiedy siostry odkryły mój pamiętnik i nabijały się z moich osobistych zwierzeń :-) A tam same życiowe dramaty typu…pamiętniczku, dlaczego ona nie chce ze mną siedzieć w ławce – to autentyczny fragment, z niego zbijały się najbardziej :-)

        • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

          No to teraz już rozumiem obawy:)

  • http://powerpinkyx.com/ Powerpinkyx

    Super sprawa z tym słoikiem wdzięczności. Ja swego czasu zapisywałam wszystko w notesie. Każdego dnia dziękowałam za to co mnie spotkało. Teraz staram się przed samym snem leżąc już w łóżku pomyśleć o wszystkim co mam i podziękować za to. Bardzo to lubię :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Świetny nawyk:)

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Muszę sobie coś takiego stworzyć! Bardzo fajna inicjatywa, żeby zachować wspomnienia :)

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Dokładnie, super będzie odświeżyć sobie te małe, miłe chwile, np. w ostatni dzień roku.

  • Brzeska

    w zabieganiu często można zapomnieć poszczególnych, małych chwil dających radość. I teraz ta bardziej teoretyczna część u mnie, bo nie mam żadnych akcentów materialnych wdzięczności tego typu – wydaje mi się, że kapitał zgromadzony w postaci kartek w słoiku, czy to nawet pozapisywanych stron zeszytu to już coś. Nawet widząc tylko objętość tego, ma się poczucie ‚wow. ile fajnych spraw mi się zrobiło’

    • http://healthandthecity.pl/ ika (Health and the City)

      Tak, taki słoik postawiony ‚na widoku’ sam w sobie świetnie poprawia humor:)